Jump to content
Dogomania
Bębenek

Bębenkowe zoo.. guz PILNE !!! STR 3 wyniki

Recommended Posts

Małe są słodkie, jeszcze trochę nieufne, niby chętni byli, ale jakoś idzie jak po grudzie...siedzą już trochę u wetki, a jakby nie było, to święta się zbliżają.. Nie mam pojęcia co z nimi w święta będzie...coś mi się kojarzy, że one tam terminowo się tymczasowaly, ale wiadomo jak jest - na dwór ich nie wyrzuci. W sumie to drugi raz się z nimi widziałam, bo póki normalni pacjenci to małe na górze siedzą.. 

Na dobranoc dałam Filcusiowi trochę połapać piórka na patyku. Kiedy go nie boli, to szalalby jak młody kociak, więc już wolałam się na leżąco pobawić piórami, niż żeby skakał w polowaniu na sznurki od spodni, do swiatelek lampy też się oczka zaczęły świecić.. no i od wczoraj go tak domywam do końca.. Tu od zastrzyku, tu łapki uslinione, broda w jedzeniu, rozczesalam ładnie na główce, chociaż nie zawsze ma ochotę na to.. A mokrego nie cierpi, pamiętam pierwsze dni z kapielami w leczniczym szamponie żeby się jajec wszoł pozbyć...A teraz, jak już się czuje zupełnie u siebie, to se w kaszę dmuchać nie da, a co dopiero futerko moczyć :) 

Te moje futrzaki, to zazwyczaj mało problemowe pod względem zdrowotnym..  Benek pierwszy i Filcuś tylko takie chorowite. Zbój mi się trafił z alergią - ale to w sumie nie choroba jakaś  :)  no i Gucio był leczony, ale on pokiereszowany może i w transporcie, a potem jako najsłabszy pogryziony (?). Te zacieranie oczka to nie wiem skąd, ale dopiero w poważnym wieku zaczęło się...ta pseudo z której te moje chomiśki zabrałam widzę masą wad była obciążona. Znajomy się jednym zaopiekowal, z tego "rzutu" co Gucio. Mietka (?) tamtego już nie ma. A ja nie wchodzę prawie do tamtego sklepu. Muszę mieć nóż na gardle żeby coś kupić w sklepie, który handluje żywymi zwierzętami. Ze 2-3 razy byłam, to mnie w gardle sciskalo jak szłam zobaczyć do klatek, czy jakiś stworek tam nie umiera.. Reszta gryzoni mi się trafiała w przyzwoitym stanie. Zazwyczaj komuś "sie" rozmnozyly i ratunku bo dalej się mnożą. A to ktoś kupił i się okazało że zaciażona samiczka to była i się urodziło, a to ktoś wyjeżdża i już teraz natychmiast musi się pozbyć, takie tam różne.. ze sklepów te co wzięłam oczywiście za darmo, po długiej i meczacej rozmowie z właścicielem...

A Filcunia wsiakla  :(   okrutnie to niesprawiedliwe, że jak już można jakiemuś stworkowi pomóc, to on znika...albo trafia do domu, na tymczas, czy gdziekolwiek, gdzie już jest bezpieczny, a wtedy jakaś paskudna choroba z niego wychodzi..akurat wtedy kiedy powinien sobie żyć beztrosko, długo i szczęśliwie.. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szkoda Filcuni :(, może się jeszcze pokaże. Jak dokarmiany kot znika to mi jakoś dobre scenariusze do głowy nie przychodzą, niestety.

Rok temu taka sama wirpulka a może i starsza padła mi na amen. Trzeba przyznać że to były pralki nie do zdarcia :)

Głaski dla kociaków.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akcja - chować oczy zaliczona. Polowanie na kołdrę odkryte... rano z lekka ospaly i niechetny do wstawiania był, ale coz..też czasem nie mam ochoty nawet palca spod kołdry wyciągnąć..  nie wyglądał jakby go coś bolało. Leżał i reagował normalnie, oczka otwarte, nie usloniony, kuweta zaliczona, puszka szła opornie ale to akurat nie smaczna puszka, inna lepiej... coraz lepiej z mięsem, chociaż nadal jest za puszkami..i w sumie leki też mi wygodniej tak podać. Po wizycie u wetki się obudził kompletnie na noc, aż padł i prezentował najpierw jeden boczek, potem drugi... gloweczka już coraz ładniej lśni. Wyczyszczona, wyczesana, pod brodą nam się trochę koltuni ale tam jak mu gorzej było, to cały czas był osliniony, upaćkany jedzeniem albo lekami, a nie chcialam dokładać myjąc i czeszac, więc dopiero zaczynamy  :)   

już się boję następnych wyników... teraz jest taki szczęśliwy...

