• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    
bou

Dwa zastrzelone owczarki...

470 posts in this topic

Różnica pomiędzy puszczeniem luzem psów w lesie a wejściem w interakcję z ludźmi potencjalnie niebezpiecznymi polega na tym, że w tym drugim wypadku nie łamiesz prawa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Interpretacja obowiazującego prawa w/g Kancelarii Prawnej Lachowic&Kapelski:

 


 

Aktualna treść art. 33a w zasadzie w ogóle uniemożliwia strzelanie do psów, wprowadzając nowe rozwiązania wobec „wałęsających się” zwierząt.

 

 

art. 6 ust. 1 pkt 5 ustawy: Zabrania się zabijania zwierząt, z wyjątkiem: (…) usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia (…)

 

Sytuacje opisane w art. 6, są nadzwyczajne i jako takie powinny być traktowane przez organy wymiaru sprawiedliwości, właścicieli psów i samych myśliwych („prawa” do strzelania do psów nie wolno rozszerzać). Zastrzelenie psa musi być (i taka jest intencja ustawodawcy) czymś absolutnie wyjątkowym i – co do zasady – karygodnym. Trzeba pamiętać, że czyn taki dokonany wbrew przepisom ustawy, stanowi przestępstwo (Art. 35. Ustawy: „Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub art. 34 ust. 1-4 podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”).

 

 

Nie ulega wtpliwości, że w tym przypadku,  sprawcą  był zwykły zwyrodniały śmieć i właścicielka poniosła niewspółmiernie wysoką "karę" za swoją beztroskę. 

 

 

 

Toyota wstawiła coś bardzo istotnego, a co mam wrażenie wielu tutaj umyka, bo koncentrują się na właścicielce, wątek oprawcy zaś traktują w zadziwiająco, jeśli wziąć pod uwagę specyfikę forum, lekceważący sposób.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja jej tam strasznie współczuje bo jeśli dojdzie do tego kto jej psy zastrzelił i wejdzie na drogę sądową to nie wygra. Wyrzuty sumienia do końca życia.

 

Dlaczego nie wygra?

 

 

A nawiązując do tematu, mieszkańcy Wesołej i osoby jeżdżące tam na spacery- uważajcie na swoje pupile:

 

https://www.facebook.com/CentrumZdrowiaZwierzat/photos/a.526997237408032.1073741836.311493818958376/873389452768807/?type=3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obawiam się, że po pierwsze, trudno będzie namierzyć sprawcę, po drugie, opcja "myśliwy" sprawi że gość będzie w sumie bezkarny (i dlatego właśnie ryzykowanie życiem pupila w lesie jest takie nieOK - to bardzo silna, trzymająca się razem grupa społeczna), opcja "kłusownik" pewnie raczej nie do wykrycia.

 

No chyba że się ktoś połaszczy na nagrodę, ale... jeśli ten mułek ma choć cztery szare, to się nikomu nie pochwalił swoim czynem.

Chyba że było ich kilku (też możliwe) - w grupie zawsze znajdzie się "słabsze ogniwo" które może puścić parę. 

 

Klaki, nawet jeśli gościa znajdą, powie że psy rzuciły się na niego, był przerażony i strzelał / bił w obronie własnej. Chociażby.  Psy były poza kontrolą, nikt nie widział co się tam w głębi lasu działo przecież.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A moim zdaniem sprawa jak najbardziej jest do wygrania, jeśli tylko namierzą tego strzelca i postarają się o odpowiednie dowody.

Sądy już przyznają właścicielom psów zadośćuczynienie za doznaną krzywdę (nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu), a uzyskanie odszkodowania w takim przypadku (psy były rasowe, brały udział w wystawach i przedstawiały pewną wartość możliwą do wyrażenia w pieniądzu) jak najbardziej wchodzi w grę, jeśli sytuacja wyglądała tak, jak to przedstawia właścicielka. Nawet, jeśli ta osoba przyjęłaby wersję z rzuceniem się na nią psów. Między wyrządzeniem krzywdy w obronie własnej, a skatowaniem psa jest jednak zasadnicza różnica.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czekajcie czekajcie.... a skąd wiadomo, że psy gonily zwierzynę???? Skoro nikogo tam nie było łącznie z właścicielką psów!  Mogły sobie po prostu iść po śladzie, a nie REALNIE gonić jakieś zwierzę.  Salma często idzie po śladzie i się oddali, ale realnie tej zwierzyny na szczęście JUŻ nie goni. Równie dobrze nawet myśliwy psychopata może sobie skłamać mówiąc, że pies gonił zwierzynę dlatego go zabił gdzie w rzeczywistości tak nie było. Czy to nie powinno być udowodnione , że dany zabity pies gonił zwierzę w lesie?? Jak dla mnie to jest chore, bo trafisz na psychopatę, który Ci zastrzeli psa 20m stojącego od Ciebie , a będzie ściemniał, że pies gonił zwierzynę. 

