Jump to content
Dogomania
kasia_r

Dopadła nas choroba Cushinga

Recommended Posts

Juz wiele razy pisałam ze te dawki są końskie , które proponują w leczeniu . Ja bym dawała 10 raz dziennie i to uwazam ze byłoby spro ale do wytrzymania , To nie kwestia tego ze Gaja nie jada przy takich duzych dawkach Vetoryl jest lekiem który niszczy wiele rzeczy np wątrobę, nerki i często pies umiera nie z powodu Cushinga a niewydolności narządów . Vetoryl zmniejsza wydzielanie hormonw nadnerczy ale jest na prawdę bardzo toksyczny.  Za to moja sunia miała wczoraj operacje ma raka , wycięli wszystko i przerzutów nie ma ale ona jest stara ma 13 lat, boję się znów przeżyć tego co z Pusieńką. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzień dobry, 

nie sądziłam, że przyjdzie mi tu się odezwać, bo do ostatniej chwili wierzyłam, że może to jednak nie to. Ale wczoraj nasza Pani weterynarz otrzymała wyniki i dostałam wiadomość "Niestety najprawdopodobniej nadczynność kory nadnerczy". Jutro udam się na rozmowę, żeby wiedzieć więcej.

Tekila to duży kundelek, waży około 30 kg, ma 13 lat i jest mooocno rozpieszczona.  Tekila zawsze była ciut przy tuszy, ale ostatnio zrobił się koszmar. Niepohamowany apetyt, zaczęły powoli siadać stawy,  ogromne pragnienie i związane z nim siusianie jak fontanna, dyszenie, apatia i brak energii witalnej. Początkowo myśleliśmy, że Tesię dopada starość, ale przytomna Pani Weterynarz postanowiła wziąć krew do badania - wyniki kiepskie (najgorsze ALT, AP, AST i cholesterol) więc poszliśmy w oznaczanie stosunku kortyzol-kreatynina.. wyszło 133,9 przy normie 0,010-26,5.... 

W piątek był bodajże test hamowania, ale nie jestem przekonana czy to było to (ja pracuję w stałych godzinach, więc wysłałam delegację z Tekilą,).  Możliwe jest wykonanie tego testu przy pobraniu krwi przed i po 8 godzinach? Wszędzie znajduję wzmiankę o 3 próbkach, w tym jednej po 4 godzinach. Tak czy siak, jutro się dowiem, czy to było to. Wiem tylko, że będziemy iść w stronę Vetorylu. 

Jestem przerażona. Tekila jeszcze jakiś czas temu ciągnęła na długie spacery, obszczekiwała wszystko i wszystkich, chciała bawić się smyczą, pobiegać i w ogóle.. A teraz, no starowinka z trzęsącymi się łapkami. Nawet michy zmieniamy, bo nie chce jej się już schylać do nich, tylko pije i je na leżąco. Co więcej, od paru dni, niekoniecznie jest głodna - ale zje chętnie wszystko, co znajdzie na dworze pod łapkami. Póki co, od tygodnia wspomagamy wątrobę.

Ja wierzę w zdolności medyczne naszej Pani Weterynarz, wierze w jej kompetencje (Tekila mieszka z 6 kotami i nimi Pani Doktor też się zajmuje zawsze z wielkim powodzeniem), niemniej wiem, że może być różnie. Moja wiedza o Cushingu jest nikła, a pierwsze 25 stron tego wątku nie było w żadnym stopniu dla mnie przyjemne (skutki po Vetorylu etc.). 

