Jump to content
Dogomania
dawid123

Różnica między komendami

Recommended Posts

Cześć,

czy komendy "nie rusz" można używać aby np. odciagnąć psa od gryzienia mebli? Jestesmy na etapie, gdzie pies na komende nie rusz cofa się/nie dotyka leżacych obok niego smakołyków. Ale kiedy kończymy trening w domu i zaczyna coś gryźć kompletnie na nią nie reaguje. Reaguje tylko podczas treningu i ze smakołykami. Jak mu postawiłem jakiś papier to od razu się na niego rzucił - dopiero po podstawieniu smakołīka pod nos przestał. Co robić?

 

Czytałem tez o komendzie daj/puść. Czy może ona bardziej się nadaje? Czy różnica jest taka, że "nie rusz" stosujemy do sytuacji kiedy pies się dopiero zbliża, a daj/puść kiedy juz coś zaczął gryźć albo jeść?

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pies nie rozumie słów tak jak człowiek - odnosi je tylko do konkretnej sytuacji.  Komenda wyuczona w domowej sytuacji nie jest zrozumiała dla psa  w innej nowej sytuacji. Pies może uwarunkować się  np na obecność trenera czy konkretne boisko i wtedy nie reaguje w innym miejscu lub pod nieobecność trenera. Uniezależnienie od sytuacji wymaga długiej pracy i nie jest w 100 procentach możliwe. Jeśli chcesz, aby pies nie gryzł mebli - naucz go, co może gryźć - zamiast mebli i ucz warowania obok mebli, gdy miałby ochotę je gryźć. Daj i puść - nie ma lepiej ani gorzej nadających się komend, każda ma oznaczać konkretną czynność. Pies może oddawać do rąk cokolwiek na komendę "akuku", a wypluwać w dystansie na hasło "bierzgo".  

Poszukaj trenera, który nauczy Ciebie jak uczyć psa. To najlepsze i najtańsze rozwiązanie.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie miałem na myśli tego, jak nazwiemy komendy,  tylko to, czy którąś z tych "puść" albo "nie rusz" można wykorzystać do pilnowania, aby nie gryzł rzeczy?

Czy reakcja na różne sytuacje poza treningiem da się wyćwiczyć przeprowadzając trening w różnych okolicznościach?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zamiast "nie rusz" - wystarczy uniwersalne "nie", które ma oznaczać dla psa "zachowuj się inaczej", ale natychmiast trzeba wskazać zachowanie  prawidłowe i prawidłowe nagrodzić.  To trochę jakbyś uczył dziecko ortografii - dziecko pisze "cherbata", mówisz "nie,źle" i natychmiast pokazujesz pudełko z  napisem "herbata" , pilnujesz poprawnego napisania prowadząc rękę dziecka,  chwalisz i nagradzasz. Nie musisz mówić "nie pisz cherbata", "nie pisz  rzyletka" ,  za każdym razem starczy "nie" i wskazanie poprawnej pisowni/poprawnego zachowania, np warowania obok mebla. I gryzienia konga w nagrodę.

Oczywiście, da się nauczyć psa, że "waruj" oznacza to samo w domu, na spacerze i na placu treningowym, i przy innym psie, ale na widok uciekającej sarny to samo hasło nie musi podziałać tak od razu:-)

Czyli kolejna zasada - podczas szkolenia jakikolwiek hasło można  podać tylko wtedy, gdy jest możliwość wyegzekwowania i nagrodzenia - niekoniecznie żarciem.  A utrudnienia trzeba cierpliwie stopniować.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czy moglibyście powiedzieć ile należy uczyć psa jednej komendy i czy ewentualnie można uczyć więcej niż jedną? Ja robię bardzo krótkie treningi, ale kilka razy dziennie - również dlatego, że pies jak za dużo zje smakołyków to źle się czuje.

Teraz właściwie robie maksymalnie po 6-7 powtórzeń 3-4 razy dziennie. Ile powinna trwać nauka jednej komendy?