Była już taka sytuacja , że zastrzelony został Golden(?) przez gościa, który siedział w aucie, czy sprawa doczekała się sprawiedliwości?

Share this post


Link to post
Share on other sites
"Czekajcie czekajcie.... a skąd wiadomo, że psy gonily zwierzynę???? Skoro nikogo tam nie było łącznie z właścicielką psów!"

 

 

Pani wyraźnie napisała "poszły za sarnami".

 

Daruj, ale takie rzeczy dokładnie widzisz, tj. początek całej akcji.

 

Mam klientów których psy "zwykły" gonić zwierzynę (na szczęście państwo się ogarnęli i zawalczyli przy pomocy o.e.), w każdym razie jest to bardzo jednoznaczne, takie wyrwanie za uciekającym stworzeniem, to wygląda inaczej niż przy zbyt gwałtownym pójściu za świeżym tropem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimo wszystko uważam, że każde zabicie psa/kota, który rzekomo zagraża zwierzynie powinno być udowodnione, bo każdy myśliwy może sobie to wyssać z palca. Oczywiście są to sekundy, ale tutaj się rozchodzi o życie zwierząt, które w polskim prawie widnieją jako towarzysz człowieka, które są kochane przez kogoś.  Jestem w stanie zrozumieć sytuację kiedy psy już dopadły zwierzę i je zagryzają (chociaż i w tym przypadku można postrzelić psa np w łapę, a nie z miejsca uśmiercać, po czym zaciągnąć psy do auta, poszukać właściciela,zawiadomić policję aby wlepiła ogromny mandat), ale biegnące ileś m za zwierzyną (jesli tak było oczywiście) to jeszcze nie powód żeby zabijać. Błąd popełnił ojciec dziewczyny, że psy puścil, ale tutaj mimo wszystko powinno się piętnować osobę, która zabiła psy, bo zabicie to ostateczność w przypadku właśnie zagryzania zwierzyny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Rinuś, ranna sarna z reguły umiera, po pierwsze szok spowodowany całym zajściem może do tego doprowadzić, po drugie infekcje ran kąsanych są bardzo częste, nie wspominając o ewentualnych złamaniach spowodowanych powaleniem zwierzyny czy złapaniem kończyny zębami. Osobiście, gdyby mnie ktoś gonił, wilałabym, żeby został powstrzymany na etapie gonitwy, a nie dopiero gdy już mnie dorwie. Zastrzelenie psa to bardzo drastyczna forma ochrony zwierzyny, ale z drugiej strony myśliwy nie ma żadnego innego sposobu zatrzymania psa, bo jest on jak w transie. Wiem, bo moja też potrafiła sie urwać za sarną i dlatego chodzi w lesie bezwzględnie na smyczy. Różnica między mną a tą panią polega na tym, że ja pracuję nad tym (sama sobie nie radziłam, więc sięgnęłam po pomoc fachowca), a tej pani to nie przeszkadzało.
Jak dla mnie fakt, że pies został zastrzelony, jest czymś prawidłowym, bo stanowił zagrożenie dla innego zwierzęcia, o ile rzeczywiście siedział tej sarnie na ogonie (a tego nigdy się nie dowiemy). To przykre, że ten pies nie żyje, ale równie przykre byłoby dla mnie usłyszeć, że psy zagryzły sarnę. Co do drugiego psa, skatowanie na śmierć jakiegokolwiek stworzenia, jest dla mnie niedopuszczalnym bestialstwem i powinno zostać ukarane, choć sprawcy na pewno nie uda się nigdy ustalić. Nie chcę oceniać właścicielki, z jednej strony w nosie miała co musi przeżywać ścigana sarna, z drugiej nie umiem sobie wyobrazić co by było gdybt ktoś odebrał życie mojemu psu, tym bardziej w ten drugi sposób. Właścicielka nie dopilnowała swoich obowiązków i gdy już opadną jej emocje, do końca życia będzie się dręczyć tym, że nic by się nie stało, gdyby tylko psy były na smyczy.
W tej sprawie jest zbyt wiele punktów widzenia, żeby oceniać ją pod kątem, czyja to wina i kto powinien za to odpowiadać. Z mojego punktu widzenia wszyscy są winni. I to jest cholernie przykre, że jak zwykle największe konsekwencje ponoszą ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam sie z Rinus  Tak mysle ,ze jezeli ktos zastrzelil/zabil psy ,zrobil to zgodnie z prawem ,bylo to ostateczne rozwiazanie w celu ratowania dzikich zwierzat to chyba powinien ta sprawe zglosic na policje ,jakis raport z tego zlozyc ,wlascicielka powinna byc w zwiazku z tym pociagnieta do odpowiedzialnosci . W tej sprawie sprawca jest nieznany (a ponoc dzialal zgodnie z prawem ) psy zabite ,jeden skatowany .Jak dla mnie zrobil to psychol i nic tego dzialania nie usprawiedliwia ,mial swietna okazje ,zeby sie wyzyc na psach. Nie usprawiedliwiam wlascicielki ,nie powinna psow puszczac luzem w lesie ale to nie oznacza ,ze mozna zabic tym bardziej skatowac psa .