 

faab8c13ea93.jpg 588e77193124.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Filcatemu panu kotu morfologia prawie wróciła do normy. Nerki w ogóle nie zareagowały na przeciwbólowe - mocznik i kreatynina lepiej niż ostatnio.. w morfologi coś na stan zapalny wskazuje i "ob" podniesione. Dziś wysłaliśmy PCRa dopiero i doradzili nam też jakaś "dużą baterię zbadać " którą się leczy 3 tygodnie jakimś specjalnym antybiotykiem. A że to leci z tej samej próbki to wzięłam i to badanie. Wszystko dopiero dziś, bo chciałam za jednym glodzeniem zrobić. W sumie chyba wszystko co ktokolwiek doradzil i ja wymyśliłam i wyczytałam, a można było z tej dużej wiochy wysłać do badań zostało zbadane. Kociołek czuje się świetnie. Wczoraj wszystko w nocy latalo. Jak zaprezentował że ładnie się bawi wszystkimi zabawkami naraz, to próbował otworzyć tubki z jedzeniem dla rybek, a kiedy to nie wyszło postanowił szukać żarcia pod podłogą i nie wiem jakim cudem ale rano końcówki zatyczek od listew paneli znalazłam pod łóżkiem...sprytny kociołek..   ogólnie nie wiem co z tego będzie, dla mnie te wyniki są za bardzo skaczące. 

Łatkę chciałam włączyć do życia towarzyskiego, ale zrobiła kupę na poduszkę brzydkiego koloru, w dodatku trochę nadprogramową...w sumie wyszły sztuczki 3 w czasie kiedy powinna być 1...próbek z poduszki zostawiłam do badań zabierając Filcusia, a Łatka wróciła do łazienki. Strasznie mi jej szkoda, to taki miły stworek, a tam okropnie płacze, szczególnie jak słyszy że życie jakieś się toczy za drzwiami...Ale rozsądek wziął górę i malutka wróciła.. krzywda jej się tam nie dzieje...

Jeszcze odnośnie Filcusia.. wyszło na to, że praktycznie nie wierzyli że się polepszy, raczej podejrzewali wszyscy, łącznie z naszą wetka że będą się wyniki pogarszać.. znowu wyszło na moje, bo kazalam leczyć, a to czego nie ma, a potrzebne to zamawiać i ściągać, bo nie po to przyszedł żebyśmy mu teraz dali umrzeć.  Tak czy inaczej zmiany mamy nadal. Narazie mają tam misję, żeby nam zrobić z tego małego pryszcza centymetrowego, a wtedy bezpiecznie wyciachać.. Dziś kolejny dzień kiedy ponad 400 zł bez dojazdów zostawismy, bez kupy małej, ale jak ten stworek się w nogach ułożył i śpi bezcenne . A jakie dźwięki wydaje jak się przeciaga..

 

d10638b9e590.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nadal mamy nieprawidłowe rozproszenie WBC co mnie martwi, bo nie wiadomo w sumie czy dobry wynik jest podany bo maszynie nie do końca pasowało pod schemat co ma liczyć jako WBC.. Ale nie wygląda to źle, bo te co wyszły są w punkt. Nawet jak o kilkanaście % się pomyliła to jest dobrze 

66224cf9e3be.jpg 9e9116ea3ea3.jpg 

Filcuś się jeszcze specjalistycznych czesadeł nie dorobił bo ważniejsze sprawy mamy, ale całkiem nieźle nam idzie  :)  i widać jak to co zapomniałam jak się zwie na języku się zmniejszyło..taka jakby sina obwódka- to była wielkość początkowa https://uploadfile.pl/pokaz/1580332---j9he.html 