Jak wspominałem piesek reaguje na "nie rusz" w sensie smakołyków, ale nie innych rzeczy. np. kiedy podstawiłem mu ksiązkę totalnie mnie ignorował. Jak to można zmienić? Czy to kwestia ćwiczenia w różnych miejscach?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nauka jednej komendy trwa tak długo, aż pies się nie nauczy. Z tym, że trzeba ją co jakiś czas oczywiście powtarzać. Do tego nauka jednej komendy nie kończy się na tym kiedy pies reaguja na nią w 100% w domu, ale trzeba jeszcze próbować ją ćwiczyć w parku, pod blokiem/domem, w centrum miasta, przy innych ludziach czy psach itp. 

Co smaczków to zawsze połowę smaczków możesz zastąpić jego normalną karmą, czy pokrojonym warzywem... Pies się będzie uczyć, że nie nigdy nie wie co dostanie. Raz ukochany smakołyk, raz coś innego. A jeżeli pies nie chce pracować za nic innego niż smaczki to warto spróbować ćwiczyć tylko na karmie "spalając miskę" i całość karmy wydawać w formie nagrody, a smaczki zostawić w nagrodę za jakieś naprawdę duże osiągnięcie, np. kiedy ma problem z siadaniem w towarzystwie innych psów a kiedyś to zrobi.

Co do nowych komend, to ja akurat kolejne wprowadzałam w momencie kiedy pierwsza była już w miarę utrwalona także w rozproszeniach (inni ludzie, psy, nowe miejsce). Tylko nigdy na początku wprowadzania nowej komendy nie ćwiczyłam 2 różnych w jednej sesji. Dopiero kiedy obie komendy były już dość dobrze wypracowane zaczynałam je czasem mieszać. No i jak pies będzie rozumiał o co chodzi z daną komendą wartą ją też czasem ćwiczyć w codziennych sytuacjach i nie zawsze nagradzać, albo nagradzać z zaskoczenia by pies nie nauczył się pracować tylko i wyłącznie w obecności smaków :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za odpowiedź.

 

Zastanawiam się, czy nie spaliłem komendy "nie rusz". Pies świetnie reaguje kiedy są smakołyki i wręcz odskakuje od pozostawionego na ziemi przysmaku, ale kiedy np. zbliża się do krzesła żeby je pogryźć ja mówię nie rusz, a on nic. I bardzo często powtarzałem te komendę (poza treningiem). Czy ona jest spalona?

 

Zastanawia mnie jeszcze jedno... dziś sprobowałem "waruj", ale kiedy dałem smakołyk między nogi psa, żeby się położył i głośno powiedziałem "waruj" to pies zaczął odskakiwać (tak jakby słyszał "nie rusz").

 

A ja czytałem gdzieś, że nigdy nie można dawać karmy jako przysmaku treningowego. Dlaczego?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy rusza krzesło bierz smaczka i cwicz nie rusz. Jeżeli puści krzesło smaczek itp

Co do waruj.  Nakierowywuj go najpierw smaczkiem do momentu aż się położy, ale mów na razie nic.  Po kilku powtórzeniach nakierowywuj coraz mniej, jednocześnie dołóż jakiś gest do tej komendy.  Z czasem pokazuj tylko gest a jak już będzie na to reagował zacznij podczas pokazywania gestu mówić komendę. Tylko mów ja delikatnie.  Bo może mówisz zbyt stanowczo i psiak się wystraszył, że robi coś źle. 

Co do jedzenia pierwsze słyszę.  

Może chodzi o to by nie przekarmiać ,bo ktoś daje psu jego dzienną porcje jedzenia, a potem jeszcze podczas treningów pies zjada drugą porcję.  Ale poza tym to wręcz wiele osób poleca właśnie "spalenie miski " i wydawanie całej porcji karmy w formie nagrody

Share this post


Link to post
Share on other sites

Patikujek, dzięki za odpowiedź :) Pies reaguje na "nie rusz" kiedy np. coś zrzucę, ale dam mu skarpetkę wypowiem komendę i zostawiam. Kiedy ma coś dłużej w mordce już nie - myślę, że tu sprawdzi się komenda "puść/daj" kiedy ją wprowadzę.

