• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    
Sjette

Wyscigi chartow

57 posts in this topic

Najpierw odpowiem na pytanie gdzie sa odpowiednie tory - nie FCI. Najblizej - Praskacka k. Hradc
a Kralowe. Polecam.
Maja strone w inetrnecie, mozna znalezc. Jest podany kontakt.
Ja akurat jestem z zupelnie innej strony. Niedlugo moja suka bedzie miala osme urodziny i 1 Gotcha
day. Zamierzam zabrac ja na tor w Roskilde, jezeli dostane pozwolenie od Kevina, szefa organizacji adopcyjnej. Oczywiscie bieg solo, ze 100 m. Jak zniesie to dobrze, to za godzine ze 200 m, nie bede jej na piasku forsowac. Napisze jak tor wyglada, bo jeszcze nie bylam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak dla odprezenia napisze o swoich aktualnych psach. Swoich, bo siostra ma dwa z adopcji, i wszystkie sa wspolne.
Siostra wziela trzy lata temu psa i suke. Suka po wypadku, pies bez ogona. Plastus i Polinka.
Siostra mieszka w Polsce, wiec transport byl latwiejszy. Ale wtedy byla jeszcze kwarantanna, psy po zaszczepieniu musialy odczekac trzy tygodnie.
Polly jest ze slawnej hodowli Droopys, miala nawet fanklub. Niestety, w momencie kontuzji stala sie bezuzyteczna.
Ja w momencie gdy przeprowadzilam sie do domku nad morzem zawiadomilam ludzi od ktorych siostra ma psy ze tez bede brala jednego. Mam duzy ogrod, parterowy domek, nie mam innych zwierzat, kotow w szczegolnosci.
Wstepnie sie okreslilam ze wezme psa "trudnego" ale jakby takiego nie mieli to wezme to, czego najwiecej i co najtrudniej "upchac". Czyli czarnego (trudny kolor w kazdej rasie, ludzie wola kolorowe) duzego samca z twardym charakterem.
Po zrobieniu plotu zawiadomilam ze jestem gotowa. Kevin zaproponowal czarna niewielka suke, ktorej adopcja sie nie udala. Zostala oddana do "poprawczaka" czyli do ludzi ktorzy maja wiele psow w tymczasowej adopcji. Nie tylko greje, tez galgo i podenco.
Byl poroblem z transportem. balismy sie lotniczego. W koncu Kevin postanowil ze mi suke przywiezie do Esbjerga.
Prawde mowiac jakbym miala wybierac to sama bym wolala ta Dana Sirena poplynac, bo juz mi sie zdarzylo i wycieczka byla cudna. Ale oczywiscie postanowilam i za prom im zwrocic - czemu transport mojego psa ma byc placony z pieniedzy za ktore powinny byc ratowane inne?
Wiec dwie osoby i samochod poplynely tam i z powrotem. Samochod, poniewaz na Dana Sirenie nie ma kennelu a psy nie sa wpuszczane na poklad.
Emocje byly wielkie, bo zamieszczali na facebooku zdjecia z promu, a kibicowalo nam wiele ludzi z grupy adopcyjnej.
Ja rano przejechalam na poprzek przez Danie. Mialam za szyba wielki zolty karton z czarnym grejem i napisem Welcome Home. Widzieli mnie juz z promu.
Poniewaz Caroline zazartowala ze obiecala Mecie dunski boczek po przyjezdzie pierwsze co suka zobaczyla to byl bekon. za co mi sie oberwalo potem od tymczasowego "taty", zwolennika barfa.
Zabralam ich w zaciszne miejsce nad morzem, gdzie pies mogl sie odprezyc a my podpisalismy dokumenty .I wreczylam kase za prom -koszty adopcji wyslalam wczesniej. Suka zjadla pol kilo mielonej wolowiny.
Zalowalam ze nie moge gosciom pokazac atrakcji turystycznych, ale nie chcialam meczyc suki ktora byla juz dobe w drodze. Chcieli cos kupic do jedzenia, podrzucilam ich pod sklep w centrum. Przypomnialam sobie, ze mam puszki miesne w bagazniku - okazalo sie ze sa wegeterianami. Czym mnie zawstydzili.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Razem z psem dostalam dokladna "instrukcje obslugi". Wiec na czerwono podkreslone ze nie wolno spuszczac ze smyczy. Suka jest very prey sensitive i niebezpieczna dla malych zwierzat, w tym psow i kotow. Akurat to mnie nie martwilo. Gorsze bylo ze jest przyzwyczajona do klatki i lubi klatke. Oraz ze ma nawyk zucia - psy te trzymane sa nawet 23 godziny w klatkach i z nudow zuja. O czym swiadczyly starte zeby. Dostala nawet nylabone na droge i ostrzezenie ze inne gryzaki wykancza blyskawicznie.
Ma teraz ta kosc zakopana w poslaniu, nigdy nie widzialam zeby zula -trzyma ja chyba na pamiatke.
Obawialam sie wiec ze mi zdemoluje mieszkanie.
Oczywiscie taki pies nie zna normalnego zycia, nie widzial nigdy innych psow poza grejami. Nawet tymczasowi opiekunowie nie zabierali jej na bardzo na spacery bo miala opinie niebezpiecznej. Zalatwiala sie w ogrodzie.
Dostala wyprawke - "firmowa" obroze, smycz, kaganiec kennelowy. I piekny czerwony plaszczyk z bialym futerkiem.
Przyjechalam do domu wieczorem, suka od razu na ogrodzie zaczela sie bawic pilka - zrobilam zdjecie i od razu na facebook- ze czuje sie dobrze, nie zmeczona droga ani przestraszona.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Teraz przerwe historie adopcji i napisze na temat treningu. Po prostu sa odpowiednie podreczniki i nie ma tu co Ameryki odkrywac.

