Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
nykea

Jak to jest z tym nakrecaniem na pilke?

Recommended Posts

Mam pytanie jakie metody stosujecie przy nakrecaniu na pilke. Probowalam sie kiedys przestawic na pilke, bo moj maly to niejadek i wiekszosc smakow po prostu wypluwa. Na poczatku probowalam sie zastosowac do metody, w ktorej sama sie pilka bawie, pozniej sie troche z psem szarpie, ale generalnie pies pily sam nie dostaje. Nie przynioslo to spodziewanych skutkow, wiec sie troche zniechecilam i probowalam dalej ze smakami. Pozniej gdzies przeczytalam, ze jednak pies moze dostac pilke sam, zabrac ja, i od tego czasu nauka aportu ktora poprzednio w ogole nie szla teraz stala sie dla nas obojga przyjemnoscia. Ale jesli chodzi o zabawe z pilka jako nagrode najlepsze nakrecenie psa uzyskuje, kiedy to on ma pilke i ja go gonie. Niby to jest wbrew wszelkim zasadom, ale jemu sie to najbardziej podoba. I zauwazylam, ze podobnie sie zachowuje z innymi psami. Tak dlugo jak on ma pilke i inne psy go gonia, zabawa moze trwac godzinami. Jesli inny pies ma pilke, maly sie dosc szybko frustruje i nudzi. Zaznaczyc tu trzeba, ze mamy teraz dobrze opanowane przynoszenie i nawet kiedy sie intensywnie bawimy, on ucieka, ja go gonie, w momencie w ktorym staje i prosze zeby mi pilke przyniosl robi to od razu i chetnie. Poniewaz wychodzi nam to ladnie nie mam zamiaru niczego zmieniac, bede to stosowac dalej, ale jestem ciekawa jaka jest Wasza opinia na temat "gonienia psa".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ktos Ci źle podpowiedział i metode i to co robisz jest złe.
Rozwijajac poped łupu piłka jest zobobycza. Co to za przyjemnosc gdy piłke sie nie da złapac. Moze tylko być frustracja.
A bieganie za psem, spowoduje nauczkę ucieczki z kazdym łupem.
W pracy z łupem dazymy aby piłka była nagroda czyli Tym co pies najabrdziej pragnie i go swietnie motywuje, jednak tak szybko jak biegnie do piłki,równie szybko ma z nia biec do przewodnika.
Jezeli bedziesz chciala cwizcyc z nim frisbee to takie gonienie psa z łupem zemsci Ci sie. Zreszta nie tylko w tej pracy :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Podzczas pewnych wakacji mój brat cioteczny zepsół mi psa, tj. zamiast wymagać, żeby przynosił zabawkę, gonił go. Po lekkim załamaniu wzięłam się do pracy i zaczęłam psa nawracać. Jednak widziałam, że ganianie to dla niego wielka frajda wprowadziłam, więc komendę "uciekaj" i wetdy może uciekać z zabawką, ale na komendę "do mnie" ma ją przynieść. My nie mamy znakomitego aportu. W sumie to raz jest gorzej, raz lepiej, ale nie potrzebne mi to. Do czego zmierzam. Nam uciekanie z zabawką nie przeszkadza w żadnym wypadku we frisbee. Pies pięknie aportuje i wraca z dyskiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Frisbee nie planujemy bo moja krowka za ciezka jest :D Ale wlasnie nie rozumiem dlaczego niby tak ma byc. Tak jak mowie, pies ma swietna zabawe, ale na komende wraca i to chetnie. Bo nigdy nie konczymy na tym zabawy. Przychodzi do mnie, rzucam mu z komenda przynies, przynosi, nagroda, dalej sie szarpiemy i wtedy mu pozwalam pile zabrac. Nie mamy specjalnej komendy na uciekanie, ale warcze wtedy do niego "dawaj". Nigdy nie uzywam wtedy komendy do przynoszenia.
No ale zakladajac ze pozniej bede tego zalowala, to niby jak go nakrecic w takim razie na pilke?

