Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Kiedy zaczac treningi ze szczeniakiem?


  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć
20 odpowiedzi na ten temat

#1 Flaire

Flaire

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 13135 postów

Napisany 31 marzec 2006 - 10:42

Temat wydzielony z innego topiku.




np. w wątku o ostatnich zawodach Fortowych występował szczeniak airdale, który na tych zawodach robił po raz pierwszy cały tor... przecież nie tak powinno wyglądać szkolenie agility i przygotowanie do zawodów!

Rauni, to był mój szczeniak, więc pozwól, że wytłumaczę. ;-)

Po pierwsze, Lotka nie startowała w zawodach, tylko uczestniczyła, poza konkurencją, w biegu charytatywnym. Celem tego biegu było przede wszystkim zebranie pieniędzy na dobry cel, a poza tym - dobra zabawa. Dla mnie, dodatkowym celem była socjalizacja szczeniaka. Ustawiony tor był sporo krótszy i łatwiejszy niż torki w zerówkach.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to hopki dla Lotki były obniżone poniżej najniższego poziomu - leżały na podstawkach (między innymi dlatego jej przebieg był poza konkurencją). Czyli niebezpieczeństwa jeśli chodzi o skakanie na pewno nie było. Strefówek w tym biegu nie było w ogóle, poza hopkami były tylko tunele, których chyba nikt nie uważa za niebezpieczne, oraz jeden element skoku w dal - który dla sporawego szczeniaka mojej rasy naprawdę nie stanowi grożącej niczemu przeszkody. Dodatkowo, jak już pisałam, torek był bardzo króciutki, krótszy niż zerówki. W sumie, żeby zaliczyć torek, szczeniak musiał "przeskoczyć" przez coś 9 razy.

Nie bardzo rozumiem co uwaga, że to była Lotki pierwsza w życiu okazja, żeby przebiec cały torek ma wspólnego z bezpieczeństwem... W kocu kiedyś, gdzieś trzeba zacząć - dotąd nie było okazji, bo w końcu mamy zimę, więc czemu nie właśnie w takim biegu charytatwynym? Moim zdaniem super okazja! Weszłam na tor w pełni gotowa zaprzestać, gdyby szczeniakowi się nie podobało, dokarmiałam ją :lol: co dwie-trzy hopki (kolejny powód, dla którego jej przebieg był poza konkurencją) - no i udało się, choć nie o to chodziło. Szczylowi się bardzo podobało, potrafiła się pięknie w tym gwarze skupić - i to był mój cel. Dla mnie, to był po prostu trening, z dodatkowa adrenaliną spowodowaną faktem, że oglądało nas tyle osób. Uważasz, że ze szczeniakami w ogóle nie należy trenować, w żadnych warunkach? :crazyeye: Bo dla mnie, właśnie DOKŁADNIE TAK powinno wyglądać szkolenie i przygotowywanie do zawodów!

Na litość boską, przecież ten wymóg 18 miesięcy nie był wyssany z palca, tu chodziło o bezpieczeństwo psów.

Ten wymóg dotyczy biegania na pełnej wysokości hopek - przecież nikt chyba na serio nie czeka tego wieku zanim zacznie skakać cokolwiek :roll:. Przebieg Lotki w biegu charytatywnym był właśnie biegiem treningowym - że odbył się w trakcie zawodów, a nie na treningu to przypadek (moim zdaniem, szczęśliwy przypadek, ale to już moja opinia).

Ja dobrze rozumiem potrzeby dla zawodów oficjalnych, ale powstrzymywanie treningów agility przez szczenięta nie jest jedną z nich.
Dodany obrazek

#2 PATIszon

PATIszon

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 5462 postów

Napisany 31 marzec 2006 - 11:00

Szczylowi się bardzo podobało, potrafiła się pięknie w tym gwarze skupić .


W jakim gwarze?:cool3:

Ty moze nie zauwazylas, bo bylas w szoku, ze Lotka tak slicznie biega (BTW cos mi sie zdaje, ze to do Ciebie nalezy rekord ), ale ja mam to na kasecie:
na trybunach zapanowala kompletna cisza, jak w cyrku podczas wykonywania salta mortale!:evil_lol:
moderator odkryl do czego sluzy linijka.....