W wielkim skrocie - po odsadzeniu od suki bierze sie dwa szczeniaki najlepiej roznych plci i wsadza na ogrodzony teren , minimum 50x50m. I do roku calodzienne przebywanie na dworze i wzajemne gonitwy wystarczaja. Uczy sie pogoni za wabikiem "na wedce". Potem zaczyna sie proby na torze (co drugi szczeniak odpada) bieznia automatyczna i karuzela.

Jak to przelozyc na psa "domowego"? dosc trudno, dla mnie najgorsze bylo przestzreganie diety - jak psiakowi nie dac czegos dobrego?

Spokojne spacery, biegenie luzem tylko w bezpiecznym miejscu. Od szczeniaka uczy sie pogoni za wabikiem na kiju, sznurek trzeba wybrac miekki, albo lepiej tasiemke zeby szczeniaka nie skaleczyc. Nie wolno absolutnie uczyc komendy "pusc". Dobrego szczeniaka mozna podniesc na wabiku do gory.

Jak jest wiekszy mozna ciagnac wabik po trawie na dluzszej lince. Bardzo wazne jest zeby pies nie biegl za czlowiekiem. Trzeba o cos linke zahaczyc, np, za slupek i czlowiek ucieka w innym kierunku, pies widzi tylko wabik.

 No a potem to juz trzeba miec wlasny naped albo tor.

Mowi sie ze pierwsze 100 biegow pies musi przebiec sam. Inaczej goni dla zabawy i towarzystwa, wyrasta na "podgryzacza" co sie udziela. Wiec nikt swojego psa z takim nie pusci.

Dobrym treningiem jest bieganie miedzy dwoma osobami. Tez bieganie po piasku.

Z treningiem za rowerem trzeba ostroznie, tym bardziej ze nie jest to polecany rodzaj ruchu. Jako dodatek tak, ale po pierwsze mozna uszkodzic miesien sercowy i watrobe, po drugie nie jest to rodzaj ruchu w jakim pies ma byc trenowany.

Zasada jest ze pies nie moze zmieniac masy na trzy tygodnie przed wyscigiem. A u nas wtedy wlasnie wlascicele sie budza i zaczynaja intensywnie trenowac i psa glodzic..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzięki za obszerny opis, ale chciałabym zapytać o coś może bardziej prywatnego. Jak godzisz pasję ( bo widać, że wyścigi lubisz) i wiedzę o tym jak wiele jest patologii w wyścigach? Masz psy z odzysku, wiesz co się dzieje poza kulisami, co się dzieje z psami. Działasz charytatywnie pomagając chartom a jednak ciągnie cie na tor? myslisz, że kiedykolwiek będzie zmiana i tory będą wyłącznie amatorskie, bez zakładow?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sa wyscigi amatorskie, w ktroych jest tyle patologii co w kazdym psim sporcie. Nie udawaj ze wszyscy zajmujacy sie np, zaprzegami trzymaja stare i kontuzjowane psy. Tak jak z wystawami i kazdym psim sportem.

Wiekszosc amatorow o swoje psy, choc sa tacy co dla sukcesow lub kasy sa w stanie psa poswiecic. Znam hodowle w ktorych psy sa trzymane stale w klatkach, starsze sa bezlitosnie usuwane.

Wiec wyscigi amatorskie nie roznia sie niczym od agility czy obedience.

Czym innym sa wyscigi z totalizatorem. Zreszta wyscigi koni sa bardzo podobne - u nas kon jest relatywnie drogi i w najgorszym razie idzie do rzezni. W Australisa odkrywane miejsca gdzie masowo byly likwidowane folbluty - kula w leb, niektore chyba bite po glowach. W Stanach cale ciezarowki koni ktore sie nie zakwalifikowaly jada do rzezni w Meksyku.

