• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    
basia

Uwaga zŁodziej psÓw!!!!!

469 posts in this topic

Ja dzisiaj wracałam z Tesco i widze takiego yorczka. Odpicowany, sieść jak prosto od groomera, kokardeczka i takie różne. Piesek śliczny ogólnie ;)
ALE siedzi sam przed tesco!
Na szczęście zaraz wyszła właścicielka...
Jak można tak robić?
Ja bym żadnego psa nie zostawiała :shake:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kisses, a zwróciłas uwagę tej kobiecie?
Wielu ludzi nie jest świadomych zagrożenia jakie sprawia pozostawienie psa samego przed sklepem. Mnie samej jeszcze kilka lat temu nie przyszłoby do głowy, że ktoś może pokusić się na pozostawionego pod sklepem psa, no bo po co :-o Dlatego grzecznie i spokojnie trzeba ludzi uświadamiać. Niestety w takich czasach nam przyszło żyć, że musimy pilnować stworzeń, które nie rzadko miały pilnować nas :p

Share this post


Link to post
Share on other sites
Powiedziałam jej, że nie powinna zostawiać psiaka samego, bo w mieście na pewno ktoś by się pokusił o skradzenie takiego yorczka...
Ona tak na mnie popatrzyła, powiedziała 'dobrze, dobrze' i poszła.
Wątpię, czy coś do niej trafiło... :shake:

Share this post


Link to post
Share on other sites
No, przecież to nie może mnie dotknąć :roll:
Tak najczęściej myślą właściciele psów, a potem jak 'po psie'
to się o tym przekonują :mad:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja nigdy z psem do sklepu sama nie idę. Przeważnie zostawiam ją w domu, albo jak już muszę ją wsiąść to idę z drugą osobą, żeby z nią została.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jestem tym obużona ja na waszym miejscu waszym i innych osób posiadających rasowe psy bardzo bym uwarzała nie jestem z waszej okolicy ale i tak ta wiadomość jest straszna mam nadzieje że niedługo złapią tego porywacza bo jestem pewna że juz to ktoś zgłosił na policje....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja słyszałam o złodzieju w Sopocie. Nie wiadomo ile w tym prawdy, ale na pewno trzeba uważać.
Staram się nie zostawiać psiaka samego na ulicy.

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Złodziej są w każdym mieście...
niestety wystarczy,że jakiś menel wie jakie są ceny psów..

A niestety nia każdy uważa na sojego psa.
Yorki same na podwórku...co to za problem sięgnąć łapką i wyciągnąć przez brame????

Pod sklepem....:angryy:

Albo puszczane samopas...:angryy:


Ludzie zawsze powinni mieć tą świadomość,że to też są pieniądze...
Ja też tak nie patrze na moje psy..ale dla takiech (cenzura) to jednak łatwa kasa niestety...:(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mi w zeszłym roku w sierpniu skradziono suczkę cane corso i to 3,5 letnią z posesji ogrodzonej, bramka zamykana na łucznik i sprężynę. Jera zginęła w nocy miedzy 2.30 a 5 rano i zastanawiam sie czy ktoś z sąsiadów maczał w tym ręce. Dwa dni przed zaginięciem byłam z nią w lecznicy i było tam takich dwóch typków którzy jak nas zobaczyli zaczeli coś szeptać i dzwonili do kogoś usłyszałam:mamy kolejną dla Ciebie dodam że oprócz nas nikogo tam nie było. Pół roku poszukiwań porozwieszane ogłoszenia,obdzwonione lecznice w województwie-wysłałam im ogłoszenia ze zdjęciem a także obdzwoniłam schroniska.Męczyłam osobę z gminy przez 3 miesiące czy ich pracownicy nie odłowili jej przypadkiem, Mieszkam na terenie Narwiańskiego Parku, miałam znajomych strażników parku tez zaniosłam im zdjęcie że jak bedą pływać motorówką to może ją zobaczą. Objeżdzaliśmy codziennie okoliczne łąki, lasy, pastwiska. obdzwoniłam okolicznych hodowców cc tych rodowodowych i bez. Zgłosiłam na policje i zostałam zlekceważona, bo to tylko pies oni by chcieli zeby dać im dowody , znaleźć złodzieja.Przypadkowo odkryłam proceder wyłapywania psów na mięso dla wietnamczyków, nawet gadałam z takim jednym ze jak mają moja Jere to ja zapłace i to dużo aby tylko mi ją zwrócili. Do dnia dzisiejszego przeglądam strony internetowe, adopcyjne i schronisk i allego z nadzieją ze ja znajde. Kilka osób twierdzi ze moja Jera została zastrzelona w lesie ale myśliwi tez zostali poinformowani o zaginięciu psa i obiecali ze jak będą coś wiedzieć to dadzą znać, dodam ze moja Jera była jedyna w okolicy. Przez dłuższy czas śniła mi się po nocach , wszystkich podejrzewałam o kradzież mojej kochanej suni. Najbardziej żałuje że wychowaliśmy Jere na bardzo łagodnego psa-mieszkała z dziećmi, była łagodna dla obcych. Może żeby tak nie było to nikt by sie nie pokusił o jej kradzież.
Przpraszam ze tyle nabazgrałam ale do dziś męczy mnie myśl że gdyby Jera tamtej nocy spała w mieszkaniu to nic by sie nie stało.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzięki za ostrzeżenie !
Niestety Ci ludzie ( tak podejrzewam ) lub jedni od nich porwali dwa yorki w przeciagu ostatnich 2 miesiecy na moim osiedlu.
Do dzisiaj ich nie odnaleziono.


