Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
LeśnyTygrys

Jak to jest ze znalezieniem psa?

Recommended Posts

Taki scenariusz:

Znajdujesz psa - dokładniej Jack Russel Terriera - masz go juz 5 dni w domu. Własciciela nie stwierdzono. Czy przypadkiem takie wzięcie - "o tak sobie" - psa do domu nie byłoby kradzieża? A jeśli zjawi sie własciciel, czy może nas oskarżyc o kradzież? I ostatnie pytanie - co należy zrobić żeby psa wziaśc do domu "legalnie"?

Jeżeli ktoś ma jakieś prawne paragrafy na to, to niech sie podzieli.


Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
jesli pies ma tatuaz lub chip - powinno sie szukac wlasciciela - jesli nie ma - stwierdzenie kim byl wlasciciel jest praktycznie niemozliwe - kazdy moglby sie zglosic i stwierdzic ze to jego pies...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeśli masz jakieś dokumenty stwierdzające że zrobiłaś wszystko lub prawie wszystko aby pies znalazł właściciela tz: Podałaś informację do schroniska wraz z fotką, ogłoszenie w gazecie i właściciela nie ma przez 3 miesiące to myślę że formalnie według prawa nie będziesz "złodziejem"
Wiedz że przez 3 lata może znaleść się właściciel i odbrać ci zwierzę ale wtedy to on musi tobie udowodnić własność psa tj umowa kupna, czy jakieś fotki lub książeczka zdrowia, szczepienia i wiele innych dokumentów.

Z reguły to jest tak że już po 3 mies. nikt nie szuka psa tylko kupuje drugiego lub wcale nie chce jego mieć :diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Spotkałam się z wieloma sytuacjami, kiedy to po długim czasie odnaleziono psa - za każdym razem potrzebna była pomoc policji, ponieważ "uczciwi znalazcy" nie zamierzali oddać zwierzaka mimo niezbitych dowodów, czyją jest własnością. W jednym przypadku zdążyli nawet pokryć suczkę (oczywiście niepapierowo...).
Do ZK zadzwoniła kiedys pewna pani, znalazczyni labradora - kiedy usłyszała, że pies owszem - jest poszukiwany i to intensywnie, to... podała fałszywy numer telefonu, a do właściciela nie zadzwoniła. Pies odnalazł się przypadkowo - podczas wizyty w lecznicy, weterynarz pamiętał bowiem sprawę zaginionego psa, zawiadomił właściciela, a w lecznicy pani podała na szczęście swój prawdziwy adres...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Według prawa wygląda to tak:[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Art. 183 kodeksu cywilnego.
§ 1. Kto znalazł rzecz zgubioną, powinien niezwłocznie zawiadomić o tym osobę uprawnioną do odbioru rzeczy. Jeżeli znalazca nie wie, kto jest uprawniony do odbioru rzeczy, albo jeżeli nie zna miejsca zamieszkania osoby uprawnionej, powinien niezwłocznie zawiadomić o znalezieniu właściwy organ państwowy.
§ 2. Przepisy o rzeczach znalezionych stosuje się odpowiednio do rzeczy porzuconych bez zamiaru wyzbycia się własności, jak również do zwierząt, które zabłąkały się lub uciekły.[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Wyjaśniam od razu, że w przypadku znalezienia psa porzuconego, np. przywiązanego w lesie, stajemy się jego właścicielami (jeśli tego chcemy) od razu. Gdyż: [/SIZE][/FONT]
[SIZE=3][FONT=Times New Roman] Art. 180 kc. Właściciel może wyzbyć się własności rzeczy ruchomej przez to, że w tym zamiarze rzecz porzuci. [/FONT][/SIZE]
[SIZE=3][FONT=Times New Roman] Art. 181 kc. Własność ruchomej rzeczy niczyjej nabywa się przez jej objęcie w posiadanie samoistne. [/FONT][/SIZE]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Właścicielami psa znalezionego, czyli takiego, który się do nas przybłąkał a nie mamy pewności, że został przez właściciela porzucony, stajemy się dopiero po trzech latach. [/SIZE][/FONT]
[SIZE=3][FONT=Times New Roman][COLOR=black]Art. 174 kc. Posiadacz rzeczy ruchomej nie będący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada rzecz nieprzerwanie od lat trzech jako posiadacz samoistny, chyba że posiada w złej wierze. [/COLOR][/FONT][/SIZE]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[COLOR=black][FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT][/COLOR]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zła wiara jest wtedy, gdy dana osoba wie, że pies został ukradziony albo się zgubił albo okoliczności są takie, że powinna to wiedzieć (np. można zidentyfikować wlaściciela, a znalazca nawet tego nie próbował). Dodam jeszcze, że dobra wiara musi być przez całe 3 lata. Tzn. osoba przygarniająca psa nie jest w stanie zidentyfikować właściciela i może np. przypuszczać, że pies został porzucony. Jeśli osoba przygarniająca psa dowie się, nawet np. po 2 latach i 11 miesiącach, że pies został skradziony lub zaginął i będzie możliwość zidentyfikowania właściciela, to w tym momencie taka osoba przestaje być już w dobrej wierze.