#3 Rauni

Rauni

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 1666 postów

Napisany 31 marzec 2006 - 13:30

Flaire,

Jak dla mnie trening ze szczeniakiem powinien obejmować wyłącznie tunele, ewentualnie podstawy slalomu (ale tak jak ćwiczymy my, czyli na czterech tyczkach i to rozsuniętych). Bez skoków, bez strefówek. Nie wiedziałam, że w tym przebiegu, w którym uczestniczyłaś, strefówek nie było. Dobrze, że nie było. Przepraszam w ogóle, że akurat wyciągnęłam przykład Twojego psa, nie chodzi mi o czepianie się Ciebie, tylko pewną niebezpieczną moim zdaniem tendencję ogólną. Każdy i tak sam zadecyduje, ale moim zdaniem brak ograniczenia wiekowego na nieoficjalnych zawodach przyczynia się do tego, że wszystkim się niepotrzebnie spieszy.
Moim prywatnym zdaniem zbyt szybko w ogóle zaczyna się ćwiczyć ze szczeniakami, zbyt szybko zaczyna sekwencje przeszkód - a nie widzę tak naprawdę żadnego zysku z tego. Akurat te parę miesięcy daje nam czas na wypracowanie więzi z psem, posłuszeństwa, pasji aportu (i mamy pod ręką znacznie lepszą ze szkoleniowego punktu widzenia nagrodę niż smakołyki) - i z tymi podstawami przystępujemy do szkolenia agility. Sunday zaczęła w wieku 12 miesięcy co do dnia, bo Leszek był nieugięty (tzn. wcześniej robiła tylko tunele i slalom, od 11 miesiąca płaską palisadę), a na swoich pierwszych zawodach w wieku 18 miesięcy zdobyła srebrny medal. Innymi słowy, w zupełności mi te sześć miesięcy wystarczyło do dobrego przygotowania psa do pierwszych zawodów. Z Vigo zaczęłam odrobinę wcześniej, bo był znacznie lepiej od niej związany, no i sam z siebie wskakiwał mi w domu na biurko na przykład...

Socjalizacja: jasne, super, Vigo od momentu zakończenia kwarantanny jeździł ze mną na wszystkie zawody. Ćwiczyłam z nim posłuszeństwo w bezpośredniej bliskości ringu, w przerwach biegał przez tunele: do socjalizacji z tłumem i hałasem to wystarczyło, a na resztę miał czas.
Dodany obrazekDodany obrazek

#4 Flaire

Flaire

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 13135 postów

Napisany 31 marzec 2006 - 13:55

Jak dla mnie trening ze szczeniakiem powinien obejmować wyłącznie tunele, ewentualnie podstawy slalomu (ale tak jak ćwiczymy my, czyli na czterech tyczkach i to rozsuniętych). Bez skoków, bez strefówek.

No to po prostu się nie zgadzamy - pewnie dlatego, że ja pochodzę z trochę innych stron, gdzie szczeniąt specjalnie się nie obciąża, ale również przesadnie nie chroni. Tak więc nie pcham szczeniąt ponad to, co robią same w trakcie zabawy, ale również nie znoszę po schodach. Natomiast dużą wagę przykładam do braku obciążeń genetycznych - bo np. takiej dysplazji bez obciążenia genetycznego samym skakaniem nie wywołasz. I jak dotąd, odpukać, przez ponad 30 lat z psami, problemów z koścem nie miałam.

moim zdaniem brak ograniczenia wiekowego na nieoficjalnych zawodach przyczynia się do tego, że wszystkim się niepotrzebnie spieszy.

Ja osobiście trenowałabym ze szczeniakiem dokładnie tak samo, bez względu na to, jakie są na zawodach ograniczenia wiekowe. Więcej, trenowałabym tak samo, gdyby w ogóle nie było zawodów, bo nie o zawody mnie osobiście w tym wszystkim chodzi. I nie potrzebuję ZK ani FCI, żeby mi dyktowali, kiedy jest bezpieecznie, a kiedy nie, szczególnie, że robią to kiepsko. Moim zdaniem na przykład, pucharowe zawody w zeszłym roku w Warszawie w lipcu, gdzie było ponad 30 stopni w cieniu, były bardzo niebezpieczne - ale FCI nie ma przepisu co do tego, jaka może być maksymalna temperatura podczas zawodów. :roll:

Moim prywatnym zdaniem zbyt szybko w ogóle zaczyna się ćwiczyć ze szczeniakami, zbyt szybko zaczyna sekwencje przeszkód

Tu znów się po prostu nie zgadzamy, bo ja z kolei nie widzę szkody w ćwiczeniu sekwencji. :niewiem:

a nie widzę tak naprawdę żadnego zysku z tego.

