Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Lenka68

pilne!!! prosze o pomoc!!! czy to jest ciaza patologiczna

Recommended Posts

Witam, niestety z powodu nieszczesliwych zbiegow okolicznosci stalam sie tzw. pseudohodowca, na szczescie jednorazowym.  Mam sunie Maltanczyka (2,5 roku z rodowodem) i pieska w typie shih tzu (1, 4 roku). Niestety nie upilnowalam suni przy ostatniej cieczce (cieczka bezobjawowa kompletnie, zero krwi) i piesek ja pokryl. Bylam zdumiona tym faktem, poniewaz jak juz wczesniej napisalam suczka nie wykazywala zadnych objawow cieczki a pies na miesiac przed zdarzeniem  mial  wszczepionego chipa hormonalnego waznego pol roku (bylam z psiakami  u weta zeby umowic sie na kastracje ale wet stwierdzil, ze pies jest za mlody i zeby poczekac z zabiegiem do ukonczenia przez niego 2 roku zycia a  w tzw. medzyczasie zabezpieczyl go chipem a sunia byla przed cieczka wiec na sterylke tez sie nie nadawala). No i niestety stalo sie. Poniewaz nie planowalam rozmnazania moich psow stwierdzilam, ze podam suni Alisin no i zaczelo sie... Konsultowalam sie z 3 lekarzami stacjonarnymi i dwoma telefonicznie z zagranicy... Pierwszy stacjonarny nastraszyl mnie najbardziej, twierdzac, ze Alisin jest bez sensu bo sunia od razu po nim dostanie ropomacicza zamknietego (czyli nawet nie bede o tym wiedziec) i moze umrzec... ale jak sie juz tak upieram, to ok, mam odczekac ok. 15 dni i wtedy przyjsc ale wg niego lepiej byloby odczekac jeszcze  ok miesiaca i zrobic tzw. sterylke aborcyjna. Ok, wiem, ze sterylka aborcyjna jest tzw mniejszym zlem i jest bardzo propagowana ale ja niestety mimo swiadomosci ile jest biednych bezpanskich psow czekajacych na dom nie potrafilabym jej zrobic... Dlatego nie chcialam czekac miesiaca ze swiadomoscia ze szczeniaki rozwijaja sie w mojej suni a pozniej wydam na nie wyrok smierci. Chcialam jak najszybciej podac Alisin i nawet nie zastanawiac sie czy byla w ciazy czy tez nie zeby o tym nie myslec... Z drugiej strony bardzo sie balam tego ropomacicza zamknietego, balam sie, ze strace sunie... Odczekalam te 15 dni i zadzwonilam do innego gabinetu. Mila pani werynarz stwierdzila, ze.... na Alisin jest juz za pozno!!!! i ze poza tym to moglam sie wczesniej zglosic a teraz to bardzo niehumanitarne (oczywiscie potwierdzila teorie o niemalze natychmiastowym ropomaciczu)!. Normalnie szok!. Zapytalam jej jak wyobraza sobie ciaze suni maltanczyka (niecale 4 kg) z pieskiem shih tzu (ponad 7 kg). Powiedziala, ze to normalna ciaza i przy monitorowaniu bedzie wszystko ok. Pojechalam do nastepnego weta (mialam do niego od wielu lat zaufanie). Uspokoil mnie, ze taka ciaza jest jak najbardziej mozliwa, ze po ciazy sunie sie wysterylizuje i ze szkoda ze chip nie zadzialal... zebym sie nie marwila bo urodza sie piekne szczeniaki, ze teraz powstaje nowa rasa Malschi i ze wszystko bedzie dobrze i ze najbardziej naturalnym w tej sytuacji bedzie fakt, ze sunia urodzi. Jako, ze swojej suni nie  traktuje  jak typowego zwierzaka tylko jak bardzo bliska istote (dostalam ja w prezencie zaraz po stracie bardzo bliskiej mi osoby i bardzo wiele jej zawdzieczam, miedzy innymi to, ze wogole z tej zaloby wyszlam) to po konsultacji telefonicznej z wetami z zagranicy, ktorzy zdziwili sie, ze polscy weci nie chcieli podac Alisinu, tez stwierdzili, ze sunia normalnie donosi ciaze i ze to jest dla niej jak najbardziej naturalne, ewentualnie moze miec cesarke. No wiec w tym stanie uspokojenia w 30 dniu ciazyi pojechalam na USG. Wszystko pieknie, zapewnienia lekarza, ze sa min. 3 pieski, ze cesarka prawdopodobnie nie bedzie potrzebna, ze sunia jest sliczna, zdrowa i sama da rade... i ze wielkosc plodow zalezna jest od matki a nie ojca (!). No ok, pogodzilam sie z tym faktem, bo w sumie innego wyjscia nie mialam a tego, ze ich nie upilnowalam nie podaruje sobie nigdy, zrezygowalam z zagranicznego urlopu ( nie chcialam meczyc suni wielogodzinna podroza), Cos mi jednak w przebiegu tej ciazy nie gralo... W