[B]czy ktoś z was zna tego Amstaffa białego z mojego podpisu ? Mieszkał w Gdańsku u jakiejś Pani i probujemy ją odnaleźć !![/B]

Znam jeszcze taka sytuacje :
Jakis rok temu porwali mojej znajomej suke labradora. Po pol roku znalezli ją na jakiejs wsi przez przypadek. Przejzdzali autem i kumpela zobaczyla wielką sukę labradora z cyckami pełnymi mleka. Nie wiedziala ze to jej sucz ale co ją podkusilo by sie zatrzymac i podejsc do bramy. Gdy zawołała ją nie da sie opisac jaka radosc psa byla gdy usłyszala swojej panci glos.
Co sie okazalo jej suka miala byc mazynką do rodzenia miotow.
Nie wchodzilam w szczegoly co sie stalo z malymi i z tymi ludzmi.
Plakala ze szczescia jak ją znalazła i do mnie dzwonila.

Często jezdze na giełde w pruszczu i tam niestety ciągle stoją ze szczeniaki "rasowymi" ... szkoda gadac.

Share this post


Link to post
Share on other sites
U mojej koleżanki rok temu przechodziła sobie babka z dzieckiem. Dziecko zwróciło uwagę na psa (pies mieszanka collie x golden) i powiedziało babce. Oczywiście co babka zrobiła? PRÓBOWAŁA WYJĄĆ PSA PRZEZ SIATKĘ! :razz: tyle że babcia koleżanki zwróciła uwagę tamtej babce, po czym ta babka rzuciła psa z półtora metra (psu na szczęście nic się nie stało) i uciekała stamtąd...
Boże ludzie naprawde są chamscy! :roll:
Ja do swojego pobliskiego sklepiku zawsze z każdym psem mogę wejść. Pani sklepowa jest strasznie miła i pozwala mi wchodzić.
A co do sieci sklepów 'TESCO' to w niektórych można wejść z psem (ja z yorkiem spokojnie wchodzę do tesco i ochrona nie zwraca mi uwagi- ale york jest na moich rękach!) najczęściej to ludzie zostawiają tam psy. Chwila nieuwagi i już pies przepada jak kamień w wodę!