Share this post


Link to post
Share on other sites
A próbowałaś z ganianiem zabawki? Np. wleczenie piłki na sznurku po ziemi. Bo w przypadku ganiania się wydaje mi się, że to nie jest nakręcanie, a jedynie dobra zabawa dla psa, ale mogę się mylić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie probowalam. Mam pilke na sznurku, ona gdzies tam troche zostaje z tylu, no ale chyba tego nie mozna nazwac ganianiem zabawki. A jesli chodzi o moje bieganie za nim to rzeczywiscie to nie jest nakrecanie na pilke, ale wreszcie sie nakreca na mnie, a o to mi bardziej chodzilo niz o samo nakrecenie na pilke. Hm... teraz mam os do przemyslenia. Kiedys gdzies widzialam wlasnie taki dlugi dosc kijek, do tego sznurek i na koncu jakis ogon wiewiory czy cos. To bylo w ktoryms odcinku Cesara, jak zabral ONka do trenera posluszenstwa. ONek byl w tym zakochany. Dzieki!! Sprobujemy!!
Tylko teraz jeszcze jak to zrobic, zeby wytrwalo wiecej niz jedno szarpniecie mojego ukochanego 45kg szczescia :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Generalnie przyczepianie ogona wiewiory jest sprzeczne z moimi przekonaniami wiec raczej takiego ustrojstwa nie przyczepie :D Chodzilo o opis, bo mysle, ze pare osob ten odcinek widzialo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ha, my tez. I mowisz ze to sie da ciagnac po ziemi?? :crazyeye: To chyba bym sie o wlasne nogi zabila.
A jesli chodzi o takie zwykle uciekanie z ta wlasnie pilka (obroty ciala, wymachiwanie reka zeby sie musial troche nameczyc ze zlapaniem), to czasem dziala i sie na mnie nakreca, a czasem po chwili ma to gdzies i odchodzi powachac kwiatki :/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pewnie, że się da :) Sznurek w dłoń, lekko się schylić, żeby piłeczka dotykała ziemi (a w sumie to nawet nie musi, tak bardzo) i uciekamy ;)
Co do znudzenia. To może po prostu rób 2-3 powtórzenia i koniec. Zająć go czymś innym, albo pzrerwa i znowu 2-3 powtórzenia z piłką.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A no to widzisz, tego juz probowalam. I czasem dziala miodzio, a czasem ma to totalnie gdzies. Jak ma jeden z lepszych dni, to czasem jesli za dlugo mu uciekam, zaczyna rzeczywiscie wpadac we frustracje, ze szczekaniem (on bardzo rzeadko szczeka), ale wtedy widze, ze trace z nim kontakt. I co najlepsze to czasem nawet jak jest taki super wkrecony (ze szczekaniem) wystarczy ze mu jakis zapach podejdzie i juz go nie ma. Probowalam tez mu dac pilke do szarpania wlasnie jak jest taki wkrecony i rzeczywiscie, chwile poszarpie a pozniej potrafi puscic i sobie odejsc. I probowalam to robic w bardzo krotkich sesjach, ale gnojek czasem potrafi w ciagu 2 sekund przejsc z totalnego wkrecenia w totalny olew :/

Share this post


Link to post
Share on other sites
A czy przypadkiem nie za długo uciekasz? Piszesz, że długo uciekasz i wtedy zaczyna się denerwować. Może po prostu zdobycz jest za trudna w zdobyciu. A on potem widząc jak uciekasz olewa to, bo wie, że i tak ma małe szanse na złapanie, a później na szrapanie się z Tobą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiesz co, oczywistym jest, ze gdzies popelniam blad. Ale niestety gdzie? Tego nie moge stwierdzic. Probowalam juz roznych metod, chyba najwiekszym problemem jest to, ze on sie potrafi tak blyskawicznie wyciszyc. Do tej pory nie mialam tak duzego psa i generalnie ta jego cecha mi sie podoba, bo wiele rzeczy ulatwia, ale akurat w tym jednym momencie jest upierdliwa. Z tego jego blyskawicznego wyciszania nie potrafie wylapac momentu w ktorym powinnam zmienic taktyke. Zawsze jestem za pozno :(

Co do Twojego pytania, to doprowadzanie do frustracji zaczelam testowac pozniej, kiedy juz sie zorientowalam, ze jego to za bardzo nie kreci. I stopniowo zaczelam zwiekszac czas zanim ta pilke dostal, az wreszcie doszlam do momntu w ktorym widzialam ze zaczynal sie wkurzac. Co najgorsze, kiedy np staram sie go zachecic do zabawy pilka i sama zaczynam z nia biegac wrzeszczec i generalnie idiote z siebie robic, on najpierw konczy wachac to co wachal, pozniej osika i dopiero pozniej przybiga do mnie. Czasem po drodze jeszcze sie zatrzyma. AAAAAAAAAAAAAAA jak mnie to wkurza.... Cale szczescie teraz mu smaki o wiele lepiej wchodza od kiedy sie na surowizne przestawilismy, ale tak czy owak, dla wlasnej satysfakcji chciala bym wiedziec gdzie te blad popelniam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Na pewno popelnilam blad z jego socjalizacja. Zalezalo mi na tym, zeby mial jak najwiecej przyjaciol psich i to sie teraz msci. Bo wszystko ladnie i pieknie, pies powinien miec psich przyjaciol, ale ja przegielam z pozwalaniem mu na zabawe z kazdym. Teraz to odkrecamy, probuje przekierowac jego uwage na siebie. Dlatego to wachanie tak go odciaga. Acha, no i wiedzac jaki jest jego stosunek do psow raczej nie probuje z pilka w ich obecnosci, bo wiem, ze bede se ja mogla wsadzic w d...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='sator_k_']Chyba, że tak :)
My używyamy mniej więcej czegos takiego [URL]http://www.zooplus.pl/shop/psy/zabawki_szkolenie_psa/pilki/62472[/URL][/QUOTE]