Z Łatką było tak, że była doszczepiona, wtedy kiedy Filcuś tak podupadl na zdrowiu i wszystko we krwi związane z odpornością spadało do zera, było praktycznie na granicy z zerem.. jako, że praktycznie nie wiadomo było co go w każdej chwili mogło pokonać, a Łatka dostała szczepionke, to się bałam żeby Filckowi to nie zaszkodziło jak będą razem. W sumie pytałam się u wetki, tak naprawdę nikt nie dał mi jednoznacznej odpowiedzi, a była szczepiona kiedy mojej nie było na miejscu. Nie pamiętam czy wróciła tego, czy następnego wieczora, ale powiedziała że ona by rozdzielila. Wtedy mała już była w łazience.. Wczoraj była u Filcka na spacerze, dzie miała się przenieść na stałe i ta kupa spowodowała że niestety nie... strasznie smutno płacze, ale czasem i mi się zdarzy głową pomyśleć...nie ma tam złe, kartonik, jedzonko, poslanko, kuweta, ciepło, a że lubi się tak usadowić żeby mi pokazać że jej tam nie wygodnie i zwisac to inna sprawa.. fajna rodzina jest nią bardzo zainteresowana - pani z panem, dzieci i wnuki w trakcie wyprowadzki, Pan już nie pracuje, więc miałaby cały czas kogoś w domu...jeden jeszcze warunek dałam- żeby przed wyprowadzką im okna zabezpieczyli.. bo ja naprawdę nie mam już mocy żeby latać za wiertarką, drabiną, taszczyć sprzęt, ciężko jest mi samej wozić zwierzyniec do weta, studiować wszelakie informacje medyczne i w międzyczasie jeszcze na tą zgraję zapracować...A choćby złoci ludzie byli, to bez zabezpieczeń nie oddam..W niektórych przypadkach wchodzą w grę ludzie np z częścią zabezpieczonych okien, czy w części pomieszczeń, ale to od zwierzaka, a przede wszystkim ludzi zależy. Ci będą mieć blisko wnuki małe, które ich będą odwiedzać, więc jak dla mnie, muszą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bębenku, ja w ramach integracji, (jeszcze za czasów Rysia), w drzwiach łazienki zamontowałam łańcuszek, ale od drugiej strony, tak więc drzwi są cały czas uchylone na ile pozwala łańcuszek i Duch poznaje przez szparę psich i kocich domowników. Może to pomogłoby Łatce i Filcakowi lepiej się poznać i przyzwyczaić do siebie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kupa czysta, Łatka "na salonach"  :)    pilnujemy jej, właśnie nalala grzecznie w kuwetę  :D 

z Łatką i Filcusiem nie mamy problemu mega agresji. Dziewczyna trochę się boi i grucha jak golebica:)))  raczej nie na atak, tylko żeby nie za blisko. Myślę że by się polubili. Zazwyczaj na nią jakiś kociołek warczal, to się boi. Filcuś chciał się przywitać ale odszedł z kwitkiem. Lapoczynow nie odnotowalam. Z lekka smutny odszedł, ale zaraz się michą nacieszyl i zapomniał..  bardziej się bałam że Łatka coś wykicha kiedy Filcek nie miał w ogóle odporności... Filcuś raz tylko zerwał się syknąć,  jak małą po dupie podrapalam, a ta na mnie łapą machnela.. koci obrońca jak z kreskówek :))   fajne są oba, ale Filcuś najbiedniejszy...

taki łańcuszek byłaby fajna sprawa, ale u nas nie ma gdzie.. między przedpokojem, a gryzoniarnią jest materiałowa kotara,  więc jak z sypialni czy łazienki wypuszczam na zapoznanie, to muszę pilnować żeby do braci mniejszych się nie dostał kociasty... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A no chłopak był wyjątkowo wytrwały :)))) początkowo w nim leżał w bezruchu, to ja chciałam zobaczyć czy da radę w tym pobiegać i...dał.. jak dotychczasowe moje kubraczki, ten również został ściągnięty przez nogi.. W sumie to pierwszy na próbę był jak worek. W tamtym nawet nie wstał...spróbuję z szelkami, bo u nas coraz chłodniej, i na zewnątrz i w domu..Z szelkami to już jak żołnierz będzie  :D   

