• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    
bou

Dwa zastrzelone owczarki...

470 posts in this topic

Tak, mial prawo strzelic w takim wypadku. W artykule nic nie jest napisane o skatowaniu drugiego psa.

A kara pieniezna nie zawsze dziala. Wlascicielka suki husky, ktora zabila mala sarenke, dostala i mandat i musiala za ta sarne zaplacic. Czy to ja czegos nauczylo? Nie, bo suka nadal lata luzem po lesie, gania zwierzyne, a i pieski czasem lubi zaatakowac.

 

 

no oczywiscie ze nie zawsze dziala, ludzie sa rozni po prostu. jeden jak dostanie zakaz prowadzenia pojazdu na jakis okres czasu nigdy wiecej nawet nie przestawi samochodu z podworka do garazu po wypiciu piwa, drugi otworzy flaszke i bedzie sobie pociagal lyka przy kazdym wyprzedzaniu na drodze publicznej

 

 

 

edit. jedna rzecz mnie jeszcze zastanawia a propos strzelania do psow. jak to jest ze do czlowieka strzelac nie mozna, a gdy rzeczywiscie stwarza zagrozenie to sluzby maja w miare mozliwosci strzelac w takie miejsca ciala zeby typa powalic bez zabijania go. wiadomo- jak ktos zle trafi to trudno, stalo sie. 

przepis wyraznie stanowi ze usuwanie osobnikow  BEZPOSREDNIO zagrazajacych zyciu zwierzat/ludzi jest mozliwe gdy nie ma innego sposobu usuniecia zagrozenia. czy to przypadkiem nie oznacza ze typ ktory strzela do psa goniacego sarne powinien przede wszystkim dazyc do tego zeby tak psa postrzelic zeby uniemozliwic mu poscig? po co ladowac w psa cala serie skoro po jednym strzale bol jest taki ze pewnie tylko nieliczne zwierzeta nie zaniechaja pogoni? kto wie jak to wyglada u polskich mysliwych/lesniczych/typow ktore moga leganie uzywac broni w lesie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

no oczywiscie ze nie zawsze dziala, ludzie sa rozni po prostu. jeden jak dostanie zakaz prowadzenia pojazdu na jakis okres czasu nigdy wiecej nawet nie przestawi samochodu z podworka do garazu po wypiciu piwa, drugi otworzy flaszke i bedzie sobie pociagal lyka przy kazdym wyprzedzaniu na drodze publicznej

 

 

 

edit. jedna rzecz mnie jeszcze zastanawia a propos strzelania do psow. jak to jest ze do czlowieka strzelac nie mozna, a gdy rzeczywiscie stwarza zagrozenie to sluzby maja w miare mozliwosci strzelac w takie miejsca ciala zeby typa powalic bez zabijania go. wiadomo- jak ktos zle trafi to trudno, stalo sie. 

przepis wyraznie stanowi ze usuwanie osobnikow  BEZPOSREDNIO zagrazajacych zyciu zwierzat/ludzi jest mozliwe gdy nie ma innego sposobu usuniecia zagrozenia. czy to przypadkiem nie oznacza ze typ ktory strzela do psa goniacego sarne powinien przede wszystkim dazyc do tego zeby tak psa postrzelic zeby uniemozliwic mu poscig? po co ladowac w psa cala serie skoro po jednym strzale bol jest taki ze pewnie tylko nieliczne zwierzeta nie zaniechaja pogoni? kto wie jak to wyglada u polskich mysliwych/lesniczych/typow ktore moga leganie uzywac broni w lesie?

 

Czi_czi, ja się nie znam i myśliwych nie bronię, ale wydaje mi się, że unieszkodliwienie psa w lesie i w ruchu może być trudniejsze od unieszkodliwienia człowieka.

Głównie dlatego, że pies jest mniejszy i szybszy.

 

Byłoby super gdyby istniał jakiś sposób zatrzymania psa przez myśliwego lub leśniczego, bez uszkadzania zwierzaka :/

 

Jeśli prawdą jest, to co piszesz, to psy faktycznie spotkały w lesie sadystę, który wykorzystał fakt, że były bez opieki i się na nich wyżył.

