Jump to content
Dogomania
anica

Piesek z raną w oku, bardzo potrzebuje naszej pomocy.. pomożemy prawda :) :)

Recommended Posts

Maksiutku

 piekne oczenka piekne

Podobny obraz

 pozdrawiam ogromnie piesiuniu

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, bou napisał:

Anica...nie przejmuj sie tak bardzo całym tym zamieszaniem.Zrobiłas bardzo dużo,pewnych rzeczy nie przeskoczysz.Dzięki Tobie maksio jest podobny do pieska :),dzięki Tobie żyje mu sie o niebo lepiej.Cała reszta - to tylko formalizmy.Powoli.

No i wszystko na ten temat :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lajki mi się skończyły :)  jutro nadrobimy :)

Bardzo dziękuję , chciałam wszystko wyprowadzić jak się należy , bo to jest również forma szacunku dla Was ,wszystkich którzy pomogli Maksiowi ,żeby mógł sobie pożyć bez tej okropnej krwawej bani na oku, ale to prawda ,nie musi być wszystko tak ' szybko i natychmiast, jak ja bym chciała' na pewno nie chciała bym robić nikomu kłopotu swoim ponaglaniem!  piszę to ponieważ dzwoniłam dwukrotnie do p Mateusza, oddzwonił teraz wieczorem i co się okazuje / a szczerze mówiąc jakieś takie "złe" przeczucia mi chodziły po głowie/ ...przez te okropne mrozy, mają pełne "ręce roboty"  po 7-8 interwencji dziennie... psy zamarzają uwiązane na łańcuchach, czy to się nazywa ...cywilzacja?... dwudziesty pierwszy wiek? beczy.gif

p Mateusz zaproponował spotkanie w sobotę, ja nie mogę ,jestem już umówiona, więc umówiliśmy się na telefon w poniedziałek, powiedział ,że pismo ma już przygotowane i naprawdę nie mógł, mają teraz tak dużo interwencji, zaproponawał nawet ,że może przyjechać do mnie do domu,... odparłam ...,że to się tak nie pali, żebym jeszcze Pana dodatkowo męczyła i proszę się nie martwić, poczekamy, proszę ratować te biedne psy :(   ... nie mogę zapomnieć tonu głosu p Mateusza... one zamarzają!!  coś niesamowitego.........dobrze że ludzie dzwonią....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj również nie udało mi się porozmawiać z p Mateuszem ,ani z lecznicą ale chciałabym poprosić o Wszystkich Darczyńców, Maksia o przemyślenie czy pozostała część z uzbieranej kwoty/ jeśli dobrze policzyłam to byłoby 418,oozł/ nie mogła by zostać przeznaczona na inną bidę,  oczywiście każdy może zaproponować Beneficjenta ja pomyślałam o staruszce jamniczce Soni, która podobnie jak Maksiu , ma domek , ale nie stać pani było na zabieg, tam nawet, istnieje możliwość odebrania suni właścicielom, sunia jest starsza i miała ogromnego guza na listwie mlecznej, który jest już zoperowany ale pozostał dług w lecznicy do zapłacenia  :( ponieważ nie ja jestem osobą decyzyjną i wiem ,że  jeszcze muszę poczekać na spotkanie z p Mateuszem i z dr Sylwią ale ... chciałabym przedstawić Wam, sunię Sarę :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, b-b napisał:

Aniu jak dla mnie zdam się na Twój wybór.

Dziękuję , Bogusiu za zaufanie :)  musimy spytać się o zdanie wszystkich którzy byli przy Maksiu , oczywiście zdanie ,każdej cioteczki jest bardzo ważne i poczekamy, ponieważ do tego jeszcze, mam do przekazania wiadomości ,które są chyba jednak..złe?!  ... Przed południem udało mi się dodzwonić do lecznicy i  od lekarza ,usłyszałam... właśnie wyszedł pan Maksia, był sam bez psa, podobno w ubiegłym tygodniu nie przychodzili bo się Maksiu ,źle czuł a od wczoraj jest apatycznie, przestał chodzić , podobno byli u dr Sylwii dostał jakiś zastrzyk na wzmocnienie i ten syropek p/bólowy i przez jakiś czas było lepiej ale po kilku godzinach, jest znowu gorzej i przyszedł prosić o leki , lekarz powiedział kategorycznie ,że nie może otrzymać żadnych leków, musi koniecznie przyjść z Maksiem??  tak mniej więcej przekazuję co usłyszałam, podobno dr Sylwia będzie wiedziała więcej ,ma przyjmować dzisiaj po 17 będę próbowała się dodzwonić, nie będę ukrywać że zdenerwowałam się tą wiadomością!... czy to są trzy tygodnie od zabiegu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, anica napisał:

Dzwoniłam ,ale się nie dodzwoniłam... jutro pójdę osobiście do lecznicy.

No to czekamy na jutrzejsze wieści.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wieści takie , raczej średnie! rozmawiałam z p doktorem,/ ponieważ dr Sylwia wyszła dzisiaj wcześniej/, który nie widział Maksia, tylko przekazał mi suche fakty z kartoteki pieska! Maksiu, nawet był dzisiaj rano w lecznicy na zastrzyku, znowu ma podawany antybiotyk od poniedziałku /z osłoną/ oraz leki p/bólowe p/zapalne w syropie, oraz dzisiaj dostał jeszcze preparat wzmacniający z witaminami oraz pobudzający apetyt, ponieważ nie chce jeść, nie chodzi :(  lekarz wiąże te dolegliwości z problemami kostno stawowymi, które podobno już wcześniej Maksiu miewał, w kartotece ma wpisane 13lat, więc ten wiek ma swoje prawa! tak powiedział lekarz, na zaproponowaną jakąkolwiek diagnostykę , spotykają się z odmową państwa, nawet jeszcze nie byli na kontrolnej wizycie u chirurga, który też chciał obejrzeć oko!  podobno Maksiu ,jednak widzi na to oczko/ niestety 'podobno' bo tutaj również weci opierają się tylko na badaniach w gabinecie i przypuszczeniach, nie zapamiętałam tych wszystkich terminów medycznych, którymi operował lekarz, więc spróbuję opisać jak ja ,to zrozumiałam... gałka zaszła mlecznie, są sposoby ,żeby temu zaradzić i poprawić widoczność, ale trzeba zadziałać poprawieniem wewnątrz gałki czy części wewnętrznej gałki?!  do tego zabiegu może podejść tylko lekarz specjalista, na odpowiednim sprzęcie okulistycznym,  na proponowaną wizytę... Mur!  jak powiedział lekarz!  podobno dochodzimy do momentu w którym możliwa byłaby plastyka tej dolnej powieki ale o tym mógłby zadecydować chirurg, który chciałby zobaczyć Maksia, ale w chwili obecnej jest to niemożliwe, lekarz twierdzi że Maksiu musi najpierw dojść do siebie, zacząć jeść i chodzić, żeby można było podjąć inne działania! prosił ,żebym o więcej pytała dr Sylwię u której pan woli leczyć Maksia, jutro i pojutrze nie jestem w stanie zajrzeć do lecznicy ,chyba że uda mi się dodzwonić...na co nie liczę!  w piątek w godź 14-18 jestem umówiona z p Mateuszem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Maksio nie chce jeść,nie chodzi...każda z nas miała takiego biedaka w jakimś momencie...W tej sytuacji nie dziwi mnie specjalnie podejście wlaścicieli do sprawy oka...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Psinuniu