necie znalazlam duzo informacji na temat przebiegu ciazy... miedzy innymi to, ze ciaza u suczki widoczna jest dopiero w trzecim trymestrze ciazy, ze wyplywa jej przezroczysty sluz ale ze sama sie wylizuje, ze niektorzy wogole nie wiedza, ze suczka jest w ciazy  a moja miala duzy brzuszek na dlugo przed pierwsza polowa... nie ma szans zeby miala sie wylizac ze sluzu, sama ja myje po kazdym zalatwieniu sie ale to co mnie najbardziej zaniepokoilo to jej bardzo szybki oddech, naliczylam 80 oddechow na minute... Po netowej lekturze zaczelam podejrzewac, ze sunia moze miec za duzo wod plodowych i dlatego taki brzuch i taki szybki oddech. Wizyta odbyla sie wczoraj (51 dzien ciazy). Miala zrobione RTG (przy okazji info dla czytajacych: nie polecam tego badania zadnej suni w ciazy- sunia trzymana na sile, niesamowity stres dla niej i dla mnie) i wyszlo, ze ma 6 lub 7 szczeniakow!!! Trojka lekarzy liczyla i doliczyli sie 6 ale glowny wet mowi, ze nie jest pewien czy tam jeszcze jeden sie nie ukryl. Nastepnie USG- z maluchami wszystko w porzadku. No niby wszystko ok, ale zaczelam mowic, ze sunia ma taki szybki oddech, a to normalne w ciazy -uslyszalam, ze zaczela trzepac glowka ze moze ma swierzb, wet zerknal i stwierdzil, ze to nie jest swierzb, ze to nic takiego (na moja wyrazna prosbe o cokolwiek dostala Surolan). I tak wogole to wyszlam na jakas nawiedzona panikare... mialam wrazenie, ze Wet ma mnie za jakas przewrazliiona na punkcie swojego psa... Poprosilam go o zrobienie cesarki, wyszlo na to, ze nie widzi takiej potrzeby, ze jak sie zacznie porod i beda jakies komplikacje to mam sie odezwac.... Szczerze mowiac nie czulam sie usatysfakcjonowana jego odpowiedziami i cala noc szukalam informacji, ktore by mnie uspokoily. Niestety znalazlam artykul napisany przez lekarza weterynarii o tzw. przeladowaniu macicy (przypadek, kiedy dana rasa ma wiecej szczeniat w macicy niz norma). Napisane jest wyraznie, ze jest to bezwzgledne wskazanie do przeprowadzenia cesarskiego ciecia przed planowanym terminem i ze sunia z tak duzym miotem moze miec problemy z ukladem krazenia (moze stad ma tak szybki oddech) i ze moze sie roznie skonczyc...  Jak mam wytlumaczyc to mojemu wetowi, ktory ma opinie jednego z najlepszych w miescie... On podchodzi do tematu mojej suni jakby to byla najzwyklejsza ciaza na swiecie i ze wszystko jest w jak najlepszym porzadku... Ocencie prosze ( nie to, ze jestem pseudo, bo gdybym chciala naprawde rozmnazac pieski dla zysku to przynajmniej kupilabym dwa tej samj rasy) czy ja panikuje czy to jednak wet ma racje i to, ze sunia ma 80 oddechow na minute, ze caly czas spi, ze ma b. duzy brzuch, ze ojciec szczeniat jest dwa razy wiekszy od niej nie ma znaczenia??? Co prawda informacja, ze glowki szczeniakow maja 2,4 cm a miednica suni troche ponad 3 cm troche mnie uspokaja (ale nie do konca bo wczoraj byl 51 dzien ciazy i pewnie troche jeszcze urosna) ale nie wyobrazam sobie zeby ona mogla urodzic cala szostke bezproblemowo, boje sie o nia, o to, ze moze faktycznie ma problemy z ukladem krazenia, ze moze sa jakies leki oslonowe, a ona ich nie dostaje... Moze znacie jakiegos weta ze Szczecina z ktorym moglabym sie jeszcze skonsultowac? Bardzo sie o nia boje!!! Nie jestem wetem, ale w swoim zyciu odebralam kilkanascie kocich porodow (mialam kilka lat temu hodowle kotow rasowych i wiem, ze to nie jest prosta sprawa, pamietam stres, niektore ciezkie porody, oksytocyne w koncowej fazie  i nie chcialabym przezywac tego ponownie) i wydaje mi sie, ze moja sunia powinna dostac terraz jakies leki na lzejsze oddychanie, na tzw dusznosci, powinna tez miec planowana cesarke, nie powinnam tez do tej ciazy dopuscic ale tego juz nie zmienie... Gdzie mam isc w Szczecinie do weta??? Pomozcie prosze!!! Serce mi sie kroi, jak patrze na nia.... dzisiaj 52 dzien.... boje sie, ze majac taki szybki oddech moze jej sie cos stac.... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Gdzie mam isc w Szczecinie do weta??? "