Zysku? :niewiem: Dla mnie to po prostu jeszcze jeden sposób na spędzanie czasu z psem, na budowanie tej więzi, o której piszesz. Oczywiście mogłabym i bez treningów agility, ale nie widzę powodu, by tak się ograniczać. Im więcej różnorakich doświadczeń - tym, moim zdaniem, lepiej.

Sunday zaczęła w wieku 12 miesięcy co do dnia, bo Leszek był nieugięty (tzn. wcześniej robiła tylko tunele i slalom, od 11 miesiąca płaską palisadę), a na swoich pierwszych zawodach w wieku 18 miesięcy zdobyła srebrny medal.

Gratuluję.

Innymi słowy, w zupełności mi te sześć miesięcy wystarczyło do dobrego przygotowania psa do pierwszych zawodów.

Jasne, że wystarczy - ale jak już napisałam, ja trenuję dla samego treningu, a nie po to, żeby psa przygotowac do zawodów. Tak więc może tu właśnie leży różnica między naszymi podejściami - Twoje treningi służą przygotowaniu do zawodów, więc nie ma sensu zaczynać treningów wcześnie. Natomiast moje treningi służą samemu bieganiu, więc im wcześniej zacznę, tym dłużej będę mogła to robić.
Dodany obrazek

#5 Zielsko

Zielsko

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 669 postów

Napisany 31 marzec 2006 - 14:00

Wiesz Rauni, najlepsi zawodnicy na swiecie zaczynaja ze swoimi psami trenowac od pierwszych miesiecy ich zycia. Jesli trening jest dobrze dostosowany do rozwoju psa to absolutnie nie dzieje mu sie nic zlego i nie jest to dla niego niebezpieczne a mozna wyrobic psu pewne bardzo cenne zachowania, ktore ciezko wyrobic pozniej i na pewno mozna wypracowac u psa predkosc (dzieki czemu pies w trudniejszym treningu pozniej nie traci predkosci).
Pozdrawiam,
Zielsko

#6 Flaire

Flaire

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 13135 postów

Napisany 31 marzec 2006 - 14:23

Sunday zaczęła w wieku 12 miesięcy co do dnia

NB, to jest również bardzo ciekawe stwierdzenie, z kilku powodów... Niby w dniu, w którym ukończyła te 12 miesięcy ustąpiły zagrożenia, które czychały jeszcze poprzedniego dnia? :crazyeye:

Wiek, w którym kończy się rozwój kośćca u psa różni się od rasy do rasy i od osobnika do osobnika. Nic magicznego nie dzieje się w wieku 12 miesięcy, co by nagle pozwalało na treningi wcześniej niewskazane - raczej, rzadko który pies, szczególnie ras średnich i dużych, w tym wieku skończył się już rozwijać. Na przykład w mojej rasie wiek 24 miesięcy jest przyjęty jako ten, gdzie dojrzewanie kośćca się skończyło. 12- i nawet 18-miesięczne psy często maja jeszcze bardzo luźne stawy. Tak więc dużo jeszcze czasu upłynie zanim będę z Locia robić jakiekolwiek forsujące treningi - a na pewno nie będzie to w wieku 12 miesięcy.
Dodany obrazek

#7 Rauni

Rauni

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 1666 postów

Napisany 31 marzec 2006 - 14:30

Flaire, jeszcze raz przepraszam, nie zamierzałam czepiać się osobiście Ciebie, więc też nie musisz się tłumaczyć. Erdelek akurat utkwił mi w pamięci.

