Jump to content
Dogomania
  • Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    
Sign in to follow this  
Szymonz

Umowa kupna-sprzedaży

Recommended Posts

Witam, dnia 16.03 tego roku odebrałem z hodowli zarejestrowanej w ZKwP 4-miesięcznego szczeniaka.
Niestety po przeglądzie weterynarza okazało się, że jedno jądro nie zeszło i raczej już ze względu na wiek nie zejdzie.
I moje pytanie brzmi- czy jeżeli w umowie kupna-sprzedaży psa jeden z punktów brzmi- "w dniu sprzedaży szczenię jest pełnowartościowym egzemplarzem, bez widocznych wad anatomicznych" to czy po około tygodniu po zakupie psa mogę bez żadnych problemów oddać szczeniaka i żądać zwrotu pieniędzy za psa? I czy jeżeli w umowie jest punkt "kupujący otrzymał szczenię zdrowe, w dobrej kondycji, bez widocznych wad" to zmienia jakoś sytuacje?
Hodowca stwierdził, że jądro jest wędrujące i ma szanse zejść do 8 lub 9 miesiąca. Ale ja wiem, że nie mam żadnej pewności więc zależy mi na zwrocie szczeniaka i otrzymaniu pieniędzy które na niego wydałem. Edited by Szymonz

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Szymonz']Powiedział to tym gdy weterynarz to stwierdził, wcześniej ani słowa o tym od niego nie usłyszałem.[/QUOTE]
Wszystko zależy od umowy. Przedstaw ją całą, to wtedy zobaczymy. Na miejscu hodowcy zwróciłabym Ci kasę i zabrał psa, bo jeśli po miesiącu życia z szczeniorem oddajesz go bez wahania, to może raczej należało zająć się chowem zwierząt a nie hodowlą. A co zrobisz jak następny pies w wieku 3 lat będzie miał pierwszy atak padaczki idiopatycznej lub wystąpi u niego PRA. Zwrócisz hodowcy ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pomyliłem się, psa odebrałem 16.03, czyli tydzień temu. Jądro które nie zeszło jest w wyższej temperaturze i ma tendencje do rakowania więc potrzebna jest operacja która jest kosztowna i ryzykowna ponieważ psy rasy którą kupiłem często nie budzą się z narkozy.

[quote name='Brezyl']A co zrobisz jak następny pies w wieku 3 lat będzie miał pierwszy atak padaczki idiopatycznej lub wystąpi u niego PRA. Zwrócisz hodowcy ?[/QUOTE]
Nie, nie zwrócę hodowcy 3 lata a tydzień to spora różnica i z tego co wiem to padaczka nie jest chorobą dziedziczną, proszę o odpowiedź w sprawie czy mogę bez problemu pojechać do hodowcy i zwrócić szczeniaka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Szymonz']Pomyliłem się, psa odebrałem 16.03, czyli tydzień temu.[/QUOTE]

Jak napisałam wszystko zależy od umowy. Z reguły jest to zwrot połowy kosztów lub wymiana na nowego szczeniaka. Jeśli nie masz tego wpisanego w umowie wszystko zależy od dobrej woli sprzedającego. Ja na miejscu hodowcy zwróciłam bym kasę i zabrała szczeniaka.

[quote name='Szymonz'] tego co wiem to padaczka nie jest chorobą dziedziczną [/QUOTE]

No to bardzo mało wiesz, tym bardziej że specjalnie zaznaczyłam w poście, ze chodzi o idiopatyczną. Ogólnie radzę przed kupnem psa trochę poszerzyć wiedzę lub znaleźć kogoś zorientowanego w kynologii. Bo o tym co powinno być zawarte w umowie, nie masz pojęcia, o tym jak sprawdzić linie rodowodowe, by maksymalnie wyeliminować możliwość wystąpienia wnętrostwa nie masz pojęcia, o padaczce coraz częściej spotykanej u wielu ras psów nie masz pojęcia. Kynologia to wbrew pozorom dość rozległa dziedzina, uczę się jej już ponad 20 lat i nadal czuję się laikiem.