Może obrazowo to wytłumaczę - mój Emil trafił do schroniska w połowie października 2003 r. Wszystko wskazuje na to, że został wyrzucony. Ja jednak nadal nie jestem jego właścicielką, stanę się nią w połowie października 2006 r. Jeśli do tego czasu odnalazłby się właściciel i udowodniłby po pierwsze to, że jest właścicielem, a po drugie to, że psa nie porzucił (czyli że go szukał, dawał ogłoszenia, dowiadywał się w schroniskach itp.) i ja bym się o tym dowiedziała, to przestałabym być w dobrej wierze, a właścicielką Emila mogłabym się stać tylko wtedy, gdyby poprzedni właściciel mi go podarował albo sprzedał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja mam sukę wzięta z lasu. Okoliczna ludność twierdziła, że w wakacje ktoś ją tam z auta wyrzucił. Żadnych ogłoszeń o zaginięciu suki nie było - ani w tej miejscowości, ani w lokalnych gazetach... Przynajmniej moja rodzina takowych nie widziała (miejsce znalezienia suki jest dośc odległe od miejsca mojego zamieszkania, więc ja tym bardziej nie miałam szans ogłoszeń zobaczyć ;) ).
W maju odwiedziłam z Sabiną rodzinę. Nikt we wsi jej nie rozpoznał. Oczywiście nie pukałam do każdego domu i nie pytałam, czy zna mojego pieska, ale to mała miejscowośc, gdyby ktoś szukał psa, to wszyscy by wiedzieli...
Mimo wszystko czasem mam wyrzuty sumienia, że sama nie dałam jakichś ogłoszeń... :oops:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiesz Asher, w takich sytuacjach to chyba lepiej modlić się, żebyś przez te 3 lata się przypadkiem nie dowiedziała, kto jest właścicielem (i ja tak robię, jeśli chodzi o Emila). Nie masz powodów do wyrzutów sumienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote]Wiesz Asher, w takich sytuacjach to chyba lepiej modlić się, żebyś przez te 3 lata się przypadkiem nie dowiedziała, kto jest właścicielem[/quote]Eeee, ja mam strasznie słabą pamięć :cool1: Nawet jak się dowiem, to zaraz zapomnę :cool1:
Oczywiście żartuję ;)

A serio, czy gdyby znalazł się właściciel, to jest mi zobowiązany zwrócić koszta leczenia psa, jakie poniosłam? Bo ciekawe, czy byłemu właścicielowi Sabiny usmiechałoby się płacić te parę tysięcy... :cool1:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='asher']A serio, czy gdyby znalazł się właściciel, to jest mi zobowiązany zwrócić koszta leczenia psa, jakie poniosłam? Bo ciekawe, czy byłemu właścicielowi Sabiny usmiechałoby się płacić te parę tysięcy... :cool1:[/quote]