Przy okazji chciałem zapytać o jeszcze jedną kwestię:

1. Czy rozróżniacie komendy do mnie, a chodź tu? Gdzieś czytałem, że "do mnie" ma oznaczać ZAWSZE bezwarunkowe przyjście psa - i że nie można nadużywać tej komendy, a gdzie indziej żeby często w domu tak wołać i sprawdzać, czy na pewno przychodzi; "chodz" ma po prostu oznaczać "swobodne" poruszanie się za przewodnikiem. 

2. Czasami w trakcie zabawy albo kiedy pies ma czas wolny jest tak ,że np. siada i patrzy na mnie. Kiedy wołam go, "chodź tu", albo macham rękami - zachęcam żeby przyszedł - nie reaguje. Właściwie reaguje tylko i wyłącznie: podczas treningu (wie że zaraz będzie smakołyk i zawsze przyjdzie) i na spacerze (nowe miejsca, strach, ale też nie zawsze; czasami siada i nie ruszy). Jak można to zmienić? Przed każda sesja staram się skupić jego uwagę na mnie kilkoma próbami, ale tak jak napisalem - on tak czy inaczej podczas treningu jest skupiony, bo wie że czeka go coś dobrego. Poza tym przychodzi kiedy ma na to ochotę. Czy w tym miejscu właśnie warto wprowadzić komendę "do mnie", czy raczej "chodź tu" (w znaczeniu podejdź, ale nic wielkiego się nie dzieje, "tylko sprawdzam" [podczas gdy "do mnie" oznaczałoby chodź szybko, usiadz przede mną i czekaj]) ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ad. 1. Ja mam komendę "do mnie" i jej używam kiedy pies ma do mnie przyjść. Niezależnie czy to sytuacja awaryjna czy chce żeby do mnie podszedł.  Natomiast mam też "chodź" , ale to używane jest raczej podczas wspólnego chodzenia. Znaczy stoimy w miejscu, po czym ruszam i mówię psu chodź żeby wiedział że też może się ruszyć. 

Co do przywołania zostałabym na twoim miejscu przy jednej komendzie i nie mieszała psu w głowie.  Dla niego zawsze przywołanie to przywołanie.  On raczej nie zrozumie tej różnicy. Obie komendy będą oznaczały, że ma do ciebie podejść 

AD.  2. Tutaj po prostu konsekwencja i ćwiczenia.  Warto np. Na spacerach chodzić z nim na długiej lince i na niej się bawić tak jakby jej nie było.  Z czasem pies zapomni że ją ma. Kiedy w takim wypadku w końcu się zbuntuje i nie będzie miał ochoty podejść, o komendzie będziesz mogła delikatnie nakierowywuj go w swoją stronę nie podchodząc do niego 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, dawid123 napisał:

Rozumiem. Czyli po prostu zacząć ćwiczyć komendę do mnie i potem przywoływać ćwiczyć w różnych sytuacjach? 

