Jump to content
Dogomania
Wojna

Pierwszy pies

Recommended Posts

Witam wszystkich.

Niedługo z rodziną przeprowadzamy się do nowego domu z kawałkiem ogrodu, niedaleko lasów i pól,  i w końcu spełni się moje/nasze marzenie o psie. Niestety nigdy nie było dane mi mieć psa. Moja małżonka również psa do tej pory nie miała, więc jesteśmy zieleni w temacie.  Tzn. "oczytani" i przytłoczeni nadmiarem, często sprzecznej wzajemnie wiedzy, ale bez praktyki. Liczę,  że doświadczeni forumowicze pomogą nam, na początek  wybrać pieska. Dużo czytam na temat ras i wychowania, i mam co raz większy mętlik w głowie. Na pewno chcę molosa lub psa mającego cechy powyższych. Nie  wyobrażam sobie innego psiaka. Podoba mi się wiele ras: cano corso, ca de bou, buldog amerykański, bulmastiff, american bully i wiele innych. Piesek musi być pro-dziecięcy lub dziecioodporny :) Mam 3 letnią córeczkę i następne w drodze. Tak, tak, dużo czytałem o relacjach pies-dziecko. Rozumiem na czym ma polegać wychowanie psa w rodzinie i dzieci w relacjach z psem. Bardziej oczekuję podpowiedzi z praktyki i doświadczenia,  bo przecież w końcu każda rasa ma zakreślony temperament, charakter itd. Ze względu na położenie domu nie bez znaczenia jest dla mnie aspekt obronny pieska. Będę wdzięczny za każdą podpowiedź. Mieszkam w Poznaniu więc jakby ktoś mógł podpowiedzieć hodowle z okolicy do obejrzenia piesków. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Wojna napisał:

cano corso, ca de bou, buldog amerykański, bulmastiff, american bully

O rety,chłopie...:)cięzki kawałek chleba...o sorry,psa,wybierasz na początek.To psy wymagające bardzo doświadczonych opiekunów,o mocnych charakterach,

wymagające szkolenia etc.

Sama mam bernardyna - duże toto,wygląda groźnie,jest bardzo proludzkie,choc tez - z racji wielkości wymaga dobrego szkolenia.Dobry,oddany przyjaciel,wroga na podwórko wpuści,ale...wyjśc nie pozwoli (mowię o swoim Maleństwie).

Zaraz mnie tu pewnie ludzie ustawią do pionu,ze "każdy pies wymaga szkolenia".A pewnie,że tak,tyle,że niektóre...troche bardziej.Bo podgryzający z milości I skaczący na Ciebie york,jest mniej niebezpieczny,niz molos 50+.

Jeszcze jedno - posiadanie molosa generuje spore koszty,biorąc po uwagę np.leczenie,gdzie lekarstwa wet liczy za 1 kg wagi psa,a i żarełko nie może być z dolnej półki.

No,to tyle ode mnie,pozdrawiam,M.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za odpowiedź i wszelkie uwagi. Szkoda, że tylko jedna osoba ma dla mnie rady i zdecydowała się podzielić ze mną swoim doświadczeniem.

Oczywiście rozumiem wszystko o czym piszesz bou. Jestem dorosły i chyba po 32 latach dojrzałem do posiadania pieska ;) sporo, naprawdę sporo czytam na temat psów, ras, warunków utrzymania, szkoleń itd. Tylko jak to zwykle bywa, ogrom wiedzy dostępnej i to często sprzecznej wzajemnie, utrudnia przesianie tego co naprawdę istotne. Dlatego liczyłem na podpowiedzi i porady od osób które takie pieski trzymają w domu. 

Pozdrawiam 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Wojna napisał:

Szkoda, że tylko jedna osoba

Wojna,zarejestruj sie na molosy.pl,tam znajdziesz wątki "rasowe",pisza wlasciciele przeróżnych ras,myslę,że tam dostaniesz satysfakcjonujące odpowiedzi,a na pewno jest tam sporo ciekawej lectury.Tutaj mało jest ludzi od trudnych ras,portal skupia się bardziej na pomocy psom,niz na doradztwie,takim,jakiego Ci trzeba,

pozdrowienia,M.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak się zastanawiam, czemu akurat te rasy. Z wyglądu? Z samego rozmiaru? (też lubię duże psiska, nie ma się czego wstydzić ;) ) Z charakeru/cech rasowych? Ja tam się trochę martwię o ciebie bo zdecydowana większość ludzi jednak przy pierwszym psie popełnia jakieś błędy, mniejsze, większe, ale wszystko wychodzi w praniu, ja też popełniłem pierwsze błędy, a nawet i drugie, tyle że moja suka owczarska o wadze 30 kilo była bardziej wybaczająca dla moich błędów niż 50+ cane corso. No ale nie będę ci mówić, żebyś zrezygnował i wziął jamniczka ;) bo wiem że sam jakbym się uparł, to pewnie bym nie zrezygnował.....