[quote name='Szymonz']I moje pytanie brzmi- czy jeżeli w umowie kupna-sprzedaży psa jeden z punktów brzmi- "w dniu sprzedaży szczenię jest pełnowartościowym egzemplarzem, bez widocznych wad anatomicznych" I czy jeżeli w umowie jest punkt "kupujący otrzymał szczenię zdrowe, w dobrej kondycji, bez widocznych wad" to zmienia jakoś sytuacje? [/QUOTE]
Nie, jeśli chodzi o wnętrostwo. Cofnięcie się jąder jest możliwe do momentu zamknięcia się pierścienia pachwinowego, co powinno nastąpić przed ukończeniem 6 miesiąca. Należy pamiętać, że jądra mogą uciekać szczeniakowi gdy szczenię jest przestraszone (np: wizyta u weta), gdy temperatura otoczenia jest niska, itp. Edited by Brezyl

Share this post


Link to post
Share on other sites
Koledzy dobrze piszą. Zastanawia mnie kwestia Twojej niechęci do psa z takiego powodu. Rozumiem, że zapłaciłeś i chcesz żeby było ok, ale czy taki pies jest gorszy? Zastanów się nad tym Edited by tyrko

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zakup szczenięcia ZAWSZE wiąze sie z dosyc spora niewiadomą. Moze sie zmienic sie zgryz, moga nie wyrosnąc wszystkie stale zeby, jądro moze sie cofnąc, ogon prosty moze sie zakręcic , piekne szczenię moze wyrosnąc na srednio ciekawego psa drosołego i inne "cuda" moga sie przytrafic.
Żaden hodowca nie jest jasnowidzem i zaden hodowca nie jest w stanie zagwarantowac ze prawidłowy i rokujacy w momencie sprzedazy maluch rozwinie sie idealnie i prawidlowo w kazdym calu. Kupujac szczenie zawsze ponosi sie pewne ryzyko będac kupujacym.
Jądro moze sie cofnąc i to nie jest winą hodowcy. W wieku 4 miesiace zaden wet nie jest w stanie stweirdzic,czy owe jądro zejdzie jeszcze spowrotem czy nie. Jadro cofniete moze zejśc spowrotem w nideługim czasie,albo jak maluch skończy poł roku,albo 7 miesięcy albo i póxniej.Moze tez nie zejśc wcale.
Zwykle pomaga ściaganie jądra palcami do wlaściwej pozycji kilka razy dziennie,czasami mozna zdecydowac sie na podanie hormonów. Czasami w ten sposób trzeba sie "bawic" nawet do ukończenia przez psa roku.Jednak jesli wczesniej oba jądra byly w prawidłowej pozycji jest duze prawdopodobieństwo ze to, które sie cofnelo, uda sie sprowadzic spowrotem.Gdyby bylo schowane od poczatku-to juz inna sprawa.
Jeśli w momencie zakupu szczeniaka wszystko bylo ok /co zapewne potwierdziles swoim podpisem w umowie/ nie mozesz miec pretensji ,ze jadro sie cofnelo. Natomiast jesli w umowie jest dodatkowo zapis,ze zobowiązujesz sie do zapewnienia odpowiednich warunków oraz opieki w wtym w razie koniecznosci opieki weterynaryjnej, lepiej zajmij sie psem i zapewnij mu owa odpowiednia opieke. Bo w takiej sytuacji powinienies zrobic wszystko,aby psa nie narażac na ewentualne problemy zdrowotne-cofniecie jądra i nie sprowadzenie go spowrotem moze takie problemy spowodowac.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Radzę sobie poczytać prawo konsumenckie...
Kupujacy nie musi się znać na towarze który kupuje... jego podpis pod umową nic nie znaczy. Sprzedawca ma obowiązek sprzedać towar zgodny z opisem. W tym przypadku hodowca powinien zadbac o to by w umowie odpowiedni punkt brzmiał w sposób odpowiedni.
Kupujący w takim przypadku ma pełne prawo do zwrotu psa oraz żądania i otrzymania pieniędzy, które za psa zapłacił.

I sorki - pies w wieku 4 miesięcy ma oba jądra na miejscu. Jeżeli tak nie jest - to można sobie masować, cudować a szansa na zejście i zdrowie jest i tak nikła... wystarczy popytać weta - nawet konowała. Więc może skończmy z tym kompletnym brakiem odpowiedzialności hodowcy za wszystko. Zacznijcie spisywać umowy o odpowiednim brzmieniu, uczciwie wyceniac szczeniaki i sprzedawać je w sposób uczciwy, z uczciwym ponoszeniem konsekwencji

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='isabelle301'] Kupujacy nie musi się znać na towarze który kupuje... jego podpis pod umową nic nie znaczy. [/QUOTE]

Hmmm, dość daleka byłabym od potraktowania psa, jak pary butów. Dlatego przy nabyciu zwierząt nawet gospodarczych, nie tylko hmm "hobbistycznych" prawa konsumenckie są dość ograniczone. Odsyłam m. in do rozporządzenia ministra rolnictwa w sprawie odpowiedzialności sprzedawców za wady główne niektórych gatunków zwierząt z dnia 7 października 1966 r. Oczywiście nabywca może sobie zastrzec w umowie pewne rzeczy, ale wtedy z reguły cena szczeniaka wzrasta, lub hodowca rezygnuje z sprzedaży, no bo jeżeli ktoś kupuje tylko materiał rozpłodowy, a nie przyjaciela na całe życie, to raczej nie jest dla hodowcy odpowiednim materiałem na właściciela psa z jego hodowli.
Można kupić psa starszego, po wymianie zębów, nie mówiąc o zejściu jaj i nawet w Polsce takie szczeniaki są taniej, choć gdyby się trafił super wystawowy pies, to hodowca wolałby sobie go zostawić i wtedy trzeba by go nakłonić go mocną premią finansową do sprzedaży.


