• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    
radiesteta

Sylwestewr czyli jeden z najtrudniejszych dni dla naszych psów

131 posts in this topic

 

Ale Wy chyba zapominacie, że siedząc z pieskiem w kuchni, piwnicy czy gdzie tam jeszcze i głaszcząc go i nagradzając podczas gdy on się ewidetentnie boi to zwyczajnie w świecie wzmacniacie ten strach ....

 

 

Dlatego kluczowe jest to, że jeśli się ktoś decyduje na taki krok, musi działać już długo przed "kanonadą", jak już pisałam ;) mój pies tak potwornie boi się strzałów i błysków, że nawet ziołowe uspokajacze nic by mu nie dały, a do mocniejszych leków mam pewne obawy. I gdyby był już przestraszony, to nie dałoby się w ogóle nic z nim robić, bo zmienia się w skomlącą i trzęsącą się galaretę. A kiedy zajmę psa już przed i przygotuję mu wyciszone pomieszczenie bez okien, gdzie nie docierają błyski, to w ogóle się nie boi- wtedy hałas nie jest tak dokuczliwy, błysków też brak, a on jest zajęty zabawą i nie zwraca uwagi na docierające do niego już dużo bardziej ograniczone bodźce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zawsze można psa oddać do hotelu jak nie ma z kim go zostawić. Po to są hotele żeby pomagać i w takich sytuacjach, pies nie zostaje sam ze sobą, raźniej mu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
 

O własnie dziękuje .Tego typu opinie mnie interesowały. A nie ma czasem jakiegoś środka który po wodował 1 razowo takie otumanienie, otępienie psa na te 1 noc ?

 

Dałam raz swojemu psu taki środek, nie pamiętam nazwy, ale od weta. W zasadzie dałam mu pół dawki bo balam się za mocnej reakcji. Nawet po połowie pies wyglądał jakby się naćpał, źrenice w zasadzie zajmowały całą gałkę oczną, głupol chciał się ze mną bawić, ale nie mógł bo próbując do mnie podejść odstawiał taniec pijaka, a każda z łap wyginała się w inną stronę. Widać było, że jest świadomy wszystkiego co się wokół dzieje, tylko ciało go nie słucha. Całą noc przesiedziałam, żeby czuł, że ktoś jest z nim, a ten stan niedługo minie. O tym, żeby zasnął nie było mowy. Nigdy więcej...

Po ziołowych zawsze wszystko było ok, ale to trzeba dawać odpowiednio wcześniej

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ponieważ taki pies nie bedzie jojczony i nie będzie przebywał w atmosferze stresu i histerii zapewne będzie spac w najlepsze. Byc może na zakazanej kanapie między poduchami. I zapewne będzie to dla niego najlepsze na przyszłość co może go spotkac - w sytuacji trudnej - brak rozhisteryzowanego człowieka obok.

To samo sobie pomyślałam, większość właścicieli wprowadza swoje psy w stan strachu podczas wystrzału, rozpływają się nad psem przez co umacniają tylko ten strach w psie. Szczeniak nie umrze, poradzi sobie, nie ma co panikować. 

Chociaż ja na Twoim miejscu zrobilabym chyba taką próbe gdzieś w polu i petardą hukową wystrzeliła w pewnej odległości od psa mając ją na smyczy,tylko do tego będzie Ci potrzebna druga osoba, która to zrobi. Jak pies się przestraszy Twoja reakcja powinna być praktycznie zerowa, zachowujesz się normalnie jakby nic się nie stało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To będzie nasz pierwszy raz. Dla psa i małego kota.

Zostaję z nimi w domu, nikogo nie zapraszam. 24 to będzie pora spania więc zakładam że będziemy zamknięte już w sypialni.

Mam zamiar to olać, i posiedzieć przy kompie. Nie wzmacniać lęku pocieszaniem i tuleniem. Będę, ale pokażę że nie trzeba się bać.

Można tak? Pies ma 5 miesięcy a kot 7.