Chciałabym zapytać o dietę psa na Cushingu. Jak to jest z nią w końcu. Wszędzie natrafiam na informację, że pies nie powinien jeść suchej karmy, a na niej Tesia została wychowana. Próbowałam jej dawać dobrej jakości karmy mielone (Macs, Terra Caenis etc.) ale zupełnie, ale to zupełnie, jej nie pasują. Czy są jakieś dobre jakościowo karmy, które nie są mielone, a które nadadza sie dla psa z Cushingiem? Czy jak mi się już uda ją przestawić na jakąś dobrą jakościowo karmę mokrą, to czy od czasu do czasu mogę dać jej coś innego - np. gotowanego kurczaka, gotowaną wołowinę albo coś surowego? Zupełnie nie wiem jak się za to zabrać. Do tej pory Tekila była na suchej karmie, ostatnio był to Brit, a w niedzielę dostawała gotowane mięcho. Wiem, że muszę wprowadzić zmiany w diecie, ale jestem przerażona tym, że miałabym się rzucić na Barfa. Nie chcę testować swoim umiejętności na chorym psie i wbić gwóźdź do trumny. Widzę też te problemy z wątrobą i pewnie dostanę sugestię, żeby podawać psu karmę weterynaryjną, ale też mam wątpliwości. Nigdy nie wchodziłam aż tak głęboko w kwestię psich karm, uznawałam, że skoro Brit jest na liście polecanych karm przez barfne korepetycje, to jest on okej. Zdecydowanie bardziej byłam skupiona na żywieniu 6 wybrednych kotów i tutaj wiem, że karmy weterynaryjne to straszne g.... i wystarczy leczenie i dobra jakościowo karma, żeby kota postawić na nogi (jeden z kotów miał problemy z nerkami jak do nas trafił).

Proszę o pomoc. Jestem zdezorientowana. Przerażają mnie możliwe efekty uboczne - fakt, że mogą ją złapać, jak my będziemy w pracy, przeraża mnie też cena Vetorylu przy wadze Tekili oraz kompletnie nie wiem, jak to ugryźć od strony diety, żeby wspomóc wątrobę, nie szkodzić Tekili i pomóc jej zrzucić kilka kg.



 

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Zuzikowanna napisał:

Chciałabym zapytać o dietę psa na Cushingu. Jak to jest z nią w końcu. Wszędzie natrafiam na informację, że pies nie powinien jeść suchej karmy, a na niej Tesia została wychowana. Próbowałam jej dawać dobrej jakości karmy mielone (Macs, Terra Caenis etc.) ale zupełnie, ale to zupełnie, jej nie pasują. Czy są jakieś dobre jakościowo karmy, które nie są mielone, a które nadadza sie dla psa z Cushingiem? Czy jak mi się już uda ją przestawić na jakąś dobrą jakościowo karmę mokrą, to czy od czasu do czasu mogę dać jej coś innego - np. gotowanego kurczaka, gotowaną wołowinę albo coś surowego? Zupełnie nie wiem jak się za to zabrać.

.....
Proszę o pomoc. Jestem zdezorientowana. Przerażają mnie możliwe efekty uboczne - fakt, że mogą ją złapać, jak my będziemy w pracy, przeraża mnie też cena Vetorylu przy wadze Tekili oraz kompletnie nie wiem, jak to ugryźć od strony diety, żeby wspomóc wątrobę, nie szkodzić Tekili i pomóc jej zrzucić kilka kg.

Dzień dobry,

Przede wszystkim baardzo Ci współczuje, że Cusching dopadł i Twoją Teqilę :( Na szczęście coraz więcej wetów wie jak opiekować się pieskami z tą chorobą. Dobrze że twój vet jest spostrzegawczy.

Co do diety... różne są opinie i różne podejście... Ja karmiłam Barfem, inni mokrymi karmami, jeszcze ktoś gotował a są też osoby które podawały suchą karmę.

Wszystkie te diety łączy jedna rzecz... dbanie o odporność, suplementacja i monitorowanie dawkowania vetorylu i samego pieska.

Co do odporności to na poprzednich postach pewnie przeczytałaś  co i jak.

Co do karmy, to możesz spróbować powolutku zmieniać jej karmę na mokrą. Ale nic na siłę, jeśli Teqila woli chrupki - trudno.

Zadbaj żeby piła wadę ( bo przy vetorylu może jej pić za mało) podawaj suplementy (vitaminki, probiotyki, surowe żółtko).