Jest to kolejny, już nie prawny, za to bardzo smutny, argument za nie puszczaniem psów samopas :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Psy miały połamane żebra co świadczy o tym, że ktoś dobijał je ciężkim przedmiotem. Prawdopodobnie strzały nie były śmiertelne a więc była to pewno kolba strzelby śrutowej. Drugi pies został zabity podczas, gdy prawdopodobnie bronił maltretowanego towarzysza, a więc sarenki już nie gonił. Psy miały zdjęte obroże przez sprawcę. Dla mnie jest to znęcanie się nad psami. Ja tam do lasu z psami nie chodzę, zające i sarny mam często na posesji. Czy jeśli którykolwiek z moich psów pogonił zająca czy sarnę na mojej łące też można go odstrzelić? Nie każdy pies, który goni to zabija, włącza się instynkt pogoni, ale nie musi on być równoznaczny z chęcią mordu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czi_czi, ja się nie znam i myśliwych nie bronię, ale wydaje mi się, że unieszkodliwienie psa w lesie i w ruchu może być trudniejsze od unieszkodliwienia człowieka.

Głównie dlatego, że pies jest mniejszy i szybszy.

 

Byłoby super gdyby istniał jakiś sposób zatrzymania psa przez myśliwego lub leśniczego, bez uszkadzania zwierzaka :/

 

Jeśli prawdą jest, to co piszesz, to psy faktycznie spotkały w lesie sadystę, który wykorzystał fakt, że były bez opieki i się na nich wyżył.

Jest to kolejny, już nie prawny, za to bardzo smutny, argument za nie puszczaniem psów samopas :(

 

dlatego mysle ze co innego jak mysliwy strzela do psa w ruchu i go "niechcacy" zabije a co innego gdy pies oberwal, zaprzestal pogoni a mysliwy jeszcze w niego pakuje kolejne kule :/ no chyba ze pies jest w takim stanie ze trzeba go dobic..... nie wiem jak bylo w tym przypadku, zreszta to pewnie nie byl mysliwy/lesniczy tylko rzeczywiscie jakis klusownik

 

ja moje psy puszczam w lesie luzem, ale prawda jest taka ze dobrze nad nimi panuje i dwa z nich sa kompletnie wyprane z popedu lupu (choc za pilka lataja ze hej). moje psy maja zreszta staly kontakt ze zwierzyna i to tez moim zdaniem ma duze znaczenie- wiedza co to za zwierz, wiedza jak sie zachowuje i wiedza ze gonic nie wolno wiec maja w dupie przechadzajace sie sarny czy dziki. jakby jednak ktoremus cos do lba strzelilo i popedzil za zwierzyna a ktos by mi go odstrzelil to bym zrobila wszystko co w moich silach zeby typowi uprzykrzyc zycie postepowaniami

 

dziewczyna moze narobic komus niezlego gnoju bo te psy byly rasowe, przedstawialy wiec pewna wartosc i spokojnie moglaby ugrac niezla sume odszkodowania i zadoscuczynienia w sadzie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czi-czi, wersje zdarzenia na facebooku właścicielki psów ewoluują - tak się składa, że śledzę sprawę od momentu umieszczenia ogłoszenia o zaginięciu psów (jeszcze nie było wiadomo o ich śmierci).

 

Z początku było info że znaleziono samca - zastrzelonego. Potem, długo potem, znaleziono sukę, też zastrzeloną, i od momentu ogłoszenia tego zaczęły się opowieści o skatowaniu itd. Przedtem ich nie było.

 

Nieważne w sumie, ja oczywiście uważam że nawet za gonienie zwierzyny pies - żaden pies - nie powinien mieć kary śmierci, a tak to często w Polsce de facto wygląda.

 

Mnie chodzi o coś innego. To tak, jak rąbną komuś psa sprzed sklepu, nierozwaga i bezmyślność i niestety wina właściciela, ale reaguje on, po dziecinnemu, hasłami że "nie wolno odwiązywać psów spod sklepów" i tak dalej.

Nie wolno, ale powszechnie wiadomo że tak się dzieje, nie wszyscy ludzie mijający nas na ulicy są uczciwi - więc naprawdę lepiej nie testować "czy ja i mój pies mamy dzisiaj szczęście?".

 

Jasne, że gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to by się położył... ale naprawdę czasem granice ludzkiej beztroski są zatrważające.

 

Warto przeanalizować ostatnie wypadki postrzelenia czy zastrzelenia psów. A to psiak należący do "obrończyni zwierzątek" który wyszedł wieczorem, a ranny przyczołgał się rano - i nikt się nawet nie zorientował że psa cała noc nie było.

A to foksik co to był miły i mało szczekał, zastrzelony gdy biegał sobie kompletnie poza posesją. I tak dalej.

 

Świrów nie brakuje, niekoniecznie są to myśliwi ogarnięci manią odstrzału kłusujących psów i kotów (a niestety takich też trochę w łowieckiej braci jest). Wystarczy kretyn z wiatrówką.