Mylisz sie zreszta mowiac ze folblut wyscigowy musi byc dobrze ujezdzony, Niektore sa wprowadzane przez kilku ludzi do boksu. A do jazdy dla amatora nie nadaja sie w ogole, dlatego sie je likwiduje.

Wyscigi psow z jednej strony umozliwily powstanie grupy psow o wysokiej wydolnosci organizmu oraz bardzo wyrownanaej psychice. Po prostu dla psa agresywnego, bojazliwego nie ma miejsca. Usunieto wieszosc wad . bez ich rozpoznawania. Pies jest odrobine wolniejszy, nie zostawia potomstwa. Nikt nie wnika czy to wadliwe ustawienie stawu  kolanowego czy wada zastawki.

Moim zdaniem mozna  zostawic wyscigi amatorskie, z zakazem wyscigow komercyjnych. Plus obowiazkowa identyfikacja i rejestracja psow, zeby mozna bylo przesledzic ich losy. Jakies zezwolenia na posiadanie psow w ogole.

W Danii nie ma w ogole psow bezpanskich, a wszystkie psy z toru sa chetnie kupowane jako luksusowe psy do towarzystwa. Wiec tutaj nie wspieram nadmiernego rozmnazania.

Z ktorym mamy do czynienia wszedzie gdzie mozna zarobic.

Greje nadaja sie do szkolenia, wiele emerytowanych doskonale sie sprawdza w psich sportach. Ale trzeba rozroznic dwie rzeczy -psa ktory juz zakonczyl kariere i mozna go szkolic i takiego ktorego wlasnie do biegow przygotowujemy.Jesli mamy w perspektywie wyscigi to nie mozemy zmniejszac szans psa poprzez tresowanie go jak owczarka, 

Znam ludzi ktorzy uczyli psy za pomoca kotow - wlascicele borzoi ktore nie chcialy gonic. Potem tacy ludzie domagaja sie skorki z kota lub zajaca jako przynety, dlatego uwazam ze powinno to byc zabronione. Jak rowiez "lalki" nasladujace glos zajaca.

 Druga rzecza jest odpowiedzialnosc. Zawsze majac charta nalezy sie liczyc z tym ze ruszy w pogon i nie da sie odwolac. Zreszta z kazdym psem tak jest. Wiec lepiej w miejscach gdzie jest co  gonic trzymac psa na smyczy.

Greje maja ta zalete ze nie sa agresywne w stosunku do ludzi i psow. Co pozwala na w miare bezpieczne poruszanie sie w pozostalym terenie.

 

Swojej suki niczego nie uczylam. Uwazam ze pospiech jest wskazany tylko przy lapaniu pchel. Pozwolilam sie zadomowic, poznac uroki zycia w pieknej okolicy.

Zalozylam ze mam do czynienia z istota swiadoma, jedynym problemem byla komunikacja (tez jezyk, teraz jest trojjezyczna)

Uznala miejsce za dobre, choc tesknila za swoimi tymczasowymi opiekunami. Ale zmieniala juz tyle razy wlascieli ze wiedziala ze nie ma powrotu. Wiec sie starala zostac u mnie . Czyli byc dobrym psem. Greje dobrze wiedza ze moga zostac zlikwidowane. Z jenej strony dobrze, bo sie staraja, z drugiej zle, bo nie do konca ludziom ufaja. Problem w tym ze do tej pory "dobry pies" oznaczalo taki ktory dobrze goni.

Sprawe malych psow rozwiazalam latwo - chodzilam z grupka ludzi z psami roznej wielkosci i szybko sie przekonala ze to male to tez psy. teraz uwielbia wszyskie maluchy.

Niestety zawsze bedzie cieta na koty i zwierzyne. wiec miedzy domami, gdzie na dokladke nie ma plotow musi byc na smyczy. Wszystkie miejsca gdzie jest zwierzyna sa oznaczone. Ptakami sie nie interesuje. Na polach jest duzo bazantow i saren. Wiec tam nie chodze, Zreszta tutaj nie wchodzi sie na prywatne pole - to jakby wejsc komus na podworko.

Bazanty sa hodowane jak kury, lataja po polach ale karmione sa w gospodarstwach. Wiec tym bardziej nie mozna ich niepokoic.