Share this post


Link to post
Share on other sites

... ale cała ta dyskusja właśnie polega na tym, że wszyscy się zgadzają że to patologia i nie powinna mieć miejsca.

 

Tylko że takie wypadki się zdarzają.

 

I, żeby nie być idealną ilustracją przysłowia "mądry Polak po szkodzie", należy znacznie wzmóc środki ostrożności jeśli wchodzimy z psami do lasu.

 

Bardzo wielu psiarzy naprawdę nic sobie nie robi z faktu że ich psy gonią zwierzynę. Naprawdę, na przykładzie choćby tej tragedii która się wydarzyła - bo to niewątpliwie tragedia, choćby dla właścicieli tych nieszczęsnych owczarków - warto uświadamiać ludzi że coś takiego może się przydarzyć także im, i że bajanie "mój pies goni ale przecież nic nie zrobi" albo "to takie naturalne" można sobie wsadzić w miejsce gdzie słońce nie dociera.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No niestety, to tak jak z zostawianiem psa pod sklepem, można tłumaczyć, przekonywać, a i tak niektórzy się upierają, że nic się przecież nie stanie. A potem rozpacz jak psa ukradną, a i zdarzają się sytuacje, że ktoś takiego uwiązanego psiaka kopnie.  

Share this post


Link to post
Share on other sites
Prawda jest taka , ze większość tych co chodzi z dubeltówką po lesie ( celowo nie piszę " myśliwy " , bo nie tylko ta grupa poluje ) walnie do psa czy kota , o ile ma pewność , że właściciel czy ktoś postronny nie zobaczy zajścia . Wystarczy poczytać fora . To się nazywa eliminowanie konkurencji i nie ma nic wspólnego z miłością do zwierzątek . Taki osobnik w nosie ma czy ktos tego pieska czy kotka kocha , wlazł w szkode to się go unieszkodliwia . Wykrywalność takich przypadków jest znikoma, no chyba , że ktoś ma pecha i ustrzelił championa lub trafił na wyjątkowo zdeterminowanego właściciela . A prawo , które mówi , że wałęsajacego się po łowisku psa należy zgłosić do gminy albo samemu odłowić ( hehehe ) to szanujący się pan z dubeltówka ma dokładnie tam , gdzie plecy sie kończą . Zresztą skuteczność takich zgłoszeń jest znikoma , bo już widzę jak gmina organizuję bezkrwawe polowanie z nagonką aby wyłapać psy z lasu , a piesek też nie raczy poczekać na przyjazd hycla nie ruszając się z miejsca . Wniosek stąd taki , ze puszczając luzem psa w lesie zawsze trzeba się liczyć z tym , że kiedyś zdarzy się nieszczęście . Wyjście jest jedno : albo pies jest odwoływalny w 100% i nie traci z nami kontaktu wzrokowego na spacerze albo łazi na lince .
Też chodzę z psami do lasu , te , których jestem pewna biegają luzem . Owszem , łamię prawo ale nie szkodzę nikomu . No i mam pewność , że widząc z daleka podejrzanego osobnika w moro zdążę psy odwołać i zapiąć na smycze a on niech mi spróbuje udowodnić , że na tych smyczach nie były .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jakby te psy byly przy wlascicielu to nikt by ich nie skatowal, nie dobil, nie wladowal w nich masy srutu. W artykule kwestia saren jest wyjasniona, wiec nie ma co wymyslac "bo moze wcale saren tam nie bylo".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Owszem, były, a raczej od nich się zaczęło. Czy w momencie strzału jakakolwiek sarna znajdowała się w pobliżu psów, to już niestety, ale nie mamy żadnej pewności - a może psiaki akurat wracały już do właścicielki kiedy natrafiły na swojego kata? Również uważam, że  za puszczenie psa luzem w lesie prawo przewiduje ciut mniej drastyczną karę niż jego odstrzał. Nie mówiąc już o tym, że szczytem hipokryzji jest wielka obrona przez myśliwych zwierzyny, która niedługo potem stanie przed lufą i skończy 'bezboleśnie' żywot, bo oni przecież nie chybiają nigdy - prościutko w komorę w 100%, nie ranią w żaden sposób i zawsze, ale to zawsze odnajdują postrzelone zwierzęta by je miłosiernie dobić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myśliwy nie ma prawa do psów strzelać w żadnym wypadku teraz , prawo sie zmieniło w tamtym roku i nie ma prawa zastrzelić żadnego psa !