 

Wystawianie własnego psa na strzał nieOK.

 

Skoro te psy zajmowały się pogoniami za zwierzyną, to, jeśli już koniecznie musiały biegać wolno, powinny mieć obroże elektryczne, a kobieta pilota. I tyle.

 

"Nie każdy pies, który goni to zabija, włącza się instynkt pogoni, ale nie musi on być równoznaczny z chęcią mordu."

 

 

Jest równoznaczny, oczywiście. Tylko niektórych psów nie stać, żeby zrealizować pełen łańcuch łowieckich zachowań. Niemniej nawet całkowita, z pozoru, ciapa i niemota może pewnego dnia nieźle zaskoczyć właściciela (i zajączka, niestety).

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

 

 

Skoro te psy zajmowały się pogoniami za zwierzyną, to, jeśli już koniecznie musiały biegać wolno, powinny mieć obroże elektryczne, a kobieta pilota. I tyle.

 

 

Jest równoznaczny, oczywiście. Tylko niektórych psów nie stać, żeby zrealizować pełen łańcuch łowieckich zachowań. Niemniej nawet całkowita, z pozoru, ciapa i niemota może pewnego dnia nieźle zaskoczyć właściciela (i zajączka, niestety).

Tak zgadzam się, nieodwoływalny pies w lesie powinien mieć obrożę elektryczną.
 

Co do zająca, mamy tego zająca od lat, 10 m od wejścia do domu ma norę jakby któryś pies chciał nas zaskoczyć to by to zrobił dawno temu. Za to za kota nie ręczę, 3 kg. syjamka "upolowała" małego zajączka, prawdopodobnie potomka naszego rezydenta. Może  kotkowi należy się "kulka"?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cosik Ci się za wcześnie wysłało :-(

 

P.S. A teraz już w porzo :smile:

 

"Może  kotkowi należy się "kulka"?"

 

 

Zdajesz sobie sprawę, że nieuczciwie ustawiasz sobie rozmówcę?

 

Ja oczywiście uważam, że nie - a zapobiegając przykrym wydarzeniom, ewentualnie można próbować jakoś kota przyozdabiać w coś hałasującego, coby zwierzaki szybciej były uprzedzone, że idzie :smile: .

 

Natomiast jeśli kot złapał tego zajączka na Waszej łące, ale poza ogrodzeniem, to jakiś nadgorliwy szajbus mógł mu przywalić z dubeltówki i jeszcze się potem tym pochwalić na forum łowieckim - taki lajf.

Kota wychodzącego nie utrzymasz w domu ani na małym terytorium, on sobie sam zakreśla granice, dlatego z nim jest trudniej, ale psa...?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czi-czi, wersje zdarzenia na facebooku właścicielki psów ewoluują - tak się składa, że śledzę sprawę od momentu umieszczenia ogłoszenia o zaginięciu psów (jeszcze nie było wiadomo o ich śmierci).

 

Z początku było info że znaleziono samca - zastrzelonego. Potem, długo potem, znaleziono sukę, też zastrzeloną, i od momentu ogłoszenia tego zaczęły się opowieści o skatowaniu itd. Przedtem ich nie było.

'moze dopiero wtedy wyniki sekcji mieli czy cos?

 

szkoda psow strasznie, kobiety tez mi mimo wszystko szkoda, bo ten sposob uswiadomienia ze nieodwolywalnych psow sie ze smyczy nie puszcza musi mega bolec.

ja tez kiedys nie widzialam problemu w tym ze moj s.p pies pogoni sobie sarne czy zajaca dopoki nie trafilo na rannego kota ktory nie dal rady prysnac na drzewo. dlatego nie cisnelabym od razu po kobiecie ze dobrze jej tak itd. jak to robia niektorzy ludzie w komentarzach. takie dopieprzanie nie ma sensu, dobrze jednak ze sprawa zostala naglosniona, bo dzieki temu moze niektorzy pomysla nim spuszcza psa-uciekiniera ze smyczy w lesie.

 

 

 

 

tu relacja właścicielki psów
http://www.turek.net.pl/telewizja/16484-wideo-w-tym-lesie-zabito-psy-kto-strzelal-w-turkowicach

 
to mloda dziewczyna w sumie. szkoda mi jej, serio. jesli rzeczywiscie to wyglada tak ze tam w okolicy ktos grasuje i sobie urzadza polowanka to szczerze wspolczuje okolicznym psiarzom. dobrze ze dziewczyna robi szum.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cosik Ci się za wcześnie wysłało :-(

 

P.S. A teraz już w porzo :smile:

 

 

Zdajesz sobie sprawę, że nieuczciwie ustawiasz sobie rozmówcę?