[quote name='isabelle301'] Kupujący w takim przypadku ma pełne prawo do zwrotu psa oraz żądania i otrzymania pieniędzy, które za psa zapłacił.[/QUOTE]
A o tym mówi umowa, a raczej to co w niej jest zawarte. Ja pisząc, że przyjełabym szczeniaka i zwróciła pieniądze, nie występowałam w interesie nabywcy, a psa. Osobiście nie wyobrażam sobie, aby oddać psa z tego powodu. Dlatego chyba nigdy nie będę hodowcą, bo próba kupna psa ode mnie byłaby dla nabywców trudniejsza niż obrona doktoratu, bo matura to pikuś. Ja osobie tak mało mającej pojęcia o psach, szczeniaka bym nie sprzedała.


[quote name='isabelle301'] I sorki - pies w wieku 4 miesięcy ma oba jądra na miejscu. Jeżeli tak nie jest - to można sobie masować, cudować a szansa na zejście i zdrowie jest i tak nikła... [/QUOTE] Aczkolwiek się zdarza.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niezależnie jak to brzmi - pies w tym momencie jest towarem takim samym jak para butów i obowiązują tutaj te same prawa. (sama nigdy bym w taki sposób nie postąpiła - serce i zwykłe uczucia by mi na to nie pozwoliły. Pies to przyjaciel czyli coś zupełnie innego niż para butów która na początku jest wrogiem numer jeden bo piją)
Te ustawy się nieco zmieniły... przerabiaam to ostatnio i studiowałam dość dogłębnie prawa konsumenta bo byłam do tego zmuszona (ale to zupełnie inna opowieść)
I niestety - umowa w tym momencie to papierek bez wartości. Bo - no własnie - kupujący nie ma obowiązku znac się na tym co kupuje i może sobie podpisywac, jeżeli kupił coś niezgodnego z opisem czyli "wolny od wad anatomicznych" ( a brak jądra w mosznie taką jest) to wina i odpowiedzialność spoczywa na sprzedającym - bo to na nim ciąży obowiązek uczciwego przedstawienia i opisania sprzedawanego "towaru"

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja w tym kompletnie nie siedzę, ale jakbyś znalazła coś z orzecznictwa w tym zakresie i się z nami podzieliła na forum to byłabym wdzięczna. Bo piśmiennictwo, piśmiennictwem, ale dopiero wyroki tworzą prawo. Zwierzę to jednak nie produkt spod sztancy w fabryce i duże znaczenie ma to czy hodowca oszukał, wprowadził w błąd kupujacego działając w złej wierze, czy też nie, po prostu matka natura zadrwiła z niego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mój problem dotyczył jajek... facet wysłał mi 200 gęsich jaj ale nie zapakował ich tak jak mu napisałam czyli należycie. Nietrudno się domyślić - w sortowni w Wawie mieli ogromną jajecznicę. Szukałam więc wszystkiego co mi pomoże w rozwiązaniu problemu bo kwota za jaja mała nie była.
Na forum prawnym w dziale prawo konsumenckie jest wszystko ładnie wyłuszczone. Co prawda nie szukałam tam przypadku zakupu psa.... ale przepisy są bardzo jednoznacznie brzmiące. Są tam tez interpretacje.
Po wgryzieniu się w to wszystko - doszłam do wniosku że człowiek bardzo głupi jest nie znając swoich konsumenckich praw.
I tak jak już napisałam - w przypadku psa/kota czy innego członka rodziny - ja osobiście wogóle bym sprawy nie robiła. Ale różne są pobudki kupna psa - nawet te, które nam się tutaj nie podobają. A konsument ma prawo do zakupu pełnowartościowego "towaru" lub "towaru ze skazami" ale cena musi być adekwatna a konsument powinien być o fakcie informowany.
Są różne przypadki - dysplazja wylezie po paru miesiącach, albo inna przypadłość, zęby stałe krzywe urosną, i parę innych - na to wpływu nie ma nikt. Jednak sprzedając 4 miesięcznego psa z jednym jajkiem - hodowca miał psi obowiązek poinformowac nabywcę o tym fakcie, jak również o fakcie, że to jajko ma marne szanse na pojawienie się w mosznie... kupujący miałby wtedy mozliwość decyzji i wyboru. A w umowie w takim przypadku powinien znaleźć się aneks lub dodatkowy punkt odnośnie tego własnie jajka... fakt opisany przez autora wskazuje że hodowca wiele ma za kołnierzem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Powiem tak, nie jestem prawnikiem wszystko zależy od tego co masz w umowie. Jeśli kupiłeś szczenię jako wystawowe,bez żadnych widocznych wad z jądrami w mosznie, tzw. jakości doskonałej za górną granicę ceny obowiązującej w rasie i nie ma w umowie żadnej wzmianki, że hodowca w razie chęci zbycia przez ciebie tego psa ma prawo pierwokupu za np. 1/3 ceny to wydaje mi się , że możesz oddać psa i dostać zwrot pieniędzy albo umówić się np, że hodowca zoperuje te jąderka na własny koszt jeśli one same nie zejdą do pół roku. Natomiast jeśli hodowca uprzedził Cię, że jąderka są wędrujące i w związku z tym cena psa została obniżona o powiedzmy koszty prawdopodobnego zabiegu operacji, której być może będzie konieczny aby jajeczka zeszły no to sorry. W każdej umowie kupna sprzedaży jest też zdanie, że w przypadku niejasności sprawy te można uregulować wg kodeksu cywilnego, czyli możecie się ciągać po sądach.
Prawdę mówiąc ja na miejscu hodowcy, zabrałabym szczeniaka i oddała kasę oraz nie chciała mieć nic więcej wspólnego z człowiekiem, który traktuje zwierzę jak rzecz tzn. znudzi mu się albo wymyśli sobie jakąś wadę, żeby tylko dostać forsę z powrotem. Edited by althaearosea