A żeby troszkę ją odchudzić - to wybierz taką  karmę, która ma mało węglowodanów. To one tuczą. Poza tym mogą wtedy poprawić się troszeczkę wyniki wątrobowe.

W razie pytań-pytaj. Jesli bede wiedzieć co odpowiedzieć - odezwę się :)

I głowa do góry- nie mozesz się martwić i zamartwiać. Nasze pieski to czują czują nasze emocje.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moją Puśkę odchudziłam sporo by też była taka bardzo gruba w pewn=nym momencie ale ona libiła jarzyny i dawałam jej papryke surową marchewke rzodkiewki surowe kartofelki i jej to smakowało. surowa skrobia sie wcale nie wchłania do tego lubiła serek więc taki chudy , jajo czyli żółtko i cielęcine kupowałam kości cielece takie z chrzastkami i dawałam czasem surowe a kosteczki delikatne nożem ostrym cięłam na cienkie plasterki i jadła a czasem gotowałam , no i kurczaki ale ja je moczyłam długo zeby nie było w nich trutek takich jakie zawsze są , nawet pierwsza wodę wylewalam. , spróbuj jej jakieś takie jarzynki na surowo co będzie lubiła teraz mam Yorke co jada kapustę kewaszoną a mojej siostry sunia zajada się pomidorami i kukurydzą po risty każdy oies  jakieś surowe warzywa lubi a na nich się chudnie , Warto odchudzić mojej sie poprawiło jak schudła i z chodzenien też .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłam po odbiór badań i na konsultacji. No Cushing, jak w mordę strzelił. Nie będziemy drążyć który, bo jak wyjaśniła Pani Doktor, Tekilę ciąć w jej wieku to tak nie bardzo, a lepiej uderzać od razu w leczenie. 

Z racji Bożego Ciała mam długi weekend, planowałam wykorzystać go inaczej, ale no cóż. W czwartek walniemy pierwszą dawkę. Zaczynamy od 2 jednostek na kilogram. Pani Weterynarz pocieszyła mnie, że w swojej praktyce nie miała jeszcze psa, który w początkowej fazie leczenia odpadł na Vetorylu. To strasznie, ale to strasznie budujące, bo ma sporo pacjentów. Popatrzyła na badania i doszła do wniosku, że jak Tesi dobrze "siądzie" Vetoryl i się wątrobę podrasuje, to ma prawo jeszcze całkiem fajnie i nie krótko pożyć. 

Kamień z serca wielki, bo już się bałam, że.. No cóż. 

Co do diety - póki co mamy dojeść groszki i raz dziennie coś wysokobiałkowego gotowanego: chude mięcho plus wypełniacze w postaci ryżu i warzyw w stosunku 1:3. No i unikać, żeby Tekila podjadała kotom jedzenie (Tekila ma 6 mruczkowych współlokatorów). Czyli póki co, żadnych drastycznych zmian. 

Będziemy dalej podawać preparat na wątrobę. Serduszko i nerki są w porządku. Pytałam o wzmocnienie odporności -mamy póki co się nie suplementować,  wdrożyć leczenie, zobaczyć jak zareaguje, a potem kontrolować. Według niej, Tekili odporność wcale nie jest zła. Pytałam też o geneze Cushinga.. No pech, generalnie wychodzi na to, że Tekila ma pecha. 

Chyba wraca mi optymizm. Natomiast Tekila.. Zauważyłam, że zaczyna wyglądać jak omechniołek - pierwszy łysy placek na łapce. By ten post i historia Tekili nie były takie bezpłciowe i bezosobowe, wrzucam starszawe już nieco zdjęcia mojej dawniej roszczekanej ślicznoty.






 

tesia.jpg

tesia2.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zuzikowanna, polecam lekturę tego wątku zaczynając od tyłu. Będziesz wiedziała na co zwrócić uwagę. Ja i Gaja walczymy z cushingiem od 7 miesięcy i po początkowej euforii, że vetoryl świetnie działa teraz jestem zniechęcona i załamana stanem psa. Po pewnym czasie wystąpiły wszystkie skutki uboczne wymienione w ulotce.