 

Ja oczywiście uważam, że nie - a zapobiegając przykrym wydarzeniom, ewentualnie można próbować jakoś kota przyozdabiać w coś hałasującego, coby zwierzaki szybciej były uprzedzone, że idzie :smile: .

 

Natomiast jeśli kot złapał tego zajączka na Waszej łące, ale poza ogrodzeniem, to jakiś nadgorliwy szajbus mógł mu przywalić z dubeltówki i jeszcze się potem tym pochwalić na forum łowieckim - taki lajf.

Kota wychodzącego nie utrzymasz w domu ani na małym terytorium, on sobie sam zakreśla granice, dlatego z nim jest trudniej, ale psa...?

Nie ja tylko ironizuję i wypowiedzi nie odnosi się konkretnie do Ciebie.
Chodzi o to, że ja jestem w stanie uwierzyć, że pies może mieć tylko częściowy instynkt łowiecki, polegający wyłącznie na pogoni i pozbawiony ostatniego ogniwa w postaci dopadnięcia i unicestwienia ofiary, co ma się odwrotnie jak u zwierząt z wysoko rozwiniętym instynktem jak kot.
Mamy zajaca i sarny na naszej ok. 2h działce z ogrodzeniem. 
W okolicy ludzie strzelają do ptaków i małych zwierząt oraz psów ze śrutówek. Żadna z tych osób nie jest myśliwym. Strzelają dla fanu i ofiary są całkowicie przypadkowe. Raz jednego gnoja dorwałam a mój mąż też kilku namierzył. To najczęściej młodociani psychopaci.
Kota nie przyozdobię dzwoneczkiem, raz że będzie się stresował i wydrapie sobie dziurę, dwa że i tak nasza sąsiadka, którą odwiedza i tak mu obrożę zdejmie. Pogodziłam się z tym że mam mordercę w domu. Szkoda zająca, nawet psy patrzyły na tę zdobycz z dezaprobatą, ale kot jest w konkretnym celu na wsi - ma łowić myszy...Psy mają tysiące okazji, aby upolować coś na łące jedyną zdobyczą w ich 10 letnim życiu był podtopiony nornik. 
W lesie nigdy bym się nie odważyła puścić psów luzem, dlatego wogóle tam z nimi nie chodzę. Jest wyraźny zakaz puszczania psów, opodal leśniczówki i mnóstwo ambon. Poza tym ten las to rezerwat i w wiele miejsc wogóle nie można wejść więc chodzę tylko na obrzeża na grzyby. Z drugiej strony ten nasz las to też miejsce, gdzie często wałęsają się bezpańskie psy i nigdy nie było sytuacji, aby jakikolwiek został odstrzelony. Raz na jakiś czas, szczególnie jak się wiążą w sfory to są odławiane - nikt do nich nie strzela!
Dla mnie dziewczyna zapłaciła zbyt wysoką cenę za swoją nieuwagę, a ktoś kto to zrobił nie strzelał by bronić sarnę ale tylko dlatego że lubi zabijać. 
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie dziewczyna zapłaciła zbyt wysoką cenę za swoją nieuwagę, a ktoś kto to zrobił nie strzelał by bronić sarnę ale tylko dlatego że lubi zabijać. 
 

 

tez tak mysle. jakby to byl lesniczy to by nie prysnal slyszac nawolywania, nie bawilby sie w sciaganie obrozy itd. pewnie maja okreslone metody postepowania w takich sytuacjach, a juz na pewno nie moga ot tak sobie zostawic psiego ciala na sciezce

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co nie zmienia sytuacji, że te psy były w grupie bardzo wysokiego ryzyka...

 

Psów mi żal bardzo, to nie był ich czas żeby odchodzić, ale pani niezbyt, czemu? może i młoda, może i "nieuświadomiona", ale m.in. przez takich właścicieli dla których istnieją tylko oni i ich psy, potem długo, długo nic..., a potem dopiero jakiś tam nieważny wszechświat sytuacja u nas wygląda jak wygląda.

 

Między innymi psy ganiające wszystko co żyje powodują, że panowie myśliweczkowie się na nie nakręcają, znajdując ślady ich działalności albo tylko widząc przepędzane sarenki.