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pomyśl o tym, że być może człowiek kupił psa za ciężkie pieniądze z zamiarem wyrobienia uprawnień. Człowiek ten nie chce mieć stada psów w domu... bo może się zdarzy ten własciwy, bo hodowca sprzedał mu peta w pełnej cenie, bo jedyny powód dla którego pies nie dostanie uprawnień to bycie kastratem...
Każdy sprzedawca ponosi odpowiedzialność za to co klientowi sprzedaje. Hodowca wyjątkiem żadnym nie jest...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pomyśl o tym, że być może człowiek kupił psa za ciężkie pieniądze z zamiarem wyrobienia uprawnień.

Domyślam się. :) Dlatego też napisałam,że na miejscu tego hodowcy wolałabym zabrać pieska i oddać pieniądze. Nie tylko w trosce o swój wizerunek ale przede wszystkim dla dobra szczenięcia, które jeszcze jest u tego własciciela na tyle krótko, że może się aż tak nie zdążyło przywiązać aby rozstanie było bolesne.
Ważną rzeczą są dobrze skonstrułowane umowy ze sprecyzowanymi prawami i obowiązkami obu stron. Hodowca powinien starannie dobierać szczenięto domy a nie wciskać każdemu jak leci. Dokładne czytanie umów w przez nabywców też jest ważne, chroni to przed nieodpowienimi właścicielami ( miałam takiego niedoszłego klienta co nie chciał się zgodzić na moje wymaganie oznaczające zakaz trzymania psa na łańcuchu i w klatce czy jakimkolwiek innym miejscu niż mieszkanie, a także spławiłam pana, który odkupował psy i sprzedawał gdzieś niewiadomo dokąd ( w tym roku na szczęście jest to już zabronione) , więc dziękuję takim ludziom i do widzenia. Miałam też przypadek, że tknęło mnie przeczucie i nie sprzedałam szczeniaka do hodowli, która była nieszczera i chciała abym wybrała najtańszą sukę, na tzw. kolanka mogła być z wadami dykwalifikującymi do wystaw ( takiego szczenięcia nie miałam ale mogłam sprzedać z litości po niższej cenie szczenię piękne z zastrzeżeniem np. o sterylizacji) na podpisanie umowy się nie chcieli zgodzić.. Potem okazało się , że to kenel z kilkoma rasami, gdzie psy siedzą w klatkach...Zdarza się też , że pies się po prostu znudzi, bądź ktoś się rozczaruje co do rasy, po jakimś czasie stwierdzi, że nie pies pasuje do designu w apartamencie bądź też trzeba się nim więcej zajmować niż wynika z opisu ras na wikipedii. Powód zdrowotny też można sobie wymyślić, trudno tylko określić na ile wynika on z winy hodowcy a na ile z błędów nabywcy. Wg. mnie jeśli jest jakaś wada uniemożliwiająca rozród i wystawianie powinna być potwierdzona przez dwóch niezależnych weterynarzy. Zastanawia mnie tylko tak z ciekawości, co na temat jąder było napisane w protokole przeglądu miotu ( który hodowca miał obowiązek udostępnić do wglądu kupującemu aby ten zapoznał się z jego treścią). W moim oddziale np. komisja bardzo dokładnie ogląda i opisuje wszystkie szczenięta ze szczególnym uwzgl. jąder u samczyków. Co do faktu powinności hodowcy do poinformowania nabywcy o problemie z jądrami to ja nie mam wątpliwości. Może jednak też być tak jak pisze Brezyl, że jąderko się cofnie i potem znowu schodzi ? Czy nabywca przy odbieraniu szczeniaka sprawdzał osobiście stan jąder ?
Oczywiście ja pisze z punktu widzenia człowieka ( bo nie wyobrażam sobie abym którąś z moich suczek oddała hodowcy tydzień po kupnie i zażądała zwrotu kasy gdyby była jakaś wada, pomijam, że są one już dorosłe i bez wad :) ). Może z punktu widzenia prawnika wygląda to inaczej. Edited by althaearosea

