Jump to content
Dogomania
WiosnaA

MORIS ma Dom..- jeden z trójki dzikich psów poznaje życie u boku człowieka.

Recommended Posts

Ależ wieści :) Miodzio! Cieszę się bardzo. Morisek miał naprawdę ogromnego farta i zawsze wspominam jego historię jak czuję, że jakiś pies to patowa sytuacja... i dostaję na nowo nadziei i skrzydeł. Teraz mamy takiego gagatka rudego pod Tomaszowem... jego siostra dzisiaj złapana (po 4msc koczowania), a on tylko odwinął się, użarł dłoń i nawiał... jutro znowu będzie łapany, bo to chodzący szkielet z licznymi ranami... mam nadzieję, że uda się go złapać, jak kiedyś Moriska.

Muszę wiercić mocniej dziurę w brzuchu mojemu Połówkowi, abyśmy się wybrali na Podlasie... on lubi jeździć, więc może jakoś na wiosnę/lato by nam się udało odwiedzić niegdysiejszego Rudego? W końcu kiedyś obiecałam :( i tak obiecałam i nie przyjechałam. Nieładnie.

Morisek boi się ciemności... to jak on sobie radził na ulicy? Jejku... Jak dobrze, że to już przeszłość :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, Poker napisał:

Na pewno było mu lepiej w domciu w znanych kątach. Dla mnie nawet najlepszy hotel to ostateczność.

Zdecydowanie w domku lepiej...ale miałam właśnie tę ostateczność, bo na okres Świąteczny opieki w domu nie mogłam znaleźć,a córce jestem teraz potrzebna.Babcią ponownie mam zostać i niedługo znów będę wyjeżdżać i chciałam bezpieczne lokum na przyszłość mieć psiakom,albo w razie nagłej potrzeby.

Zrezygnowałam jednak z hotelu..

Dziś wiem, że nigdy do żadnego hotelu swoich psów nie oddam! ....jakoś będziemy radzić póki mąż nie wróci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Tyś(ka) napisał:

Ależ wieści :) Miodzio! Cieszę się bardzo. Morisek miał naprawdę ogromnego farta i zawsze wspominam jego historię jak czuję, że jakiś pies to patowa sytuacja... i dostaję na nowo nadziei i skrzydeł. Teraz mamy takiego gagatka rudego pod Tomaszowem... jego siostra dzisiaj złapana (po 4msc koczowania), a on tylko odwinął się, użarł dłoń i nawiał... jutro znowu będzie łapany, bo to chodzący szkielet z licznymi ranami... mam nadzieję, że uda się go złapać, jak kiedyś Moriska.

Muszę wiercić mocniej dziurę w brzuchu mojemu Połówkowi, abyśmy się wybrali na Podlasie... on lubi jeździć, więc może jakoś na wiosnę/lato by nam się udało odwiedzić niegdysiejszego Rudego? W końcu kiedyś obiecałam :( i tak obiecałam i nie przyjechałam. Nieładnie.

Morisek boi się ciemności... to jak on sobie radził na ulicy? Jejku... Jak dobrze, że to już przeszłość :)

 

Tysiu,przyjedź latem...ciekawe czy Morisek by Cię poznał, ale myślę,że głos Twój zapamiętał na zawsze.

Wasz rejon co do bezdomności jest chyba najgorszy w Polsce...u nas jest żle,ale u Was..pamiętam jak całe mnóstwo pańskich (pytałam ludzi) psów biegało luzem po Tomaszowie.Z pewnością nie są wszystkie kastrowane/sterylizowane i mnożą się na potęgę. U nas luzem psy nie są puszczane,chyba,że wyrzucone.

W mieście ,na placu gdzie Moris mieszkał jest oświetlenie,tu w Białym też.Ale przypomniałam sobie później jak pewnego wieczoru śledziliśmy Morisa .Biegł uliczkami,na chwilę się zatrzymywał powąchać,pokręcił ,a my powoli za nim samochodem.Dobiegł uliczką na obrzeża gdzie kończyły się domy (z prawej strony był jakiś zakład,duży teren-nie wszedł tam) ,ostatnia latarnia i dalej  zupełna ciemność -pola , Moris przy latarni zawrócił i tą samą drogą biegł z powrotem do centrum.Jeszcze mówiliśmy wtedy ,że ooo,Rudy nie poszedł na pole do lasu i nie ma tam kryjówki raczej, tylko trzyma się miasta.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, WiosnaA napisał:

Tysiu,przyjedź latem...ciekawe czy Morisek by Cię poznał, ale myślę,że głos Twój zapamiętał na zawsze.