Oczywiście, nakłady na leczenie są tzw. nakładami koniecznymi i właściciel byłby zobowiązany zwrócić Ci je nawet wtedy, gdybyś była w złej wierze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Co do zwrotu kosztów, to reguluje to Art. 226 kc.
§ 1. Samoistny posiadacz w dobrej wierze może żądać zwrotu nakładów koniecznych o tyle, o ile nie mają pokrycia w korzyściach, które uzyskał z rzeczy. Zwrotu innych nakładów może żądać o tyle, o ile zwiększają wartość rzeczy w chwili jej wydania właścicielowi. Jednakże gdy nakłady zostały dokonane po chwili, w której samoistny posiadacz w dobrej wierze dowiedział się o wytoczeniu przeciwko niemu powództwa o wydanie rzeczy, może on żądać zwrotu jedynie nakładów koniecznych.[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Czyli, możesz żądać zwrotu kosztów za szczepienia i leczenie psa, pod warunkiem jednak, że nie czerpałaś z psa korzyści materialnych i te korzyści nie pokrywają poniesionych kosztów.[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Możesz też domagać się zwrotu za ewentualne szkolenie psa, gdyż niejako podniosło ono „wartość” psa.[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ponadto, możesz też zażądać „znaleźnego”, ale pod warunkiem, że podjęłaś wcześniej wszelkie starania, aby znaleźć właściciela psa - [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT]
[SIZE=3][FONT=Times New Roman][COLOR=black]Art. 186 kc. Znalazca, który uczynił zadość swoim obowiązkom, może żądać znaleźnego w wysokości jednej dziesiątej wartości rzeczy, jeżeli zgłosił swe roszczenie najpóźniej w chwili wydania rzeczy osobie uprawnionej do odbioru. [/COLOR][/FONT][/SIZE]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Wiem jednak z doświadczenia, że ciężko jest uzyskać od właściciela psa zwrotu jakichkolwiek kosztów, nawet jeśli znajdziemy go w dość krótkim czasie, to większość nie czuje się nawet zobowiązana do zwrócenia za karmę. A domaganie się „znaleźnego” najczęściej rodzi podejrzenia, że porwaliśmy psa dla okupu.[/SIZE][/FONT]

Share this post


Link to post
Share on other sites
A w praktyce jakby to wyglądało? Najpierw muszę oddac psa i dopiero potem domagac się zwrotu kosztów leczenia, czy też nie muszę oddawać psa, dopóty, dopóki nie otrzymam zwrotu kosztow?

Share this post


Link to post
Share on other sites
A jak się ma do tego branie psa ze schroniska?
Kwarantanna trwa 2 tygodnie, jeśli w tym czasie nie zgłosi się właściciel- pies przechodzi na właśność schroniska i może być wydany osobie trzeciej.

I co? Właściciel może przyjść po dwóch latach i żądać zwrotu psa?!

[SIZE="1"]Jeśli nie szukał psa w schronisku to jest nieodpowiedzialnym palantem a nie opiekunem! [/SIZE] :mad:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='asher']A w praktyce jakby to wyglądało? Najpierw muszę oddac psa i dopiero potem domagac się zwrotu kosztów leczenia, czy też nie muszę oddawać psa, dopóty, dopóki nie otrzymam zwrotu kosztow?[/quote]

Musisz wydać psa, a potem domagać się zwrotu kosztów. Z tym, że o swoich ewentualnych roszczeniach musisz poinformować właściciela w chwili wydania psa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='coztego']A jak się ma do tego branie psa ze schroniska?
Kwarantanna trwa 2 tygodnie, jeśli w tym czasie nie zgłosi się właściciel- pies przechodzi na właśność schroniska i może być wydany osobie trzeciej.

I co? Właściciel może przyjść po dwóch latach i żądać zwrotu psa?!

[SIZE=1]Jeśli nie szukał psa w schronisku to jest nieodpowiedzialnym palantem a nie opiekunem! [/SIZE]:mad:[/quote]

Psy ze schroniska, to często zwierzęta, których właściciele zrzekli się własności. Oddając psa do schroniska podpisuje się odpowiedni dokument.
Te, które zostały złapane przez pracowników schroniska, lub przywiezione przez ludzi, do których się przybłąkały, podlegają ogólnym przepisom, z tym, że biorąc takiego psa ze schroniska, nie masz obowiązku szukania właściciela na własną rękę i ... Twój dopisek drobnymi literkami ma tu kolosalne znaczenie

Share this post


Link to post
Share on other sites
To ja mam jeszcze takie pytanie , bo sprawa dotyczy mnie bezpośrednio:
właściciel psa przebywa w zakładzie karnym a w tym czasie pies pozostawał pod opieką matki tej osoby.
Matka w imieniu tej osoby i swoim zrzekła sie wszystkich praw do psa ale nie informując prawowitego włąściciela o tym.(nie miała takiej możliwości)
Wcześniej włąsciciel psa chciał go oddać do adopcji ale niestety nie było chętnych.
czy teraz jak opusci zakład karny moze upomnieć sie o zwrot psa na podstawie ze nie był poinformowany że matka zamierza w jego imieniu zrzec sie praw??
wczesniej i teraz też osoba ta nie ma warunków finansowych na utrzymanie i leczenie psa(pies jest stary i schorowany).

