Jump to content
Dogomania
  • Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    
radiesteta

Sylwestewr czyli jeden z najtrudniejszych dni dla naszych psów

Recommended Posts

Majkowska - ja to wszystko wiem. Jeden to aporter brzydzący się aportem. Przy czym wcale nie wiem czy taka na przykład kaczka z błota nie byłaby jednak fajna - specjalnie dla psa nie będę do kaczek strzelać. A wszelkie sztuczne aporty odpdają. On woli sobie trochę poganiać, trochę poweszyć, nieco pokopać, poleżakowac, potarzac się, pokapac w kazdej wodzie. Z psmo bawi się niezwykle rzadko - muszą to być psy specjalne. Takie indywiduum.

Do tego - biedak z niedoczynnością tarczycy. To też odgrywa wielką rolę.

Drugi to młody pastuszek - pies do bydła, rasa nadal użytkowa w kolebce - Pem. Niestety - jego pasienie to nie tak jak w przypadku BC hipnotyzowanie wzrokiem. W przypadku Pema to szczypanie i kąsanie. I w tym momencie jego rozwoju nie ważne jak, ale wazne aby całe otoczenie poruszające się na rolkach, rowerkach, biegające i skaczące bylo poza granicami jego zapędów pasterskich. Nie są to łątwe psy. Są to bardzo trudne psy. Uczą się w ułamku sekundy. I kazdą komendę natychmiast trenują na Tobie. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że ludzie widząc rudą uszatą glizdę natychmiast wpadają w euforię.

 

Takich mam dwóch cudaków. Znam doskonale ich potrzeby, wiem doskonale czego im trzeba i co im muszę zapewnić. Czytam w nich jak w swoim własnym pamietniku. I nie mam problemu z oceną co im daje radochę a co będzie tylko głupim trenowaniem moich ambicji.

 

Psy sa przerózne.

Mam kolezankę z gordonem. Piękna suka. Pieknie biega w "polu". Ale uwierz mi - prawdziwe szczęście na pysku widac u niej tylko w momencie gdy gania z moim białym niedźwiadkiem i kolezanką rodesjanką. Bynajmniej nie jest to praca w polu. Taka święta trójca. Jeden facet i babska obstawa - bo tak to wyglada. A Gamoniek? Pastuszek? Najbardziej szczęsliwy jak sobie może poskakac po dużych futrzastych niedźwiadkach. Nie kąsając ich. Albo odgryzac głowe jednodniowemu kurczakowi, którego najpierw podrzuca w powietrze (kurczak martwy, takie whole prey)

 

Wolę zapewniac moim psom prawdziwe szczęscie anizeli to "szczęście" do którego zostały stworzone. Podobno...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wolę zapewniac moim psom prawdziwe szczęscie anizeli to "szczęście" do którego zostały stworzone. Podobno...

 

cieszę się że wiesz wszystko ;)

Z tym że na tle prawdziwe szczęscie a "szczęście" brzmi jakby z nutą pogardy wobec tego drugiego . A to drugie psy robią od wieków wieków wieków i gdyby to nie było "to" to ludzie by się w to nie bawili, ani nie hodowali raz myśliwskich opartych na takich a nie innych predyspozycjach.

 

Ale macie racje, koniec offa.

 

 

Jak przetrwaliście?

U nas ok,choć sąsiad dał czadu i puszczał petardy pod nasz balkon(rozpryskiwały się idealnie przy szybie naszego okna) co bardzo zaaferowało pieska, piszczał , świszczał stojąc przy oknie  a potem tuptał merdając pod drzwiami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie wiem, czy tylko ja to widzę, ale zabawa laserem z psem rasy pasterskiej-enigmatycznej, ale tak twierdzi izka, który ma problem z rowerzystami itd. to jest skrajna ignorancja i brak znajomości podstaw psiej psychiki.

Poza tym...nie wiem, jak można porównywać potrzeby zdrowych, aktywnych, wysportowanych psów z "aporterem", który nie ma właściwego dla rasy temperamentu i jeszcze do tego jest chory. Wcześniej izka pisała, że jej psy są zdrowe. Nic dziwnego w takim razie, że wystarczy im "truptanie" w miejskim parczku. Warto jednak przyjąć do wiadomości, że inne psy mają znacznie większe wymagania.

My też przetrwalismy spoko. Nawet nasza bida o północy stwierdziła, że jednak wpadnie na imprezę :-) i opuściła swoją siedzibę w przedpokoju

Share this post


Link to post
Share on other sites
U mnie było ciężko, ale daliśmy radę, Czar schował się w najcenniejszym miejscu i w epicentrum drżał, potem zasnął ma szczęście :). Oczywiście kochany sąsiad walił ile wlazło, no ale członkowi nie przemówisz, pomijam fakt, że strzały zaczęły się już ok.9 :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uff, u nas było spoko. Psisko nie było zachwycone kanonadą po północy, ale bez strachu. Bardziej na zasadzie "Co to za dzikie zwyczaje, żeby o tej porze zakłócać psu nocny odpoczynek. Dajcie spać!". Ale dostał kawał suszonego żwacza i spokojnie zajął się przekąską. Jak skończył, kanonada akurat ucichła, a psiak z powrotem poszedł spać, nażarty i zadowolony :)    

Share this post


Link to post
Share on other sites

my daliśmy radę. podałam no stress, ale chyba niepotrzebnie ;) Etna ma cieczkę, może burza hormonów sprawiła, że nie reagowała w tym roku na strzały? raz się tylko wszyscy przestraszyli łącznie ze mną, jak któryś sąsiad strzelił pod moim oknem...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem, czy tylko ja to widzę, ale zabawa laserem z psem rasy pasterskiej-enigmatycznej, ale tak twierdzi izka, który ma problem z rowerzystami itd. to jest skrajna ignorancja i brak znajomości podstaw psiej psychiki.