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 lat temu ukradziono nam owczarka niemieckiego. Kora mieszkała na podwórku, bo zwyczajnie nie lubiła spać w domu. w dzień siedziała z nami, ale w nocy lubiła wychodzić. mieliśmy 2 włamania. za 1. razem zranili łapę, a za 3. razem ukradli. moja mama miała śliczną seterkę - Kirę. uwielbiała jeździć samochodem. straszne to było, ponieważ zerwała się mojej mamie ze smyczy i pobiegła dosyć daleko. ktoś otworzył drzwi do samochodu, a ona po prostu wskoczyła. oczywiście nie udało się odnaleźć psa. policja jest w takich sytuacjach zupełnie obojętna. można się dopytywać we wszystkich miejscach, a i tak zazwyczaj to nic nie daje. teraz ze swoimi bokserkami chodzę tylko na smyczy. spuszczam je w lesie i na łąkach. na podwórku nie zostają same więc nie ma problemu. ale kiedy moja Tajga miała 3 miesiące i chciałam wejść z nią do sklepu trzymając na rękach kobieta mi nie pozwoliła. także... nie zawsze ludzie są wyrozumiali.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W podworku mam po PRLowskich sasiadow ktorych nie mozna usunac bo nie ma gdzie. Dom w ktorym mieszkaja nalezy do miasta ziemi nie maja tylko to naczym stoi dom. Taka wysepka na moim podworku. Dlatego tez czesc ziemi jest ogrodzona i pomimo to nigdy nie zostawiam mojego shiba inu samego bo towarzystwo ktore tam sie gromadzi jest rozne. Nie powiedziałam ile kosztował pies, ze ma rodowod i to jakiej jest rasy. Wiedza ze to szpic i nic wiecej. mały tak jest nauczony ze z domu wybiega odrazu na teren ogrodzony, co sie nie podoba sasiadom. Jak jest w ogrodzie to zawsze ze mna lub z osoba z rodziny nigdy sam moze mam bzika ale nie chce zeby cos sie stało!