Najsmieszniejsze jest jej podejscie do lisow. Nie moze sie zdecydowac czy to pies czy zwierzyna. Wiec na wszelki wypadek goni ze strasznym bulgotem, ale tak zeby nie zlapac. Lisy wchodza na ogrod. kradna pilki i gumowe klapki. Czesto w nocy gdy zostawie otwarte drzwi to jest wsciekla pogon. Sama je przywabiam bo zostawiam im jedzenie. Z tym ze z drugiej strony domu, gdzie nie jest ogrodzone. Ale one sie chyba swietnie bawia denerwujac psa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie wiem czemu odebrałaś moje pytanie jak atak. Nie twierdzę, że wszyscy zaprzęgowcy są ok, wrecz przeciwnie. Pisałma w innym temacie o tym, że psów wyścigowych i zaprzegowych się nie szkoli, a po karierze "likwiduje".
Co do koni, przez 20 lat jeździłam sportowo skoki, na folblutach po torach też.
Dobre ujeżdżenie a wychowanie to są dwie różne rzeczy. Folbluty na torach nie są ujeżdżone, da się powiedzieć tyle, że przyjęły jeźdzca. Co wcale nie znaczy,mże większości z nich po torach nie da się odpracować. Zresztą z torów brano konie do gonitw płotowych ( tu nadal małe wymaganie techniczne względem koni) ale też do WKKW, gdzie jest duży nacisk na ujeżdżenie ( w sensie dyscyplinę).
Nauczenie konia chodzenia na uwiązie jest niemal identyczne jak nauczenia psa chodzenia na smyczy. Folbluty to potrafią, charty nie. Bo charta da się utzrymać siłą, konia nie.

Mylisz sie co do wartości koni, coraz więcej przypadków głodzenia koni na śmierć, bo to się bardziej opłacało niż ubój. Np słynna sprwa Duńczyka z Posadowa. W Danii te numery by nie przeszły więc ” odpady" zdychały z głodu w Polsce.

Co masz na myśli pisząc, że pies wie, że może zostać zlikwidowany? Skąd pies ma poznać zależnosć miedzy dobrym sprawowaniem a utylizacją w razie złego zachowania?

Masz racje co do roli selekcyjnej wyścigów, przyczynily się do podniesienia poziomu chartów...w bieganiu. Czyli w czynności, która ostatecznie jest źrodłem problemu greyhoundow.
Wyścigi folblutów i arabów na torach płaskich i pólkrwi na przeszkodach są istotne dla progamu hodowlanego. Z torów pochodzą reproduktory używane w uszlachetnianiu innych ras, przeznaczonych do użytkowania i sportu. To nie jest jedynie czysty totalizator.
Są reproduktory, ktorych wlaścicielami są konsorcja, a krycie kosztuje miliony. Na tym zarabiają hodowcy XX. Chartów nie używa się w hodowli niczego innego niż chartow. I greysterów ( coraz mniej, coraz rzadziej, kryje się już raczej "w rasie").Ale też wygrywające charty mają zła psychikę dla hodowcy greystera, bo on nie chce w psach żądzy mordu i instynktu obłakańczej pogoni.

Nauczenie psa chodzenia na smyczy i wracania na wołanie to nie jest wyszkolenie. To jest wychowanie. Z chartami naprawdę nie jest tak jak z innymi, psami, albo raczej z innymi psami nie jest jak z chartami. Da sie je nauczyć nie tylko odwołania z pogoni ale też nie ruszania w pogoń. W przypadku charta po wyscigach graniczyłoby to z cudem, ale dla owczarka jest normalne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzie przeceniaja posluszenstwo psow. Najpierw ladne teorie, pobudzenie, wygaszanie, tryb pracy a potem taki pies atakuje dziecko i nic sobie nie robi z posluszenstwa.

Umiejetnosc chodzenia na smyczy a tresowanie do tego psa to dwie rozne rzeczy. Chart nie bedzie sie bez potrzeby szarpal, bo wie ze na drugim koncu smyczy jest czlowiek. I z reguly chodza bardzo ladnie, wcale nie uczone.

Ja zaczelam suke puszczac luzem najpierw na czyms w rodzaju angielskiego common. Potem w miejscach gdzie jest to dozwolone, w tym na plazy. Na poczatku w ogole nie wiedziala co to znaczy podazac za czlowiekiem - byla puszczana tylko na ogrodzonym terenie albo za zwierzyna (i to nie tylko zajacami) i potem odlawiana gdy tarmosila zdobycz. Dowiedzialam sie ze byla uzywana do nielegalnych coursingow i polowan, Moze takich muzulmanskich, to jest w Anglii powszechne.

Teraz chodzi ladnie na smyczy, gdy idzie luzem zawsze podchodzi by ja zapiac przy tabliczkach pod lasem, przed osiedlem itp. Bez wolania i nauki. Wie ze jak widzi ludzi, rowerzystow, jezdzcow, psy to ma do mnie podejsc. I zawsze to robi, nawet nie wolana.

Tym niemniej zdaje sobie sprawe ze bezwarunkowo ruszy w pogon za zajacem czy kotem. To jest cena ktora sie placi za takiego psa. zawszwe byc przygotowanym na niespodzianki. Nawet jak pies jest na smyczy to mozna zaliczyc glebe.