Posiadanie ras psów, które mają ogólnie bardzo złą sławę, to odpowiedzialność nie tylko "za swoje", ale też za reputację rasy i wszystkich posiadaczy. Wystarczy, że raz na jakiś czas pójdzie artykuł na onecie typu "wściekłe wielkie bydlę pogryzło dziecko/staruszkę/listonosza", i cała praca miłośników ras żeby zmazać trochę to opiętnowanie "psów morderców" idzie na marne. Zresztą z dużymi psami tak bywa, że czasem nieuważnie, przez przypadek dziecko przewrócą i poobijają- mój Dante (niecałe 45 kilo, czyli lżejszy od molosów, ino wyższy w barach) jak kiedyś rozpędzony leciał po żarcie, i niewyhamował na czas przed dzieckiem mojej siostry które się pałętało po kuchni, to beczało przez godzinę chyba, i do tej pory do niego nie podchodzi, a przecież nie ze złośliwości to zrobił. Jak jedno młode masz trzy lata, a drugie dopiero w drodze, to miej to na uwadze. Nie bagatelizuj, bo możesz przypadkiem swojemu potomstwu traumę zafundować.

Możesz napisać do fundacji cane corso rescue poland- jak uznają, że się nadasz, to nawet ci wydadzą pieseła gratis i za darmo, a jak uznają, że się nie nadasz, to już masz czerwoną lampkę że może rzeczywiście warto jednak przemyśleć tę decyzję. Masz tu Didi na przykład, ponoć kocha dzieci i szuka domu pod Poznaniem, z dala od miasta. Warto może o nią zagadać, zapytać, może na spacer wspólny pójść bo masz do niej bliziutko, zobaczyć jak to z tymi cane corso jest w praktyce? Wolontariusze pomogą i doradzą ;)

Ewentualnie może chociaż na początek amstaffa? Toć to taki cane corso, tylko że do kolan ;) a i większość TTB jest niesamowicie dziecio-odporna, mogą im młode paluchy do oczu wkładać i inne tego typu atrakcje zapewniać, i nawet nie zaburczą pod nosem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Łisper za rady. Patrzyłem na suczkę, jest śliczna niestety: "nie cierpi kotów". Moja córeczka pragnie kotka i planujemy wziąć kota i pieska żeby wychowywały się razem. 

Co do tego dlaczego takie psy. Tak, lubię duże psy i tak podobają mi się molosy. To chyba wystarczający powód żeby takiego pieska przygarnąć :) oczywiście zdaję sprawę sobie z odpowiedzialności za psa, jak i za całą rasę. Na różnych forach w różnych wątkach czytam porady typu: weź na początek mniejszego pieska. Tylko że ja nie chcę. Nie chcę brać psa i żyć z nim przez kolejne np 14 lat (i tyle czekać na tego wymarzonego) po to żeby się uczyć - trochę okrutne. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli tyle ludzi ci mówi: weź mniejszego, to może jednak coś jest na rzeczy? ;) Zrobisz jak zechcesz, jesteś dorosłym facetem, ale jak sobie wyobrażam kogoś, kto nigdy nie miał zwierzaka, z dorastającym (!!) molosem, z jednym małym dzieckiem i drugim które dopiero raczkuje, i jeszcze kotkiem............. to mi się trochę chłodno w okolicach karku robi.

