Jump to content
Dogomania
pa-ttti

Kurs Trenerski Coape - opinie!!!

Recommended Posts

Pa-ttti, owszem, podjęłabym się prowadzenia grupy na wszystkie stopnie PT - inaczej nie miałabym w moim odczuciu prawa zadać Tobie takiego pytania. I kursantom przedstawiłabym na dzień dobry własnego psa, wykonującego te ćwiczenia, których miałabym nauczyć ich zwierzęta. To był kiedyś niezły sposób zachęcania do pracy - na początkowych ćwiczeniach demonstrowało się ćwiczenia wymagane na egzaminie w wykonaniu wyszkolonego psa. Były uwagi w rodzaju "mój tego nigdy nie zrobi", po czym po kilkunastu lekcjach okazywało się, że to nie takie trudne. No ale ponieważ nie jestem trenerem-behawiorystą po kursach COAPE, więc ciekawa byłam po prostu praktycznych umiejętności po takim kursie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

NAS? tzn nazywasz mnie pseudotrenerem? na jakiej podstawie? owszem, praca z psem to również np. jego strzyżenie. Czy groomer to nie zawód związany ze zwierzętami?
Jeśli, tak jak piszesz, jak coś robisz to profesjonalnie a nie po łebkach - to akurat w tym przypadku nie widzę między nami różnicy...

Napisz - jeśli możesz - jakimi osiągnięciami w zawodach sportowych możesz się pochwalić?
Pewnie rzeczywiście poziom 0 jest łatwy tak jak piszesz, ale czy to oznacza że każda osoba pracująca z psami jak i każdy właściciel powinien brać udział w zawodach? czy jak coś nie jest trudne to znaczy że każdy musi to robić...? dziwne podejście.

jeszcze co do oceny po 3,4tym pokoleniu - naprawdę czapki z głów jeśli tak szybko uda się jakiemuś hodowcy wypracować własną, stabilną linię... osobiście jeszcze takiego nie poznałam.

 

Nie tylko chodzi o COAPE, ale ogólnie, o wszystkie kursy. Co widnieje na Waszym certyfikacje - praktyka, a ja tej praktyki nie widzę

https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xfp1/v/t1.0-9/p526x395/10790_1443662759269281_3322427113937337475_n.jpg?oh=1f6f096cce563433ceb264600a174047&oe=55C0A7FF&__gda__=1442189674_3f70ec074acaf99e13066f13592efe5e

 

Czy Ja kiedyś pisałam, że należy mieć nie wiem jakie osiągnięcia ? Dla mnie naprawdę wystarczy, jeśli daną osobę zobaczę na zawodach. Może ona nawet zająć ostatnie miejsce, ale chcę mieć możliwość zobaczenia jak ze sobą współpracują człowiek i pies, w bądź co bądź stresowej sytuacji, nie na swoim placyku.

Ja w sport bawię się kompletnie amatorsko. Z obecnym psem doszliśmy do 2 w PT i Obi, w agi nadal jesteśmy w jedynce, co przy zaledwie 10 zawodach na których byliśmy jest normalne, no i w L-kach konkurencja największa. Chciałabym w tym roku dociągnąć do 3 w posłuszeństwie i 2 w agi, no i najpóźniej na wiosnę zrobić IPO-1. Ale będzie ciężko, zarówno z kasą, jak i czasem.  

 

Mówiąc o 3-4 pokoleniu maiałam na myśli pewne minimum, przecież doskonale wiesz, że niektórzy hodowcy uważają, że jak z pierwszą kupioną suką mają sukcesy, to jest to ich sukces hodowlany. Duża część hodowli nie dociąga nawet do 4-5 pokolenia, albo rozmienia się na drobne produkując, a nie hodując. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, po takim certyfikacie to wydawałoby się, że fachowiec profesjonalista. Jaką moc wywierania wpływu na ludzi ma taki certyfikat, niech świadczy moja niedawna dyskusja na fejsie:

ktoś A do kogoś B: "czy jest pani legalnym treserem a nie samozwańcem, tzn. czy ma pani dyplom behawiorysty / tresera?" No to na to ja, jako C: "że dyplom nie dowodzi profesjonalizmu i jest wart mniej niż 0, ze względu na niski poziom kształcenia na tych kursach". I uwierzcie, że osoba A potraktowała mnie jak zwolennika samozwańców i dłuższą chwilę mi zajęło wytłumaczenie o co tak naprawdę chodzi, włącznie z odesłaniem m.in. do tej dyskusji.