Konno tez jezdzilam, potem mialam stycznosc . O koniach wyscigowych wiem od ludzi ktorzy sie zajmuja ich ratowaniem. Najpierw ludzie zajmujacy sie grejami zaczeli wspolpracowac ze tak powiem miedzynarodowo  a teraz zaczynaja sie dogadywac z koniarzami. Odkrywanie miejsc masowej likwidacji folblutow zaczelo sie od afery z uczeniem psow za pomoca zywej przynety, potem wyszla sprawa masowych cmenatrzysk grei. I to nawet sprzed lat, ludzie np, meldowali dwadziescia lat temu ze na zakupionych terenach sa szkielety psow. Policja nie reagowala. Teraz odwazyli sie ludzie ktorzy maja konskie cmentarzyska.

 

Jestem pewna ze moja suka byla swiadkiem likwidacji innych psow, lub ze widziala je martwe. Kiedys prowadzialm ja na smyczy, bo na plazy lezala martwa foka, nie wiadomo skad przyplynela, jakie choroby mogla roznosic.  Foki choruja na psie choroby, w tym nosowke .

A ona poczula smrod padliny i przerazona polozyla sie na ziemi.

Siostry pies chyba byl swiadkiem zabiijania za pomoca pistoletu do wstrzeliwania kolkow.

Duzo wlasciceli zauwaza takie rzeczy.

Tym niemniej nie uwazam ze jest czyms zlym pojechanie tutaj na tor. Tu psow sie nie zabija, pies wycofany z toru kosztuje 3 tys, koron lub wiecej i jest duzo chetnych. W Anglii bym nie poszla, zeby sama oplata za bieg nie wspierac biznesu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bylam wlasnie na torze Kallerup. Nazwa mylaca, bo mowi sie o torze w Roskilde (najblizsze miasto) a sama miejscowosc nazywa sie Hedehusene. To byl tylko trening.
Tor siermiezny ale dobrze urzadzony. Dobry piasek, gliniasty, nie sam kwarc. Sprawny choc prymitywny naped- maszyna spalinowa, oczywiscie na szynie, sterowana radiem. Podobny widzialam w Isaszegu.
Naped na zylce jest niebezpieczny i juz sie prawie nie stosuje.
Jest to stary tor, z lat szescdziesiatych. I duzo bylo starszych ludzi, w tym obsulga toru. Pewnie wiekszosc od poczatku tam dziala. Byli emeryci z samochodami pelnymi klatek z whippetami - wielka zaleta tej rasy ze mozna miec ich duzo.
Wszystko poszlo sprawnie i blyskawicznie - w pol godziny z trzydzieci biegow.
Psy rozne, kilka naprawde interesujacych. Ale byly takie "w starym typie" albo raczej bez typu w ogole, wygladajace jak sciagniete z kanapy.
Mojej starszej pani nie musialam sie wstydzic, mimo wieku w swietnej formie i ladnie pobiegla.
Byly tylko charty angielskie - i dobrze, inne nie nadaja sie na piasek. I jeden "rodzynek" -mieszaniec w typie pointera/wyzla, tak sadze. Przebiegl ambitnie choc powolutku.
Sprezam sie zeby napisac cos w naszej grupie adopcyjnej, ale jestem zmeczona i mi sie jezyki zapetlily.
Bo to byl prezent i jednoczesnie celebracja osmych urodzin i 1 gotcha day -rocznicy adopcji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem na chorobowym, suke musialam odstawic do siostry. Czekam na szpital. Wiec sobie z nudow podczytuje na rozne tematy. Znalazlam dowod (do tej pory tylko to podejrzewalam) ze pani Mrzewinska psa wyscigowego widziala tylko na obrazku

 

Zwłasnego doświadczenia w szkoleniu chartów – nie do wyścigów, ale jako psytowarzyszące – mogę zapewnić, że nauka posłuszeństwa, aportowania,przychodzenia na przywołanie nie przeszkadza chartowi w wyścigach. Przeciwnie -może bardzo pomóc. Doskonale kontrolowanego, wracającego na zawołanie psa łatwiejrozgrzać przed biegiem, opanować ekscytacje przy założeniu czapraka startowego,nauczyć odpoczynku po starcie.

To juz nawet nie jest smieszne, to jest tragiczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Teraz zdalam sobie sprawe, ze napisalam niejasno dla ludzi ktorzy nigdy na wyscigach nie byli. Pani Mrzewinska widzi jakas korzysc w nauce aportowania i przywolania, ktore niby maja pomoc w rozgrzewce. A to jest absurd, bo zaklada ze psa na terenie toru mozna puscic luzem. Za to sa kary, np za pierwszy raz ban na ten dzien plus 100 koron "pokuty"- tak bylo na Praskaczce. Kazdy nastepny taki numer karany jest powazniej, az do zakazu wstepu na tor w ogole.