Musisz też trochę pomyśleć o swojej rodzinie i tym psie i tym nieszczęsnym kotku, nie co "ja chcę". Z doświadczenia ci powiem, że psa tej niewymarzonej rasy też pokochasz; mi się diabelnie marzył CAO na pierwszego psa, z wyglądu tak mi podchodził....- ale charakter, trudność prowadzenia.... no, ugiąłem się, skończyło się na owczarzycy- i, szczerze mówiąc, bardzo dobrze. Niestety są takie rasy, co do których "bo mi się podoba" to niewystarczający argument. Nie tylko psy "bojowe" ale też np. husky albo border collie. Psy, które mają dosyć specyficzne potrzeby i temperament. A potem wyje taki "haszczak" w ogrzewanym zimą mieszkaniu i wychodzi na spacer 3x15minut... bo się niebieskie oczy komuś spodobały. Albo molos siedzi w kojcu, bo strach przy dzieciach albo gościach wypuścić.

Jako rozwiązanie pośrednie zaproponuję ci- daj dom tymczasowy jakiemuś molosowatemu. Fundacje cały czas szukają tymczasów, zwłaszcza w zimie, gdzie te psy o żałosnym podszerstku marzną i cierpią w boksach. Jeśli się okaże, że nie dasz rady zapanować nad 50-cioma (albo i 70-cioma, tyle, co dorosła kobieta) kilogramami mięśni, która ma często własne pomysły- nic to, oddasz i nie będziesz musiał się czuć winny, to nie twój pies, chciałeś pomóc- nie udało się. Jeśli się okaże, że jednak cudem masz "żyłkę" do tego i od pierwszego razu potrafisz prowadzić psa tak, żeby nie stwarzał zagrożenie dla ciebie, rodziny i postronnych- będziesz już mógł ze spokojem wziąć takiego "wymarzonego" szczeniaka jaki ci tylko podpasuje.

Ewentualnie zapytaj na forum które podał/a bou, czy ktoś nie zrobiłby ci drobnej uprzejmości i pozwolił potowarzyszyć w spacerze. Idzie o to, żebyś zobaczył jak molos zachowuje się i wygląda na żywo, nie na zdjęciach, i jakie to uczucie mówić "siad" psu, który wygląda jakby miał ochotę ci powiedzieć "mogę wyrwać ci tchawicę jednym kłapnięciem zębów, więc to ty "siad", człowieku" ;) Nie zrozum mnie źle, wiem, że super psy, a w ogóle szkolenie takiego brytana to też wielka przyjemność, wręcz bym powiedział, proporcjonalna do rozmiaru ;) Tylko jak coś pójdzie źle, to konsekwencje też proporcjonalne do rozmiaru.....

Jak sam powiedziałeś, dużo z żoną czytaliście- a wyczytaliście przy każdym opisie rasy molosowatej, że nadaje się tylko dla doświadczonych przewodników? ;) Jak już się uprzecie na molosa, to zdobędźcie jednak trochę praktyki najpierw, tak na wszelki wypadek. Może zapytajcie o poradę behawiorystę również, nie tylko na forach, bo na forach nigdy nie wiesz, czy dostajesz rady od zaklinacza psów, czy jakiegoś chłopka z jamniczkiem ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Łisper - cholernie mądrze prawisz,respect.

Wojna:

Tu jest jeszcze jedna rzecz,która Ci grozi...jak cos z molosem pójdzie nie tak - żona postawi Ci warunek,pies albo ona.(Bo duzy,bo dzieci,bo kotekitp)

Wiesz...nigdy tego nie napisałam na tym forum,ale teraz powiem: moja (wówczas niespełnia dwuletnia,50 kilowa -tylko) bernardynka,chcąc przywitać mnie radośnie,biegła do mnie,ale obrała kiepski azymut,ja jej nie zauwazyłam i...skończyło się ,zerwaniem więzadeł,złamaniem,operacją,śrubami w kości piszczelowej... i 3-miesięcznym siedzeniem na wózku inwalidzkim.

Rozważ to.Molos jest fantastyczny,ale to troszkę odbezpieczony granat.Nawet najbardziej ułożony molos jest ZAWSZE silniejszy od Ciebie,po prostu - tak ma.I nawet jak zademonstruje to raz ,czy dwa w życiu - skutki moga być...(jak wyżej).

Masz zone i maleńkie dzieci...Także wiesz....przemysl wszystko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam rottweileryponad 35 lat, w mieszkaniu, w bloku, wszystkie były szkolone policyjnie na obronne i mimo to mogły chodzić na spacerach bez smyczy i kagańca, po to je szkoliłam, nigdy nie stanowiły zafgrożenia dla otoczenia ale ja mialam wieloletnie doświadczenie i wiedzę. Natomiadst nigdy nie sprzedałam szczeniaka ludziom niedoświadczonym i w dodatku z małymi dziećmi zwłaszcza jak mi mowili, że chcą pieska dla dziecka. Wtedy odsyłałam do sklepu po pluszowego.