O zysku mówiłam w takim sensie, w jakim pisze o tym Zielsko: czyli wypracowania czegoś, czego się później nie da wypracować. I tu przy okazji mam pytanie do Zielska, jakie cechy miała na myśli?
Moim zdaniem wypracowanie prędkości nie tyle zależy od wieku w jakim się zaczyna, a od metody treningu, tzn. czy od samego początku skupiamy się na wyrabianiu prędkości, w jaki sposób motywujemy i nagradzamy (zdecydowanie widzę przewagę aportu nad smakołykami), w jaki sposób stopniujemy trudność treningu etc. Nie wydaje mi się, że pies który zacznie treningi wcześniej, miał z tego powodu w przyszłości biegać szybciej, niż pies o porównywalnych możliwościach fizycznych i psychicznych, który zacznie treningi parę miesięcy później.
Dodany obrazekDodany obrazek

#8 Rauni

Rauni

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 1666 postów

Napisany 31 marzec 2006 - 14:43

NB, to jest również bardzo ciekawe stwierdzenie, z kilku powodów... Niby w dniu, w którym ukończyła te 12 miesięcy ustąpiły zagrożenia, które czychały jeszcze poprzedniego dnia? :crazyeye:

Wiek, w którym kończy się rozwój kośćca u psa różni się od rasy do rasy i od osobnika do osobnika. Nic magicznego nie dzieje się w wieku 12 miesięcy, co by nagle pozwalało na treningi wcześniej niewskazane - raczej, rzadko który pies, szczególnie ras średnich i dużych, w tym wieku skończył się już rozwijać. Na przykład w mojej rasie wiek 24 miesięcy jest przyjęty jako ten, gdzie dojrzewanie kośćca się skończyło. 12- i nawet 18-miesięczne psy często maja jeszcze bardzo luźne stawy. Tak więc dużo jeszcze czasu upłynie zanim będę z Locia robić jakiekolwiek forsujące treningi - a na pewno nie będzie to w wieku 12 miesięcy.


Oczywiście, że ta granica jest do pewnego stopnia umowna, gdzieś ją trzeba jednak ustawić. Nawet u dużych ras najbardziej intensywny rozwój jest już wtedy jednak zakończony. Gdybym miała molosa, być może zaczekałabym jeszcze trochę...
Co do dnia u Sunday nastąpiło dlatego, że też się nie mogłam doczekać :lol: Myślenie "jakby o dzień wcześniej to nic by się nie stało" to już pierwszy kroczek do "a jakby tak tydzień/miesiąc/kwartał wcześniej, to tez by się nic nie stało".
Zasada stopniowego podwyższania wymagań obowiązywała niezależnie od tego, że jej proces wzrostu był juz dawno zakończony (tzn. zaczynała na hopkach niższych niż normalnie small, od pojedynczych przeszkód etc).
Dodany obrazekDodany obrazek

#9 Flaire

Flaire

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 13135 postów

Napisany 31 marzec 2006 - 14:44

Flaire, jeszcze raz przepraszam, nie zamierzałam czepiać się osobiście Ciebie, więc też nie musisz się tłumaczyć. Erdelek akurat utkwił mi w pamięci.

Ależ ja się nie czuję urażona, bo osobiście nie mam wątpliwości, że mojemu psu krzywdy nie robię.

Natomiast ciekawe jest dla mnie wyodrębnianie akurat hopek agility, jako czegoś niebezpiecznego dla szczeniaka. Bo jednocześnie piszesz

Akurat te parę miesięcy daje nam czas na wypracowanie więzi z psem, posłuszeństwa, pasji aportu

No i tu ja widzę inną tendencję. Każdy ortopeda powie Ci, że jedną z najgorszych rzeczy dla rozwijających się stawów są nagłe zatrzymywania się właśnie tego typu, jaki notujemy w aportowniu. A ja widzę te same osoby, które znoszą szczenięta po schodach jednocześnie chwalące się, że ich szczeniak potrafi godzinami aportować...

Nie twierdzę bynajmniej, że ze szczeniakiem nie należy aportować!!! Ale wniosek chyba taki, że we wszystkim potrzebny jest umiar. Zamiast chwytać się konkretnych niebezpiecznych wieków czy sportów, lepiej do wszystkiego podchodzić stopniowo, z umiarem i zdrowym rozsądkiem. ;-)
Dodany obrazek

#10 Rauni

Rauni

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 1666 postów

Napisany 31 marzec 2006 - 14:50

(rany kota, co się ze mną dzieje, ostatnio robię offy w każdym temacie, w jakim zaczynam się wypowiadać. Wyręczając Pati, udzielam sobie napomnienia ;)).