Mieszkam w stolicy w blokowisku więc będzie się działo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

U nas jak co roku będzie dramat. Nie pomagają żadne leki, no powiedzmy, że w skali od 1 do 10, moja piesa jest wyciszona na 3. Okna szczelnie zasłonięte, w każdym pokoju gra radio lub telewizor, niestety, to nie przynosi żadnego rezultattu. Mniej więcej jeszcze tydzień po Sylwestrze Frotka zestresowana jest do tego stopnia, że załatwia się na klatce schodowej, nie jest w stanie zejść na dół, nawet na chwilkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja już wiem jak mój młody zareaguje... zlewka totalna. W naszym parku juz strzelaja... w blokach wokół także. Za pierwszym razem Gambol stanął i spojrzał na mnie - z pytaniem - co mam robić? Zero reakcji ze strony człowieka, zero reakcji ze strony dorosłego kumpla... Teraz nie ma reakcji juz u młodego. Normalka... 

Najgorsze co można zrobić to zbyt mocno się zastanawiac, bac sie i przeżywac jak mrówka okres. Pies to wychwytuje w lot. I przyjmuje ze wszystkimi konsekwencjami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

mój Timi ma wywalone na strzały i nawet nie podnosi głowy. natomiast Etna boi się różnych rzeczy i ten strach, który kiedyś był lekkim niepokojem, został skutecznie wzmocniony przez moich teściów, w sposób jaki opisuje Rinuś. w tamtym roku musieliśmy się wspomagać tabletkami. obecność drugiego psa, który nie reaguje, też jej bardzo pomaga. włączamy głośno tv i siedzimy sobie jakby nigdy nic ;) na dwór nie wyszłaby, ale udaje nam się w miarę opanować sytuację.

niestety strach przed strzałami rozwinął się do strachu przed burzą i doszło nawet do tego, że widok deszczu kojarzy się z burzą i pies nie chce wyjść...

no ale my się nigdzie nie wybieramy na sylwestra ;) mamy cztery psy i świnki morskie, nie wiem jak zachowa się Sonia gdy usłyszy strzelanie. nie wyobrażamy sobie zostawić Etny samej ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie lubię skrajności. Pomiędzy "jojczeniem" a "ignorem" jest jeszcze wiele innych opcji. Psu, który się boi, trzeba dać wsparcie, ale wsparcie w rozumieniu psim, a nie ludzkim. Sprowadza się to do prostego "być przy psie". Nie chodzi o to, by głaskać i użalać się nad nim. Nie chodzi o to, by traktować go jak powietrze. Trzeba być i okazać psu wsparcie, zminimalizować stres, zasłaniając okna, puszczając muzykę. Jak się zestresuje tak bardzo, że będzie chciał się schować w łazience/pod łóżkiem - trzeba mu na to pozwolić. Nie widzę też nic złego w tym, by w takiej sytuacji usiąść na łóżku/kibelku ;) i po prostu być przy psie. Zachowując się normalnie i spokojnie, ale być przy nim.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro to preparat ziołowy, to tak sobie myślę, że podawać go powinno się dużo wcześniej, a do Sylwestra już tylko tydzień został. Nie bardzo wierzę, że będzie skutkował.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ponieważ taki pies nie bedzie jojczony i nie będzie przebywał w atmosferze stresu i histerii zapewne będzie spac w najlepsze. Byc może na zakazanej kanapie między poduchami. I zapewne będzie to dla niego najlepsze na przyszłość co może go spotkac - w sytuacji trudnej - brak rozhisteryzowanego człowieka obok.

 

Przepraszam, ale mam takie pytanie: czy Ty masz psa?

Pytam, bo pewna znajoma podeszła do sprawy mniej więcej tak jak Ty: wróciła po Sylwestrze do domu i zastała zdemolowane mieszkanie i psa, który niemalże zszedł na zawał.

