Jump to content
Dogomania
BUB

Pies wyje w niebogłosy zostając sam w domu. Co robić???

Recommended Posts

Jak dla mnie to pies nie tylko dostal stresu, ze zostaje sam, ale i przewinal sie przez kilku behawiorystow (po mojemu watpliwe, by takich z prawdziwego zdarzenia bylo w calej w Pl ;) ), dostal na leb xxx metod.
A pies to na ogol dosc prostolinijne zwierzatko, preferuje jasne reguly ;).
Poczytaj cytat Puli pare postu powyzej z opisu nauki zostawiania psa, warto cwiczyc dalej, bo efekty sa, a problemy dosc przewidywalne u poschroniskowca. Biegalas tak z wychodzeniem i wchodzeniem chociaz jeden weekend? Mam na mysli wielokrotne wyjscia niezaleznie od potrzeby, przez cala dobe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Może to być taskże zachęceniem domowników do tego,aby poświęcić mu więcej uwagi. Dlatego wyje w niebogłosy. Ten pomysł z wyjściem niezależnie od tego czy jest taka potrzeba czy też nie,jest wg mnie bardzo dobry i sprawdzi się. Daj znać za jakiś czas czy były efekty.

Share this post


Link to post
Share on other sites
karjo2, cala dobe, to nie bede wychodzic, bo nie chce wyleciec z osiedla, ze pies w srodku nocy drze paszcze - wybacz. Biegam co weekend i biegam codziennie po pracy, pomimo wychodzenia do pracy, a wiec cwicze, nie stwierdzaj faktu, ze nie cwicze, jesli nie masz pewnosci - prosze. Chce dla psa jak najlepiej, a wiec latam, latam i jeszcze raz latam, ale tylko do 22:00. Kazdy behawiorysta zalecil wlasciwie to samo, a wiec nie dostala za duzo na glowe ;)
ABCtresury, nie mam kogo zachecac, jestem jedynym domownikiem i to tez jest problem w tej sytuacji, ale nic na to nie poradze. Ja poswiecam jej prawie cala moja uwage, bo jak nie latam w te i z powrotem, to jestem z nia na dworze, albo w pracy, albo cwiczymy inne sztuczki, zeby sie rozerwala, a wiec tylko jej czas snu i gryzaka, to dla mnie chwila, ale wiecej osob jej nie wyczaruje do uwagi :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
i wlasnie o tym pisalam wyzej, maja na mysli "sztuczki" staram sie ja zachecic do jak najwiekszej pracy nosem, tropienia, w domu i na dworze, w domu bawie sie z nia w szukanie karmy, czy miski. Na dworze, chodzimy na pole z myszami, aby sobie potropila. Gdy spotykamy jakiegos psa skorego do zabawy, to sie bawi, biega, szaleje, jak ma ochote na aport, to aportuje. Tego jej na bank nie brakuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Musze to napisać, bo wiem ze wiele osób ma probem z wyciem psa jak zostaje w domu, a nie wie jak się za to zabrać.

Nam sie udało ! Tylko konsewencja nas uratowała. Rady z sieci okazaly sie trafione w sedno. Już chcielismy się poddac, byliśmy bezradni, ale dotarło do nas ze cos robimy źle.

U nas sprawdzilo sie to że pies nawolywał stado. Bo uznał się za szefa w naszej rodzinie.

Zasady jakie wprowadzilismy działały ale na krótko lub nie zawsze. A to tylko dlatego że nie zawsze byliśmy konsekwentni. I tak mały błąd sprawił że już myslelismy że porady z sieci nie działają.

Zaczelismy traktowac psa w wiekszosci dnia  po macoszemu.

1) Miał zakaz chodzenia za nami. Szczegonie za mną chodzi nawet do toalety. Do kuchni etc. Więc miał zakaz. Odsylamy psa "do siebie" =legowisko

2) Zakaz witania sie z psem. Witaismy sie, ale niezbyt wylewnie i dopiero po tym jak sie rozebralam z kurtki i butów i jak usiadłam. Było to dość oschłe piwitanie.

3) wchodzac i wychodzac z domu z psem zawsze musi prowadzic i przejsc przez wejscie człowiek. Pies czeka. Nasz jeszcze nie czeka ale na smyczy sie udaje wejsc mi pierwszej.

4) jak pies wyl to nie wracaismy do domu, do puki nie przestał , na szczescie wyl tylko do godziny.godziny.Choc poczatkowo nawet 4h.

5) zawsze na wyjscie nasze z domu dostawal smakołyk lub sniadanie.

6) stosuemy tez banicje na 30min w innym pokoju zostaje pies sam, a reszta domownikow jest w domu. Konieczne gdzie rytm dnia jest zaburzony przez np. Dzień wolny od obowiazkow zawodowych i szkolnych.

7) Oprócz tego byl czas na zabawę i czułości. Ale to zawsze my wybieraliśmy czas i wołalismy psa do siebie.

 

I pomogło. Dodam, że pies jest z adopcji i nie bylo nawet takiego pomysłu zeby go oddać do schroniska. Nie można sie poddawac. Włożylismy mnóstwo pracy w psiaka. Choć gdybyśmy byli od poczatku konsewentni to załapal by to w tydzień. A tak zanim my załapaismy co robimy źle minęły 2 miesiące.

Poczatki byly trudne, bo oprócz wycia psiak sikał w domu. Dzis wychodzimy z nim 3-4razy dziennie. Początkowo co 2h. I też załapał.

Więc nie poddawać się. Krzywde jaką zrobicie psu oddajac go do schrniska bedzie niewybaczalną. Nowy czlonek rodziny potrzebuje żeby mu wskazac drogę i wspierać go w tym.

 

Powodzenia !!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajnie, że Wam się udało, gratuluję :) Nie do końca wierzę w teorię przywództwa w stadzie, ale ekspertem nie jestem. Nie wydaje mi się, że ma znaczenie kto pierwszy wychodzi z domu. U nas też pies czeka, ale tylko z powodów mojej wygody. Trudno się z dużym psem przepychać w drzwiach. Myśle, że to akurat nie ma żadnego znaczenia. Jeździcie z psem samochodem? I kto wtedy pierwszy wchodzi do auta? U mnie zawsze pies ;) Dlatego nie przykładam do tego większej uwagi. O powitaniu kiedyś pisała Sowa. Ma ono ogromne znaczenia dla psa, szczególnie szczeniaka. Brak powitania jest odbierane jako odrzucenie. Tak więc wszystko z umiarem. Jedno jest pewne - konsekwencja to rzecz bezcenna.

Ale ważne, że problem wycia zostal opanowany. Powodzenia :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×