Co u nas ? Nieciekawie. Gaja ma postępujący niedowład kończyn. Dostała Trocoxil. Trochę pomogło, jeszcze chodzi. Vetoryl na razie odstawiony.

Zuzikowanna życzę ci, aby twoja sunia dobrze tolerowała vetoryl. Koniecznie badaj poziom kortyzolu, tak często jak potrzeba. Parę stron wstecz zamieściłam dużo cennych informacji.

Ja nie żałuję, że podawałam vetoryl. Z badań Gai wynika, że praca narządów wewnętrznych poprawiła się.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapomniałam napisać, że u Gai zmiana dawkowania na 15 mg rano i wieczorem nie pomogła. Znów przestała pić wodę i znowu krew w moczu. Na szczęście to tylko bakterie. Dwa tygodnie antybiotykoterapii po raz trzeci.

Będziemy konsultować jeszcze z innym wet, ale mam czarne myśli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Vetotyl odstawiamy definitywnie. Gaja dostała zastrzyk z dexametazonu, ale nic on nie pomógł, więc dostała drugi z prednizolonu. Czekamy na efekty w postaci poprawy apetytu.

Po raz czwarty seria antybiotyku na niekończącą się infekcję dróg moczowych.

Wykryto powiększone węzły chłonne, więc zrobiliśmy bardzo szczegółowe badania w poszukiwaniu nowotworu. Na szczęście nie odnaleziono komórek nowotworowych, a wyniki są stosunkowo dobre. Jedynie parametry wątrobowe są podwyższone, reszta w granicach normy.

Gaja słabnie w oczach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Evra napisał:

Vetotyl odstawiamy definitywnie. Gaja dostała zastrzyk z dexametazonu, ale nic on nie pomógł, więc dostała drugi z prednizolonu. Czekamy na efekty w postaci poprawy apetytu.

Po raz czwarty seria antybiotyku na niekończącą się infekcję dróg moczowych.

Wykryto powiększone węzły chłonne, więc zrobiliśmy bardzo szczegółowe badania w poszukiwaniu nowotworu. Na szczęście Gaja nie ma raka, a wyniki są stosunkowo dobre. Jedynie parametry wątrobowe są podwyższone, reszta w granicach normy.

Gaja słabnie w oczach.

Zapytaj swojego weterynarza co sądzi o zastosowaniu produktu immunomodulującego. np Zylexis.

Być może aktualnie podawane leki/suplementy, które powinny utrzymać względną odporność nie spełniają swojego zadania przy tak częstym i długotrwałym stosowaniu antybiotyków + vetoryl

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję, zapytam. Chciałabym, żeby Gaja zaczęła jeść normalnie, bo waży już tylko 20 kg, a powinna 25.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Evra napisał:

Dziękuję, zapytam. Chciałabym, żeby Gaja zaczęła jeść normalnie, bo waży już tylko 20 kg, a powinna 25.

A czy vet sprawdzał pyszczek? Może coś dzieje się w pyszczku? Jakieś zapalenie?

Mocznik rozumiem jest w normie?

Trzymajcie się.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na wszelki wypadek obejrzałam mordkę, widać tylko dość zużyte zęby, ale nic podejrzanego nie widzę. Śluzówki w prawidłowym kolorze, ale dość suche.

Gaja ma wszystkie wyniki w normie, mocznik też.

Pozostaje tylko czekać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja bym na twoim miejscu przejechała sie do Warszawy na SGGW tam s a profesorzy i jest taki od cushinga zadzwoń umw sie i przejedź bo moze ją źle leczą i jest zła diagnoza moze jest jeszcze cos oprócz cushinga

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gaja ma po prostu zespół Cushinga.

Minęło już chyba z 10 dni od odstawienia vetorylu. Gaja je i pije jak zdrowy pies. Aż miło patrzeć.

Niestety ona ma już swoje lata. W ostatnich badaniach krwi już jest charakterystyczny obraz Cushinga. My teraz naprawdę często ją badamy. Kosztuje to majątek, a Gaja młodsza już nie będzie.