I tobie radzę jednak albo poczekac aż dzieci będą miały co najmniej ponad 5-6 lat i nauczysz je, że pies to nie zabawka i nie należy robic mu krzywdy, nawet nieświadomie bo może oddać albo weż jednak psa o mniejszych gabarytach i z dobrej hodowli z dobrym charakterem, zsocjalizowane bo inaczej albo sobie albo psu zrobicie krzywdę. Gdybyś mieszkał bliżej Warszawy to mogłabym udzielić ci więcej informacji ale tak na odległość to raczej trudno.

Bo bliżej mieszkającym niejednokrotnie pomagałam dogadać się z dorastającym psem jak zaczynały się problemy ale tak się nie da.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję wszystkim za cenne rady. Kurczę to trudne. Im więcej czytam tym mam większy dysonans. Z jednej strony w sieci jest pełno filmów pokazujących jakie to rodzinne i wspaniałe są molosy. Ludzie rozpisują się nad tym, jakie to krzywdzące jest traktowanie tych stworzeń jako agresywnych,  że to wina człowieka, że lista ras niebezpiecznych to bzdura wymyślona przez nieuków i ignorantów. Zachęcają do pokazywania dobrej strony tych piesków. Z drugiej strony, po przeczytaniu tony postów,  odnoszę wrażenie, że ktokolwiek pyta o te psy, a jest spoza tzw. "kręgu" (nie pisze tego pejoratywnie) to jest straszony możliwymi konsekwencjami. Zaraz padają propozycje, że może innego pieska, bo też pokochasz, że za parę lat, że zastanów się, itd... Mam mętlik w głowie, ale nie podoba mi się to dorabianie aury wyjątkowości osób,  które "zasługują" na te psy, które poradzą sobie. Dochodzi do paranoi, że molosa to powinien mieć tylko ktoś kto już molosa miał :) nie zrozumcie mnie źle. Rozumiem wszystko co piszecie i zgadzam się z większością, w końcu macie doświadczenie z tymi psami.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moja pierwszą miłością z dzieciństwa był bokser. Pomysł na coś większego pojawił się dopiero niedawno. Ale bokserki nadal są best. :) Myślę,  że raczej wrócę do marzenia z dzieciństwa. Co o tym myślicie? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

O bokser może być, to też molos ale dużo łatweiejszy w prowadzeniu dla kogoś kto ma molosa pierwszy raz.

Ja nie straszę molosami, mam rottweilery ponad 35 lat i robię wszystko, żeby ludzie przekonali się, że nie są to krwiożercze bestie tylko kochające misiaczki ale po prostu one wymagają właściwego wychowywania i socjalizacji od szczeniaka ale każdy popełniony błąd może to utrudnić. Poza tym nie jestem zwolenniczką brania psa dużej rasy i to szczeniaka, ktory jest psim dzieckiem do malutkich dzieci bo po pierwsze trudno przy małych dzieciach poświęcić szczeniakowi wystarczająco dużo czasu i uwagi a po drugie trudno jest upilnować, żeby szczeniak bez złej woli, niechcący nie zrobił krzywdy dziecku -może przewrócić, może ugryźć w zabawie, mleczaki są ostre a skóra dziecka delikatna. I wtedy zaczynają się problemy, mało ludzi potrafi sobie z tym radzić. Dlatego radzę psa jak dzieci będą nieco większe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 29.11.2017 o 17:50, Wojna napisał:

Dziękuję za odpowiedź i wszelkie uwagi. Szkoda, że tylko jedna osoba ma dla mnie rady i zdecydowała się podzielić ze mną swoim doświadczeniem.

Oczywiście rozumiem wszystko o czym piszesz bou. Jestem dorosły i chyba po 32 latach dojrzałem do posiadania pieska ;) sporo, naprawdę sporo czytam na temat psów, ras, warunków utrzymania, szkoleń itd. Tylko jak to zwykle bywa, ogrom wiedzy dostępnej i to często sprzecznej wzajemnie, utrudnia przesianie tego co naprawdę istotne. Dlatego liczyłem na podpowiedzi i porady od osób które takie pieski trzymają w domu. 