Potem życie traci jakiś niewinny kundys co się takiemu panu łowczemu pod lufę nawinie, no ale niemniej problem istnieje i na pewno "nasza" strona dostarcza panom z PZŁ argumentów na rzecz "zastrzelić, dobić, zakopać" - bo w praktyce tak to wygląda.

 

 

P.S. Badmasi, masz wychodzącego kota, w to w ogóle jest wpisana taka sprawa, że któregoś dnia Twój kot nie wróci do domu; ja  nie mam nic przeciwko temu, tzn. zawsze mnie śmieszyły panie z różnych fundacyj co to zmuszają ludzi, zwłaszcza tych od domów jednorodzinnych, do siatkowania okien, zamykania drzwi i tarasów i niemalże zakuwania tych kotów w kajdanki żeby tylko nie wyszły, moim zdaniem dla kota lepsze życie naturalne i pełne wrażeń, choć krótsze - ale że będzie ono krótsze, no to dużo większe prawdopodobieństwo istnieje, co tu kryć.

Z psami jednak inaczej, zresztą się w tym punkcie w pełni zgadzamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Strasznie boli jak się coś takiego słucha, czyta czy ogląda tym bardziej, że chce sobie w przyszłości sprawić owczarka staroniemieckiego. Przepiękne psy. A tu taka katastrofa.

Młode były, ganiały za zwierzątkami. Raz mi Szanti pognała za zającem od tamtej pory pilnuje jej bardzo.

Tak czy inaczej wielki smutek.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co nie zmienia sytuacji, że te psy były w grupie bardzo wysokiego ryzyka...

 

Psów mi żal bardzo, to nie był ich czas żeby odchodzić, ale pani niezbyt, czemu? może i młoda, może i "nieuświadomiona", ale m.in. przez takich właścicieli dla których istnieją tylko oni i ich psy, potem długo, długo nic..., a potem dopiero jakiś tam nieważny wszechświat sytuacja u nas wygląda jak wygląda.

 

Między innymi psy ganiające wszystko co żyje powodują, że panowie myśliweczkowie się na nie nakręcają, znajdując ślady ich działalności albo tylko widząc przepędzane sarenki.

Potem życie traci jakiś niewinny kundys co się takiemu panu łowczemu pod lufę nawinie, no ale niemniej problem istnieje i na pewno "nasza" strona dostarcza panom z PZŁ argumentów na rzecz "zastrzelić, dobić, zakopać" - bo w praktyce tak to wygląda.

 

 

a mnie sie wydaje ze wsrod saren i zajecy wieksza sieke robia samochody [szkoda ze mysliwi sie nie czaja w rowach przy drogach i nie strzelaja do kierowcow przekraczajacych predkosc :p ] (i lisy w przypadku uszatych) niz psy ktorym sie zachcialo na spacerze giganta. no i wiejskie kundle co to se moga biegac gdzie im sie zywnie podoba. ciekawa jestem ile tych wiejskich zostalo odstrzelonych gdzies po cichu.

zreszta sami lesniczy mowia ze najgorsze sa hordy zdziczalych psow powstale z tych wiejskich + wywalonych do lasu przez ludzi ktorzy wystraszeni nagonkami na tych co to psy oddaja do schroniska woleli kundla do lasu wywiezc. najgorsze bo one poluja calkiem sensownie, to nie jest glupie wyrwanie za uciekajacym zwierzeciem.

 

moim zdaniem wlasciciele tacy jak ta dziewczyna to ludzie ktorzy po prostu sobie nie zdaja sprawy. ba, nawet w mojej rodzinie pelno takich ludzi co to uwazaja ze sarna ucieknie a fafik z racji krotkich lapek jej nie dogoni. a na takich ludzi najlepiej dziala trzepniecie ich po portfelu i ostre wytlumaczenie o co chodzi. moj brat zaczal pilnowac swojego psa dopiero jak mu znajomy mysliwy pokazal rozszarpanego przez psy kozlaka

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

P.S. Badmasi, masz wychodzącego kota, w to w ogóle jest wpisana taka sprawa, że któregoś dnia Twój kot nie wróci do domu; ja  nie mam nic przeciwko temu, tzn. zawsze mnie śmieszyły panie z różnych fundacyj co to zmuszają ludzi, zwłaszcza tych od domów jednorodzinnych, do siatkowania okien, zamykania drzwi i tarasów i niemalże zakuwania tych kotów w kajdanki żeby tylko nie wyszły, moim zdaniem dla kota lepsze życie naturalne i pełne wrażeń, choć krótsze - ale że będzie ono krótsze, no to dużo większe prawdopodobieństwo istnieje, co tu kryć.