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Tascha']
Żaden hodowca nie jest jasnowidzem i zaden hodowca nie jest w stanie zagwarantowac ze prawidłowy i rokujacy w momencie sprzedazy maluch rozwinie sie idealnie i prawidlowo w kazdym calu. [/QUOTE]
Oj Tascha , to cienka jesteś , podobnie jak ja ( bo tak jak i Ty , też jasnowidzem nie jestem :) ) ;) bo wielu 'hodowców' w mojej rasie gwarantuje brak wad genetycznych , że pies będzie idealny, championy i reproduktory na dzień dobry są od razu i jeszcze gwarantują charakter idealny , miłość wrodzoną do dzieci i wiele wiele innych bzdur . Ale cóż , nabywcy to łykają bo TAKIE właśnie ideały chcą .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Isabelle, pełna zgoda co do kwestii prawnych, jednak nie miałabym sumienia oddawać psa nawet jeśli okazałby sę PETem, owszem zażądałabym zwrotu pewnej części zapłaconej kwoty, gdyż PETy są w dużo niższych cenach, ale nie oddałabym ani nie zamieniła psa na innego. Tego psa przecież już się kocha nawet po krótkim czasie pobytu w naszym domu, jest jednostkowy, nie ma drugiego takiego, jest pewnym indywiduum i jeśli zamieniłabym go nawet na szczeniaka najlepszego na świecien pod względem cech to nie mogłabym zapomnieć o tamtym. Moja suka nie ma idealnego eksterieru i co mam się pociąć, że nie zdobędzie szeregu tytułów? Nie, nie potnę się kocham ją i będzie u mnie do końca swoich dni a jak kiedyś odejdzie to jak będę chciała to wówczas kupię szczenię wybitne co będzie to tytuły zdobywało, bo będę już miała większe doświadczenie w temacie kupna i na jakie cechy u szczeniaka zwracać uwagę, proste prawda?
Ja rozumiem zakładanie hodowli zakładaniem hodowli, ale to jest dla mnie jednak bezduszne podejście, pies to jednak nasz przyjaciel, ktoś kogo nie da się przeliczyć na pieniądze jeśli już do nas trafia. Dla mnie taka osoba nie kocha zwierząt i chce jedynie robić na nich łatwą i dużą kasę oraz ma do nich stosunek przedmiotowy:placz:. Taka osoba według mnie nie powinna nigdy zostać hodowcą, ponieważ hodowla powinna być przede wszystkim pasją a nie chęcią zysku. Zdarza się, że dobry hodowca jest na minusie a w trudniejszej sytuacji sam by nie dojadł ale psy miałby wszystko. Zdarza się też, że hodowca nie sprzedaje PETa o poważniejszej wadzie jeśli mu się taki trafi (a nawet w najlepszyh hodowlach, przy porządnie badanych rodzicach też się tak czasem zdarza) tylko zostawia sobie, by takiego pieska otoczyć dobrą opieką, zapewnić mu godne warunki, odpowiednią opiekę weterynaryjną, bo ma pewność, że jego pieseczek będzie miał odpowiednie warunki czego nie ma w przypadku kiedy sprzeda i ktoś np. nie będzie go odpowiednio leczył, bo np. leczenie jest kosztowne. Mnóstwo dobrych hodowców kocha "swoje" potomstwo jak własne dzieci czy nawet wnuki i martwi się o ich dalszy los po sprzedaży innym osobom. Takim kimś powinien właśnie być hodowca miłośnikiem zwierząt pod każdym względem od A do Z, który jeśli będzie trzeba przedłoży potrzeby swoich zwierząt nad swoje własne. Jeśli kogoś nie stać przy zakładaniu hodowli by wziąć drugie szczenię z idealnym eksterierem oraz bez wad wrodzonych i nie oddawać poprzedniego to nie powinien brać się za hodowlę. Hodowla na starcie wymaga mnóstwo pieniędzy. Ludzie myślą, że zakładania hodowli to takie hop- siup i potem mamy w Polsce hodowców, którzy nie powinni w ogóle mieć zwierząt a co dopiero prowadzić hodowlę:mad::angryy:. Edited by Melissa1987