Na terenie toru pies moze przebywac w samochodzie, klatce lub byc trzymany na smyczy. Niedopuszczalne jest np, zostawienie psa przywiazanego.

Psy prowadzi sie na dobrej obrozy, dodatkowo podchodzac do toru (np, na start) przeklada sie smycz przez szyje lub pod brzuch. Na smyczy podlozonej pod brzuch mozna doslownie psa podniesc - nie zrobi sie krzywdy, a mozna w ten sposob niespokojnego psa utrzymac. Ma zad w gorze i nie jest w stanie ciagnac.

Mniejsze greje i whippety najlepiej prowadzic na szelkach. Cale wyscigi polegaja na niespuszczaniu psa  z oka i pilnowaniu nawet zamknietego w samochodzie. Wlascicel innych biegow nie ma szans obejrzec, moze jeden lub dwa, proszac innych o pomoc w pilnowaniu.

Z toru psa najlepiej znosic, a whippety czasem tez dobrze niesc na start. Np, zeby ktos "zyczliwy" lapy przed boksem nie nadepnal.

A jak wyglada rozgrzewka? Przede wszystkim trzeba psu umozliwic zalatwienie potrzeb naturalnych. I potem krotki step na smyczy. Jezeli jest przewidziana krotka prezentacja, czyli oprowadzanie psow przed biegiem to w zupelnosci wystarczy - jezeli pies mial juz mozliwosc kilku minut spokojnego pobytu na trawce lub w krzakach.

Rozgrzewka jest potrzebna tylko do podniesienia temperatury w miesniach - wiec lepiej zalozyc czaprak niz psa ganiac. Wystarczy popatrzec na filmy z wysigow - psy sa rozbierane dopiero przed startem.

Po biegu znowu step na smyczy - niedopuszczalne jakies biegi czy skoki. Raz, ze trzeba lagodnie doprowadzic do obnizenia cisnienia i tamperatury, odprowadzic wszystkie szkodliwe substancje z miesni, co jest ulatwione przy umiarkowanym ruchu. To co juz pisalam w innym watku - niedopuszczalne jest pozwolenie by pies sie polozyl czy np, wsadzenie go od razu do klatki czy samochodu. Dwa, ze nie wiemy czy nie doznal kontuzji, czego z powodu emocji nie czuje. Wiec wszelkie "gimnastyki" moga sprawe pogorszyc.

Pania Mrzewinska powazam jako szkoleniowca, ma duza wiedze na temat np, pracy wechowej. I zgadzam sie w wielu miejscach z Jej pogladami. Dlatego przykre jest, ze zabrala glos na temat na ktorym kompletnie sie nie zna, a przerazajace ze ktos moze jej rad posluchac. I byc przyczyna kalectwa lub smierci nie tylko swojego, ale i obcych psow.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sjette, w Polsce nie ma totalizatora i wyścigów chartów. Także na pewno Mrzewińska pisała o coursingach, nazywają je wyścigami. Ludzie się tam spotykają bardziej towarzysko, takze psy można rozgrzać puszczając je w większej odległości od innych, co zauważysz na pewno na niektórych zdjęciach. A rozzgrzewa się, bo często psy właśnie są przywiazane przez pewien czas.  O rozgrzewce w wyścigach nie będę sie wypowiadać, nie moja bajka, ale w Czechach, gdzie dużo chartów trenuje agi, do rozgrzewki tych psów podchodzi się bardzo poważnie. A psy są dość odwoływalne, nie odbiegając od większości innych ras, czyli jednak można. Sądząc po zdjęciach z "polskich wyścigów" myślę, że nasze charty są znacznie szczęśliwsze niż te biegające dla kasy w totalizatorze.
https://plus.google.com/u/0/photos/105031172019986778163/albums/5893120453185271345
https://plus.google.com/photos/103511652294607945750/albums/5798865704166680001?banner=pwa#photos/103511652294607945750/albums/5798865704166680001?banner=pwa
http://coursingsilesia.pl/strona-glowna/galeria-i-prasa/galeria-zdjec/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mylisz wyscigi torowe z totalizatorem. Wyscigi torowe niekoniecznie musza byc z totalizatorem. Coursingi moga byc z totalizatorem. Inaczej dlaczego by byly takie popularne? W FCI sa wyscigi torowe, w Polsce oprocz Bytomia byla Mosina, Cieszyn, Bielsko, Warszawa.