Wasz rejon co do bezdomności jest chyba najgorszy w Polsce...u nas jest żle,ale u Was..pamiętam jak całe mnóstwo pańskich (pytałam ludzi) psów biegało luzem po Tomaszowie.Z pewnością nie są wszystkie kastrowane/sterylizowane i mnożą się na potęgę. U nas luzem psy nie są puszczane,chyba,że wyrzucone.

W mieście ,na placu gdzie Moris mieszkał jest oświetlenie,tu w Białym też.Ale przypomniałam sobie później jak pewnego wieczoru śledziliśmy Morisa .Biegł uliczkami,na chwilę się zatrzymywał powąchać,pokręcił ,a my powoli za nim samochodem.Dobiegł uliczką na obrzeża gdzie kończyły się domy (z prawej strony był jakiś zakład,duży teren-nie wszedł tam) ,ostatnia latarnia i dalej  zupełna ciemność -pola , Moris przy latarni zawrócił i tą samą drogą biegł z powrotem do centrum.Jeszcze mówiliśmy wtedy ,że ooo,Rudy nie poszedł na pole do lasu i nie ma tam kryjówki raczej, tylko trzyma się miasta.

 

I pewnie wprosiłabym się latem, no może takim trochę późnym, bo wolne mamy we wrześniu, ale coś porozmawiamy, uradzimy, może uda się coś wcześniej. Myślę, że Morisek mógłby mnie nie pamiętać, zawsze trzymał się mocno na uboczu, bał się, uważnie mi się przyglądał. No ale na głos reagował...

Teraz jest już trochę lepiej, ale nadal nie za wesoło. Jest coraz mniej latających samopas psów. Ludzie zaczynają pilnować, kastrować i się edukować - ale wiele wody jeszcze upłynie... Teraz wszedł przepis na notorycznie uciekające psy... może uda się coś wskórać. Plus, tak w tajemnicy powiem, że pracujemy z koleżankami nad projektem chipowania psów i kastracji psów właścicielskich przez UM. Chcemy, żeby chociaż jedna część weszła w życie.  Policja ostatnio pomogła mi w interwencji... warunki psy mają poprawione, nawet szkło pod ich łapami dało się usunąć, mimo że właściciel mówił, że nie ma takiej potrzeby... A kiedyś policja nie widziała potzeb interwencji, nie chciała się tak mieszać. A tutaj pełne oparcie miałam w dzielnicowym. Coś się rusza, cieszę się z tego.

Kochany ten "nasz" Morisek. Nie wiem, jak on sobie radził jako pies półdziki. Przecież huków petard też się boi.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, elik napisał:

O jakim przepisie mówisz?

Ten co wzbudził popłoch w psim środowisku, że niby psa spuścić ze smyczy nie można, bo inaczej mandat do 5tys złotych:) Tzn. wiem że jest niedoskonały, ale u nas zaczął działać fajnie. Może to efekt też pracy od podstaw u nas, nie wiem, wiem że fajnie się przepis ten przydaje nawet jako odstraszenie.

Art. 77. § 1. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.