Idz do doktora Gugały (Szczecin),albo sam skonsultuje,albo kogos poleci.

Poza tym - temat jest zbyt skomplikowany na porady internetowe.

Trzymam kciuki!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziekuje za odpowiedz Bou, rzecz jednak w tym, ze chodze do dr Gugaly (te wszystkie badania byly u niego), i on wlasnie uwaza ze zarowno z sunia jak i z ciaza jest wszystko ok.Do tej pory mialam do niego  bardzo duze zaufanie, chodze do niego od wielu lat.  Moze ja faktycznie za bardzo panikuje.Ale ten oddech (i co za tym idzie mozliwe powikladnia krazeniowe) nie daja mi spokoju... Dzwonilam dzisiaj do innego weta i on zasugerowal mi ze pomylilam sie w obliczeniach i suczka nie jest w 52 dniu ciazy tylko wlasnie ... zaczyna rodzic. Hmm.... Czyli wychodzi na to, ze wg niego nie jest to normalny oddech suni w ciazy. Ona tak oddycha od conajmniej 10 dni. Moze ktos zna jakiegos weta kardiologa ze Szczecina, albo weta o specjalizacji poloznika... 

przy okazji macie jakis pomysl na odrobaczenie poldzikiej kotki? Zostala uratowana z szczecinskiego portu, trafila do mnie zaraz po sterylizacji. Niby sie oswoila, daje sie poglaskac ale jest bardzo czujna, na kazdy szybki ruch reaguje ucieczka, nie ma szans zebym ja wziela na rece lub przytrzymala i wcisnela cos do pyszczka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na Twoim miejscu zaufałabym doktorowi.

Sunia raczej nie rodzi od 10 dni :)),a oddycha szybciej bo I pogoda do bani I ociążenie duże,Ważne,żebys była umówiona z wetem na kontakt w czasie porodu.

Lenko...poszukaj w Google (jak już musisz),znajdziesz kogoś tej specjalności,ale naprawdę chcesz wlec teraz sunię po gabinetach?

Ale rób,co Ci serce podpowiada,wybór należy do Ciebie.