Nikt mu nie jojczył, nikt nie pocieszał i nie histeryzował.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam łącznie już 4 psa w życiu (obecnie mam dwa) i żaden pies nigdy nie bał się wystrzalów, bo zawsze ignorowaliśmy ten fakt. może psy czuły w mojej osobie że nie trzeba się bać i byłam dla nich idealnym wzorem do naśladowania a może po prostu trafiłam na takie przypadki... ale patrząc na wpisy na dogo co średnio co 2 pies boi się wystrzałów, więc chyba takiego szczęścia bym nie mogła mieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moja poprzednia psinka - sznaucerka miniaturowa, olewała wszelkie huki, wystrzały, petardy, itp., itd. Obecna Frotka - adoptowana 5 lat temu ze schroniska jest sunią bardzo lękliwą. O ile pierwszy Sylwester w domu był do przeżycia, o tyle kolejne są dla niej potworne. Nie pomagają leki, odwracanie uwagi, głośna muzyka. Trzęsie się jak galareta, dyszy, nie może znaleźć sobie nigdzie miejsca. Nie nakręcam jej (w sensie nie głaszczę, nie tniutniam do niej jaka to jest biedna), zachowuję się normalnie - rezultat prawie żaden. A zaczynają u nas walić na tydzień przed Sylwestrem, i jakiś tydzień po kończą. Jak już się wszystko uspokaja, wychodzimy, a tu ci nagle łach jeden z drugim petardę niemal pod nogi rzuca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I co wtedy zrobiłaś?

Sama prawie umarłam na zawał, a robić nic szczególnego nie musiałam - pojechałam prawie na zębach z psem do domu, i nigdy bym nie przypuszczała, że 16 kilo psa ma siłę molosa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro to preparat ziołowy, to tak sobie myślę, że podawać go powinno się dużo wcześniej, a do Sylwestra już tylko tydzień został. Nie bardzo wierzę, że będzie skutkował.

na adaptilu na przykład jest napisane że na 2 h przed wystarczy podać....w rilexinie nie wiem jak jest

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam dwa psy, jeden się boi drugi nie. Oba traktowane tak samo. Nigdy nie miałam tendencji do użalania się nad psem i zawsze pilnowałam, żeby inni tego nie robili.

Viki jest ogólnie bardzo lękliwym psem. Potrafi też zacząć się bać czegoś co do tej pory było normalne (nie, nie nigdy nie wydarzyło się nic szczególnego co mogłoby spowodować uraz). Wystrzałów akurat bała się od zawsze i nie widzę w tym swojej winy. Nigdy nie zostawiam jej samej, ale nie matkuję jej. Jak zostawiam z kimś innym to zawsze tylko z osobą, której ufam, że zastosuje się do instrukcji i nie będzie nad psem ciumkać. Najlepiej jest ją zostawić w spokoju i pozwolić schować się tam gdzie ma ochotę, ale nie zostawiać samej w domu.

W tym roku pierwszy raz będzie miała dostęp do klatki. Widzę, że zawsze jak się czegoś boi to tam idzie i nawet potrafi się zrelaksować. Zobaczymy czy w sylwestra też z niej skorzysta i jeśli tak to czy ulży jej to w strachu. Zmuszać oczywiście nie będę, schowa się gdzie będzie chciała.

Share this post


Link to post
Share on other sites
U mnie też są 2 psy- jeden nie boi się wcale, ale dla drugiego okolice sylwestra to dni wyjęte z życia. Po rzuceniu fajerwerki niedaleko jej łap, niestety uaktywnił się lęk. Próbowałam "odczulania"- strzelałam niedaleko jej takimi kulkami co na odpuście się kupuje, stopniowo coraz bliżej psa, ale takie coś nie robi na niej wrażenia. Pojedyncze fajerwerki z daleka też nie. Ale już te w których widać błyski, i jest ich dużo- są straszne... Na szczęście czas okołosylwestrowy spędza w domu i wtedy jest luzik, ale na dwór to nie bardzo chce wyjść.I serio nikt jej nie niańczy- zobaczymy jak będzie w tym roku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A pokazywaliście psu że te wystrzały nie są takie straszne? Jak to robiliście, a może macie jakiś ciekawy artykuł na ten temat?

W wigilie wyszłam z 6miesięcznym pieskiem na spacer i nagle zaczęły się fajerwerki. Sindi wpadła w panike, a ja razem z nią bo zaczęła zrzucać obrożę, która wydawała mi się dobrze dopasowana. Teraz chodzimy na 2smyczach: jedna jest podpięta do zwykłej obroży, a druga na wszelki wypadek do dławika. Odkąd jjestem przygotowana na chałasy to ich nie ma, ale pierwsze spotkanie z nimi to totalna klapa. Jeszcze pokazałam psu, ze dobrze robi bojac się ich :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now