Pozdrawiam 

Cześć,

Dobrze zaczynasz. Gdyby każdy właściciel potrafił się tak przygotować jak Ty do pierwszego psa, to psiaki byłyby o wiele szczęśliwsze.
Jeśli chodzi o wiedzę, to zauważyłem, że świetnym źródłem są grupy na facebooku - niemal każda rasa ma swoją grupę, aktywność na bardzo wysokim poziomie - wiedza prosto od hodowców.

Faktycznie wskazane przez Ciebie psy wymagają ćwiczeń/aktywności, konsekwencji i cierpliwości. To nie jest jednak tak, że musisz najpierw przeżyć mniej wymagającą rasę (pod względem szkolenia), by móc stać się właścicielem Border Collie lub innej, wymagającej rasy. To jak z wychowaniem dziecka - jedno ma taki temperament, drugie inny - trzeba je tylko zrozumieć i poznać. A nigdy nie wiemy, co wyjdzie z brzucha. Kluczem jest jednak to, aby mieć świadomość wymagań dotyczących konkretnej rasy i charakteru. Początkowo polecam - wiedzę książkową. Kiedy się zdecydujesz, upewnij się na forum o KONKRETNEJ rasie.

I jeszcze jedno - niezależnie od tego na jakiego psa się zdecydujesz, pokochasz go. 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm wizja boksera coraz bardziej do mnie przemawia. Jak byłem mały to innego psa nie chciałem mieć. W ekspresowym tempie doszły do mnie 3 książki o tej rasie (tyle znalazłem). Siadam do lektury. Czy ktoś może mi polecić jakąś hodowle z wielkopolski lub dolnegośląska? Póki co chcę tylko sobie obejrzeć psiaki. Podobają mi się bardziej masywne boksery. Marzy mi się pies o charakterze nadającym się do szkoleń obronnych. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Wojna napisał:

Z jednej strony w sieci jest pełno filmów pokazujących jakie to rodzinne i wspaniałe są molosy. Ludzie rozpisują się nad tym, jakie to krzywdzące jest traktowanie tych stworzeń jako agresywnych,  że to wina człowieka, że lista ras niebezpiecznych to bzdura wymyślona przez nieuków i ignorantów. Zachęcają do pokazywania dobrej strony tych piesków. Z drugiej strony, po przeczytaniu tony postów,  odnoszę wrażenie, że ktokolwiek pyta o te psy, a jest spoza tzw. "kręgu" (nie pisze tego pejoratywnie) to jest straszony możliwymi konsekwencjami. Zaraz padają propozycje, że może innego pieska, bo też pokochasz, że za parę lat, że zastanów się, itd... Mam mętlik w głowie, ale nie podoba mi się to dorabianie aury wyjątkowości osób,  które "zasługują" na te psy, które poradzą sobie. Dochodzi do paranoi, że molosa to powinien mieć tylko ktoś kto już molosa miał :) 

Z pewnymi rasami psów jest trochę jak z rekinami, które do tej pory pokutują za "Szczęki" Spielberga, który obudził w swoim czasie prawdziwą masową histerię. Czy rekiny to krwiożercze bestie, które tylko czyhają na człowieka? Nie. W zasadzie to nawet nie lubią ludzkiego mięsa, często tylko "skubną" na spróbkę i wyplują, chyba że są naprawdę zdesperowane i głodne. Ale to nie znaczy, że powinieneś im od razu rękę w pysk wkładać, a takie "skubnięcie" może się skończyć śmiercią "skubniętego".

Czasami ludzie, zarówno ci którzy chcą zmazać piętno z rekinów jak i z "psów morderców", idą troszeczkę za daleko w drugą stronę, zachwalając że z rekiny to przyjacielskie stworzenia, a, powiedzmy, pit bulle to "psie niańki". I owszem, jak wiesz, co robisz, to możesz pływać z rekinami bez klatki, a twoje dzieci będą całkowicie bezpieczne z twoim doskonale wychowanym TTB czy molosem- ale to naprawdę nie jest coś co powinien robić człowiek, który nie ma w ogóle żadnego doświadczenia.  