Share this post


Link to post
Share on other sites
psa nie trzeba przywiazywac pod sklepem aby zostal skradziony. zlodzieje kradna z samochodu, wyrywaja smycz z reki albo wyrywaja z rak.
kradna rowniez sprzed nosa wlasciciela, niejako na jego oczach.
mialam taka koszmarna przygode na poczatku tego roku. Brutus byl jeszcze mlodziakiem (urodzil sie na poczatku maja). byla piekna pogoda wiec w parku bylo duzo ludzi, lazilam z nim na smyczy. kilka razy mijalam te sama rodzine (rodzice + dwoch chlopcow kolo 12-14 lat) i bezowa amstaffka. spotkalam znajomego, puscilismy psy na laczce zeby sie pobawily. ta rodzina przeszlakolejny raz, poczekali az brutek podbiegnie do ich suki i spuscili ja doslownie przed jego nosem. zaczela sie gonitwa, wygladalo to na ladna zabawe. ludzie ci niespiesznie udali sie w kierunku konca parku, potem zaczeli biec, zawolali suke ktora natychmiast przybiegla do nogi i zaczeli doslownie uciekac, a Brutus za nimi nie reagujac na nic. ja za nimi, wolalam na psa, za nimi, oni tylko ogladali sie za siebie i uciekali jeszcze szybciej, przez ulice, w strone blokow. pies znikl mi z oczu za jednym z blokow przy ul Chodeckiej. gdy wybieglam zza rogu zobaczylam tylko jasny ogon znikajacy za drzwiami klatki schodowej. nie zdazylam juz zlapac drzwi, byl domofon, ale wychodzila jakas staruszka wiec udalo mi sie wejsc na klatke. ogon chowal sie juz do windy. dopadlam go w ostatniej chwili. ciagnelam go za ogon, za klaki na tylku, ciezkiedrzwi przywalaly psa i mnie. facet wyciagnal reke zeby mnie pacnac a druga siegal do obrozy. wtedy Brutus nie wytrzymal i zaczal szczerzyc zeby. facet zaklal i odpuscil. udalo sie wyciagnac psa. doslownie zjechalam po scianie na tylek. brakowalo tak malo....
ale ta historia ma tez pozytywny oddzwiek.od tej pory pies ktory ufnie podchodzil do obcych ludzi, od tej pory ma dystans. mija patrzac albo i nie patrzac. nie reaguje na wyciagniete rece ani cmokanie. a jezeli ktos nachalnie chce go glaskac to sie cofa i szczerzy zeby.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Isabelle 30-masz całkowitą rację. Ja i mój TZ mieliśmy śliczną suczkę sheltie, pięknego pieska o bardzo przyjacielskim charakterze. Była niezwykle ufna, podchodziła do każdego kto się do niej uśmiechnął, nie mówiąc już o cmoknięciu. Pieska pilnowałam jak oczka w głowie, nigdy nie wiązałam pod sklepem-jeśli musiałam coś kupić to brałam na ręce i wchodziłam do środka. Pierwszy raz została skradziona z samochodu. TZ wracal z nią z naszego wiejskiego domku do Warszawy. Przystanął w pobliskim miasteczku bo musiał wyskoczyć po środek na przeziębienie (bardzo źle się czuł), pies został w samochodzie na 3-5 minut. W tym czasie został z samochodu skradziony. Wywieszaliśmy ogłoszenia, pytaliśmy miejscowych i nic jak kamień w wodę. Jednak kobieta z miasteczka, która nas znała z widzenia bo w jej sklepie często robiliśmy zakupy zlitowała się i "puściła farbę". Dała nam namiary do osoby, która skradła psa. Zadzwoniliśmy-osoba ta powiedziała, że pies się błąkał i go przygarnęła, oczywiście zażądała pieniędzy za "opiekę" nad psem. TZ pojechał po suczkę, była aż w Płocku, zapłacił okup. Okazało się, że rodzina tam mieszkająca trudni się od lat tym procederem. Kradną psy rodowodowe lub w typie rasy i sprzedają na targu płockim lub do pseudo.
Teraz się cieszę, że obecne moje psy są niufne w stosunku do obcych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
a to twój TZ nie zamknął samochodu czy szyby były wybite? :-o
ja też bardzo,a le to bardzo się cieszę, że Nuka też jest nieufna do obcych, chociaż to kundelek jest to dużo osób się nią interesuje i nie wiadomo co komu strzeli do łba i kundelek też może się komuś przydać :/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czytając te historię to aż ciary mnie przechodzą wyobrażając sobie ,że mojego psa mogłoby to samo spotkac:shake: Pongo* od 3 roku do 13 lat był nieufny wobec ludzi i czasami szczekał na pijanych i nachalnych facetów jak i pijane kobiety;) niektórzy twierdzą ,że pies jest agresywny do ludzi ,ale dla mnie to oczywisty przejaw lęku wobec dziwnego zachowania ludzi(i cieszę się ,że straszył takich typów) i mojego Binga też zamierzam jakoś przyuczyć ,aby reagował właściwie na takie dziwne zachowania ,bo nie raz to uratuje mi i jemu skórę:mad:
Raz miałam sytuację nieciekawą, to było 5 lat temu szłam z Pongiem* i to była zima po godz. 20 ,zaczepili nas 3 pijaczkowie i pijana kobieta:-o zaczeli się agresywnie zachowywac i jeden próbował rzucic kamieniem w psa:angryy: wściekłam się i rzuciłam mu wiązankę(miałam13lat:oops:) ,a pies zaczął szczekac i markował atak- oni odeszli ,ale trafiłam na nich jak juz wracałam do domu i siedzieli przed moją klatką:crazyeye: kiedy ich mijałam to kobieta ''E patrz to ta mała(byłam wyższa od niej) suka i ciapaty kudel:mad:'' próbowałam jak najszybciej otworzyc zamek od klatki ,ale zaciął się:roll:. Baba podeszła i kopneła psa:angryy: Pongo* był w szoku i schował się za mną pokazując zęby. Ja się wściekłam i manewrując przy zamku otworzyłam go i kiedy pies już wchodził do środka popchnełam babkę i uciekłam zatrzaskując drzwi. Słyszałam jak klneła ,ale zabrali się i poszli ... Przez godzinę nie mogłam dojśc do siebie:shake:
Teraz kiedy widze tą babę (mieszka niedaleko osiedla) to patrzę na nią z pogardą i dosłownie z góry(20 cm różnicy):diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='paulina2904']Czytając te historię to aż ciary mnie przechodzą wyobrażając sobie ,że mojego psa mogłoby to samo spotkac:shake: Pongo* od 3 roku do 13 lat był nieufny wobec ludzi i czasami szczekał na pijanych i nachalnych facetów jak i pijane kobiety;) niektórzy twierdzą ,że pies jest agresywny do ludzi ,ale dla mnie to oczywisty przejaw lęku wobec dziwnego zachowania ludzi(i cieszę się ,że straszył takich typów) i mojego Binga też zamierzam jakoś przyuczyć ,aby reagował właściwie na takie dziwne zachowania ,bo nie raz to uratuje mi i jemu skórę:mad:
Raz miałam sytuację nieciekawą, to było 5 lat temu szłam z Pongiem* i to była zima po godz. 20 ,zaczepili nas 3 pijaczkowie i pijana kobieta:-o zaczeli się agresywnie zachowywac i jeden próbował rzucic kamieniem w psa:angryy: wściekłam się i rzuciłam mu wiązankę(miałam13lat:oops:) ,a pies zaczął szczekac i markował atak- oni odeszli ,ale trafiłam na nich jak juz wracałam do domu i siedzieli przed moją klatką:crazyeye: kiedy ich mijałam to kobieta ''E patrz to ta mała(byłam wyższa od niej) suka i ciapaty kudel:mad:'' próbowałam jak najszybciej otworzyc zamek od klatki ,ale zaciął się:roll:. Baba podeszła i kopneła psa:angryy: Pongo* był w szoku i schował się za mną pokazując zęby. Ja się wściekłam i manewrując przy zamku otworzyłam go i kiedy pies już wchodził do środka popchnełam babkę i uciekłam zatrzaskując drzwi. Słyszałam jak klneła ,ale zabrali się i poszli ... Przez godzinę nie mogłam dojśc do siebie:shake:
Teraz kiedy widze tą babę (mieszka niedaleko osiedla) to patrzę na nią z pogardą i dosłownie z góry(20 cm różnicy):diabloti:[/quote]
Szkoda tylko, że jak ta baba kopnęła ci psa to, że on nie odwrócił się i jej porządnie nie dziabnął :diabloti:
ja też już nie raz i to jak na mieście byłam, dokładnie to z zoologa wychodziłam to z pijaną babą się kłóciłam i słałam na nią :evil_lol: no co na Nukę (nuka wtedy ok 13 kg i może już ok 45-8 cm nie wiem dokładnie) ta baba szczuła psa, stary, siwy, ledwo chodzący kundel dużo niższy i krótszy niż jamnik i z mordą i tu do Nuki no to Nuka też do niego z paszczą xD a co ma jej jakiś kurdupel podskakiwać :diabloti: no to zaraz babka mi tu coś ględzi, że ona nawet spokojnie koło mnie przejść nie możebo coś tam coś tam i mnie zaczęła wyzywać no to ja jej wiązankę posłałam i się zamknęła i nie odzywała ale słyszałam, że jak jeszcze szła za mną to coś tak sobie pod nosem gadała, że nie może teraz przejść koło mnie bo z psem idę, no i co, że idę to wolny kraj i chodzić z kim chcę moge sobie po ulicy xD :diabloti: i mi tu pijany w nic babsztyl gadać nie będzie, który ledwo co się na nogach trzyma xD