 

Mylisz sie.

Czytaj art. 6 ust. 1 pkt 5 ustawy o ochronie zwierząt

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myśliwy tak jak hodowca np bydła hoduje zwierzęta ale w lesie. Zwierzęta są własnością skarbu państwa a koła łowieckie je dzierżawią. Wkładają w to swoje pieniądze i czas. Gdyby ktoś wpuścił psa na wybieg owiec i pies ten zagryzł owce to nikt by nie miał wątpliwości, że jest to patologia i że należy pociągnąć właściciela do konsekwencji. Natomiast w kwestii pogoni psów za zwierzakami w lesie to przymyka się na to oko. "bo on nic nie zrobi" i takie tam bla bla bla. Absolutnie każdy pies może zabić sarnę czy małego dzika. Wystarczy, że ma do czynienia z zwierzęciem młodym lub osłabionym.

 

I teraz tak. Co może zrobić myśliwy widząc, że pies goni sarnę? Trafić w łapę jest raczej ciężko, nie wiem skąd te pomysły. Poza tym i tak finalnie może się skończyć uśpieniem lub amputacją. Odstraszenie psa spowoduje, że następnym razem znów będzie gonić zwierzynę i to skutecznie. Tylko tym razem nikt tego nie zobaczy.

 

Odstrzelenie psa jest jest hardkorowym rozwiązaniem. Nie bronię myśliwych natomiast to, że psy zagryzają zwierzęta leśne jest to realny problem z którym ciężko walczyć. Wszyscy wiedzą, że nie wolno ale nie wszyscy się stosują do przepisów.

 

W takim razie jakie macie pomysły? Takie możliwe do zastosowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mylisz sie.

Czytaj art. 6 ust. 1 pkt 5 ustawy o ochronie zwierząt

Zgadza sie jest ustawa ,,usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia,, Jezeli ktos zadzialal zgodnie z ta ustawa ,czyli zgodnie z prawem jeszcze raz o tym pisze dlaczego sie nie ujawnil ,nie zglosil tego ,chyba powinien. Zabite owczarki stanowily rowniez wartosc materialna . Prawo rowniez zezwala wybic szybe w samochodzie ,w ktorym znajduje sie zwierze (najczesciej pies) gdy jego zycie jest narazone z powodu wysokiej temperatury .Nie oznacza to ,ze mozna sobie wybijac szyby we wszystkich samochodach w ktorych sa psy bo to juz jest przestepstwo .Osoba ,ktora decyduje sie na takie rozwiazanie najpierw ocenia sytuacje ,probuje sie dostac do samochodu ,itp szuka innego sposobu a wybicie szyby jest ostatecznoscia i napewno nie zwiewa . Napewno powinno sie takie sprawy naglasniac ,uswiadamiac ludziom jakim zagrozeniem moga byc psy biegajace luzem dla dzikich zwierzat oraz to ,ze oprocz mysliwych ,ktorzy dzialaja zgodnie z prawem sa rowniez psychopaci ,ktorzy moga np skatowac psa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wystarczy uważnie przeczytać wątek (str.2, post @Toyota):

 

W dniu 1.1.2012r. weszło w życie nowe brzmienie art. 33a ust. 3 ustawy:

„Dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego może podjąć działania zapobiegające wałęsaniu się psów na terenie obwodu poprzez:

1)    pouczenie właściciela psa o obowiązku sprawowania kontroli nad zwierzęciem;

 

2)    odłowienie psa i dostarczenie go właścicielowi, a jeżeli ustalenie tej osoby nie jest możliwe dostarczenie do schroniska dla zwierząt; odłowienie i dostarczenie psa odbywa się na koszt właściciela.”