Aczkolwiek wiem co masz na myśli, że niektórzy miłośnicy pewnych ras zachowują się, jakby sami nigdy swojego pierwszego [tu wstaw rasę] nie mieli ;) ale musisz zrozumieć, że to trochę taki instynkt obronny; raz, że znają swoje psy i wiedzą, do czego są zdolne kiedy są nieumiejętnie prowadzone, a dwa- w niektórych krajach na świecie pewne rasy uznawane za niebezpieczne są wręcz rządowo zakazane (co jest totalną głupotą, a liczba ugryzień wcale nie spada, no ale....-). Każda osoba, która weźmie psa wymagającej rasy i nie zdzierży go, dodatkowo zepsuje reputację wszystkich posiadaczy, która już jest, lekko mówiąc, "słaba". Więc częściowo martwią się o ciebie, (a szczególnie twoje dzieci, jakby nie te młode, to jeszcze, jeszcze....)- a częściowo o siebie, swoje psy, swoje hodowle. Zapewniam cię, że w większości przypadków nie ma to nic wspólnego z elityzmem ani poczuciem wyższości. (wiadomo, zawsze się jakiś sk-----l trafi z nosem zadartym do samego nieba, jak wszędzie.) I czasami są takie ciężkie przypadki że nawet "znawcy rasy" nie mogą sobie poradzić, i muszą szukać pomocy u bardziej znawczego "znawcy rasy". Jakby ci się nie daj borze szumiący taki pies trafił.....

Bokser myślę, że jest dużo bezpieczniejszym i bardzo wdzięcznym pieskiem na pierwszego podpiecznego ;) 

Jeszcze jedna rzecz o której nie wiem, czy doczytałeś, ale na wszelki wypadek wspomnę- czasami pieskom w okresie dojrzewania "odbija", hormony idą na mózg, zaczyna się nastoletni bunt, wszystkie błędy popełnione za szczęnięctwa wracają, aby się zemścić....- dlatego ja bym na twoim miejscu w zasadzie się zastanowił nad wzięciem dorosłego psa. Nie naciskam, tylko taka sugestia. A jeśli nie, to zachęcam się upewnić, że szczeniak, którego będziesz brał, ma rodowód ZKwP/FCI.

7 godzin temu, jan89 napisał:

To jak z wychowaniem dziecka - jedno ma taki temperament, drugie inny - trzeba je tylko zrozumieć i poznać. A nigdy nie wiemy, co wyjdzie z brzucha.

psy to nie dzieci, nie ważne ile "pańć" będzie o swoim futrzaku mówić "mój synek". Psy to zwierzęta, i, jak większość zwierząt, zazwyczaj są dużo szczęśliwsze kiedy ich ludzki przewodnik o tym pamięta i ten fakt szanuje. No chyba, że z brzucha wychodzi dziecko zdolne przegryźć kota na pół i złamać kark kolegom z piaskownicy jednym uderzeniem łapy,.... w takim wypadku polecam położyć na małżeńskim łóżu wianek z tojadu, bo twoja żona może być wilkołaczycą ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wojna - od lat mieszkam z bokserami i bulterierami (stan na dziś 3 + 2). 

Uważam, że bokser jako pierwszy pies "wybaczy Ci więcej błędów" niż cano corso, ca de bou, buldog amerykański, bulmastiff, american bully.

Musisz jednak pamiętać, że kupując szczeniaka nawet z najlepszej Hodowli (koło Poznania jest kilka zobacz na boxerklub.pl) w ciągu pierwszego roku MUSISZ mu poświęcić dużo czasu. Zakładając, że suczka bokserka dostaje pierwszej cieczki w wieku 7-9-11 miesięcy czyli "na ludzkie" 7 miesięczna suczka to 10-12 letnia dziewczynka. Czyli do takiego wieku musisz ją wychować. To czego nawet z "przyczyn niezależnych" nie zrobisz lub zrobisz źle - będziesz musiał dużo większym kosztem odpracować.

A poprzeczkę stawiasz sobie bardzo wysoko. Małe dziecko, niemowlę (= Żona w domu, Ty w pracy - ktoś to musi utrzymać) szczeniak i kotek...

 Czy Twoja Żona da radę wypuszczać szczeniaka kilka razy w nocy? Jak karmi dziecko budzi się pies i MUSI wyjść...