względny rozejm na czas spania. Tylko ciekawe jak ja jutro szyją będę ruszać, jak tak ograniczone manewry poduszek.. 1d7339504a5f.jpg e16c0c37f540.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czasem burczą na siebie, czasem śpią całkiem przyzwoicie  :)   dziś z rana, kiedy musiałam się z łóżka wydostać to oba mnie obsiadly.. Filcuś pilnował nóg, Łatka głowy.. Laciata na wadze nie przybrała ostatnio dużo, ale na puchatosci o wiele jej więcej.. Filcuś pięknie odrasta, wczoraj dolozylam dwie najzwyklejsze myszy z tego zooplusowego pakietu to szalał jak stado kociakow...Jutro wioze chłopaka do weta, to myślę, że wypadałoby morfologie powtórzyć. Poprzednie wyniki były dobre, ale...pierwsze też były dobre, a potem katastrofa.. no i coś się dzieję- jest to złe rozproszenie krwinek, może się produkują, może giną... zostawiłam duuuuzo za dużo żarcia, może jakoś noc bez jedzenia przetrwamy..

Takiego tłustego "goscia" mieliśmy w piątek (chyba). Nie wiem co to, ale z pewnością nie ten "zwyklak " na długich chudych łapkach. Zdjęcia porobilam i wetce wysłałam, czy to przypadkiem nie jakieś jadowite, czy futrom krzywdy nie zrobiło, ale ponoć futrom nic nie grozi.. jednak kociaste mnie na trop gościa naprowadzily, ale łapać intruza wcale nie chciały.. Z resztą, od czego jest obsługa  :) 37c419d07eb7.jpg 

/Z prywaty - potrzebuję męskich zimowych używanych (!) butów 42-43, dla starszego pana któremu zabrali rentę..W budynku socjalnym nie ma gazu, prąd mu odcieli, zimno...W zasadzie resztę mniej-więcej ogarnęłam. Fajne śniegowe nawet znalazłam w decatlonie za 55 zł, a pan zapowiedział że przyjmie tylko takie które ktoś ma do wyrzucenia, bo "wystarczająco kłopotu narobil"/ 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Bębenek napisał:

Takiego tłustego "goscia" mieliśmy w piątek (chyba). Nie wiem co to, ale z pewnością nie ten "zwyklak " na długich chudych łapkach. Zdjęcia porobilam i wetce wysłałam, czy to przypadkiem nie jakieś jadowite, czy futrom krzywdy nie zrobiło, ale ponoć futrom nic nie grozi.. jednak kociaste mnie na trop gościa naprowadzily, ale łapać intruza wcale nie chciały.. Z resztą, od czego jest obsługa  :) 37c419d07eb7.jpg 

/Z prywaty - potrzebuję męskich zimowych używanych (!) butów 42-43, dla starszego pana któremu zabrali rentę..W budynku socjalnym nie ma gazu, prąd mu odcieli, zimno...W zasadzie resztę mniej-więcej ogarnęłam. Fajne śniegowe nawet znalazłam w decatlonie za 55 zł, a pan zapowiedział że przyjmie tylko takie które ktoś ma do wyrzucenia, bo "wystarczająco kłopotu narobil"/ 

Wetka jakoś lepiej patrzy niż ja, nie wiem co to za gość jakiś nożycodzioby ?

a druga "sprawa" to nie prywata, ale trudno będzie cos zdobyć - rozejrzę się

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na szybko wpisalam w googla nożycodzioby - jeden wynik mi wyskoczył z krzyżakiem- to ten??? Ja w tym totalnie głupia jestem.. znaczy jak ten to niebezpieczny? On sobie może tak żyć "luzem " i z dworu się przyblakac??? Zdjęcia robiłam w plastiku, więc kiepska jakość, na tym oczy widać, na większości czarna plama..

Z tymi butami, to łatwo nie jest- jak na męskie to małe.. trochę kurtek itp wysłałam już, jakieś puszki, zupki w proszku (pan bierze wrzątek od sąsiada). Przy okazji nosi mnie z pomysłowością urzedasow- koło mieszkania w którym moja mama mieszka stawiali budynek socjalny gdzie wszystko jest na prąd. Na osiedlu z wielką płytą, gdzie jest gaz, media miejskie, ogrzewanie za grosze..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×