 

Co do Pa-ttti - myślę że im bardziej będziemy naciskać na nią personalnie, tym bardziej będzie ten kurs zachwalać i pisać rzeczy, co laikowi, szukającemu feedbacku jeszcze bardziej zaciemnią obraz. Ot, prosty mechanizm psychologiczny ;) Na szczęście Pa-ttti deklarowała, że nie planuje szkolić, tylko chciała zdobyć porcję nowej wiedzy. Wierzę, że jako osoba ambitna, znajdzie czas i ochotę aby wybrać się np. na zawody obedience jako  obserwator. Wstęp jest za darmo. Można popatrzeć na pracę psów oraz porozmawiać z zawodnikami - proponuję jak będą już po starcie. To powinno wiele wyjaśnić w kwestii dlaczego my uważamy, że poziom wyszkolenia na kursie COAPE, jak i dyplom tejże są warte mniej niż zero w kontekście kwalifikacji do wykonywania zawodu "trener / behawiorysta". Bo jak na pierwsze kroki i kontakt z tematem, OK, przyznaję że miało prawo się podobać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Fajna rozrywka -poczytalam o tym Coape, najlepszy artykul dla lek. wet. Czyli najpierw duzo wody, reczy powszechnie wiadome, zadnej wiedzy fachowej, a potem jedyna wskazowka - klient z problemami - wyslac do behawiorysty z Coape,

Share this post


Link to post
Share on other sites

przeglądam zdjęcia, i nie wiem co jest nie tak. Możesz napisać jakie błędy zauważasz na podstawie tych zdjęć z linką?

 

https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/v/t1.0-9/11178204_889249544431119_5497542347736795970_n.jpg?oh=fa22857ffec97d9fb3060008068e70d3&oe=560790B1

 

No nie wiem, może jeszcze zawiązać na tym psie kokardkę z tej linki. :)  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po co ta linka przy zabawie, taka długa jak na ślady i to jeszcze trzymana przez drugą osobę? Żeby pies miał się w co zaplatać (gdzie i tak tylna prawa już jest zapętlona) i załapać traumę na zabawę? Bo trudny i niebezpieczny to na pewno nie jest, bo BHP organizatora zabraniało udziału takowym :P

 

Pa-ttti, ja na posłuszeństwo mam króciutką, max 80 cm jak nie mniej. Służy do:

1) ewentualnego kontrolowania idealnie regulaminowej pozycji przy nodze, o ile zajdzie taka potrzeba

2) naprowadzenia na przeszkodę w postaci ok 2 kroków zrobionych wspólnie z psem - bo mam sucz, co się miga jakby tu nie skoczyć, bo po co jak po aport można lecieć bokiem ;)

3) do przytrzymania psa przez pomocnika przy ćwiczeniu przywołania kiedy celowo nie chcę tego robić z warowania

 

No ale taki sznur to chyba tylko po to żeby się powiesić albo psa połamać ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajna rozrywka -poczytalam o tym Coape, najlepszy artykul dla lek. wet. Czyli najpierw duzo wody, reczy powszechnie wiadome, zadnej wiedzy fachowej, a potem jedyna wskazowka - klient z problemami - wyslac do behawiorysty z Coape,

 

To się ciesz, że nie spotkałaś się z ich behawiorystami w realu. To dopiero rozrywka, jak dwie-trzy osoby z róznych kursów i miejsc zamieszkania w Polsce, podają dokładnie takie same przykłady, tymi samymi słowami, jakby wkuwali je na pamięć. I ta sama wkuta metoda, jest serwowana dla każdego psa, niezależnie od stanu faktycznego, rasy, wieku psa. Po prostu metody wytrychy.

Co oczywiście czy tak małej ilosci godzin i braku wymagań na wejściu od przyszłych adeptów jest normalne. I gdyby te osoby później robiły coś w tym kierunku, aby zdobyć jakieś praktyczne umiejętności, to nie byłoby jeszcze źle. Ale oni spoczywaja na laurach, bądź robią następne teroetyczne kursy, bo przecież sport to samo zło i jak mi napisała absolwentka takiego kursu, nie ma różnicy czy pies siedzi prosto, czy na prawym półdupku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajna rozrywka -poczytalam o tym Coape, najlepszy artykul dla lek. wet. Czyli najpierw duzo wody, reczy powszechnie wiadome, zadnej wiedzy fachowej, a potem jedyna wskazowka - klient z problemami - wyslac do behawiorysty z Coape,

