Jump to content
Dogomania
Wojna

Pierwszy pies

Recommended Posts

Za;eży od człowieka w tym sensie, że odpowiedziaslny hodowca zwraca uwagę na zdrowie i psychikę psów uzywanych do rozrodu, socjalizuje odpowiednio szczenięta, dba o ich zdrowie fizyczne i psychiczne. Nie hoduje w klatkach bez dostępu człowieka na codzień, nie mysli wyłącznie o tym jak najwięcej zarobić a się nie narobić i nie wyłożyć najpierw niemałe pieniądze. Bo tylko pies z takiej hodowli daje dużą gwarancję, że będzie normalny, oczywiście przy dalszym wlaściwym wychowywaniu przez nowego właściciela.

Ja kiedy hodowałam nie patrzyłam wyłącznie na cenę, cxzęsto wolałam sprzedać szczeniaka za mniejsze pieniądze ale wiedziałam, że szczeniak trafia do kochającego domu i potrafiłam odmpowic bogatemu chętnemu bo bałam się, że uwiąże szczxeniaka do drzewa w sadzie, żeby mu go pilnował.

A tobie nie odradzam brania psa molosa tylko po prostu proszę o poczekanie aż nowe dziecko będzie nieco odchowane bo inaczej nie dacie rady jednocześnie opiekować się malutkimi dziećmi i malutkim psim dzieckiem, kiedy też wymaga większego zainteresowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Cerro napisał:

Można mieć doświadczenie z trzydziestoma psami i być 'ujowym właścicielem nawet dla cavaliera. Można jako pierwszego psa kupić malinois i świetnie sobie radzić. 

Zgadzam się jak najbardziej, że wszystko może pójść okej, ale warto też założyć, że może nie pójść okej, a wtedy lepiej mieć "zepsutego" cavaliera niż cane corso, zwłaszcza jak masz małe dzieci w domu. Duży pies może dziecku zrobić krzywdę nawet przez przypadek, i tutaj żadne szkolenie nie pomoże, bo się po prostu "zdarza". Pół biedy jeśli, jak mój Dante, "tylko" przypadkiem przewróci i nabije parę siniaków.

Tak jak powiedziałeś/aś, masz psa rasy wymagającej, poświęcasz mnóstwo czasu- są ludzie, którzy ze względu na rasę którą wybrali naprawdę układają całe swoje życie pod kątem swoich psów (znam takiego właściciela wilczaków czechosłowackich. godne szacunku, ale i trochę przerażające jak zmienił się tryb jego życia... tylko on nie ma żony i dzieci.)

6 godzin temu, Wojna napisał:

 Tylko nie piszcie mi proszę tekstów w stylu : to weź sobie innego. Łatwo to pisać komuś, kto ma w domu wymarzone zwierzę. [...]Poczekać mogę rok, dwa, ale nie 12 lat. Mam wziąć innego psa i co? Uczyć się na nim? Testować swoje umiejętności? I co jeszcze? Może tylko wyczekiwać kiedy zdechnie żeby kupić tego, którego naprawdę chcę mieć? 

Ja nie mam wymarzonego zwierzęcia, i też mi to łatwo pisać ;) Tak jak mówię, w twoim przypadku Wojna byłoby niezłym rozwiązaniem dać psu wymarzonej rasy dom tymczasowy, wtedy nie będziesz musiał wyczekiwać "kiedy zdechnie", tylko do adopcji, a to w przypadku takich ras jak cane corso- zazwyczaj kwestia kilku miesięcy, jak nie tygodni. A nic tak nie rewiduje pragnień i oczekiwań jak praktyka w rzeczywistości. No, prawie nic.