Z psami jednak inaczej, zresztą się w tym punkcie w pełni zgadzamy.

Koteczka skończyła w sierpniu 12 rok życia. Myślę, że niejeden kotek mógłby pozazdrościć jej wigoru, kondycji i pięknego młodzieńczego wyglądu. Niewątpliwie jej życie jest sporo krótsze niż koci rekord żywota, ale nie przesadzajmy. Myślę, że 20 w tych "ciężkich" warunkach dożyje :)

Czy Fizulka kiedyś do domu nie wróci? Myślę, że kompletnie nie ma ku temu powodów. Jest szczęśliwym kotem i z tego co mi wiadomo nikt na jej życie nie dybie, tym bardzi że pilnowana jest przez jej ulubione psy ;)
Tak na serio, nie wyobrażam sobie jak można trzymać kota w zamknięciu na wsi. W mieście owszem, w Warszawie siedzi w domu. Może gdybyśmy miały ogródek pod oknem i daleko ulice to też by wychodziła.

Share this post


Link to post
Share on other sites
 

Koteczka skończyła w sierpniu 12 rok życia. Myślę, że niejeden kotek mógłby pozazdrościć jej wigoru, kondycji i pięknego młodzieńczego wyglądu. Niewątpliwie jej życie jest sporo krótsze niż koci rekord żywota, ale nie przesadzajmy. Myślę, że 20 w tych "ciężkich" warunkach dożyje :)
Czy Fizulka kiedyś do domu nie wróci? Myślę, że kompletnie nie ma ku temu powodów. Jest szczęśliwym kotem i z tego co mi wiadomo nikt na jej życie nie dybie, tym bardzi że pilnowana jest przez jej ulubione psy ;)
Tak na serio, nie wyobrażam sobie jak można trzymać kota w zamknięciu na wsi. W mieście owszem, w Warszawie siedzi w domu. Może gdybyśmy miały ogródek pod oknem i daleko ulice to też by wychodziła.

 
Mamy w pracy kotkę 19 letnią ,wolno żyjącą poza 8 godzinami spędzonymi w biurze ( prawie centrum miasta ) i też nie wyobrażam sobie trzymania jej w zamknięciu. Tak nie w temacie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Myśliwy nie ma prawa do psów strzelać w żadnym wypadku teraz , prawo sie zmieniło w tamtym roku i nie ma prawa zastrzelić żadnego psa ! Niech rzuci kamień ten kto jest bez winy i nigdy jego pies nie wybiegł za posesje / zerwał sie ze smyczy czy nie dał sie odwołać . Jak łatwo pozwalamy nosić broń takim zwyrodnialcom , jak zastrzeli niechcący dziecko bo stwierdzi ze zwierzyna to co , matka winna bo nie ma oczu w tyłku i biedny mysliwy bo teraz ma traumę ? To ze pies pogoni sarnę to dla Was wielka tragedia a to ze myśliwi zabijają ich nieustannie tysiące to przeciez nie problem bo robią to w świetle prawa ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niech rzuci kamień ten kto jest bez winy i nigdy jego pies nie wybiegł za posesje / zerwał sie ze smyczy czy nie dał sie odwołać . 

Mogę rzucać :) Uważam, że dopóki nie mam silnego przekonania, że pies jest w danych warunkach odwoływalny (bo o pewności nigdy nie możemy mówić), to go w tych warunkach nie puszczam luzem - nie tylko dla bezpieczeństwa otoczenia, ale również jego samego. Są linki, są smycze automatyczne, są wreszcie OE dla tych bardziej hardych - zawsze jest jakaś opcja. I żeby nie było, że nie miałem trudnej sytuacji - mieliśmy i sarny które przelatywały nam parę metrów przed nosem (wielokrotnie), i dzika w krzaczorach niedaleko (też nie raz), mieliśmy nawet atak na sukę przez podbitą hormonami suczkę dogo argentino, po którym młoda uciekała w panice - zawsze zatrzymywała się na komendę, i wracała na komendę (choć tutaj faktycznie było niełatwo). Czyli można.