Praskaczka to wyscig amatorskie, choc czasem sa nagrody fundowane przez sponsorow. Tak samo tor w Kallerup. Jest kilka organizacji wyscigowych. Przynaleznosc do FCI jest kula u nogi ludzi ktorzy sie wyscigami zajmuja. Trzeba oplacac ogromna machine biurokratyczna, ktora sie ciagle wtraca a pozytku niewiele.Dlatego ludzie u nas najczesciej maja psy wFCI, zeby miec rodowod i prawo do hodowli, ale naleza do innych organizacji i tam biegaja..

Ja np. spotkalam sie z zupelna nieznajomoscia psow wyscigowych, wyscigow i treningu wsrod sedziow FCI, nawet tym, ktorzy maja uprawnienia do sedziowania wyscigow. Po prostu sedzia eksterierowy dostaje " z urzedu" uprawnienia, nie majac o wyscigach zielonego pojecia. Nawet nie znaja regulaminow.

Obawiam sie, ze taki "znawca" jak Mrzewinska tez by uprawnienia dostala.  Jakby zechciala.

Na marginesie, gdzie widzisz psy rozprezane luzem?  Przejzalam pobieznie i nie widze - jakby cos takiego bylo, to wielkie zaniedbanie organizatorow - powinni wlasciela natychmiast wyprosic.

 

Mrzewinska jest mistrzem komplikowania spraw prostych. Z tego zyje. Te wszystkie odwracanie uwagi komenda, skomplikowane uczenie oddawania np, kosci. A sama jak widze z jej blogu ma problemy, ktorych ja nigdy nie mialam. Psy mam cale zycie, charty trzydziesci lat. W tej chwili mamy z siostra trzy adoptowane, bez socjalizacji, znajace tylko klatki i wyscigi.

Zadnych klopotow ze szczekaniem, agresja, lekiem separacyjnym itp.Teraz moja suka jest u siostry, bez problemu przychodzi na zawolanie - od pierwszego dnia. Trzy dorosle (6. 7, 8 lat) psy zgadzaja bez zatargow . Moja suka zaliczyla Belfast, Irlandie, Anglie, Danie, teraz jest w bloku w Polsce. Zero problemow.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Brezyl

A rozzgrzewa się, bo często psy właśnie są przywiazane przez pewien czas.

 

Przeciez pies nie moze byc na terenie toru przywiazany. Chyba ze juz po zakonczeniu.

Pamietam wyscigi w Warszawie - tam jest zawsze wiecej "znawcow" niz psow. Czyli dzialaczy szkoleniowych, ktorzy uwazaja ze znaja sie na wszystkim. Przywiazany do plotu (zakonczonego kolcami) whippet przeskoczyl go i zawisl po drugiej stronie. Na obrozy, nie szelkach.

 

puszczając je w większej odległości od innych

 

Czyli gdzie? Nie zawsze jest na to miejsce. A odjechanie samochodem nawet kilka km, nie powstrzyma psa od biegu w kierunku toru. Moj biegl spod supermarketu odleglego o 10 km, albo w drodze, np, jeszcze przed granica. Ja pilnuje , ale pies byl wypuszczony przez inne osoby. Poza tym umial otwierac samochod od srodka, z klamki, a nawet podnosil zapadke.  Nie robil tego na porzadnych wyscigach, bo uwazal ze pobiegnie gdy nadejdzie odpowiedni czas. Ale na jakims treningu gdzie byla wolna amerykanka zdenerwowal sie i sam sie z samochodu wydostal.

Z psa na wyscigach nie mozna spuszczac oka, a w zadnym razie nie wolno psa puszczac luzem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przecież na linkach, które dałam masa psów lata sobie swobodnie w grupach, masa odpoczywa przywiązanych w różnych miejscach, totalnie rozluźniona. Ja przeciez pisałam, ze charty to nie moja bajka, a na torach wyścigowych bywać nie zamierzam, bo mnie to nie rusza, jest nudne i sztuczne.  

Ja bawię się w agi i mimo podniecenia zawodami, jakiś większych odchyłów u psów nie zauważyłam, może niektóre za bardzo wokalizują. Nie mam natomiast problemów z zostawianiem psa w materiałowej klatce, z której gdyby chciał to wydostały by się w minutę. Kwestia nauczenia i przyzwyczajenia.