Wiesz, co mi osobiście zrewidowało pogląd na moją diabelną chęć posiadania CAO? Szukałem sobie pieska do adopcji, a tam koleś, chyba o głowę wyższy ode mnie i dwa razy szerszy w barach, chciał oddać swojego dwuletniego azjatę bo nie mógł nad nim zapanować. Nie powiem, dało mi to do myślenia.... zwłaszcza, że byłem wtedy niepełnoletni i mieszkałem z rodzicami. I wiesz, ja bym sobie może nawet poradził (no, może nie konkretnie z tym niesfornym dwulatkiem), ale pomyślałem o domownikach (zwłaszcza mojej biednej matce która ważyła mniej więcej tyle, co i ten azjata....) i gościach którzy czasem wpadali i stwierdziłem, że chyba nie warto ryzykować. Teraz już mieszkam sam, ale w mieszkaniu, więc przepadło ;)

Przy czym wspomniałeś o bokserach; według mojej wiedzy (co prawda niewielkiej, bo to nie moja sfera zainteresowań) i użytkowników znających się lepiej na molosach którzy tu napisali, to dużo łatwiejsza rasa niż te, które wymieniłeś na początku. 

@jan89

Z tym się zgodzić nie mogę. Głównie dlatego, że ludzie jakoś nigdy nie oceniają trzeźwo i poprawnie swoich możliwości. Mało widziałem tych z rodzaju "paaanie, mnie to każdy pies lubi, kto nie da rady, ja nie dam rady?", którym miękła rura jak już stanęli naprzeciwko jakiegoś uśmiechniętego staffika (albo jak się dowiedzieli, że wstawanie o czwartej rano żeby wybiegać haszczaka to nie fanaberia, to żelazna konieczność)? Poza tym, wiedza teoretyczna nigdy nie zastąpi praktycznej, owszem, stanowi doskonałe uzupełnienie i warto jej nabywać jak najwięcej, ale od czytania do praktyki jednak jest pewna droga do przebycia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wojna jesteś mądry facet - dobrze myślisz.

Co do możliwości i wiedzy - co z tego, że mam wiedzę i doświadczenie, jak "zmęczenie materiału" nie pozwoliły ich zrealizować w praktyce. 

"Wymarzona rasa" (- jest to moje prywatne zdanie),  o wymarzonej rasie można mówić, jak się ŚWIADOMIE bierze drugiego czy kolejnego psa tej samej razy.

W przypadku pierwszego psa jest to raczej wyobrażenie o rasie. Przykład: w jakimś horrorze wystąpił bulterier i od tego czasu "bul to morderca". O "Cywilach" czy "Szarikach" nie wspominając... 

Jeśli "trafi się" (trochę w tym musi być szczęścia oprócz świadomego wyboru) fajny pies danej rasy to te psy towarzyszą nam przez życie. Jeśli nie nikt nas do tej rasy nie przekona i szukamy innej.

Dlatego dobrze jest wcześniej poznać psy tej rasy w życiu codziennym. Na filmikach i zdjęciach życie to bajka ;).

Kilka haseł z Forum Bulterierów (podejrzewam, że na innych Forach są podobne - bo są mądre ;)):

1.Nie traktuj psa jak człowieka, aby on nie potraktował Cię jak psa.

2.Pies to tylko pies i AŻ pies

3. Raz bulterier - zawsze bulterier (na bokserach było to samo ;))

 

Fajne zdjęcie, prawda? Sielanka...
Tylko ten pies, w którego się wtula kot ma "na sumieniu" kota i masę sztuk drobiu... Nie zrobił tego poszczuty, to był wynik działania bandy (banda rządzi się swoimi prawami czy to psy czy nastolatki) i rozpuszczonego  młodzika. Problem udało się zminimalizować, ale cały czas istnieje. A najgorzej jest kiedy ja się gorzej czuję lub mam więcej pracy.

P2210007.JPG

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wojna, wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem byłby pies z fundacji z miejsca zamieszkania czyli z Poznania, bo wtedy masz wsparcie w razie wątpliwości z psem, a te będziesz miał na początku. Mniejszy pies łatwiej zostanie przyjęty do rodziny, bo po prostu wydaje się mniej groźny i np. jest łatwiejszy do prowadzenia na spacerach. Poza tym wybierając psa należy wziąć pod uwagę charakter rasy. Więc może kundelek? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, Zagrodowy pies polski napisał:

Wojna, wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem byłby pies z fundacji z miejsca zamieszkania czyli z Poznania, bo wtedy masz wsparcie w razie wątpliwości z psem, a te będziesz miał na początku. Mniejszy pies łatwiej zostanie przyjęty do rodziny, bo po prostu wydaje się mniej groźny i np. jest łatwiejszy do prowadzenia na spacerach. Bo kto codziennie będzie wychodził na spacery - rano, w południe? kto będzie z psem cały dzień w domu? Jeżeli żona z dwojgiem dzieci, to psa należy wybierać pod jej możliwości, jeżeli będzie to szczeniak, to tak jakby miała troje dzieci.  Może więc nie szczeniaka ale dorosłego psa jeżeli ma być duży? Podziwiam Cię, bo niewiele osób tak gruntownie stara się przygotować do przyjęcia psa.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie, nie chcę kundelka. Chociażby z powodu tego, że nigdy nie wiadomo co w genach takiego stwora piszczy i na każdą historię o wdzięcznym, kochajacym kundelku ze schroniska, mogę przytoczyć historię psa kompletnie niestabilnego (tak tak wiem - wina ludzi). Pomijając gust co do wyglądu. Mam jasno sprecyzowane cele co do psiaka, chociaż jeszcze nie co do rasy. Stąd mój post tutaj. Liczyłem na pomoc w jej wyborze, zwłaszcza ze strony osób, które tego typu psy hodują. Spokojnie, jestem dorosły, nie potrzebuje porad typu nie masz czasu lepiej weź sobie kundelka. Już napisałem, że nie wezmę psa mimo wszystko. Najpierw przeprowadzka, skończę remont, później dziecko, a potem zobaczę. Jak stwierdzę, że mam czas dla psiaka to wezmę. Jak nie - to poczekam rok, może półtora. Mam jeszcze sporo czasu żeby podjąć decyzję co do rasy. Jest wiele psów, które mi się podobają : boksery, bulmastiffy, dogi z majorki, bulteriery, amstaffy, cano corso, american bully. Wszystko jeszcze przede mną.  A co do dorosłego psa z fundacji to myślałem o tym, tylko nie chciałbym córce odbierać tej radości z obcowania ze szczeniakiem. Tym bardziej że w przypadku w/w ras tzn. ich wyglądu, który może powodować jakąś formę lęku u dziecka, uważam że ważne jest żeby piesek wychowywał się w domu od małego. Żeby wytworzyła się więź pomiędzy dzieckiem a psiakiem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście w największym stopniu za to jaki będzie pies odpowiada to jak go wyszkolisz lub jakie cechy indywidualne posiada. Jeśli miałbym jednak jakąś rasę Ci polecić to byłby to Samojed. Psy są bardzo przyjazne i łagodne w stosunku do dzieci. Szybko się uczą i przywiązują się do ludzi ze swojego otoczenia. No i są bardzo żywiołowe, trzeba o tym pamiętać bo potrzebują dużo ruchu. Jeśli masz kawałek ogrodu przy swoim domu to myślę, że nie będzie to problemem. Poza tym posiadanie takiego psa to motywacja by również zadbać o siebie. Psy tej rasy są też po prostu piękne! Chociaż minusem jest ich długa sierść, która jest dosłownie wszędzie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej Wojna, jak to fajnie, że postanowiłam tu dzisiaj zajrzeć (nudzi mi się w pracy - znaczy mam dużo do roboty i robię sobie co chwilę przerwę hehe). Jak chodzi o forum molosy, to tam się już prawie nic nie dzieje, pojedyncze wątki żywe. 

Ja też z Poznania - także zapraszam na wspólny spacer, pokażę ci ładnego molosa i zobaczysz sobie z czym się je takie duże osiołki :) Jak chodzi o twój dobór ras, to nie do końca mój klimat. Ja mam tosa inu. Na pewno poszukaj na FB grup tematycznych, wiem że cane corso mają chyba jakąś poznańską grupę - popytaj, jak da radę pospotykaj się z ludźmi, zaproś do siebie kogoś z psem itd. U tos jest tak, że każdy zachwala swoją hodowlę, więc warto się szerzej rozeznać, bo nieraz psiaki potrafią się różnić (np charakterem, typem itd). U nas np są zloty - najbliższy pewnie będzie wiosną - wtedy jest super bo masz w jednym miejscu sporo właścicieli z psami z różnych hodowli. 