 

Natomiast o ile psom współczuję bo za swój instynkt nic nie mogą, o tyle właścicielce - nie bardzo. Mamy prawo, które wyraźnie zabrania puszczać psa luzem w lesie - ale ją to nie obchodzi, ona mu nie podlega. Mamy sumienie, które każe zastanowić się nad stresem jaki przeżywa goniona ofiara - i na ogół wnioski są jednoznaczne, ale też jej nie obeszły. Mamy internet pełen historii o tym  jak psy zostały postrzelone/wpadły w sidła/zaginęły goniąc zwierzynę bez opamiętania - ale przecież takie rzeczy to tylko w telewizji, jej to nie dotknie bo ona i jej psy są nieśmiertelne i wymykają się statystyce. Taka wiara w nietykalność i egoizm niestety na ogół się kończą tragedią.

 

 

Ja sam puszczam psa w lesie, przyznaję. Ale jestem gotowy na zapłacenie mandatu, przyjmę go bez mruknięcia i nie będę wylewał żali że świat niesprawiedliwy. Pies jest zawsze maks kilka metrów ode mnie - gdyby ktoś do niego strzelił, szczególnie ze śrutówki, najpewniej postrzeli i mnie. Nie chodzę po terenach w których odbywają się polowania, staram się wybierać miejsca ubogie w zwierzynę (no ale przez 5 lat jednak parę razy się zdarzyło). Ja wiem, że chcemy dla psów jak najlepiej, że taki spacer jest super - ale kurczę, trochę wyobraźni, parę środków ostrożności, i troszkę mniej swawoli (pies naprawdę nie musi robić kilometrowych okręgów wokół opiekuna, są inne sposoby na zapewnienie mu atrakcji) - i szansa na takie sytuacje jest prawie żadna.

Wiadomo, że zwyrol powinien ponieść karę bo jego działanie to zwykły sadyzm, a nie konieczność. I żałuję, że właścicielka za głupotę i naiwność (bo innego słowa znaleźć nie umiem) zapłaciła taką monetą - ale może faktycznie szum z tym związany będzie policzkiem na otrzeźwienie dla osób które może to dotknąć jutro czy pojutrze. Bo dotknąć może każdego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No wszystko fajnie tylko od karania nie są myśliwi, tak ? Z reszta sam mówisz ze puszczasz psy w lesie - wiec tak czy siak swoja własną winę jednak co byś wolala , dostać mandat czy zeby ktoś psy zastrzelił ? Od kiedy mysliwy stanowi prawo ? Jasne ze psów tak się nie powinno puszczać tylko tak naprawdę wybiegów dla psów prawie nigdzie nie ma a nie każdy sobie może na posesji z ogrodem z psem pobiegac . Tak naprawdę to gdzie maja biegać ? Zabronione wszystko i alternatywy zero . Z reszta jak sama mówisz puszczasz psy w lesie bo są odwolalne , tylko że niejednokrotnie myśli potrafił zabić psa kilka metrów od właściciela . Także to ze są kawałek od Ciebie wcale im nie zapewnia bezpieczeństwa ;) Serio , stres sarny ? A jak myśliwi mordują je tysiącami to nie zal , tylko jak pies kawałek za NIS pobiegnie to wielki stres ? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jestem w stanie zrozumieć jak ktoś, kto uważa się za miłośnika psów może jednocześnie nie ogarniać umysłem, że ścigana "dla zabawy" sarna odczuwa stres. I mieć to - mówiąc kolokwialnie - w dupie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jestem w stanie zrozumieć jak ktoś, kto uważa się za miłośnika psów może jednocześnie nie ogarniać umysłem, że ścigana "dla zabawy" sarna odczuwa stres. I mieć to - mówiąc kolokwialnie - w dupie. 

Hitler uwazal sie za milosnika psow :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko zaznaczę, że jestem facetem ;)

Asiek - jasne, że myśliwi nie powinni być sędziami i katami, tak jak żaden "postronny" człowiek - czy to będzie kłusownik, wkurzony rolnik, czy oburzony sąsiad.Zresztą w ogóle nie widzę powodu, by to pies ponosił odpowiedzialność za takie zachowanie - dla niego to naturalne zachowanie, za którego utemperowanie odpowiada właściciel i to on powinien ponosić karę. 

Natomiast nie zgadzam się, że pies "musi się wybiegać"  w pogoni za zwierzyną. Nie mam ogródka, a wybieg traktuję jako sposób głównie na socjalkę, a nie "wybieganie" psa - i nie zauważyłem, żeby mój pies był "niewybiegany", choć w lesie nie puszczam go za zwierzem. Od tego są odpowiednie spacery, zabawa, praca umysłowa i węchowa, odpowiednio zbudowane zadania, kontakt z innymi psami by zaspokoić wszystkie jego potrzeby. Skoro można to zrobić w  sposób nie wymagający znęcania się nad żywym stworzeniem (a można, także przy rasach o znacznie większych od goldena potrzebach ruchowych), to uznaję takie pogonie się za okrucieństwo i znęcanie się nad ofiarą tejże pogoni. To niczemu nie służy, prócz satysfakcji psa - a to można osiągnąć inaczej.