Share this post


Link to post
Share on other sites
Melissa - święte słowa tu napisałaś.
Pamiętaj tylko, że nie wiemy jakie ma pobudki autor tego tematu... przykład z psem do hodowli był tylko rzucony przeze mnie, jako luźny przykład.
Nie znając realiów i przyczyn takiej a nie innej decyzji - nie wolno nam wieszac na człowieku "psów"

Większość ludzi ma takie podejście - kupując psa - już w momencie wzięcia go pierwszy raz na ręce - jesteśmy z nim związani dozgonnie. To normalne, naturalne. Tak być powinno. I tak jest w większości przypadków. Jednak bardzo często hodowcy zerują na tym właśnie. Jak można nazwać takie postępowanie - sprzedam laikowi psa z wadą (która ażtak nie rzuca się w oczy) jako pełnowartościowego osobnika w normalnej cenie. A on nawet jak się zorientuje po 2 tygodniach - i tak go przecież nie zwróci. Bo to nieludzkie. Zapewne takze nie będzie potrafił wyszukać i podeprzeć się odpowiednimi przepisami, prawem aby wyegzekwować zwrot części kwoty zapłąconej za niepełnowartościowego peta - wnętr jest petem (dla mnie nawet nizej niz petem, powinien kosztowac 1/4 ceny wyjściowej bo jest to wada rzutująca na zdrowie a nie tylko plamka nie w tym miejscu gdzie potrzeba). Pies 4 miesięczny któremu nie zeszło jądro - gdyby to uczciwie oceniac i uczciwie podejść - powinien przesiedzieć w hodowli jeszcze z jeden miesiąc (abu sprawdzić czy rzeczywiście jest wnętrem), albo być sprzedany jako wnętr (z pełnym ryzykiem finansowym dla hodowcy, że jednak okaże się iż tak nie jest)

Pięknie piszesz o pasji, wspaniałych hodowcach... niestety - ten który sprzedał psa naszemu autorowi - do tej grupy się nie zalicza. Znalazł chętnego, wepchnął bele co w wysokiej cenie i kropka.
Pomijając aspekt uczuć - dlaczego nasz poszkodowany ma nadstawiac tyłek i być zmuszany do odruchów serca w momencie gdy ten kto robi to co robi podobno dla pasji, żyjąc w wyrzeczeniach jest z tego samego zwolniony?

Rozejrzyj się dokładnie w świecie hodowców... czasem aż mnie zatyka jak tutaj - na tym forum czytam niektóre olaboga i biadolenia. Ostatnio gdzies napotkałam kolejny ciekawy argument - dlaczego cena za szczeniaka jest wysoka - bo z pracy i do pracy hodowca jeździ samochodem (znacznie wyższy koszt przejazdów bo paliwo) zamiast autobusem co by było szybciej.
Przeanalizuj te wszystkie argumenty dla wysokiej ceny:
- żywienie suki - jak my mamy psy niehodowlane to one jeść nie muszą, albo napewno karmimy je papierem toaletowym
- suka kosztowała - nasze psy mając papiery ale będąc niehodowlane, nie kosztowały nic
- opieka weta - z naszymi psami do weta nie chodzimy
To tylko takie podstawowe... czekam aż ktoś napisze, ze suka hodowlana musi chadzac w lepsiejszych, łądniejszych i droższych obrożach niż całą reszta - i to będzie kolejny powód dla windowania ceny.