Większość molosów jest w miarę dziecioodporna - oczywiście przy rozsądnym prowadzeniu psa i dziecka hehe. Można też uczyć psa, żeby zdawał sobie sprawę z masy i siły i był delikatny - znaczy starał się we własnym zakresie. 

Czy "tego typu rasy" są łatwiejsze czy trudniejsze w prowadzeniu to chyba zależy trochę od naszych cech psychicznych. Ja  np nie chciałabym mieć owczarka, bo nie lubię tych wszystkich ćwiczeń i pracy z psem (w takich ilościach),  dla mnie molos jest łatwiejszy. Pod pewnymi względami oczywiście. A miałam i owczarka, yorki dwa i tosę mam drugą. 

Łisper - ja bym nie chciała amstafa, za duże adhd dla mnie. Mam taką znajomą w parku, która ma amstafkę w tym samym wieku co moja suczka - super psiapsióły są i rewelacyjnie się męczą we dwójkę. To powiem ci, że już wolę mojego mastifa hehe. Do dzieci bym nie wzięła psa na tymczas - dorosłego molosa - są najczęściej nie sprawdzone (pod względem zachowania), często mają kłopoty z zachowaniem, które dopiero dom tymczasowy (najlepiej doświadczony) - prostuje. Moim zdaniem najlepiej pochodzić trochę na takie wspólne spacery z wybraną rasą. 

Wojna - to nie tak, że ludzie celowo zniechęcają cię do posiadania tego typu psów. Właśnie chodzi o to, że jest mnóstwo "Kowalskich", którzy naoglądają się filmików i sweet foci dzieci i molosów i co zrobią? Kupią pieska i bach do dzieciaka. A to nie jest tak. Życie z takim psem, tak jak i z dzieckiem, jest bardzo przyjemne, jeśli to lubisz i "czujesz". Ale to także praca codzienna - którą jeden odbiera jaką miłą codzienność, a inny jako przykry obowiązek. I to właśnie trudno jest ocenić - czy ktoś zdaje sobie sprawę że to jest olbrzymia odpowiedzialność. Hodowczyni od której brałam teraz suczkę powiedziała mi, że jej zdaniem tylko 1 piesek z tego miotu nadaje się do dzieci - jej zdaniem. Ja do tej pory jestem zdziwiona, bo moim zdaniem większość z nich się nadawała, na pewno moja :) 

Zawsze jest ten pierwszy molos hehe. Ja miałam wcześniej owczarka (15lat miałam), potem 2 yorki - wymogi lokalowe, potem tosę. Normalnie dobrze, że wtedy tyle internetu nie czytałam, bo bym se nigdy nie kupiła hehe. I nie mówię, że nie było problemów, bo były, bo też nie do końca się wszystkiego spodziewałam. U nas  w rasie też jest takie przekonanie - tosa to tylko dla kogoś kto już wcześniej miał doświadczenie z innym molosem. A prawda jest taka, że zawsze musi być ten pierwszy raz. Tylko grunt to się dobrze przygotować ;)

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chwilę mnie nie było. Dzięki Azazella. Może kiedyś jak czas pozwoli to skorzystam z zaproszenia, tym bardziej, że tosy to piękne psy. Ostatnio troszkę z żoną rozmawialiśmy na ten temat i przekładamy decyzję o piesku na następny rok. Jak już się ogarniemy z remontem. Co nie zmienia faktu, że chcę się przygotować do tej decyzji jak najlepiej. Pojawiły się nowe typy, w wyniku wspólnej burzy mózgów. W końcu decyzja o czworonogu musi być wspólna. Mastif pirenejski, moskiewski stróżujący i leonberger. Jacyś szczęśliwi posiadacze tych piesków tu zaglądają? Chętnie poczytam z pierwszej ręki o tych psiakach. Bo to co w necie jest to już chyba wszystko przeczytałem. No, przynajmniej w tych językach które zna :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wojna czytam ten wątek i przypomniało mi się, jak w szkole (20 lat temu) nauczyciele zauważyli potężne siniaki na nogach od mojej koleżanki. Od kolan po krzyż była cała w fioletowych pręgach! Nawet nie chcę sobie wyobrażać co przeżywali jej rodzice podczas przesłuchań (nauczycielka zgłosiła sprawę dalej), jak nikt nie dawał im wiary, że... to ślady psiego ogona :D. Dopiero jak u mnie i jeszcze jednej koleżanki pojawiły się identyczne ślady (zimno się zrobiło, zabawy przeniosłyśmy z podwórka do Oli) i również twierdziłyśmy, że to ślady psiej miłości to sprawa się uspokoiła :).