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='vege*']Szkoda tylko, że jak ta baba kopnęła ci psa to, że on nie odwrócił się i jej porządnie nie dziabnął :diabloti:
[/QUOTE]

Niestety Pongo* nie dziabał ludzi (niektórym by się przydało ;p) jak mnie w zabawie lub podawaniu przysmaku dziabnął to pół godziny mi lizał rękę i miał wyrzuty w oczach (:-() dobry to był pies wręcz niesamowity:loveu:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Clandestine']"Świński naród" jak to mawia mój ociec... :roll: Też się boję jak to czytam :-o[/quote]

Ale musimy pamiętać, że ten "świński naród" to także i MY. Ci, którzy kochają zwierzęta i nigdy, przenigdy nie przyszłoby Im przez myśl by skrzywdzić stworzonko począwszy od maleńkiej myszki, na olbrzymim słoniu kończąc.
I teraz MY mamy zadanie, by uświadamiać społeczeństwo i by ten "świński naród" zmienił się, a to zależy też od tego czy MY się zmienimy i czy będziemy na tyle odwarzni by postawić się tym gorszym i uświadamiać tych nie uświadomionych.

Pamiętajcie, to w NAS tkwi przyszłość tego społeczeństwa!!

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='paulina2904']Niestety Pongo* nie dziabał ludzi (niektórym by się przydało ;p) jak mnie w zabawie lub podawaniu przysmaku dziabnął to pół godziny mi lizał rękę i miał wyrzuty w oczach (:-() dobry to był pies wręcz niesamowity:loveu:[/quote]
Nuka raczej też by nie dziabnęła, ale kto wie. Ona np. nie lubi jak ktoś ją prowokuje i wtedy jej nerwy puszczają, albo jak ktoś grozi mi to też się nie cofnie i zęby bardzo ładnie pokazuje też osobie :evil_lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now