 zagladuniam

 sciskuniam za wszytko

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo przepraszam że dopiero dzisiaj piszę , ale ciągle coś, dzisiaj mamy gości , trzeba był coś przygotować a to fakturki zapomniałam ze sklepu żeby wkleić, jeśli nikt nie będzie miał zastrzeżeń to ja z przyjemnością wklejam fakturkę i rozliczam z pieniążków Maksia, p Mateusz przyniósł mi tak jak ustaliliśmy z podpisem i pieczątką, że jest zapłacona przeze mnie, jak dla mnie to jest wszystko dobrze :) wprawdzie jest tam dopisek ,że zapłacono gotówką, domyślam się że to przez ten dopisek dr Sylwi ,że zapłaciłam gotówką za leczenie pooperacyjne, ale to chyba nie ma znaczenia? ważne ,że jest zapłacona przeze mnie a o to chodziło :) p Mateusz przyjechał z pięknym ONkiem , oczywiście z interwencji , nie mogłam oderwać oczu od tego psa taki był piękny i ułożony! dwuletni pies ,któremu gnije łapa :(   właściciele ,chodowcy raz leczyli a raz nie psa, podając mu przeróżne antybiotyki, na które teraz pies się uodpornił :(   TOZ próbuje walczyć o łapę psa antybiotykiem ,czwartej generacji ,który muszą podawać dożylnie, trzymam mocno kciuki ,żeby się udało!  zdjęcia jakie widziałam z interwencji ...zwalają z nóg! to co ludzie robią naszym psim przyjaciołom jest ... nie do uwierzenia :(     historia zagłodzonego psa, jeszcze takiego nie widziałam :(  nie pozwala mi przestać myśleć do tej pory, a młodzi trzydziestokilkuletni bardzo zamożni gospodarze ,z uśmiechem na ustach oddawali psa...  podziwiam tych ludzi! ...nawet pojęcia nie miałam jak wyglada ich praca... Podziwiamokok.gif

1d29964c12c44557med.jpg

na wszelki drugie ,jakby było nie czytelne;)

286e7287fbf04758med.jpg

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W piątek dzwoniła również dr Sylwia, Maksiu ma problemy z chodzeniem , chociaż nie bardzo to można zauważyć ,miał podawany w ubiegłym tygodniu kolejny antybiotyk ,który już jest skończony, chodziło ,ze jeszcze to oczko jeszcze się goi ,podobno bardzo ładnie się ściągnęło/, raczej chyba ściągnęła ta dolna powieka/ Maksiu dostał jakieś zastrzyki na wzmocnienie/catsicoś/   i nadal panstwo proszą o ten środek p/bólowy p/zapalny w syropie, twierdzą  że się Maksiu dobrze po nim czuje?! stanęło na tym że za leczenie, które jest obecnie ,podobno w sobotę miały być ostatnie leki , państwo zapłacili sami ,rozmawiałam z dr Sylwią ,ze poczekamy i jeśli już wszystko będzie pewne to jesteśmy gotowi do dopłacenia na kolejną operację, która jest możliwa ale w tym stanie zdrowia Maksia ,mogłaby być za dużym obciązeniem?  problemem jest w dalszym ciągu brak współpracy z państwem... rozmawiałyśmy naprawdę długo i myślę ,ze niema sensu tutaj jeszcze raz wszystkiego opisywać ,ponieważ wszystko opisywałam wcześniej w sążnistych elaboratach, które tak naprawdę do niczego nie doprowadziły, umówiłyśmy się ,że ja znowu zadzwonię w piątek lub sobotę i zobaczymy, czy państwo byli z Maksiem? czy jest już lepiej?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jaki byłby cel kolejnego zabiegu?Ze wskazań medycznych,czy kosmetyczno-estetycznych?

Moim zdaniem pies musi poprządnie stanąć na łapy,jest chyba za słaby na kolejne atrakcje.Ale to tylko moje domysły...Szczerze mówiąć - ja bym się już odczepiła od właścicieli Maksia.

Łatwo coś tu można przedobrzyć,tzn,zaszkodzić Maksiowi.Niech wet naciska I tłumaczy,jak uzna jakąś ingerencję za bezwzględnie konieczną,bo coś np.zagraża życiu psa,a opiekunowie się migają - wtedy można się włączyć.A na teraz - dosyć...Takie jest moje zdanie.

Anica - podziwiam Cie I jeszcze raz dziękuję,że wypatrzyłaś oczko Maksia I tyle dla niego zrobiłaś,szacunek dla Ciebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja uważam, że nawet wskazania lekarza nie zmienią nastawienia państwa do tej drugiej operacji - powiedzmy kosmetycznej ..........pamiętajmy z jakim okiem Maksiu chodził  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo dziękuję za akceptację ,rozliczenia :) rozumiem ,że skoro nikt nie zgłosił żadnych uwag mogę odliczyć w tej formie/ wiem, wiem! pozostawia wiele do życzenia ale dobrze byłoby mieć to już za sobą/ opłaty za zabieg Maksia i tak rozliczenie na dzień dzisiejszy, wyglądało by następująco - 

1023,oozł   pieniążki na koncie Maksia

- 605,oozł płatność za zabieg.

