Jump to content
Dogomania
rebellia

Dla niepogodzonych ze śmiercią przyjaciela - przeczytajcie

Recommended Posts

Tekst ten powstał po śmierci mojego ukochanego Bossa. Nigdy Cię nie zapomnę pieseczku.
(Oryginalnie został wklejony na to forum 11.2005, niestety mimo starań moich i Aggi, nie udało się go odnaleźć - najprawdopodobniej zniknął w trakcie jednej z awarii serwera Dogomanii).


Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie.
Nagle za krzaka wyszedł Diabeł:
- Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan.
- Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu.
- I co z tego - prychnął Diabeł - nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY.
Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział:
- Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce.
- To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł.
Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA.
- Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi.
- Dobrze - odparł dobry pies.
- Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat.
- Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie?
- Właśnie o to chodzi.
- Jak to? - zdumiał się pies.
- Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu. Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów.
I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM...

Jeśli ten tekst Ci pomógł i chcesz go wklejać dalej, proszę podpisz go tylko moim imieniem i nazwiskiem Anna Starek-Wróbel i adresem mojej strony WWW: Dziękuję!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cudny i bardzo przejmujący tekst - już go kiedyś czytałam. Zapewniam, że gdy będę gdzieś na moim forum o CC-tach i niestety zdarzy się, że czyjś pupil odejdzie za Tęczowy Most, to na pewno go zamieszczę z Twoim podpisem. Jest przejmujący...:-( a zarazem piękny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Aniu, niedawno odeszła moja Figa... Ta śmierć była tak bezsensowna, niepotrzebna.... do tej pory nie mogę się z nią pogodzić. Przeczytałam Twój tekst i... jakoś mi lepiej... Nie to, żeby mniej bolało, ale... nadało sens bezsensownemu. Dziękuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[FONT=Times New Roman]Czym jest śmierć? Odejściem, cierpieniem, a może zapomnieniem... Nie zapomnieniem nie, ale bólem na pewno, nawet wtedy, gdy odchodzi zwierzę. Czy istnieje przeczucie śmierci? Tak. Nie tylko człowiek, ale i pies przeczuwa własną śmierć. Buli odszedł na drugą stronę tęczy. Dobrze, że poczekał na mnie i zdążyłam pożegnać się z nim. Jednak to głębokie i smutne spojrzenie wiernych, psich oczu jest nie do zapomnienia.[/FONT]

Share this post


Link to post
Share on other sites
:placz: smierc ukochanego pieska jest bardzo ciezka i bolesna mimo ze nie ma juz mojego kochanego Portosa od prawie 2 miesiecy :( to wciaz placze jak male dziecko na wspomnienia o Nim i gdy patrze na Jego zdjecia :( naprawde smierc jest najgorsza rzecza na swiecie.:shake::placz:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B][FONT=Arial]Dzisiaj 14 stycznia 2008 o godzinie 4.45 odeszła za Tęczowy Most moja suczka Sonia. Towarzyszyłem jej do samego końca. Ona natomiast towarzyszyła mi przez 10 lat swojego życia. Zawsze witała mnie serdecznie i żegnała smutnym spojrzeniem kiedy wychodziłem do pracy. Teraz kiedy piszę jestem w domu sam bez nikogo. Jestem mężczyzną który ma 43 lata, pracuję w szpitalu 20 lat i widziałem wiele sytuacji smutnych i wesołych.Takich jakich nie jesteście sobie wyobrazić. Sam przez niejedno przeszedłem i nie sądziłem że będę teraz siedział i płakał jak dziecko po moim psie. Może dlatego że był moim najlepszym przyjacielem, lepszym niż niejeden człowiek.[/FONT][/B]
[B][FONT=Arial]Podrawiam wszystkich Dogomaniaków Paweł Obrycki[/FONT][/B]
[URL]http://www.dogomania.pl/gallery/319/48/848.html[/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mój Bulinek oszedł 3 stycznia. Miał 11,8 lat. Nie dowiozłam go do weterynarza. W taksówce spojrzł mi w oczy i już go nie było, serduszko stanęło. Ciągle widzę te oczy i nie mogę pozbyć się łez, to tak boli. Pies to sama szczerość i pawdziwa przyjaźń, taka jakiej nie spotyka się wśród ludzi. Pozdrawiam.
[url]http://www.dogomania.pl/gallery/350/39/889.html[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
a ja właśnie przeczytałam i się rozpłakałam,ponieważ jednego roku ktoś skradł lub wolę tego nie mówić psa;(teraz miałaby 4lata 21kwietnia;((
PAMIĘTAM O TOBIE PSOTKA ZAWSZE I WSZĘDZIE!!!Ten rok z Tobą był cudowny,bo potrafiłaś rozbawić;(Zaginęła 2005roku;(
Poszukiwania trwały długo,nie mogłam spać,płakała,ale tam,gdzie jesteś mam nadzieję,że jest Ci dobrze;(
Jak pozbierać się z tego smutku,minęły już 3lata a ja nadal płacze jak pomyślę o Psotce albo zobaczę ją na zdjęciu albo usłyszę to imię;((

Share this post


Link to post
Share on other sites
wiem jak to boli,4 miesiące temu straciliśmy jamniorka nagle po 12 latach, a ja do dziś po nim płaczę. Szczęśliwym trafem w sierpniu wzięliśmy psiaka z adopcji i nie zostaliśmy sami, ale ta pustka strasznie boli i gdzieś podświadomie szukam.... :placz::placz::placz:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niezwykły tekst, znowu płaczę, tak jest od kiedy odeszła moja ukochana sunia-Sara. Czy jest niebo dla zwierząt? Nie mogę pogodzić sie z jej śmiercią, wydaje mi się, że nie zrobiłam wszystkiego żeby ją uratować.Była ze mną cudnych 10 lat, strasznie jej brak:placz::placz::placz:. Teraz jest Luna, ma 6 miesięcy i jest wspaniała bardzo ją kocham, ale nigdy nie zapomnę Cie Sarunia!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×