Mam psa od wspaniałego hodowcy... odwiedzając z koleżanką kilka hodowli wiedziałam już na co zwracać uwagę,
Czekam na psa od fajnej hodowczyni - kontakt szybko i łatwo nawiązany raczej się rozwija w dobrą stronę i z tego co dotychczas widzę - dobrze trafiłam.
Są tacy... można ich znaleźć. Jednak warto by było aby ich ze świeczką nie trzeba było szukać. Albo aby uczciwie stawiali sprawę...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Isabelle ja na mojego hodowcę też nie narzekam, służy mi poradą a że suka nie ma idealnego eksterieru no trudno, nie jest przez to mniej kochana. Najważniejsze, że nie jest PETem i jest zdrowa. Eksterier jest potrzebny jak ktoś chce zdobywać championaty a ja jeśli już zabiorę ją kilka razy na wystawy to tylko dla zabawy :). Umaszczenie ma zgodne ze wzorcem a że inaczej nosi uszy, bo jedno jej się trochę inaczej zgina i ma minimalnie luźną skórę pod szyją to dla mnie pierdoła. Napisałam kim powinien być prawdziwy hodowca, bo zrozumiałam to tak, że autor wątku również chce zakładać hodowlę a pisząc w takiej formie jak to uczynił miałabym obawy, że jest właśnie osobą, której nie chodzi o pasję do rasy a zwyczajny zarobek. Co do kwestii windowania cen szczeniąt to ostatnio w innym wątku już o tym pisałam, że jest to zjawisko dość powszechne i to z żałosnych pobudek jak już napisałaś. Najważniejsze jest odpowiednie żywienie psów a takie rzeczy jak obroże nie muszą być najdroższe i najpiękniejsze jak to sama określiłaś, bo obroża jak obroża byleby tylko psa nie obcierała itd. Póżniej się dziwić, że ludzie kupują psy w pseudo hodowlach (co oczywiście potępiam) jak ceny szczeniąt z ZKwP często są z kosmosu. Ja rozumiem ceny od 1000 zł (za małe i tzw. mniej modne rasy) do 1500 zł, po między 2000 zł-2500 zł za średnie rasy i 3000 zł za większe a cena nawet 6 tys., bo zdarzają się i takie jest dla mnie ceną za psa nie do przyjęcia i dla wielu Polaków również, bo nie jesteśmy społeczeństwem specjalnie zamożnym. Za taką cenę szczeniaka kupi może hodowca ale nie zwykły nabywca a przecież szczenięta są przede wszystkim dla przeciętnych nabywców, bo jest ich więcej, logiczne, że zwykłych nabywców musi być więcej niż hodowców, żeby hodowanie miało sens. Edited by Melissa1987

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zacznijmy od faktu,ze kazda umowa,nawet ta ustna jest wazna. Tyle,ze w przypadku ustnej, cięzko jest cokolwiek udowodnic.
W przypadku pisemnej, zalezy jaka kwestia w jaki spoób zostala ujeta,czy stwarza mozliwośc do kilku interpretacji.

Szczenie nigdy nie jest "towarem pełnowartościowym" ani "produktem skończonym". Jest zywym stworezniem, które roziwja sie i zmienia-nie jest mozliwe zagwarantowanie czegokolwiek ponad oczywista kwestie /przynaleznośc do rasy, pochodzenie od danych rodziców/. Szczenie rozwijając sie podelga prawom natury. Odpowiednie zapisy powinny byc zawarte w umowie.
I nie jest tu isotne co sobie kupujacy ubzdurał-czy ze w przyszłości oczekuje od danego szczeniaka bycia super championem czy super psim sportowcem a moze super psem do czegostam innego.

Nikt normalny, na całym swiecie nie zagwarantuje sprzedając szczeniaka niczego-ani wszystkich zebow,ani ze jadra sie nie cofnął,ani ze ni stad ni z owad nie wyskoczy jakas chroba ktora akurat ujawni sie w tym pokoleniu,u tego malucha itp
Jesli ktos ma konkretne zamiary zakupu psa pełnowartościowego na wystawy lub do hodowli-powinien zakupic psa doroslego, po wymianie zebów,najlepiej przebadanego i jeszcze lepiej juz z choc jednym championatem.Wtedy nie ma problemu ze costam nie wyszło, nie zeszło czy sie cofnęło. Zakup szczeniaka to zawsze niewaidoma ,łacząca sie z ryzykiem jak maluch sie rozwinie.
Jądra mogą sie cofnąc i w wieku 4 miesiące i w wieku 5 miesięcy i wczesniej, Jesli poprzednio były w odpowiedniej pozycji jest duza szansa,ze przy wlasciwym prowadzeniu zejda ponownie. I nie pisze tego bo ktostam powiedział,czy gdziestam przeczytałam. Pisze z praktyki hodowlanej własnej i zaprzyjaźnionych hodowców.