Sjette, ja kiedyś też czytałam taki jeden dla lek. wet. To chyba było o lękliwych. No i dokładnie ta sama konkluzja - do behawiorysty z COAPE :D

 

Brezyl, a co do filmiku ze spanielem, to tak, on dostał ostry łomot tą smyczą behawioralną czyli dławikiem. Tak się składa, że kiedyś trafiłam na odcinek Cesara Milana. Ten sam problem i też spaniel. Tylko u Milana przynajmniej było pokazane step-by-step bez wycinania fragmentów "niepoprawnych politycznie". Także cudów nie ma nawet w Erze, a już na pewno nie w WŁ.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Furie, pamietsz pisalam Ci na priwa i narzekalam na filmiki z coursingow. Ze np. pani na starcie zdejmuje z psa obroze i smycz i rzuca mu pod nogi - starter nie reaguje. A to jest najlepsza metoda na to zeby pies skrecil kark. Nie wiem z jakich powodow Wam sie ta linka nie podoba, ale jakby ktos zrobil to w mojej obecnosci to bym zabila.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sjette, a pewnie że pamiętam, ja sobie nawet zwizualizowałam w wyobraźni tę masakrę. No to nam się ta linka nie podoba z tego samego powodu, mimo że posłuszeństwo a coursing to zupełnie inna skala prędkości. Poza tym narzędzie treningowe stosuje się po coś. A taka linka nie znajduje uzasadnionego zastosowania na żadnym normalnym ćwiczaku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Obstawiam, ze ta linka to jest po to, zeby pies nie zwial i np. koni nie pogonil. Cos w stylu: masz piesku luz, ale jestes pod kontrola, wiec jak luz to i linka bez ladu i skladu zaplatana lezy.

A spanielowi z filmiku wspolczuje, biedne zwierzatko:(

Share this post


Link to post
Share on other sites

https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/v/t1.0-9/11178204_889249544431119_5497542347736795970_n.jpg?oh=fa22857ffec97d9fb3060008068e70d3&oe=560790B1
 
No nie wiem, może jeszcze zawiązać na tym psie kokardkę z tej linki. :)


a konkretnie? co konkretnie osoby na zdjęciu robią źle? czy wydają źle jakąś komendę, czy mają złą mowę ciała? co Ci się nie podoba w przeprowadzeniu tego ćwiczenia i co byś zmieniła? co ogólnie uważasz za minut w sposobie przeprowadzenia tego ćwiczenia? tłumaczyć, jak rozumiem, nie trzeba, o co tutaj chodziło - wszystko przecież wiesz doskonale na podstawie tego zdjęcia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obstawiam, ze ta linka to jest po to, zeby pies nie zwial i np. koni nie pogonil. Cos w stylu: masz piesku luz, ale jestes pod kontrola, wiec jak luz to i linka bez ladu i skladu zaplatana lezy.

A spanielowi z filmiku wspolczuje, biedne zwierzatko:(


:) chciałabym zobaczyć takiego super trenera który ma cały czas linkę prosto, nie zawiniętą w żadnym miejscu :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
jka stanę w obronie linki. Tyle, że pies na kursie trenerskim wg mnie, nie ma prawa byc na lince, a trener powinien juz wiedzieć, jak sie pracuje z psem na lince.
Linke uzywam i polecam każdemu, kto nie ma 99% odwoływalności psa, każdemu komu pies wychodzi z ręki. Jako zabezpieczenie i uniemożliwienie psu przeprowadzania własnych planów. Psy na linkach (takie psy) mam tez na zamknietym, ogrodzonym placu. NIe ma nic bardziej psujacego wizerunek przewodnika niz pokazanie bezsilności. Linka jest skuteczna.
Linka czasem sie zaplącze, pies musi sie nauczyć poruszać z długa lina między łapami, przewodnik musi sie nauczyć z nia pracować, żeby sie w niej nie plątać.
Ćwiczenie, w którym jedna osoba trzyma psa na lince a druga sie nim bawi mnie nie szokuje, bo niby co w tym szokujacego. Szokujace jest to, że rzecz się dzieje na kursie trenerskim, na tym poziomie takie ćwiczenia zdaja się być nie namiejscu. O ile psy na zajęciach to psy członków kursów. Jeżeli to przypadkowe psy, nie czepiałabym się.
Ocenianie po kilku zdjęciach moze byc bardzo mylące, bo każdemu z nas jak tu stoi, mozna by bez trudu zrobić jakies "komromitujace zdjecie", o to jestem w stanie się założyć.