Dokładnie... Mój pies ma teraz 15 mies. Idealny to on nie jest zdecydowanie. Jak zobaczy psa to dalej nic go nie zatrzyma, ale w pozostałych sytuacjach jest już naprawdę fajnie. Ja komendę do mnie przez pierwsze kilka miesięcy ćwiczyłam naokrągło! W każdej bluzie, spodniach czy kurtce miałam jakieś smaczki (różnego rodzaju by mu się nie przejadły) czy karmę (bo mój kocha jeść, i on za karmę także super pracuje). Jeżeli pies był gdzieś w drugim pokoju, albo po drugiej stronie kuchni, czy na łące pod lasem gdzie puszczałam młodego ni stąd ni zowąd nagle wołałam  "do mnie" radosnym głosem. On uważał, że dzieje się coś super i prawie zawsze leciał do mnie za co dostawał smaczka. Niezależnie od tego czy przybiegał pędem czy niuchając i wlekąc się. Jeżeli przyszedł dostawał nagrodę. Na spacerach ćwiczyłam to często szczególnie. Wołałam tylko po to by dać smaczka i mógł biegać dalej, raz na jakiś czas zapięłam na smycz na 2 min. po czym odpinałam i puszczałam dalej i tak bez konkretnej kolejności by skojarzył, że czasem się go woła i jest smaczek, czasem jest smaczek i zapięcie (ale to nie oznacza końca spaceru) a czasem faktycznie koniec. Najważniejsze by po tym jak zacznie do ciebie przychodzić, nie wołać go tylko wtedy kiedy ty od niego czegoś chcesz (zapiąć na smycz bo kończycie bieganie, czy dlatego, że robi coś nie tak itp) bo inaczej skojarzy sobie, że jak go wołasz to koniec dobrej zabawy :)

U nas do teraz jak wołam psa to zawsze radośnie. Nigdy nie miałam problemu by do mnie podszedł, nawet jak widzi, że przygotowuję smycz, czy jesteśmy w miejscu gdzie prawie zawsze kończy się bieganie i zaczyna spacer na smyczy. 

U nas nadal problemem jest jedynie odwołanie jak zobaczy psa. Z czym ciężko walczymy z pomocą behawiorysty i idzie opornie ale do przodu także nie ważne co robisz z psem to ważne by się nie poddawać :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Super, dzięki za podzielenie się doświadczeniem.

 

A to normalne, że szczeniak kiedy wracam po paru godzinach do domu niezbyt cieszy się na mój widok? Wstaje, przechodzi obok mnie - jakby sprawdzał KTO otworzył drzwi do mieszkania - i odsuwa się na legowisko, a kiedy próbuje go pogłaskać czy się zbliżyć to mam wrażenie, jakby się cofał, był przestraszony (a ma naprawdę tu jak u Pana Boga za piecem :)) ). To normalny proces aklimatyzacji? Mam wrażenie, jakby moja obecność była dla niego obojętna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

On się tak zachowuje po tym jak był sam w domu?  Fajnie.

Różne są psy. Akurat mój szczeniak wpadał w dziki szał z radości,  ale znam i takie które przyjmują to że stoickim spokojem. 

Ale to dobrze.  Jeden problem mniej masz. Nie musisz oduczać skakania na powitanie :D I wiesz, że nie stresuje się jak ciebie nie ma. 

Ale z tym witaniem to się może jeszcze wszystko zmienić ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie mnie to stresuje - bo mam wrażenie jakby był smutny albo obrażony dlatego, że go "zostawiłem"; to nie jest tak, że on siada spokojnie przy mnie, tylko kiedy słyszy otwieranie drzwi wychodzi z legowiska, staje pod nimi a jak tylko zobaczy znajomą twarz to spokojnie się odwraca i do legowiska, ale jeśli mówisz że to dobrze? drugiego opiekunka za to obskakuje zawsze jak wróci, wpada właśnie w taki dziki szał, ciekawe, że są to tak dwie skrajne reakcje (a ja jestem osobą która poświęca mu 90% czasu) [chociaz czytałem gdzieś że podobno spokojne powitanie tzn jakby "obojętne" jest dobrym objawem, bo skakanie może oznaczac lek separacyjny]