A kotkę możesz spróbowac zakroplić [preparatem p/pasożytniczym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba masz racje Bou, wizyta w gabinecie to stres dla suni... Jestem umowiona do dr Gugaly na 58 i na 61 dzien ciazy. Mam tez do niego nr telefonu. To czlowiek o ogromnym doswiadczeniu, chyba jednak mu zaufam. Pojade po te krople dla koty. Dziekuje za informacje :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiscie dam znac, jak na razie wszystko bez zmian, tylko ja sie czuje bardziej spokojna, ale trzymam reke na pulsie. Dzisiaj kupilam suni RC convalescence, bo apetyt slaby a poza tym ona suchej nie chce, tylko gotowane. Szkoda, ze wczesniej na to nie wpadlam, niby je co 2-3 godz ale kregoslup na wierzchu ma :( Kupilam tez mleko dla szczeniakow zeby je troche podokarmiac zeby sunie odciazyc. Bardzo Ci dziekuje Bou za zainteresowanie moim watkiem i za trzymanie kciukow :) Szczerze, to uspokoilas mnie i przestalam tak emocjonalnie panikowac. Convalescence wciskam jej na sile po lyzeczce co godzine bo skubana nie chce, ale ona prawie nic nie chce, oprocz chrzastek, no ale skad wziac tyle chrzastek? :)) Obawiam sie tez, ze moj shih tzu i koty sie troche roztyja bo za kazdym razem zbiegowisko sie robi i kazdy sie na cos dobrego zalapie a suche stoi w misce nietkniete.... No trudno, jeszce kilka dni i bedzie lepiej w sensie dla suni bo dla mnie to sie pewnie dopiero zacznie :) Juz teraz mam w domu zwierzyniec, kilka kotek po mojej hodowli (oczywiscie wysterylizowane, jeden kocurek wykastrowany), ta jedna koteczka uratowana z portu nie do konca oswojona, ale ona jak trafila do nas to byla typowa dzika kota ,  wiec efekty i tak sa, bo na glaski leci, tylko zadnych szybkich ruchow nie toleruje i na rece tez sie raczej nie da wziac. Wzielismy ja bo robili w porcie lapanke i sterylizowali, a ja sie balam, ze moga ja uspic, bo ona jest kaleka, bardzo utyka na tylnia lape, wet powiedzial, ze to nie potracenie ale raczej jakas choroba wrodzona to sprawila. Nie widac zeby cierpiala jest radosna  i radzi sobie lepiej od tych moich hodowlanych. Bardzo ladnie zzyla sie z towarzystwem, chociaz koty sasiadki z ogrodu pogonila :)) Pewnie nie powinnam jej wypuszczac do ogrodu ale ona po miesiecznej kwarantannie (tzn. byla osobno i poznawala towarzystwo po trochu) swietnie sie u nas zadomowila i jak moje koty wychodza to ona tez bardzo chce. Jest u nas juz ok roku i nigdy nigdzie nie zwiala. Wychodzi na 2-3 godz dziennie, mamy duzy ogrod.Jakbym ja teraz trzymala w zamknieciu to bylaby dla niej kara (raz dostala 3 dni "wiezienia" za golebia i ogladala ogrodek zza balkonowej szyby).  Ze szczeniakami nie bede sie chyba nigdzie w Polsce oglaszac, do tej pory mimo tego, ze nigdzie nie obwieszczalam, ze sunia w ciazy zglosily sie juz 3 osoby chetne (znajomy taksowkarz, ktory wiozl mnie na badania, jego znajoma itd) Chce sprobowac wywiezc szczeniaki za granice, przynajmniej suczki, moze tam bedzie wieksza gwarancja, ze nie trafia nigdzie do pseudohodowli albo do osoby, ktora bedzie uwazac, ze sunia musi miec choc raz w zyciu szczeniaczki. Nie chcialabym aby jakakolwiek sunia miala sie tak meczyc  jak teraz moja. Na jej przykladzie (ok, biore pod uwage, ze moja sunia byc moze  wyjatkowo sie do ciazy nie nadaje) moge powiedziec, ze ciaza u suczki byc moze jest zjawiskiem naturalnym ale bardzo wyniszcza organizm, bardzo zwierzaka meczy, i z mojej radosnej trzpiotkowatej suni, ktorej wszedzie bylo