Share this post


Link to post
Share on other sites
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ma tu zastosowanie artykuł art. 169. kc, który mówi że:
§ 1. Jeżeli osoba nieuprawniona do rozporządzania rzeczą ruchomą zbywa rzecz i wydaje ją nabywcy, nabywca uzyskuje własność z chwilą objęcia rzeczy w posiadanie, chyba że działa w złej wierze.[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Oraz:[/SIZE][/FONT]
[SIZE=3][FONT=Times New Roman] Art. 170 kc. W razie przeniesienia własności rzeczy ruchomej, która jest obciążona prawem osoby trzeciej, prawo to wygasa z chwilą wydania rzeczy nabywcy, chyba że ten działa w złej wierze.[/FONT][/SIZE]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Czyli w świetle tych artykułów jesteś prawowitą właścicielką psa.[/SIZE][/FONT]
[SIZE=3][FONT=Times New Roman] Jako, że pies nie był kradziony, nie zachodzi tu domniemanie paserstwa.[/FONT][/SIZE]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Nie musisz też czekać trzy lata na uprawomocnienie się Twojej własności, gdyż pies nie przybłąkał się do Ciebie ani nikomu nie uciekł, a matka właściciela zrzekła się psa w celu wyzbycia się go.[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='ASICA'] czy teraz jak opusci zakład karny moze upomnieć sie o zwrot psa na podstawie ze nie był poinformowany że matka zamierza w jego imieniu zrzec sie praw?? [/quote]
Zawsze taka osoba może powoływać się, że dana czynność prawna jest obciążona wadą, taką jak błąd lub podstęp /to zależy od pobudek działania jego matki/.
Samo oświadczenie 'zrzec się praw' jest zastanawiające, gdyż ona nie ma żadnych praw do tej rzeczy, a w ogóle prawa właśności nie można się zrzec /można rzecz porzucić, sprzedać, darować, oddać do użytkowania bądź używania, itd., itp./. Zrzeczenie jest dopuszczalne przy nieruchomościach w formie aktu notarialnego na rzecz Skarbu Państwa.
Myślę, że swoje prawa do tego psa możesz argumentować tylko jako przypadek porzucenia, z zastrzeżeniem, że "właściciel może wyzbyć się własności rzeczy ruchomej przez to, że w tym zamiarze ją porzuci. Własność ruchomej rzeczy niczyjej nabywa się przez jej objęcie w posiadanie samoistne.". Przeszkodę tutaj stanowi słowo 'właściciel', gdyż zgodnie z tym co napisałaś matka nie jest właścicielem rzeczy. Można uznać, że działa w formie prowadzenia cudzych spraw bez zlecenia.

Jednak mimo powyższych przesłanek uważam, że taka czynność jaką dokonała matka właściciela może być wadliwa błędem /podstępem też, chociaż jest to mniej prawdopodobne/.