 

To tak tylko, żeby Ci pokazać jak duży pies może niechcący nabroić przy dziecku (i dorosłym).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem o czym piszesz. Znałem kiedyś gościa, który miał przerośniętego w typie amstaffa. Piesek kochał cały świat i okazywał to bardzo intensywnie ogonem :) cała rodzina i wszyscy goście chodzili posiniaczeni.

Piesek już wybrany i będzie to bullmastiff. Ale musi poczekać do przyszłego roku. Teraz nie mam do tego głowy i jeszcze rozglądam się za hodowlą. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 27.12.2017 o 11:14, Wojna napisał:

Nie, nie chcę kundelka. Chociażby z powodu tego, że nigdy nie wiadomo co w genach takiego stwora piszczy i na każdą historię o wdzięcznym, kochajacym kundelku ze schroniska, mogę przytoczyć historię psa kompletnie niestabilnego (tak tak wiem - wina ludzi). Pomijając gust co do wyglądu. Mam jasno sprecyzowane cele co do psiaka, chociaż jeszcze nie co do rasy. Stąd mój post tutaj. Liczyłem na pomoc w jej wyborze, zwłaszcza ze strony osób, które tego typu psy hodują. Spokojnie, jestem dorosły, nie potrzebuje porad typu nie masz czasu lepiej weź sobie kundelka. Już napisałem, że nie wezmę psa mimo wszystko. Najpierw przeprowadzka, skończę remont, później dziecko, a potem zobaczę. Jak stwierdzę, że mam czas dla psiaka to wezmę. Jak nie - to poczekam rok, może półtora. Mam jeszcze sporo czasu żeby podjąć decyzję co do rasy. Jest wiele psów, które mi się podobają : boksery, bulmastiffy, dogi z majorki, bulteriery, amstaffy, cano corso, american bully. Wszystko jeszcze przede mną.  A co do dorosłego psa z fundacji to myślałem o tym, tylko nie chciałbym córce odbierać tej radości z obcowania ze szczeniakiem. Tym bardziej że w przypadku w/w ras tzn. ich wyglądu, który może powodować jakąś formę lęku u dziecka, uważam że ważne jest żeby piesek wychowywał się w domu od małego. Żeby wytworzyła się więź pomiędzy dzieckiem a psiakiem. 

Z tym dzieckiem to się tak nie rozpędzaj... pies rośnie dużo szybciej niz  dziecko i po zaledwie kilku miesiącach pies będzie na tyle silny, że będzie stwarzał spore zagrożenie dla dziecka.... więc pod tym względem to akurat uważaj, bo dziecko nie zdąży się dobrze z psem oswoić jak pies zacznie dziecku wyrządzać więcej krzywdy niż Ci się wydaje. To są molosy, a nie żadne pitu-pitu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Racja, akurat patrząc pod tym kątem trzeba zawsze uważać bo tak jak mowa powyżej, zamiast radości pies może potem przysporzyć problemowi niechcący wyrządzić krzywdę dziecku, miej ten fakt na uwadze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się z poprzedniczkami, molos i małe dziecko to bardzo zły pomysł. Hodowałam rottweilery i jak ktoś przychodził i mówił, że chce kupić szczeniaka dla dziecka to odsyłałam ich do sklepu z zabawkami po pieska pluszowego. Molosy są cudowne i opiekuńcze ale dzieci małe niestety są nieobliczalne, nieświadomie a często i świadomie potrafią zrobic szczeniakowi krzywdę a potem krzyk, że szczeniak agresywny bo ugryzł dziecko, które mu wsadziło palec do oka.

Więc dobrze się zastanow i najpierw odchowaj dziecko do co najmniej 5 lat a potem kupuj molosa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×