 

Oczywiście inaczej trzeba by ocenić psy faktycznie polujące z myśliwym, który ze względu na nasz wpływ na ekosystem niestety polować czasem wręcz musi - choćby po to, by wyrównać stany populacji by zachować jako taką równowagę. Mówię o takich domowych pupilach, które wiele właścicieli puści w lesie luzem i ma głęboko w zadzie, co robią i czy komuś nie przeszkadzają. A niech tam, cały świat jest placem zabaw dla mojego pupila - ludzie z drogi, zamykać się w domach, zwierzęta w knieję, bo JA IDĘ. Egoizm w czystej postaci, w mojej ocenie - godny potępienia. W lesie jestem gościem, i tak też się zachowuję.

 

Piszesz, że są przypadki zabicia psa który był przy właścicielu - ja znam tylko jeden, choć przyznam - nie znam statystyk. Moja suka drepcze spokojnie (zaznaczam - dla nas las nie jest polem zabawy, tylko miejscem spokojnego spaceru i relaksu - na zabawę jest czas w innym miejscu) 3-4 metry ode mnie. Jeśli ktoś ją postrzeli, to ryzykuje również postrzelenie mnie - to raz. Szczególnie ze śrutu, który nawet przy strzale z niewielkiej odległości prawdopodobnie mnie trafi. Dwa - jeśli ktoś postrzeli psa który jest nawet -dajmy na to - 5 czy 10 metrów ode mnie, to postrzeliłby go również gdyby był na lince, a do trzymania jej na lince mam prawo. Trzy - chodzimy po dużych leśnych szlakach, suka nie odchodzi w las. Jakie mam szanse by trafić na psychopatę, który w takich warunkach - strzelając w stronę wyraźnie widocznego człowieka, przy dużej ścieżce leśnej, podejmie się strzału? Jeśli odważy się w tych warunkach, odważy się też gdy sucz będzie przy nodze. Dla mnie ryzyko jest do zaakceptowania.

 

Co do Twojej wypowiedzi o sarnie - przykro to czytać. Tak, sarna czy jakiekolwiek zwierzę gonione przez psa, przeżywa olbrzymi stres bo nie wie, że "to tylko zabawa, i on nigdy by jej nie zabił". Skoro pies nie musi tego robić, skoro jest alternatywna droga by zaspokoić jego instynkty - to nie widzę powodu, by ją na taki stres narażać tylko po to, by pies mógł się wyszaleć bez udziału właściciela.

Ale ja nawet jak widzę jeża drepczącego ulicą to blokuję pas i go zaganiam na trawnik - więc może jestem nienormalny zwyczajnie ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Asiek1622 po pierwsze, to Evodish jest mężczyzną, więc nie zwracaj się do niego jak do kobiety :D

Po drugie, to myśliwy nie biegnie za sarną kilkaset metrów i jej nie goni, jak psy czy inne polujące zwierzęta. I tu jest różnica!

 

Jak ktoś chce puszczać psa w lesie, to droga wolna. Ale jeśli taki pies, pogoni w lesie jakiekolwiek zwierze i wtedy ktoś je zastrzeli, to winny jest tylko właściciel psa.

Skoro taki właściciel pozwala na ściganie dzikiej zwierzyny i nie jest w stanie swojego psa odwołać, to niech liczy się z konsekwencjami (w tym przypadku zabicie psów).

Sama byłam dziś z moją suką w lesie. 2h spaceru, a pies ciągle w odległości maks 20m ode mnie. Gdyby było inaczej, to byłaby na smyczy i tyle.

Więc skoro ktoś nie panuje nas swoim psem, to niech go w lesie nie puszcza-proste.

 

Od wielu lat jest głośno o tego typu przypadkach. Jednak dalej większość posiadaczy psów uważa, że im wolno; że ich psy nic takiego nie zrobią jak czasem pogonią sobie sarenkę czy zająca. Jak można mieć klapki na oczach i patrzeć tylko na to, żeby się piesek wybiegał, a resztę zwierząt mieć w 4 literach i nie przejmować się co one czują!

Poza tym, wchodząc do lasu, to my naruszamy prywatność dzikich zwierząt. I chyba należy się im choć tyle, żeby psy były pod kontrolą, a nie goniły wszystkiego co się rusza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now