Share this post


Link to post
Share on other sites
TuathaDea
[quote]Jednak mimo powyższych przesłanek uważam, że taka czynność jaką dokonała matka właściciela może być wadliwa błędem /podstępem też, chociaż jest to mniej prawdopodobne/. [/quote]
błagam przetłumacz to na język ludzki:oops:
poprostu łopatologicznie bo ja sie w tym pogubiłam.:oops:
właściciel psa wychodzi na wolnośc za 3 miesiące i napewno pojawi sie u mnie!!
czy będzie chciał psa z powrotem tego nie wiem?!
wiem że pies był do oddania dużo wczesniej ale niestety nie było chętnych.
Wiem też że nad psem nie była sprawowana zadna opieka(weterynaryjna też)właściciela już wczesniej nie było na niego stać,pies tułał sie po rodzinie.
druga sprawa iż własciciele psa to moi znajomi i to troche utrudnia sprawe:angryy:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[FONT=Times New Roman][SIZE=3][B]TuathaDea[/B][/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]A gdzie jest powiedziane, że prawa do własności rzeczy ruchomej nie można się zrzec?:roll: [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Można, jak najbardziej. Zwłaszcza w przypadku psów, stosuje się to nagminnie ,oddając na przykład psa do schroniska. Zrzekasz się prawa własności na rzecz schroniska. Nie porzucasz psa, ani go nie darujesz. Zrzekasz się. [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Kodeks cywilny nie reguluje precyzyjnie jak ma wyglądać forma wyzbycia się własności.[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Aby powołać się na „czynność prawną obciążoną wadą” trzeba mieć ku temu istotne powody. Jaki powód mógłby mieć syn tej kobiety? Przecież w tym momencie musiałby wystąpić również przeciwko własnej matce.[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Asica przyjmując psa działała w dobrej wierze, tym bardziej, że biorąc go do siebie zapewniła mu opiekę i leczenie, na co nie było stać jego poprzedniego właściciela. Czyli ma tu zastosowanie działanie na rzecz dobra psa.[/SIZE][/FONT]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[COLOR=black][FONT='Times New Roman']Aha, i jeszcze jedno – w myśl Art. 339 kc. ( Który mówi: Domniemywa się, że ten, kto rzeczą faktycznie włada, jest posiadaczem samoistnym )[/FONT][/COLOR][COLOR=#00114a][FONT=Arial]. [/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT='Times New Roman']Asica miała prawo przypuszczać, że kobieta ma prawo rozporządzać psem. [/FONT][/COLOR]
[COLOR=black][FONT='Times New Roman']Powtarzam jeszcze raz – „Właściciel” nie ma podstaw prawnych aby zażądać zwrotu psa. Wszelkie pretensje musiałby na początek skierować do swojej matki i wystąpić przeciwko niej.[/FONT][/COLOR]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[COLOR=black][FONT=Arial][FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT][/FONT][/COLOR]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Zbiwro'][FONT=Times New Roman][SIZE=3][B]TuathaDea[/B][/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]A gdzie jest powiedziane, że prawa do własności rzeczy ruchomej nie można się zrzec?:roll: [/SIZE][/FONT]
[/quote]

A gdzie jest powiedziane, że może się zrzec.:shake: KC traktuje tylko o nieruchomościach. Artykuł dalej traktuje o porzuceniu. Można z takiego zapisu wywnioskować a contrario, że do ruchomości zrzeczenie nie przysługuje. To się nazywa chyba wykładnia systemowa :???:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='ASICA']TuathaDea

błagam przetłumacz to na język ludzki:oops:
:angryy:[/quote]

Po prostu, jeżeli przy czynności zachodzi błąd można się uchylić od jej skutków.
Błąd to mylne wyobrażenie o rzeczywistym stanie spraw (rzeczy) lub brak takiego wyobrażenia. Lopatologicznie mówiąc, jeżeli matka sobie twierdzi z uporem maniaka, że ma prawo ZRZEC się psa cudzego i niejak jej tego wytłumaczyć nie można, to jest w błedzie.
Bład musi być prawnie doniosły, czyli istotny (a brak psa u właściciela jest istotny) oraz musi istnieć mylne wyobrażenie o treści czynności prawnej, czyli o tym co między wami zaszło - tutaj ZRZECZENIE???

Generalnie i tak wszystko zależy od charakteru właściciela...... czy uparty i w ogóle..... czy mu się będzie chciało......

[U][B]Zbiwro[/B][/U]

[FONT=Times New Roman][I]Wszelkie pretensje musiałby na początek skierować do swojej matki i wystąpić przeciwko niej.[/I][/FONT]

Nie zakładaj, że wszyscy kochają swoje mamusie....:mad:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Art. 155 kc.
§ 1. Umowa sprzedaży, zamiany, darowizny lub [B]inna umowa zobowiązująca[/B] do przeniesienia własności rzeczy co do tożsamości oznaczonej przenosi własność na nabywcę, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej albo że strony inaczej postanowiły.[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Umowa zobowiązująca. Czyli taka, która zobowiązuje właściciela do wydania rzeczy nabywcy zgodnie z przyjętymi w niej zasadami i na warunkach w niej zawartych. [/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zapis w kc o porzuceniu podkreśla, że taka forma wyzbycia się własności też jest dopuszczalna i rodzi pewne konsekwencje prawne.[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×