Przy ustawie o ochronie zwierząt (art. 10a, ust.3), daje jakieś tam pole do popisu - psy nieoznakowane poprzez adresówkę/inną formę identyfikacji i stale uciekające należy zgłaszać, wiadomo że służby robią sobie z tym co chcą... ale u nas zaczęło działać (a może to też efekt fajnej policji), więc się cieszę. :) Jest już nagonka na takie psy i właściciele zaczęli bardziej pilnować... widzę adresówki, co do niedawna było rzadkością.  W rozmowach z chętnymi z okolic Tomaszowa nie muszę tłumaczyć po co adresówka czy chip... coraz częściej sami ludzie o tym mówią. I coraz rzadziej boję się wyjść z domu pod ryzykiem, że jakiś pies będzie próbował zamordować mojego... Chociaż nadal chodzę z gazem pieprzowym, kijem, łańcuchem i butelką. I dobrymi butami, zazwyczaj glanami. - Ale to tak profilaktycznie, po tym jak jako 13latka stanęłam w obronie swojego psa, który ledwo uszedł z życiem po spotkaniu z akitą. A ja cudem nie straciłam ręki ani twarzy.  Ludzie oczywiście obok stali obok i się gapili, nie po raz pierwszy... np. tak samo było jak owczarek niemiecki zaatakował mojego tatę, gdy ten stanął w obronie naszego pupila, a właściciel owczarka nie raczył ruszyć dupska i z okna wołał psa - brama była otwarta oczywiście... tato pocharatana twarz: pogryziona ręka, okulary za 2tys złote (nowe) całkiem połamane... cud, że szkło nie dostało się do oczu... Tato nie usłyszał wtedy nawet "przepraszam". Teraz już nauczył się ten właściciel zamykać bramę... a psa zamknął w kojcu. Ale nie wiem jak mógł nie zareagować, gdy owczarek zaatakował i przewrócił mojego Tatę i Tato nie mógł się podnieść (a młody, silny, duży chłop z niego). Jak zobaczyłam zdjęcia, w jakim jest stanie to się popłakałam aż... 

https://bialyjack.pl/5000-zl-kary-za-puszczenie-psa-luzem-nieprawda

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Tyś(ka) napisał:

Ten co wzbudził popłoch w psim środowisku, że niby psa spuścić ze smyczy nie można, bo inaczej mandat do 5tys złotych:) Tzn. wiem że jest niedoskonały, ale u nas zaczął działać fajnie. Może to efekt też pracy od podstaw u nas, nie wiem, wiem że fajnie się przepis ten przydaje nawet jako odstraszenie.

Art. 77. § 1. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.

Przy ustawie o ochronie zwierząt (art. 10a, ust.3), daje jakieś tam pole do popisu - psy nieoznakowane poprzez adresówkę/inną formę identyfikacji i stale uciekające należy zgłaszać, wiadomo że służby robią sobie z tym co chcą... ale u nas zaczęło działać (a może to też efekt fajnej policji), więc się cieszę. :) Jest już nagonka na takie psy i właściciele zaczęli bardziej pilnować... widzę adresówki, co do niedawna było rzadkością.  W rozmowach z chętnymi z okolic Tomaszowa nie muszę tłumaczyć po co adresówka czy chip... coraz częściej sami ludzie o tym mówią. I coraz rzadziej boję się wyjść z domu pod ryzykiem, że jakiś pies będzie próbował zamordować mojego... Chociaż nadal chodzę z gazem pieprzowym, kijem, łańcuchem i butelką. I dobrymi butami, zazwyczaj glanami. - Ale to tak profilaktycznie, po tym jak jako 13latka stanęłam w obronie swojego psa, który ledwo uszedł z życiem po spotkaniu z akitą. A ja cudem nie straciłam ręki ani twarzy.  Ludzie oczywiście obok stali obok i się gapili, nie po raz pierwszy... np. tak samo było jak owczarek niemiecki zaatakował mojego tatę, gdy ten stanął w obronie naszego pupila, a właściciel owczarka nie raczył ruszyć dupska i z okna wołał psa - brama była otwarta oczywiście... tato pocharatana twarz: pogryziona ręka, okulary za 2tys złote (nowe) całkiem połamane... cud, że szkło nie dostało się do oczu... Tato nie usłyszał wtedy nawet "przepraszam". Teraz już nauczył się ten właściciel zamykać bramę... a psa zamknął w kojcu. Ale nie wiem jak mógł nie zareagować, gdy owczarek zaatakował i przewrócił mojego Tatę i Tato nie mógł się podnieść (a młody, silny, duży chłop z niego). Jak zobaczyłam zdjęcia, w jakim jest stanie to się popłakałam aż... 

https://bialyjack.pl/5000-zl-kary-za-puszczenie-psa-luzem-nieprawda

 

,) a butelka do czego ma służyć? Gdzie Ty to nosisz..., zdążysz wyjąć jakby co?

Przepraszam, ...rozbawiłaś mnie :) Już poważnie to w razie draki to Ty możesz mieć problem... bo nosisz przy sobie niebezpieczne narzędzia i jak trafisz na cwaniak oskarży Cię o napaść.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×