Odnośnie zdrowego rozsądku i umiaru we wszystkim: pełna zgoda. :lol:
Odnośnie reszty: ja zostanę przy swoim, Ty, Zielsko i inni przy swoim, miejmy nadzieję, że cała ta dyskusja kogoś skłoni do rozważań na te tematy.
I tyle.
Dodany obrazekDodany obrazek

#11 saJo

saJo

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 4839 postów

Napisany 31 marzec 2006 - 14:53

Mysle, ze kazdy ma wlasne metody treningu, jedni zaczynaja wczesniej inni pozniej...tak samo z IPO, jedni od malego pracuja z pozorantem, inni zaczynaja prace z rocznym psem, a wczesniej rozwijanie pasji na lup i chec przeciagania sie.
Moze trening ze szczeniakiem nie przynosi korzysci, ale jesli nie przynosi szkody to niby czemu nie? Wole psa zabrac na trening agility, niz np na przejazdzke rowerem, bo w drugim przypadku ruch jest wymuszony, a niektore psy biegaja az padna, brakuje im instynkty samozachowawczego :lol: Gnojek od 3-go miesiaca zycia chodzi na treningi. Na poczatek uczyl sie "skakac" (tyczki lezaly na ziemi), tunele, troche slalom, skok w dal z jednym elementem, stopniowo zaczal strefowki...niektorzy uwazaja ze trening agility to zbyt duzy wysilek dla mlodego psa, inni ze przeciaganie szmatka (krzywe zeby itp) i bieganie za pilka (nagle hamowanie). Kazdy musi sam wybrac...osobiscie uwazam, ze wszystko w granicach zdrowego rozsadku...
Dodany obrazekDodany obrazekAgnieszka & Bols['] & Whisky

#12 PATIszon

PATIszon

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 5462 postów

Napisany 31 marzec 2006 - 18:56

Moze poprostu trzeba zrobic ankiete wsrod najlepszych i zapytac kiedy oni zaczeli trenowac ze swoimi psami.

Dajmy na to taka Sylwia Trkman.
W koncu statystyki sa przekonujace, prawda Flaire? :cool3:

Sunday zaczela w wieku 12 miesiecy i pierwszy medal srebrny za to teraz prawie z podium nie schodzi.
Kenia zaczela podobnie, ale pierwsze zawody wygrala za to teraz ....:oops:

Czyli juz wiemy, ze sam wiek to nie to o co nam chodzi.

Ja wiem jedno.
Jesli kiedykolwiek sprawie sobie psiura do sportu to zaczne z nim jak najwczesniej.
:P
moderator odkryl do czego sluzy linijka.....

#13 CHI

CHI

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 1017 postów

Napisany 03 kwiecień 2006 - 07:29

Ja wiem jedno.
Jesli kiedykolwiek sprawie sobie psiura do sportu to zaczne z nim jak najwczesniej.
:P


Muszę się do czegoś przyznać...
Blondyn między innymi dlatego został, że w wieku 5 tyg jako jedyny zainteresował się tunelem, tzn wlazł i przeszedł z upodobaniem kilka razy...
i to było to co przeważyło... Teraz w wieku 11 tyg. sam z własnego wyboru przeskakuje krawężnik - jakieś 10 cm i specjalnie na niego celuje...
Poznacie Blondyna to syn mojej Fuficzki...:razz:


#14 Mokka

Mokka

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 5997 postów

Napisany 03 kwiecień 2006 - 07:51

W dodatku fakt, że nieoficjalne zawody nie podlegają pewnym regulacjom FCI przyczynia się do bardzo niebezpiecznej moim zdaniem tendencji, że startują na tych zawodach coraz młodsze psy, wręcz kilkumiesięczne