Zas co do tematu głównego, to taki kurs trenerski jest dla mnie skandalem. Podobnie jak kursy WŁ, i egzamin trenera, który zdarzyło mi się widzieć na filmiku. Porażające.

Share this post


Link to post
Share on other sites
dochodzę do wniosku, że chyba wystarczyłoby tylko jakoś zmodyfikować nazwę kursu, i nie mielibyście już do czego się przyczepić?
Wszyscy, którzy byli ze mną na tym kursie, poszli na niego po zapoznaniu się z planem całego szkolenia, a nie po spojrzeniu na jego nazwę. Owszem, jest ona myląca - daje do zrozumienia że jest to kurs dla ludzi którzy już są behawiorystami.
Zwał jak zwał - w opisie kursu napisane jest że można go ukończyć przez zrobieniem kursu dyplomowego

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bylam dzisiaj na treningu, sympatyczny dziadek byl szefem - tak mysle, oni sie z szefowstwem nie obnosza. W kazdym razie poinformowalam ze suka biega u mnie pierwszy raz, ze poniewaz byla uzywana do dziwnych rzeczy, to za nia nie recze i musi biec solo.W zanczeniu takim ze moze gryzc i inne psy "zepsuc" - choc to raczej nieprawdopodobne. I ze jest stara, tylko krotki dystans.
Facet powiedzial ze mi pomoze. Nie prosilam o to, ale to bylo polecenie, nie oferta. Patrzyl mi sie na lapy, ja przeciez nie mam napisane na czole ze umiem psa do boksu wkladac. Zeby zrobic mu przyjemnosc dalam mu smycz po zdjeciu. Jakby zobaczyl ze robie cos zle to by mi nie dal jej puszczac, tylko sam to zrobil.
Bezpieczenstwo psa jest najwazniejsze. Trzeba naprawde byc bez pojecia zeby dopuscic do takiego zaplatania linki na nodze i jeszcze psa pobudzac do szarpania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wiesz co, nie każdy pies osiaga taka prędkość jak chart, co więcej nie porusza się tak gwałtownie jak [pies wyskakujący z boksu startowego). nie ma takiej możliwości, żeby przy zabawie z psem raz na czas sie nie splątać.
O tym, która z nas ma mniejsze pojęcie dyskutować nie będę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pa-ttti, tak, gdyby kurs miał nazwę adekwatną do przerobionego materiału i poziomu, np. "kurs podstaw teorii i podstaw pracy z psem", ja bym się nie czepiała. Myślę że pozostali również nie. Mimo że poziom i tak byłby oceniony nisko, bo na porządnych kursach z podstawowego posłuszeństwa wygląda to dużo lepiej. Gdyby nazwać ten kurs zgodnie z prawdą, to mimo takiego samego poziomu, o wiele niższa byłaby jego szkodliwość społeczna. Byłby to po prostu słaby kurs. Nic więcej. I w najgorszym razie kursant nauczyłby się byle jak. A teraz wielu osobom może się wydawać, że po skończeniu zdobyli kwalifikacje do pracy. A klientom, którzy widzą certyfikat, że trafili do fachowca. Niestety kurs dyplomowy, czyli ten poziom wyżej, niczego tu nie zmienia. Nie chodzi o uprzedzenia, tylko realny poziom. Ja sama kiedyś chciałam iść, ale spytałam osób bardziej doświadczonych. Posłuchałam, bo mam zaufanie, ale naocznie, czytając program, oglądając fotki i filmiki nijak nie widziałam o co im chodzi. Dzisiaj, widzę i wiem, że mój aktualny trener musiałby wiele rzeczy odkręcać gdybym poszła. Kwestia pracy pod okiem fachowca. Mimo że nie oglądaliśmy razem ani tamtych fot ani filmików. Po prostu ćwiczyłam, wykonywałam polecenia i obserwowałam innych. Umiejętność oceny przyszła sama. To samo z chodzeniem przy nodze. Ktoś mi kiedyś powiedział na Mistrzostwach Polski że dana osoba ma słabe chodzenie. Ja: "ale jak? nie wyprzedza, zwroty petarda, cały czas full kontakt i chyba dostała maks punktów". Dzisiaj wiem o co temu komuś chodziło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem z jakich powodow Wam sie ta linka nie podoba, ale jakby ktos zrobil to w mojej obecnosci to bym zabila.