 

Aktualna treść art. 33a w zasadzie w ogóle uniemożliwia strzelanie do psów, wprowadzając nowe rozwiązania wobec „wałęsających się” zwierząt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, już to widzę jak leśniczy/myśliwy biega po lesie za dwoma owczarkami, po to, żeby go doprowadziły do właściciela, a wtedy będzie go mógł pouczyć o odpowiedzialności albo żeby je zawieźć do schroniska. Normalnie kawał tygodnia :D

Leśniczy/myśliwy nie jest hyclem, żeby latać za cudzymi psami. Jego obowiązkiem jest zabezpieczyć zwierzynę leśną tak, żeby właśnie takie psy im nie zagrażały.

A psów ma pilnować właściciel!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadza sie psow ma pilnowac wlasciciel a mysliwy moze zastrzelic psa gdy nie ma innego wyjscia a pies stanowi zagrozenie dla ludzkiego zdrowia i zycia ( art. 6 ust. 1 pkt 5 ustawy o ochronie zwierząt ciagle obowiazuje)

Kazdy przypadek zastrzelenia psa powinien byc zbadany przez Policje i Prokurature .Mysliwy /lesniczy ma obowiazek zabezpieczyc zwierzyne lesna ale nie oznacza to ,ze moze strzelac do psow bo uzna ze zagrazaja zwierzynie a tym bardziej je katowac . Juz nie bede wypowiadac sie w tym temacie (zbyt przykra sprawa),dla mnie ewidentnie ktos urzadzil sobie samowolke, i dokonal bestialskiego czynu i powinien byc surowo ukarany ,co nie tlumaczy lekkomyslnosci opiekonow psow . 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wystarczy uważnie przeczytać wątek (str.2, post @Toyota):
 
W dniu 1.1.2012r. weszło w życie nowe brzmienie art. 33a ust. 3 ustawy:
„Dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego może podjąć działania zapobiegające wałęsaniu się psów na terenie obwodu poprzez:
1)    pouczenie właściciela psa o obowiązku sprawowania kontroli nad zwierzęciem;
 
2)    odłowienie psa i dostarczenie go właścicielowi, a jeżeli ustalenie tej osoby nie jest możliwe dostarczenie do schroniska dla zwierząt; odłowienie i dostarczenie psa odbywa się na koszt właściciela.”
 
[font=Georgia, 'Times New Roman', serif]Aktualna treść art. 33a w zasadzie w ogóle uniemożliwia strzelanie do psów, wprowadzając nowe rozwiązania wobec „wałęsających się” zwierząt.[/size][/font]

Ale te psy nie walesaly sie po lesie tylko gonily sarne. W jaki inny sposob, poza zastrzeleniem psa, mozna taka sarne obronic w momencie poscigu? Tylko bardzo prosze bez bajek o strzeleniu w lape, bo to tak samo realne jak wizja mysliwego ganiajacego za cudzymi psami po lesie w celu odlowienia i dostarczenia wlascicielowi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby był obowiązek czipowania i krajowy rejestr psów po zastrzeleniu myśliwy mógłby zgłosić sprawę na policję i pociągnąć do odpowiedzialności właścicieli. Od razu problem by zniknął. Ilość wałęsających psów zmiejszyłaby się drastycznie bo ludzie baliby się o własną skórę i pilnowali zwierząt. Bo na razie sprawa wygląda tak, że myśliwy zastrzeli i nic z tego nie wynika bo w miejscu zabitego psa pojawia się nowy. Błędne koło. W szczególności na wsiach w których psy wyprowadzają się same na spacer i organizują w stada.

 

 

Tylko bardzo prosze bez bajek o strzeleniu w lape, bo to tak samo realne jak wizja mysliwego ganiajacego za cudzymi psami po lesie w celu odlowienia i dostarczenia wlascicielowi.

I jadącego na oklep na jeleniu.

Tak to widzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now