Rauni, te psy startują w "zawodach" ;) , ponieważ są trenowane. Gdyby takich zawodów nie było, te psiaki też byłyby poddawane treningom, ponieważ takie jest nastawienie ich przewodników. Znakomita większość znanych mi psów - agilitowców w rękach doświadczonych przewodników, zaczyna treningi (cokolwiek by to miało oznaczać ;) ) niemal od dnia przybycia do nowego domu. Gdyby nie organizowano takich imprez, szczeniaki również by pracowały. Wy zaczynacie pracę w wieku 12 miesięcy, inni zaczynają dużo wcześniej, a organizowanie bądź nie zawodów nieoficjalnych nie ma na organizację treningów żadnego wpływu.
Za to jest niesamowitą frajdą dla wielu niezbyt zaawansowanych (niekoniecznie z racji wieku), dla których kategoria open jest melodią przyszłości, niektórzy na zawsze pozostają w "zerówkach", niektórzy nie mają celu ani ambicji, aby dojść do poziomu mistrzowskiego. To głównie dla takich ludzi, traktujących agility amatorsko i rekreacyjnie organizowane są zawody nieoficjalne. A frekwencja świadczy o tym, że jest na nie ogromne zapotrzebowanie. Na każdy taki "spęd towarzyski" (Laski, Czekolada, Sylwester) zjeżdża po kilkadziesiąt (średnio ok. 70) psów. Dlaczego więc odmówić im tej przyjemności? Niech na naszym torze agility będzie miejsce dla profesjonalistów i dla amatorów. Ja zaczęłam treningi z suką schroniskową, kiedy ona miała ponad 4 lata, a ja ho ho ho..., duuuużo więcej ;) . Startujemy w openach (z różnym powodzeniem), ale z jednakową radochą biegamy w IAL-ach i w różnych zawodach otwartych. Cenię i podziwiam prawdziwych profesjonalistów, chylę przed nimi czoła, bo ja już za stara jestem na takie wyniki, ale jednocześnie cenię sobie zapał debiutantów i amatorów. I myślę, że im więcej będzie takich towarzyskich, niezobowiązujących zawodów, tym większ szansa, że bakcyl agility będzie się rozszerzał i będą nam się powiększały kręgi ambitnych, zaawansowanych zawodników.
Łomatko, sorki, że się tak rozpisałam, ale ja jestem całym sercem za organizacją zawodów nieoficjalnych i zawsze i wszędzie będę je popierała. Bo pomimo, iż startuję w zawodach pucharowych, to w głębi serca na zawsze pozostanę amatorką i po prostu miłośniczką agility. I choć wiadomo, że są priorytety i różne cele, ja takie zawody kocham i tyle :loveu: .

#15 myriad

myriad

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 252 postów

Napisany 03 kwiecień 2006 - 08:34

Podpisuje sie rekami i nogami pod tym, co napisala Mokka, dodajac od siebie, ze zawody nieoficjalne sa doskonalym "drogowskazem" dla przewodnikow mlodych psow. W pozytywnej i radosnej atmosferze pozwalaja dowiedziec sie w jaki sposob pies reaguje na pewna doze stresu, gwar, ruch, naglosnienie etc.. dzieki temu wiadomo czego mozna spodziewac sie pozniej, nad czym trzeba popracowac. Dzieki przyjaznej atmosferze sa tez miejscem, gdzie problemy, ktore sie pojawia mozna rozwiazywac.

Moje dwa w tej chwili 11-miesieczne szczeniaki wystartowaly pierwszy raz w klasie debiutow w wieku dokladnie 6 miesiecy. Torek byl latwiutki, bez przeszkod strefowych, tyczki na najnizszej poprzeczce, bez zmian stron. Co mi i im to dalo? Ja dostalam informacje, ze sa w stanie skupic sie w warunkach zawodow, w obecnosci publicznosci, innych psow, naglosnienia, ze jedno biegnie na pelni swoich mozliwosci, a drugie jest stresem lekko poddenerwowane, poznalam tez symptomy tego poddenerwowania, ktorych inaczej nie mialabym okazji rozpoznac. Wiem, czego moge sie spodziewac na "prawdziwych zawodach." One dostaly trening w innych warunkach, poznaly troszke inne przeszkody, mam nadzieje, ze troche sie "otrzaskaly."