Poza tym...nie wiem, jak można porównywać potrzeby zdrowych, aktywnych, wysportowanych psów z "aporterem", który nie ma właściwego dla rasy temperamentu i jeszcze do tego jest chory. Wcześniej izka pisała, że jej psy są zdrowe. Nic dziwnego w takim razie, że wystarczy im "truptanie" w miejskim parczku. Warto jednak przyjąć do wiadomości, że inne psy mają znacznie większe wymagania.

My też przetrwalismy spoko. Nawet nasza bida o północy stwierdziła, że jednak wpadnie na imprezę :smile: i opuściła swoją siedzibę w przedpokoju

Myślę, że Brutus jest 100% bardziej zdrowy niż twoja kaleka po operacji...

Gdyby ci się się kiedyś udało nauczyć czytać to odczytałabyś rasę tego psa enigmatycznej pasterskiej rasy - ale to trzeba cokolwiek wiedzieć na temat kynologii... zamiast setery nazywać wyzłami :-)

 

Generalnie - wracając do tematu - obejrzeliśmy fajerwerki wszyscy razem przez okno. Młody nawet leżał sobie na parapecie. A o 1 w nocy poszliśmy sobie na długi spcerek do parku. Bez smyczy... i z laserkie rzecz jasna. Luzik.

Share this post


Link to post
Share on other sites
U mnie o północy strach, ale do przeżycia ;) Trochę popiszczała, pokręciła się, pogryzła kość i poszła spać. Dzisiaj też strzelają, ale takie pojedyncze, daleko nie robią na niej wrażenia ;) Zdecydowanie lepiej niż w tamtym roku, mimo że żadnych leków nie dałam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

oj izka...

 

po pierwsze: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wy%C5%BC%C5%82y_brytyjskie

 

nawet wikipedia to wie:))

 

a moja "kaleka po operacji" juz dawno zapomniala, ze miala jakakolwiek operacje. moj pies mial zerwane wiezadlo krzyzowe-od tego nie zostaje sie kaleka jesli zajmie sie toba dobry ortopeda, a rekonwalescencja zostanie przeprowadzona jak nalezy.

 

biega po polach, biega po ringach i jest aktywniejsza niz wiekszosc znanych mi psow:)) tak wiec:)) idz sobie "potruptac":))

 

 

http://i60.tinypic.com/iw64xj.jpg

 

http://i58.tinypic.com/110hw5l.jpg

 

http://i59.tinypic.com/33cu2x3.jpg

 

http://i59.tinypic.com/21logur.jpg

 

widzisz wiec, izo, ze troche nieudolnie probujesz obrazic mnie i mojego psa, bo brutus prawdopodobnie za moim pieskiem wachalby dym:)))

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kula została sama na 3 godziny, w tym północ, jak co roku. Po powrocie zastaję ją w świetnej formie, zaspaną, ucieszoną, chętną na spacer. Myślę, że przy mnie może większy by bal robiła, a tak to nie ma komu się wyżalać, włazi do swojej budki i już.

Zostawiam zapalone wszystkie światła, zasłaniam okna, w miseczce jest dodatkowa kolacja (zjedzona).

Share this post


Link to post
Share on other sites

No..... taką Krę akurat mogę sobie puszczać i w Sylwestra nawet kurcze na Rynku. Ale to wyjątek. Reszta psów mimo dużego do nich zaufania jednak jest bardziej niż zwykle osmyczona i pilnowana.. 

 

Kra oczywiście dzikim bombardowaniem zachwycona, Żubr, Piku i Szyszka spędziły wieczór na radosnej bijatyce i wygłupach, Maniulec i o dziwo Taj spokojnie. Perełka sfilcowana w transporterku, ale obrabiania smaka nie odmówiła. Tylko biedna Lila najgorszą kanonadę przetrwała schowana za ... sedesem.. 

Czyli nie było źle ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

U nas słabo było... mimo obecności babci, schronu z poduszek i leków Kreska całą noc panikowała. Z relacji babci wiem że w przyszłym roku muszę dać coś powalającego i/lub psa zabrać ze sobą.... Krecha całą noc na chodzie, nie potrafiła sie położyć nawet na chwilę, kręciła się w kółko, dramat...

Dostała Valused, który podobno daje dobre efekty, psa koleżanki w tym roku uspokoił na tyle że przedrzemał większość nocy a zazwyczaj na lekki wystrzał dostaje drgawek i wyje w niebogłosy..

A ja już nie wiem co mogę dać za rok...

Wet zaproponował coś o nazwie Sedan/Sedam  znacie? Mocno się kojarzy z Sedalinem więc podziękowałam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now


×