Zastanów się nad dorosłym psem z Fundacji. Trafiają tam różne psy, ale Ludzie z Fundacji je sprawdzają i im zależy aby miały ostateczny dom. 

Piszę z własnego doświadczenia - w tzw "życiowych momentach zwrotnych" najpierw pies ma przekichane, a potem właściciel z psem, dla którego brakło mu czasu - bo z przyczyn niezależnych "padał na twarz".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem, że CHI ma rację. Wiem o tym doskonale. Ja o tym wszystkim wiem i dziękuję za wszystkie porady. Przeprowadzę się dopiero jak skończę wykończeniówkę, czyli pewnie koło marca. Dziecko urodzi się w czerwcu. Dopiero jak już wszyscy będziemy w komplecie to będę miał wiedzę czy siebie damy radę czy nie. Nie jestem wariat na hurra nie ide. póki co zwyczajnie zbieram informacje i korzystam z cudzego doswiadczenia. Na pierwszy ogień pójdzie na pewno kotek.  Córka jest już na tyle duża, że może zacząć się uczyć odpowiedzialności za zwierzę. Poza tym to bedzie dla niej rekompensata za mniejszą uwagę, poświęconą jej przez żonę. Łatwiej zniesie ten okres.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 1.12.2017 o 14:01, Wojna napisał:

Z jednej strony w sieci jest pełno filmów pokazujących jakie to rodzinne i wspaniałe są molosy

Niestety to zmora wielu ras, psów i właścicieli - wyobrażenie tworzone w filmach, reklamach itp. Kiedyś ogromną krzywdę zrobiono labradorom.Do tej pory żyje mit, że to piesek do głaskania, dla dzieci i rodzin wielopokoleniowych z kotkiem i chomiczkiem (siedzących przy choince, otulonych aromatem kawy...). Labek jest silnym, dużym psem. Ma zęby, psi charakter, może nie lubić dzieci i notorycznie wyciągniętych do głaskania rąk. Wymaga szkolenia, długo dojrzewa i bywa nadaktywny. A ubraną choinkę mój labek osikał jak przystało na psa myśliwskiego.

Tak więc nigdy nie wolno opierać się np. na filmikach. Każdy chętnie pochwali się osiągnięciami szkoleniowymi i rzadko problemami wychowawczymi. Wojna, przemyśl jeszcze wybrane przez siebie rasy. To wyższa psia półka jeśli chodzi o potrzeby wychowawcze, socjalizację, zachowania niepożądane no i ewentualne zagrożenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 2.12.2017 o 00:20, Łisper napisał:

psy to nie dzieci, nie ważne ile "pańć" będzie o swoim futrzaku mówić "mój synek". Psy to zwierzęta, i, jak większość zwierząt, zazwyczaj są dużo szczęśliwsze kiedy ich ludzki przewodnik o tym pamięta i ten fakt szanuje. No chyba, że z brzucha wychodzi dziecko zdolne przegryźć kota na pół i złamać kark kolegom z piaskownicy jednym uderzeniem łapy,.... w takim wypadku polecam położyć na małżeńskim łóżu wianek z tojadu, bo twoja żona może być wilkołaczycą ;)

Czy gdziekolwiek napisałem, że psy to dzieci? Napisałem jedynie, że jest z nimi jak z wychowaniem dzieci, w tym kontekście, że są RÓŻNE, mają różne temperamenty i wymagają zróżnicowanego podejścia. Podobnie jak różne rasy psów. Przykro mi, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, jan89 napisał:

Czy gdziekolwiek napisałem, że psy to dzieci? Napisałem jedynie, że jest z nimi jak z wychowaniem dzieci, w tym kontekście, że są RÓŻNE, mają różne temperamenty i wymagają zróżnicowanego podejścia. Podobnie jak różne rasy psów. Przykro mi, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.

Ok napisałem wtedy delikatnie, żeby nie urazić i nie zaczynać niepotrzebnej dyskusji, ale jak na kogoś kto rzuca oskarżenia o brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, sam niezbyt potrafisz czytać między wierszami, więc powiem wprost: porównywanie różnic temperamentu między ludzkimi dziećmi do olbrzymich różnic między psimi rasami "wymagającymi" to kretynizm w czystej postaci.