Kiedy mieszkalam w USA role takich nieoficjalnych zawodow (i w posluszenstwie i w agility) spelnialy tzw. matches, na ktore ludzie przychodza wlasnie po do, zeby sprawdzic reakcje swoich mlodych psow na atmosfere zawodow, majac okazje nagradzania ich za prawidlowe reakcje i porozwiazywac problemy psow starszych (np. nagradzajac strefy albo poprawiajac zerwane zostawanie etc.. zalezy od problemu).

Justyna

#16 Rauni

Rauni

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 1666 postów

Napisany 03 kwiecień 2006 - 10:58

Ja nie jestem przeciwko zawodom nieoficjalnym, uważam, że robią dużo dobrego i pisałam to już w swoim pierwszym poście. Nie podoba mi się tylko to, że startują w nich już kilkumiesięczne psy. Może macie rację, że ludzie i tak by z tymi szczeniakami ćwiczyli, ale takie zawody jeszcze dodatkowo dają na to przyzwolenie jakby. Dla mnie na nieoficjalnych zawodach też powinien istnieć limit wieku, niechby to sobie było 15 miesięcy zamiast 18, żeby można było sobie zdobyć pierwsze szlify przed prawdziwymi zawodami.

Ja ze swoimi psami też pracuję od pierwszego dnia, odkąd są u mnie w domu, przede wszystkim pod kątem agility, zapoznawane są również z niektórymi przeszkodami, tak samo jak z atmosferą zawodów, ale przez hopki żaden szczeniak u mnie nie skakał i skakać nie będzie, tak samo jak nie będzie przedwcześnie robił strefówek. Uważam, że to jest niepotrzebne ryzyko, wiadomo, że wszystkiego się nie przewidzi i psa przed tym nie ustrzeże, czego Vigo jest obecnie najlepszym przykładem, ale jakby pies miał mieć jakikolwiek problem z więzadłami czy stawami dlatego, że mnie się zachciało z nim ćwiczyć w okresie najintensywniejszego wzrostu to bym sobie tego nie wybaczyła.
Dodany obrazekDodany obrazek

#17 Flaire

Flaire

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 13135 postów

Napisany 03 kwiecień 2006 - 11:08

Dla mnie na nieoficjalnych zawodach też powinien istnieć limit wieku

A dla mnie - nie. Już pisałam, dlaczego. Rolą regulaminów zawodów nie jest zabezpieczanie psów przed niebezpieczeństwem - to jest rola ich właścicieli. Gdyby było inaczej, mielibysmy woluminy przepisów dotyczących warunków, w których mogą czy też nie mogą być prowadzone zawody - i większość zawodów, na których byłam, pewnie by ich nie spełniało. Już wspomniałam jako przykład zawody w upale - przykładów jest więcej. Do mnie należy decyzja, czy jest bezpiecznie, czy nie, z moim psem startować w upale i tak samo do mnie powinna należeć decyzja, co jest bezpieczne, a co nie jest dla mojego szczeniaka. Właściciele, którzy nie potrafią tej decyzji odpowiedzialnie podjąć niewątpliwie narażają szczenięta na dużo poważniejsze niebezpieczeństwa niż te, które moga spowodować treningi agility... :roll:
Dodany obrazek

#18 wendka

wendka

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 1506 postów

Napisany 03 kwiecień 2006 - 15:08

To skoro Pati rozdzielila tematy, to nie odmowie sobie wypowiedzi :cool3:

Ja ze swoimi psami też pracuję od pierwszego dnia, odkąd są u mnie w domu, przede wszystkim pod kątem agility, zapoznawane są również z niektórymi przeszkodami


wsrod przeszkod, ktorych uczysz podalas slalom. A wiele osob twierdzi, ze ta przszkoda jest szkodliwa dla szczeniakow, szczegolnie duzych ras.
Brzmi to logicznie, natomiast ja uwazam, ze nic nie jest szkodliwe w granicach rozsadku. A swoja suczke zaczelam uczyc w wieku 7 miesiecy.

ale przez hopki żaden szczeniak u mnie nie skakał i skakać nie będzie, tak samo jak nie będzie przedwcześnie robił strefówek.