Nie zauważyłam, aby Mrzewińska miała jakieś problemy z psami, takze za bardzo nie wiem do czego pijesz. To naprawdę świetny szkoleniowiec. Nie zauważyłam także u niej jakiegoś specjalnego zainteresowania chartami czy wyścigami, więc nie rozumiem Twojego najazdu na nią. Traktuje charta jak każdego normalnego psa i tyle samo wymaga. Nie wiem za bardzo co chcesz udowodnić. Specjalnie załączyłam linki do zdjęć, że u nas jest inaczej i raczej nikt na co, nie narzeka, ze psy sobie coś zrobiły uwiązane, czy latające luzem w grupkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jak to pies ci pobiegl do toru? Przeciez nie masz problemu z odwolaniem? Jak to pies ci z samochodu nawiewa? A zostawanie w miejscu? Myslalam, ze nie masz problemu z podstawowym posluszenstwem?
Pani Mrzewinska nigdy nie pisala poradnika dla właściccieli psów wyścigowych, raczej się brzydzi tą formą wykorzystania psa. Ty psu wydzierasz z pyska siłą, jej pies przynosi i oddaje. Faktycznie, niemalże to samo.
Nieodmienne nie potrafię rozgrysć twojego zachwytu nad tym przemysłem i działalności proanimalsowej równocześnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widze kompletne niezrozumienie. Jak pani Mrzewinska. Polecam udac sie na jakies wyscigi a potem pisac.

Pies zostal wypuszczony z samochodu przez mojego Ojca, ktory mimo choroby zawsze prosil by go zabrac na wyscigi. Przed granica zle sie poczul, ja gwaltownie zatrzymalam sie na poboczu, a Ojciec otworzyl drzwi. Pies wylecial, przebiegl z 50 m i dopiero sie zorientowalam co sie dzieje, bo sie zajmowalam chorym czlowiekiem. Oczywiscie psa odwolalam. Ale w poblizu toru to niemozliwe.

Nawet gdy jest naped elektryczny psy slysza ze zajac idzie. Pies ktory w takim momencie nie wystartuje nie jest nic wart.

Dlatego samochody sie obwiesza szmatami, nawet koldrami, zeby pies nic nie slyszal. Akurat ten spal sobie spokojnie miedzy biegami, mial fantastyczna psychike. Ale na torze nie mozna byc lekkomyslnym.

W tej chwili w Polsce nie ma wlasciwie psow wyscigowych, tj, sa tylko ze wlasciele startuja poza FCI. Robi sie tylko kolka wzajemnej adoracji, czyli coursingi. Co widac na zalaczonych zdjeciach - psy bez kagancow, a za to z obrozami. W mysl regulaminu biegi niewazne. Ciekawe ze nawet biegnace solowo sa bez kagancow - pewnie z kagancem w ogole by nie pobiegly.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I mnie to osobiscie bardzo cieszy, że nie mamy wyścigów i totalizatora. A coursingi przypominają spotkania towarzyskie. I super.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mamy wyścigi, ale dwa razy w roku (w PL). Na wyścigach, na które jeżdżę ja czy moi znajomi - nie ma totalizatora i nigdy nie będzie ;)

Coursingi przypominają spotkania towarzystkie, zgodzę się. I tak samo wygląda podium :D Taka wersja wystaw, tylko pieski biegają trochę więcej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zapewne nie osiągniemy porozumienia. Nasze swiaty są od siebie bardzo odległe, i w sumie ja się z tego cieszę. Tylko chartów żal.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Btw. prawdą jest, że nawet na coursingu rozgrzewanie psa luzem jest ryzykowne. O ile oczywiście pies wie o co chodzi, a nie jest jednym z tych "nic" wypranych z popędów, co to za wabikiem nawet nie pobiegnie. Wielokrotnie zdarza się, że ludzie są pochłonięci rozmowami, mając jednocześnie pieski na smyczy i nie zwracają na nie najmniejsze uwagi. Wystarczy chwila jak pies szarpnie i poleci za wabikiem, psując cały bieg. U nas dość łagodnie podchodzą do takich wyskoków i z reguły jest tylko kara pieniężna (100-150zł), czasem zdarzy się dyskwalifikacja psa z zawodów. Co nie zmienia absolutnie faktu, że większosć psów nie jest w ogóle rozgrzewana... ściągnięte prosto z kanapy, a później płacz, że kontuzje. A wystarczyłoby z nimi pobiegać, albo przejść się na spacer na lince, wykonać pare ćwiczeń na rozgrzanie... Nie, bo się nie daj Boże zmęczy jeszcze i gorzej pobiegnie! :P Charci świat, całe to społeczeństwo jest dość specyficzne. Super ogarniętych i "otwartych" hodowców mogę policzyć na palcach jednej ręki, niestety. Dla wielu osób czas zatrzymał się jakieś 20-30 lat temu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gezowa

mylisz rozgrzewanie przed biegiem  z treningiem przed biegiem (minimum piec tygodni)

Ja nigdy nie puszczalam swoich psow w biegach komercyjnych. Mam adoptowana suke, ktora po latach pracy okazala sie za stara na robienie pieniedzy.

Nawet nie mam ochoty napisac cos sensownego, najpierw musiala bym wrzucic wiele scislej wiedzy, bardzo odleglej od "poezji" ktora posluguje sie Pani Mrzewinska.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now