Równie dobrze możesz zacząć mówić że w sumie nie ma znaczenia czy w terrarium masz zbożówkę czy żmiję zygzakowatą, na rękawicy kanarka czy sokoła,.... poczytasz książek i na pewno sobie poradzisz. A jak sobie jednak nie poradzisz? Cóż, schroniska są przepełnione, fundacje też.... ale nic to, niejeden już swojego roznerwicowanego malinoisa czy agresywnego amstaffa uwiązał do betonowych płyt i zrzucił z mostu do Wisły, bo problem go przerósł, chociaż myślał że jakoś to będzie. Nie będziesz pierwszy ani ostatni. 

edit: w żaden sposób nie sugeruję oczywiście, że autor wątku w wypadku nieporadzenia sobie z psem trudnej rasy zrobi mu jakąkolwiek krzywdę, stoję tylko przy swoim, że podejście typu "jakoś to będzie" za dużo krzywdy spowodowało- i ze strony ludzkiej, wystarczy popatrzeć na schroniska i na to, że w Wojtyszkach w każdym miesiącu jest kilka psów które przywożą już martwe- i również ze strony psiej, bo nieumiejętnie prowadzone psy potrafią nie tylko gryźć, ale i zabijać. A autor wątku ma małe dziecko i drugie w drodze.....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Można mieć doświadczenie z trzydziestoma psami i być 'ujowym właścicielem nawet dla cavaliera. Można jako pierwszego psa kupić malinois i świetnie sobie radzić. Wszystko zależy od gotowości człowieka do poświęceń (głównie poświęcenia czasu na szkolenie i znalezienie kogoś, kto wesprze wiedzą i doświadczeniem). Uważam że branie psa innej rasy na przeczekanie, żeby sobie na nim zdobyć doświadczenie, sensu nie ma. Tylko że ja nie mam psa rodzinnego i poświęcam na psa serio mnóstwo czasu, więc mogę sobie mówić. Imo w sytuacji jaką ma Wojna kluczowe jest dobrać rasę do rodziny (i bokser wydaje się mądrzejszy od cane corso), ale też przede wszystkim dobrze dobrać konkretne szczenię. W obrębie rasy też są mniej i bardziej wymagające linie, no i oczywiście łatwiejsze i trudniejsze osobniki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się z Cerro. Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji właściciela, jego chęci i możliwości. W moim przypadku wątpliwości mam co do tego ostatniego. Tzn. warunki do trzymania pieska będą, finansowo też ok. Tylko kwestia możliwości czasowych. Dlatego napisałem, że czekam do narodzin dziecka i dopiero wtedy będę oceniał swoje możliwości. To nie jest dla mnie sprawa życia i śmierci. Mogę poczekać. Czekam 32 lata na pieska, poczekam jeszcze z rok. Dlatego pytam/czytam już teraz bo chcę podjąć świadomą i odpowiedzialną decyzję, a do tego czasu nabrać potrzebnej wiedzy. Tylko nie piszcie mi proszę tekstów w stylu : to weź sobie innego. Łatwo to pisać komuś, kto ma w domu wymarzone zwierzę. Poczekać mogę rok, dwa, ale nie 12 lat. Mam wziąć innego psa i co? Uczyć się na nim? Testować swoje umiejętności? I co jeszcze? Może tylko wyczekiwać kiedy zdechnie żeby kupić tego, którego naprawdę chcę mieć? Nie bardzo mi to brzmi. Oczywiście zgadzam się: pies psu nierówny i porównanie do węży jest jak najbardziej trafne. Każda rasa ma swój bagaż genetyczny, który jest wynikiem odpowiedniej selekcji osobników przeznaczonych do dalszego rozrodu i ma bezpośredni wpływ na "osobowość" zwierzęcia. - docelowo zgodnie z wzorcem danej rasy. Mówienie, że charakter psa zależy wyłącznie od człowieka to uproszczenie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Łisper

Absolutnie nie chciałbym krzywdy żadnego zwierzęcia. Próbuję Ci tylko uświadomić, że odpowiednia wiedza i odpowiednie podejście do danej rasy może zastąpić brak doświadczenia z psami. Potrafisz mi odpowiedzieć, kiedy właściciel jest gotowy by móc wziąć pod swój dach wymagającą rasę? Po ilu przeżytych psach, po ilu latach?

Nie sposób się nie zgodzić z Cerro - możesz mieć 30 psów wychowanych, a  zrobisz krzywdę swoimi decyzjami kolejnemu psu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×