Ale pogryzł totalnie maty higieniczne - czy to może być ze stresu? Może dlatego był też taki zmulony, bo się papieru najadł... (chociaż nie zrobił ani siku ani nic - po 1,5 tygodnia w nowym domu jest w stanie wytrzymać 4-5h bez toalety, mądra psina!, tak samo w nocy - ostatnio wytrzymał 7h, a nawet jak wstał to mu się nie spieszyło tylko poczekał z 10-15 minut żeby wyjść na zewnątrz)..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mój od pierwszego dnia rozszarpywał maty. Nie wiem co w nich jest, że tak na niego działają.  Nawet teraz jak kiedy z transportera kociego zapomniałam po podróży wyjąć to on to za mnie załatwił :/ a z trzymanie fajnie.  Mój też trzymać potrafił długo, tylko w odwrotną stronę.  Mogliśmy być pół dnia posiada domem i nie skinął ani razu,  a ledwo co weszliśmy do domu to był sik :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Haha. No nasz jakos szybko załapać:

 

2 noc w nowym domu - 1 załatwienie na zewnatrz

3 noc - podejście o balkonu i od tego czasu daje znak ze musi

No i wypracowaliśmy jedna rzecz - pod balkon tylko wtedy przychodzi kiedy juz naprawdę MUSI zrobić. Poza tym trzyma a na zewnatrz  zawsze zrobi. Wiec 3 minutowy spacer o 24:00=czysta noc :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie noc była ok, ale dzień to tragedia czasem po 3-4 godz łaziłam z nim a on trzymał i już przez próg mieszkania przechodząc sikał. .. byli ciężko ale w sumie jak koło 5 miesiąca załapał tak po 3 ramach na dworze nigdy więcej w domu nie zrobił 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A wracając do pytania z pierwszego postu chciałbym poprosić jeszcze o wyjaśnienie:

1. Pies świetnie reaguje na "nie rusz" (czyt: nie zbliżaj się i nie bierz do mordki; osobno będziemy ćwiczyć "puść") podczas treningu ze smakołykami. Z przedmiotami jest różnie, czasami się odsuwa czasami zaczyna gryźć. Co wtedy? Mam go odsuwać, być konsekwentnym i z czasem to się samo zrobi? Domyslam się, że tutaj chyba sporo cierpliwości trzeba wykazywać... Nie zawsze mam też przy sobie smakołyk, a on wyraźnie (poza treningiem) kiedy się odsunie np. od krzesła to czeka i rozgląda się. Czy wtedy pochwała słowna wystarczy?

2.Czy spalona komenda jest wtedy kiedy pies jej w ogóle nie robi ani podczas treningu ani w życiu codziennym? Jak pisałem na treningu działa w 99,99%, a w życiu 50%. Czy ona zaczyna byc spalona, jesli za często ją powtarzam, czy dopóki pies ze smakołykami wykonuje jest OK?

2.Piesek waruje już bez ruchu na samą komendę, ale czasami jest tak, że zanim zdąze ją wypowiedzieć on już sam się kładzie, bo wie, że czeka go coś dobrego. Czy to jest dobra rzecz? Pytam, bo zastanawiam się na ile to będzie coś co on robi świadomie, i faktycznie wykonywał komendę kiedy ją usłyszy, a na ile jest to nienauczone tylko podświadome.

3. Jak można wzmocić skupienie na spacerze? W domu jest łatwo, robię to przed każdym treningiem, czekam i utrzymyuje spojrzenie. Ale na spacerze wszystko rozprasza i chciałbym też tam poćwiczyć uwagę, ale nie bardzo wiem jak...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na pierwsze 2 pytania odpowiedzią jest ćwiczyć do upadłego. 

Nawet jak smaka nie masz odsunąć i i fe i powtarzać ile razy będzie trzeba.  U mnie nie raz i teraz zdarza się bunt

Co do 3. To nie nagradzaj skoro komendy nie było.  Zacznij mówić wybiórczo pojedyncze inne słowa przed waruj tak by nauczył się słuchać co się od niego chce. My tak ćwiczymy przy misce z komendą "ok" pozwalająca zacząć jeść.  W tej chwili młody odróżnia już nawet "ok" od "hokej "

Z ostatnim nie pomogę bo sama mam problem 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×