Moja szczylowa zaczela od dnia przyjscia do mnie do domu. Tunele, niziutkie strefowki (mamy w klubie 3 rozne wysokosci), niedlugo potem niska hustawka i niziutkie hopki. I nie widze nic w tym zlego biorac pod uwage to, ze jest/byl to szczeniak, ktorego rozpiera energia i poza treningami wykonywala duzo wiecej skokow i niebezpiecznych ewolucji anizeli w ciagu treningu. Kilkakrotnie doprowadzila mnie niemal do zawalu gdy w wieku kilku miesiecy np. zaczela przeskakiwac ogrodzenie w klubie lub jakis czas temu udowodnila, ze potrafi wskoczyc na dach samochodu. Takich zachowan nie przewidze. Dlatego wolalam biegac za nia na hopkach S-kach i przekierowywac energie w cos pozytecznego anizeli zabierac ja do parku by sie tlukla z innymi szczeniakami.
I z kolejnym psem bede dokladnie to samo robila. Oczywiscie jak powiedzialam w ramach rozsadku. Bo teraz ma 11 miesiecy i wysokich hopek czy strefowek jeszcze nie widziala. I ma na to czas :lol:
Dodany obrazek

#19 Rauni

Rauni

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 1666 postów

Napisany 03 kwiecień 2006 - 17:39

Wendka, my uczymy slalomu bardzo powoli, zaczynając od przebiegania między dwoma tyczkami, potem przechodzimy na cztery tyczki rozszerzone, tak że pies przebiega przez niego mając po lewej stronie tyczki nieparzyste, po prawej parzyste, potem stopniowo to zwężamy. Mija parę tygodni, zanim pies w ogóle zaczyna się gibać (na 4 tyczkach) i te obciążenia narastają tak stopniowo, że moim zdaniem nie ma żadnego ryzyka.
Dodany obrazekDodany obrazek

#20 niuka

niuka

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 591 postów

Napisany 03 kwiecień 2006 - 18:39

trening treningowi nie rowny, kazdy nazywa to inaczej - jedni mowia, ze trenuja psa - inni to nazywaja przyuczaniem.
dla mnie trening ma bardzo rozne formy i intensywnosc - wszystko co sie robi z psem pod katem agility dla mnie jest treningiem tego sportu - mniej lub bardziej intensywnym
ja zawsze staram sie dostosowac intensywnosc biegania do stanu psychicznego i fizycznego psa -
jezeli widze np. ze tolka po kolejnych dwoch cwiczeniach bedzie miala dosc (to sie widzi znajac wlasnego psa) - robie w tym momencie raz, ale przed tym przebiegiem troszke bardziej ja nakrecajac i bardziej nagradzajac po - zeby na koniec bylo super
jezeli chodzi o start, to z tolka zaczelam dosc wczesnie (3 miesiace) - jest lekkiej budowy, nie duza, dobrze zwiazana i po rodzicach bez wad stawow - nie mialam obaw i moglam powoli pokazywac jej przeszkody na treningach, a
regularne bieganie zaczela w wieku 5 miesiecy, oczywiscie odpowiednio dostosowane do niej i nie zaluje tego, ani nie widze by mialo to na nia jakis negatywny wplyw - wrecz przeciwnie - sadze, ze dzieki temu mialam swietnie przygotowana suke do sportu i zawodow, a do tego mile spedzony czas na dobrej zabawie na treningach, pokazach i nieoficjalnych zawodach, gdzie moglam ja posocjalizowac. uwazam, ze agility to jedna z tych najlepszych form na osmielenie psa w zyciu codziennym.

a juz np. u klaka, treningi zaczely sie w wieku dobrze ponad 10 miesiecy - dlugo sie przelamywalam, zeby zaczac z nim po przeszkodach normalnie biegac, mialam wrazenie, ze kloc z niego wielki wyrosnie, do tego nie byl tak zbity i drobny jak tolka jako dzieciak, a jego przodkowie nie naleza do drobnych i lekkich psow... jednak jako mlody piesek (ok 4 miesiecy) chodzil ze mna na treningi towazysko i w przerwach malymi kroczkami uczylam go kladki i tuneli (bylo to bardzo przydatne do pozniejszych juz normalnych treningow)

moj kolejny pies, jak sie kiedys tam pojawi, rowniez bedzie uczony od malego, lubie z psem pracowac na torze (wogole rowniez :)) i nie martwie sie, ze moglabym malego szczeniaka przetrenowac

pozdrawiam