To ,ze ktos się nie zna -nie jest zadnym usprawiedliwieniem ani powodem do zwrotu kosztow. I nie jest to tłumaczeniem dla sądu.Jak sie nie znasz, to masz prawo poprosic kogos kto sie zna i doradzi przy ewentualnym zakupie.
Na marginesie sytuacja ktorej bylam swiadkiem jakis czas temu. Sytuacja dotyczyła zakupu konia na aukcji. Kupujacy był nieco "narabany" w momencie gdy rzucil sie konia licytowac. Ubzdural sobie,ze kupuje konia czsytej krwi arabskiej, choc aukcja dotyczyla koni malopolskich i angloarabów. Facet wylicytowal jakąs bez sensu wysoka cene, przebijajac licytujących od razu o bardzo wiele. Zanim "klepnieto młotkiem", wysłano do niego z zapytaniem człowieka,czy aby na pewno chce taka kwote licytowac. Facte stwierdził ze owszem. I kupil tego konia, mysląc ze to arab...nastepnego dnia wytrzeźwiał i dostalo do niego co zrobił.Ale transakcja była wazna, choc tłumaczyl ze wydawało mu sie co innego niz było....

W powyzszej sytuacji nie wiemy wszystkiego . Nie znamy wszystkich zapisów umowy.
Z jednej strony wiemy o zapiszie,ze maluch w momencie sprzedazy był bez wad anatomicznych widocznych /co daje pewne "pole manewru"/, dodatkowe sformułowanie o "pełnowartościowym" egzemplarzu wyklucza brak gwarancji na dalszy rozwój szczeniaka /zapis ten moze byc strzałem w stope hodowcy,bo tym stwierdzeniem moze zamknąc sobie furtke udziały Matki Natury w rozwoju malucha/. Z drugiej strony hodowca podobno poinformował kupujacego,ze maluch ma jądro wędrujace- kupujacy sie mimo to zdecydował na zakup szczeniaka i nagle go olsnilo,ze moze jednak źle zrobił...czy informacja to zostala zapisana w umowie? jesli tak,to dlaczego jest tez zapis o psie pełnowartościowym ?? Jedno drugie wyklucza...

Jesli brak jest zapisu co do wedrujacego jadra i jest tylko zapis o pelnowartościwoym psie /po raz kolejny, w przypadku sprzedazy szczeniaka to jest zapis bez sensu/ - sprzedający ma problem
Jesli oprócz tego jest zapis o wedrującym jadrze- obie strony maja problem,bo zapisy sie wykluczaja

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dodam tylko od siebie, że hodowca pewne rzeczy potrafi przewidzieć, np. jeśli obydwoje rodzice mieli ewidentne wady zgryzu i zostały one skorygowane za pomocą aparaciku ( słyszałam, że u niektórych ras miniaturowych takie rzeczy się zdarzają) i mimo tego psy dostają uprawnienia a nawet championaty to można się spodziewać, że szczenię również zły zgryz odziedziczy i kupujący będzie miał dylemat- nie rozmnażać, czy brnąć w to dalej. W przypadku różnych innych problemów w poszczególnych rasach ryzyko pewnych wad można zminimalizować odpowiednio łącząc linie. Ale to też nie jest chyba do końca przewidywalne, dopuszczając swoją sukę do czyjegoś reproduktora możemy jedynie pokaładać nadzieję w ucziwości jego właściciela....
Nie mówię tu o jakichś zamierzonych przekrętach tylko sytuacjach niezależnych od hodowcy. A cofanie jajek chyba nie jest aż tak bardzo winą hodowli jak po prostu nieprzyjemnym zbiegiem okoliczności. Co prawda ja sama wydzwaniałam do właścicieli moich szczeniaków i pytałam jak tam jajeczka, czy nie cofnęły się, bo w momencie jazdy do nowych domów (2,3 miesiące) były na swoim miejscu. W przypadku autora wątku...wydaje mi sie,że hodowca sprzedając szczenię, któremu jądra jeszcze nie zeszły, nie powinien sprzedawać go w górnej granicy ceny i wciskać kit o wartości wystawowej a w przyszłości reprodukcyjnej lecz uprzedzić o możliwych kłopotach. Trudno powiedzieć jak to wygląda od strony prawnej, czy takie rzeczy są konkretnie opisane i jak postępują sądy w przypadku sporu. Pewnie jeden będzie uważał psa za towar, inny znowu weźmie pod uwagę, że pies to żywe stworzenie. Edited by althaearosea

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dlatego faktycznie trzeba dołozyc starań,aby umowy były zredagowane jak najdokladniej, aby jak najwięcej kwestii tam wpisac i prawidlowo je sformułowac. Czasem pewne sformulowania daja mozliwość róznej interpretacji, jesli jednak pewne kwestie sa postawione jasno i wyraxnie, dla obu stron czy organów rozstrzygajacych ewentualny spór stanowia jasne tło sprawy i zwykkle nie ma problemu z jej rozstrzygnięciem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Sign in to follow this  

×