pelno, ktora ciagle cos psocila, zaczepiala koty do zabawy i rzadzila calym domem zrobila sie apatyczna, osowiala gruba kulka, z wystajacym kregoslupem, ktora ciezko oddycha i lezy ciagle w jednym miejscu... Zrozumialabym gdyby byla chora, tzw sila wyzsza ale niestety czuje sie odpowiedzialna za to co sie stalo i mam poczucie winy. Jak wspominalam, mialam kiedys hodowle kotow (taka z prawdziwego zdarzenia, z osiagnieciami na wystawach) i wydaje mi sie, ze kotki zupelnie inaczej znosza ciaze. Normalnie chodzily do ostatniego dnia, nie byly wychudzone i byly w swietnej formie. Dlatego teraz moze jestem w takim szoku patrzac na moja sunke. Na szczescie to pierwszy i ostatni raz.  Zastanawiam sie czy po porodzie ojciec maluchow (sam tez ma zachowanie typowo dzieciece) moze byc razem z sunia i ze szczeniakami. My spimy wszyscy w jednym pokoju, dla niego to bedzie wielka kara, ze nie moze ze mna spac i wogole wypad z pokoju. Te psy sa nierozlaczne, nigdzie bez siebie nie pojda (niestety beze mnie tez nie) i jest jedno wielkie wycie. Po porodzie i odchowaniu szczeniat bede musiala cos z tym zrobic, bo nie moge nigdzie bez nich ruszyc sie z domu, teraz jak chce isc np. do kuchni czy wc (moj pokoj jest na pietrze) to musze sunke zniesc w legowisku a piesek leci za nami ale tak bylo od zawsze i troche mnie to meczy ze mam takie dwa kochane cienie obok siebie :)) Czytalam na forum, ze niektore psiaki wyja jak zostaja same w domu, moje moga zostac z cala gromada domownikow ale wystarczy, ze ja wyjde i jest wielkie wycie :)))) Wlasnie dlatego, ze sunia tak bardzo wyla za mna trafil do mnie drugi pies, myslalam ze jak bedzie miala towarzysza do zabaw to bede mogla w spokoju wyjsc czasami z domu ( w tym czasie mialam tez przekochana sunie ze schroniska, ale to byla cane corso, wogole nie tolerowala siedzenia w domu- chyba wczesniej mieszkala z kims kto trzymal ja wylacznie na zewnatrz  (no chyba ze padal deszcz  albo snieg) i do domu przychodzila tylko na spanie -wzielam ja jak miala 8 lat z ogloszenia w necie ze schroniska w Bialogardzie,( byla z nami prawie 7 lat i w wieku  15 lat odeszla na nowotwor jamy ustnej :() . Szukalam na stronach schronisk ale tak malego (chcialam podobnej wagi co moja sunia, zeby jej krzywdy niechcaco nie zrobil czyli ok. 4 kg) nie znalazlam. No a teraz jest problem bo nawet jak ostatnio po wetach z sunka latalam to od razu mam telefony z domu kiedy wroce bo pies nie moze przezyc , ze jego nie zabralam i jak wracam do domu to najpierwj szuka suni a dopiero potem wita sie ze mna. Sorki za tak przydlugie wiadomosci, ale krocej nie potrafie :)) Zawsze mozesz przeczytac co drugie, trzecie zdanie :)))

Pozdrawiam Cie serdecznie :))

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia ‎2018‎-‎07‎-‎13 o 00:59, Lenka68 napisał:

Oczywiscie dam znac, jak na razie wszystko bez zmian, tylko ja sie czuje bardziej spokojna, ale trzymam reke na pulsie.

Bardzo Ci dziękuję ,Lenko, za śliczny post:)

Teraz czekam na szczęśliwe rozwiązanie u suni.

A jeśli chodzi o taki drobiazg...ja też mam "rzepa",który nawet do łazienki za mną lezie.Tyle,że mój rzep waży...70 kg i na rączkach...nie uniosę.:)

Lenko,ja  nie oddzielałabym teraz psiaków,skoro są tak ze sobą związane,to po co suni niepotrzebny stres.Ale zapytaj weta,na wszelki wypadek.

Pięknie Cię pozdrawiam,głaski dla kuleczki!(Odezwij się I - oczywiście pilnuj małej,jak oka w głowie!)

M.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×