Co do tych pileczek to uwaga, kiedys wlasnie sie pieknie bawilismy, pies trzymal pile, ja sznurek, no i pies puscil. Dostalam centralnie w usta, myslalam ze mi sie rozkwasily na dobre :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
A mogę wiedzieć ile lat ma pies i czy to jest pies czy suka?

Jeśli to jest dorastający pies to węszenie i te całe cyrki, no niestety trzeba to przeżyć. Mój pies ma dwa lata i od jakiegoś czasu jego życiem jest węszenie. Tu polecam tylko spokój, cierpliwe wołanie i wielką radość po przyjściu. Podobno węszenie uspokaja psa i jest też sygnałem uspokajającym, dlatego im bardziej ty się denerwujesz (nie musisz krzyczeć, pies i tak wyczuje nastrój) tym więcej on będzie wąchał.
We mnie na początku też się gotowało, pies to wyczuwał i jeszcze bardziej opóźniał powrót. Jak zaczęłam to traktować na zasadzie gorzej nie będzie i sama się uspokoiłam to mój pies też się uspokoił. Teraz co raz żadziej wciąga się w coś na tyle, że nie przyjdzie jak go zawołam, a nawet jak się taka sytuacja zdarzy to co raz sparwniej przychodzi nam ten powrót.
Ja zauważyłam, że warto wykorzystywac takie momęty, gdy pies na chwilkę oderwie nos od ziemi i wtedy zacząć go wołać, wtedy nie jest tak bardzo zaabsorbowany zapachem i szybciej wraca.

Co do tego nakręcania to ja bym zaczęła od początku. Czyli bierzemy jakiś szarpak siadamy sobie na podłodze i szuramy nim po ziemi. Praktycznie od razu dajemy psu złapać. Przeciągamy się. Potem takie małe aporty, Ty cały czas siedzisz. Dopiero później włączyć do tego Twoje poruszanie się. Acha i warto na początku ćwiczyć w domu, na podwórku gdzie pies ma mniej bodźców rozpraszających.
Na spacerach możesz spróbować z linką. Bawicie się i kiedy pies zaczyna wąchać to delikatne szrpnięcie. Nic na siłę. Chodzi tylko o to, żeby oderwać psa od wąchania i mieć szansę, żeby pokazać mu, że Ty jesteś fajniejsza.

Ja mam podobne problemy (oprócz tego nakręcenia), ale widzę, że spokój cierpliwosć i zaciesz po mimo tego, że chcesz psa kopnąć zdają egzamin. Życzę dużo cierpliwości :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Piłka ma sie zachowywac jak uciekajaca mysz. MA byc długi sznurek, miękka piłka aby zachecała i ma uciekac po ziemi, nie w powietrzu. Pies moze sobie ganiac z łupem, ale za Toba. Do tego słuzy linka i wtedy biegniecie razem. Wyrabiamy w nim zachowanie ze sam przybiega do Ciebie z łupem aby była fajna zabawa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeszcze może dodam że zwykle dobrze działa NIE pozwalanie psu na złapanie uciekającej zdobyczy od razu, tylko fizyczne powstrzymanie go przed złapaniem gdy piłka ucieka - przytrzymanie za szelki lub obrożę (przydaje się pomocnik trzymający psa na lince) i wprawianie zabawki w ruch przed psim nosem - np. podkopywanie piłeczki. Samo powstrzymywanie musi być robione z wyczuciem, żeby pies nie odebrał go jako zakaz "piłka jest fe" - tylko fizyczne powstrzymanie (bez odciągania psa), a głosem zachęcanie do pogoni. Oczywiście nie moze to trwać za długo. W momencie wielkiej chęci psa do pogoni dajemy upolować zabawkę.
Sprawdza się też zachowanie które pies odbiera w ten sposób, ze rywalizuje z nami o zdobycz - np. wspólna pogoń, zabawa w "kto pierwszy". Oczywiście wygrywa pies. Tu też oczywiście potrzebne wyczucie bo mało pewny siebie pies zbyt łatwo może "ustąpić pierwszeństwa".