 

Chodzi tylko o kwestie bezpieczeństwa. Oczywiście takie zaplatanie może sie zdarzyć, ale jesli psy ćwiczą na linkach, po to aby trenerzy nauczyli sie prawidłowej pracy to widać, że się nie nauczyli.Psy są w takiej odległości od siebie, ze nikt nie miałby czasu na zadziałanie linką, nawet gdyby nie była zaplatana wokół psa, nie mówiąc o tym ze nieźle popaliłaby ręce.

To są psy osób, które przyjechały na kurs. Co zresztą widać na zdjęciach z innych kursów, gdzie niektóre psy całkiem nieźle chodzą w kontakcie.

Pa-ttti, gdyby kursantom nie wydawano dyplomów sugerujących zdobytą wiedzę, to cała ta dyskusja nie miałaby miejsca. Tylko, kto z kursantów, za trzy zjazdy kursiku na tym poziomie zapłaciłby te prawie 4 tysiące złotych ?

 

http://coape.pl/kurs-trenerski-dla-behawiorystow - nie przyjmuje się psów agresywnych, a w materialne przerabia mijanie psów agresywnych przez "normalne", obronę zasobów, itp. Co oznacza pies agresywny, nie potrafiący pracować w grupie, kto będzie to oceniał ?  

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pies na zdjeciu ma zaplatana linka tuz nad stawem skokowým. Co moze skutkowac uszkodzeniem zyly (tetnica raczej nie peknie) i krwiakiem. Uszkodzeniem nerwu. Zerwaniem sciegna pietowego. I tak dalej.
Osoba nadzorujaca to szkolenie powinna natychmiast kazac przerwac i usunac linke.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pies na zdjeciu ma zaplatana linka tuz nad stawem skokowým. Co moze skutkowac uszkodzeniem zyly (tetnica raczej nie peknie) i krwiakiem. Uszkodzeniem nerwu. Zerwaniem sciegna pietowego. I tak dalej.
Osoba nadzorujaca to szkolenie powinna natychmiast kazac przerwac i usunac linke.


linka leży na ziemi, jest jeszcze z metr zapasu, żeby została naciągnięta. Ale brawo za tak dużą wyobraźnię, ona jest niezbędna w pracy z psami :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bo to jest kwestia nazewnictwa. Jakby kurs byl nazwany zgodnie z prawda to nikt by sie go nie czepial, bo i po co? Malo to takich kursow? Co najwyzej mozna sie usmiechnac pod nosem, ze ktos tyle kasy wywala, no ale kto bogatemu zabroni;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

linka leży na ziemi, jest jeszcze z metr zapasu, żeby została naciągnięta. Ale brawo za tak dużą wyobraźnię, ona jest niezbędna w pracy z psami :)


Widziałam, już znacznie mniejsze "zagrożenia" kończące się kontuzją, wymagającą odsunięcia psa na parę tygodni od treningu, np: w agility. Nie każdy pies ma temperament ozdóbek, mój na przykład potrafi po zdobyciu szarpaka wystrzelić gwałtownie w górę, co mogłoby się skończyć zadzierżgnięciem linki na łapie.A takie duperele naprawdę czasami potrafią się paprać, gdy pies jest obciążony treningiem.

Bez jaj, ten kurs ma tyle wad, że czepianie się akurat linki jest śmieszne.


Tez tak myślę, ale nie mogłam odkryć, po co była ta zabawa z linką. Pa-ttti" mnie oświeciła, ze uczyli się prawidłowo nią posługiwać, oczywiście w najbardziej idiotyczny sposób, jak wynika z zdjęć przerzucając się w dwie osoby aportem, za którym pies biegał od jednej do drugiej, zaplątując się coraz bardziej w linkę. Ja jestem troszkę na punkcie linek przeczulona, bo w niektórych rękach to prawie taka "broń" jak sznurkowa "flexi", a na psich wybiegach już niejedną taką przygodę przeżyłam, łącznie z udzieleniem pierwszej pomocy osobie, która została pogryziona w momencie rozdzielania psów, które splatały się linką, tak mocno, że był duży problem z ich rozdzieleniem. jak drugi raz spotkam się z taką sytuacją, to się zapytam czy przypadkiem nie mam doczynienia z kolejnym specjalistą z COAPE.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×