Jump to content
Dogomania
tamb

Wątek zbiorowy tymczasowiczów i zwierzaków, które zostały przez zasiedzenie u tamb.

Recommended Posts

Przed chwilą, Tyś(ka) napisał:

Nie powinno być Ci głupio, bo nie prosisz dla siebie, a dla swoich podopiecznych. Przecież nie nagabujesz o pieniądze nikogo, więc jeżeli ktoś ma życzenie Ci pomagać, to mu pozwól na to :) 
 

Jeśli tak uważacie to bardzo dziękuję. Prawdę mówiąc to pracując intensywnie cały czas prawie zawsze jestem na minusie. Spłacę kartę i dalej płacę kartą. Tyle, że co jakiś czas mam większy dochód i spłacam. Mam taki zawód, że jeśli już jest dochód to duży ale bardzo nieregularnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj tzn. 14 lipca wzięłam koszty związane z Fizią na siebie. Stowarzyszenie będzie mogło pomóc innej biedzie . Mam taką wewnętrzną potrzebę . Lepiej się z tym poczuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przed chwilą, teresaa118 napisał:

I znowu popelnilam pare groszy dla twojej gromadki.

Bardzo dziękuję, uzupełniłam na pierwszej stronie. 

Kolejna wizyta w środę z Mieszkiem i z kotką Miją (je a bardzo chudnie).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przed chwilą, teresaa118 napisał:

Poszlo pare groszy na twoja gromadke, co u was nowego?

Bardzo dziękuję, doszło. Dopisałam do rozliczeń. U nas bez zmian. Kotka Mija została przebadana (jeszcze tylko kał tylko nie mogę jej przyłapać jak robi) i nic złego nie wyszło a jest bardzo chuda. Była grubasem a teraz wygląda źle. Je, ma apetyt, zachowuje się normalnie. Jak w kupie nic nie wyjdzie (myślę, że nie wyjdzie) to jeszcze USG jamy brzusznej. Pies Mieszko cały czas ma leczone ucho i dalej przy czyszczeniu boli i schodzi jeszcze trochę brązowej wydzieliny. Długo to trwa. A tak to wszystkie zdrowe. Wypadałoby im wyczyścić zęby (i kilku kotom i kilku psom) ale teraz nie mam na to kasy. Mam nadzieję, że uda się zacząć z tym działać pod koniec września. York Miki wymaga już strzyżenia (muszę go umówić) bo obciachowo wygląda a Reksa i Titkę muszę wykąpać (zmobilizuję się dzisiaj). Samo życie .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przed chwilą, teresaa118 napisał:

Poszlo pare groszy, co sie dzieje u was? Znowu bardzo zle?

Dziękuję, doszło już. 

Jest źle. Titka charczy i po 2 tygodniach leczenia jest bez zmian. Jutro zmieniam weterynarza. Poszłam z podejrzeniem problemów z serduszkiem a była leczona na zapalenie oskrzeli (?) a na USG wykryto guza na wątrobie. Bez dokładnej diagnostyki serca, o którą prosiłam weterynarz chciał operować tego guza. Tita ma ok. 15 lat , serce dalej nie zbadane jak trzeba i myślę, że nie przetrzymałaby narkozy. Doktor powiedział, że leki nasercowe zmieniające ciśnienie krwi mogą doprowadzić do pęknięcia guza więc nie wdroży leczenia serca tylko proponuje zacząć od operacji. Nie zgodziłam się. Jutro idę na badania do kardiologa i żałuję, że od tego nie zaczęłam.  Kardiolog jest daleko i dla mnie to będzie jutro wyprawa ale nie mam wyjścia. Ogólnie mam teraz dużo problemów i między innymi też z kasą. Ale muszę to ogarnąć bo Titka nie może cierpieć. Ogólnie jest wesoła, ma apetyt, normalnie trafi i jakby nie charczała to nie byłoby żadnych powodów, żeby z nią iść do weterynarza. Jedyny niepokojący objaw to kaszel i charczenie, zwłaszcza w nocy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moje male kochanie tez mialo raka na watrobie. Umiescil sie po srodku i wetka powiedziala, ze nic nie da sie zrobic. Wzmacnialismy raz w miesiacu sylimarolem. Guz ten widac bylo na USG. Zaproponowala jeszcze biopsje. Ale to nam nic nie dawalo. Nie chcielismy wiedziec., czy ten guz jest zlosliwy. Maly przezyl nastepne 5 lat. Widac bylo, ze nie byl zlosliwy, ale w chwili kiedy watroba przestala funkcjonowac, drugi organ tez zaczal odmawiac uslug - trzustka. Jesli bylby zlosliwy guz, pies zmarlby w ciagu roku, tak jak jej osobiste psy.Mysle, ze to tylko serce i mozna je wzmocnic. Zycze duzo sily w walce z choroba.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem po wielu badaniach i z sercem nie jest tak źle, charczenie ma związek  z płucami (coś z pęcherzykami) i nie są to przerzuty. Guz jest na śledzionie. Co kilka godzin badamy krew pod kątem cushinga i problemów z tarczycą. Więcej informacji będzie jutro po 14. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Titka nie ma cushinga, ma niewydolność tarczycy i dobrany lek. Dostaje lek na poprawę oddychania, czuje się dobrze ale dalej charczy. Za miesiąc badania kontrolne, czy z tarczycą lepiej i czy guz nie rośnie. Jak nie rośnie to nic nie robimy a jak będzie się powiększał to operacja. Oczywiście po ustabilizowaniu organizmu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×