----------------

418,oozł    pozostaje w skarpecie ,Maksiowej

                                                                                                     

Dnia 11.03.2018 o 22:21, bou napisał:

Jaki byłby cel kolejnego zabiegu?Ze wskazań medycznych,czy kosmetyczno-estetycznych?

Moim zdaniem pies musi poprządnie stanąć na łapy,jest chyba za słaby na kolejne atrakcje.Ale to tylko moje domysły...Szczerze mówiąć - ja bym się już odczepiła od właścicieli Maksia.

Łatwo coś tu można przedobrzyć,tzn,zaszkodzić Maksiowi.Niech wet naciska I tłumaczy,jak uzna jakąś ingerencję za bezwzględnie konieczną,bo coś np.zagraża życiu psa,a opiekunowie się migają - wtedy można się włączyć.A na teraz - dosyć...Takie jest moje zdanie.

Anica - podziwiam Cie I jeszcze raz dziękuję,że wypatrzyłaś oczko Maksia I tyle dla niego zrobiłaś,szacunek dla Ciebie.

Mam , coś dziwnie podobne przemyślenia oczko2.gif   żeby mieć spokojne sumienie , zadzwonię na koniec tygodnia, sprawdzimy jak wygląda sytuacja? / czy byli na wizycie? czy coś się zmieniło?/  w ostatniej rozmowie dr Sylwia, użyła ... sformułowania... że ładnie się powieka ta ściąga, zobaczymy?  więc odebrałam to jako ... początek-końcaok2.gif

Dnia 11.03.2018 o 23:08, ania75 napisał:

Ja uważam, że nawet wskazania lekarza nie zmienią nastawienia państwa do tej drugiej operacji - powiedzmy kosmetycznej ..........pamiętajmy z jakim okiem Maksiu chodził  

Chyba wszystkie mamy podobne, zdanieoczko2.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj rano , wzruszyłam się bardzo... w sumie miłe refleksje, pomimo jednak, dramatu psa/ przepraszam Zefirku/  ...  po włączeniu radia ,usłyszałam głos p Mateusza z TOZu, nie słyszałam początku ale.... chyba mówił o tym samym, wygłodzonym do suchych kości, psie Zefirku, którego odebrał zamożnym gospodarzom spod Wrocławia o którym pisałam wcześniej! ... oglądając zdjęcia i film ,nie sposób było nie ...zacisnąć pięści, łzy same cisnęły się do oczu ,   pies to był leżący szkielet , który jeszcze oddychał :(    jak usłyszałam sprawa poszła do sądu!   p Mateusz dotrzymał słowa! powiedział ... że nie odpuści!  i Nie odpuścił!  ucieszyłam się! bardzo!  w ostatnim tylko tygodniu, chyba... nie było ani jednego dnia, żebym nie słyszałam w TV czy radio o napiętnowaniu czy ukaraniu, zwyrodnialców ,którzy pastwią się nad zwierzętami! ... mam wielką nadzieję ,że to nagłaśnianie i publiczne napiętnowanie, odniesie skutek! jednych uświadomi! a innych... przestraszy!  ... ważne ,żeby przestali dręczyć te biedne zwierzęta.... Panie Mateuszu ,Szacun!okok.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

w ostatnim tylko tygodniu, chyba... nie było ani jednego dnia, żebym nie słyszałam w TV czy radio o napiętnowaniu czy ukaraniu, zwyrodnialców ,którzy pastwią się nad zwierzętami! ... mam wielką nadzieję ,że to nagłaśnianie i publiczne napiętnowanie, odniesie skutek! jednych uświadomi! a innych... przestraszy!  ... ważne ,żeby przestali dręczyć te biedne zwierzęta.... Panie Mateuszu ,Szacun!okok.gif

Bardzo jest to pocieszające, że coraz więcej zwyrodnialców odpowie za swoje bestialstwo wobec zwierząt.  Może będzie to ostrzeżeniem dla innych! Oby.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×