Nie wiem co dalej. W zasadzie to jesteśmy w punkcie wyjścia.

Mimo wszystko wyniki badań i tak są lepsze niż przed leczeniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To będzie mój ostatni post tutaj.

Z Cushingiem jeszcze nikt nie wygrał i nam też się to nie uda.

Wczorajsza wizyta u wet.:

Gaja ma zespół Cushinga.

Gaja ma spondylozę.

Gaja ma nowotwór w układzie moczowym.

Gaja schudła kolejne dwa kilo.

Zostało nam max kilka miesięcy, a może tygodni. Nie pozwolimy, żeby cierpiała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co to oznacza ze nie pozwolicie żeby nie cierpiała czy chcecie ją uspić? Wiekszosć psów ma ten zespół końskiego ogona moja sunia w ogóle nie chodziła na tylne lapy , po wetorylu jednak wszystkie objawy sie cofneły miała wielki guz nadnercza i jednak nie cierpiała bo na cushinga się nie cierpi , nie usypiałam jej sama zasneła nawet nie pisnęła usneła na zawsze leżąc koło mnie na łózku bez cierpienia . Jak będzie dobra dawka Vetorylu to moze pociągnac i z rok czy półtora dlacego ktos chce ja usypiać tak pochopnie kto ci to poradził  walcz mimo że nie wygrasz do końca ale moze przedłużysz życie Gai i spędzisz z nia wiele miłych chwil warto ja te ostatnie półtora roku z Pusia wspominam najcudowniej mimo ze o nią walczyłam i bywało bardzo xle ale ona jak by pdbijała po zmianie leków i jeszcze sie bawiła wesoła a było tak ze lała sobie pod brzuszek nie wstajac , czołgała się na przednich łapkach a za tydzień biegała wesoła to nie idzie tak jednym ciurkiem coraz gorzej , powalcz o nią zamiast ja przedwcześnie zabić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spokojnie. My nie z takich co zaraz lecą usypiać psa. Miałam na myśli najlepsze leki przeciwbólowe.

Wszystkie aktualne wiadomości na temat Gai będą teraz tylko tutaj:

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aby wszystko było jasne. Gaja miała początkowo zdiagnozowaną postać przysadkową cushinga. Niestety była to błędna diagnoza. Teraz już wiemy, że Gaja ma syndrom cushinga pochodzenia nadnerczowego. W dodatku indukowany nowotworem.

Nowotwory układu moczowego nie dają zmian w obrazie krwi, więc niby wszystko było OK. Objawy, które przypominały działania uboczne vetorylu były w rzeczywistości objawami choroby nowotworowej. Nie wiadomo, czy ma ona swoje źródło w pęcherzu moczowym, czy też w nerce. Ponieważ we wcześniejszych badaniach nic nie wyszło, najprawdopodobniej Gaja ma przerzut z pęcherza do nerki, co spowodowało zwiększone wytwarzanie kortyzolu przez nadnercze.

Jedyny ratunek to usunięcie lewej nerki wraz z nadnerczem oraz resekcja pęcherza moczowego, a następnie chemioterapia.

Biorąc pod uwagę wszystkie niesprzyjające okoliczności oraz obecny stan psa, byłoby to bardzo nieetyczne z naszej strony.

Rak zniszczył komórki nadnercza, więc Gaja nie ma już Cushinga. Ma nowotwór zlokalizowany w lewej nerce oraz w pęcherzu moczowym. Proszę się nie martwić, Gajeczka jest teraz pod dobrą opieką zespołu weterynarzy. Prawidłowa diagnoza jest bardzo trudna, będą jeszcze dodatkowe badania.

jest mi bardzo przykro

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moja sunia też miała guza na nadnerczu, ale jednak jeszcze z tym guzem długo pożyła i wcale nie cierpiała jak umierała zasneła i sie nie obudziła , tak bym nie chciała żeby Gaje usypiać ma taką piekna przyjazną mordkę ze ja bardzo polubiłam.dlatego tak pisałam ja kocham wszystkie pieski swiata.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×