Share this post


Link to post
Share on other sites
O, temacik w sam raz dla mnie ;)
Moje bydlę już tak mnie wkurza ostatnio, że mam go na spacerach dosyć. Nie interesuje go nic tylko wąchanie, cały czas łazi z nosem przy ziemi. Nigdy nie był jakoś super nakręcony na piłkę, ale ładnie biegał i przynosił, parę razy zawsze chętnie pobiegł po piłkę. Teraz jedyne na co się zdobędzie to łaskawe spojrzenie w kierunku rzuconej piłki :shake:
W ogóle on jest jakiś dziwny jeśli chodzi o zabawę, czasem mam wrażenie, że ktoś mi podmienia psa. Raz jest super, chętnie się bawi, chociaż zazwyczaj na początku muszę go trochę zachęcić (uciekam z zabawką po ziemi jeśli jest to szarpak/sznur, podrzucam i turlam jeśli piłka), ale potem się wkręca. I tutaj też mam zagwozdkę, bo potrafi dosłownie w ułamku sekundy się wyłączyć-przykładowo biegnie po piłkę i nagle zatrzymuje się i stoi w bezruchu. A czasami (i to niestety zdarza się częściej) w ogóle nie wykazuje zainteresowania zabawką.
I tak się zastanawiam, czy jest sens nakręcać go na siłę ? Może on jednak wcale nie potrzebuje do szczęscia zabawy na spacerze ? Ale z drugiej strony, to jednak aporter, rasa pracująca...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hehe, Ewa, niezle to potrafi wkurzyc co? Czlowiek robi z siebie idiote zeby psa zachecic, a ten staje i na totalnym zlewie patrzy co Cie w glowe uderzylo ;)

Sator-k, to jest pies, czarny terier, 2.5 roku, z jajkami ;) Ale akurat nie sadze zeby to byla kwestia przejsciowa, takie podejscie do zabawy mial wlasciwie od poczatku, zmienilo sie tylko to, ze to ja sie bardziej wkrecilam w trening i wymagam wiecej.
Probowalam dzis z pilka, ale chyba sznurek byl lekko za dlugi, w efekcie pierwsze momenty gonitwy byly super, pozniej pies mnie oczywiscie doganial, wiec pilka zamiast uciekac do przodu uciekala wokol mnie, no i pieknie sie pare razy zaplatalam. Klopot jaki mam ze sznurkiem to to, ze Yarpen nie lapie za pilke na koncu sznurka, tylko cwaniak lapie najpierw za sznurek w najblizszym dla niego miejscu a pozniej przytrzymujac go lapami i paszcza zjezdza do pilki.
Z blokowaniem dostepu nie probowalam, bo juz mi rak nie starczylo. Ale sprobuje jak tylko TZ bedzie mial wolne.
No i jeszcze pytanie, w jaki sposob odbierac pilke? Komende "pusc" mamy opanowana do perfekcji, chyba najlepsza z naszych wszystkich komend, ale chyba raczej w trakcie zabawy nie powinnam z niej korzystac? Ale z drugiej strony bez komendy nie jestem w stanie mu tej pilki zabrac, bo smrodek paszczy nie otwiera. No chyba ze straci zainteresowanie, no ale wtedy to juz po ptakach, bo przeciez powinnam konczyc zabawe zanim mu sie znudzi?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sator też łapie najpier za sznurek :D

Ja mówię zostaw i w nagrodę jest dalsza zabawa. Jak chcę skończyć do po zostaw jest, albo smak, albo głaskanko zamiast zabawy, ale nie chcę nic złego podpowiedzieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No cóż, mam ten sam problem co Ewa&Duffel. Mój spaniel na spacerze nie zainteresuje się zabawką choćby nie wiem co. Nawet przez chwilę. Rzucę - popatrzy i pójdzie w swoją stronę. Uciekam z zabawką - biegnie, ale nie za zabawką, tylko za mną. Ciągnę po ziemi - idzie w swoją stronę. Na jakimś forum o frisbee czytałam, żeby wygotować zabawkę w... rosole. Weźcie mnie za idiotkę, ale widzę pierwsze efekty - spaniel przez 10 sekund przeciągał się ze mną sznurem w parku. A że się psu podobało, to szybko skończyłam, aby się nie znudziło.
[URL="http://www.dogomania.members/75226-Ewa-amp-Duffel"][/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×