Jump to content
Dogomania
  • Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    
Xador

Uwaga na hodowle wilcze serce!!

Recommended Posts

To, że piszą, że pies ma chodzić na smyczy do 6 miesiąca to jeszcze nic. Mój weterynarz chirurg powiedział by Szanti w ogóle nie chodziła do 6 miesiąca.Tylko wyjście na podwórko na siku i do domu, żadnych biegów, żadnych dłuższych spacerów, zaproponował klatkę nawet by po domu nie biegała. To wszystko dlatego, że w 3 miesiącu pod czas prześwietlenia główki kości zbyt luźno siedziały w panewkach. Oczywiście nie posłuchałam się tych rad i Szanti chodziła ze mną na spacery na smyczy do 4 miesiąca, po schodach była noszona, a potem już normalnie na wybieg. Nie wydaje mi się by coś jej było, ale profilaktycznie zrobię jej prześwietlenie bioder drugi raz. Myślę, że 8 miesiąc jest odpowiedni do tego.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki. Czyli, biorąc pod uwagę, że ten współczynnik jest dynamiczny (może się zmieniać z kolejnymi miotami), w zasadzie powinien mu towarzyszyć rok obliczenia? Bo jeśli ktoś podaje powiedzmy - 75, to w sumie nie wiadomo, ile badań/rodziny/miotów obejmuje ten wynik?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przodków i rodzeństwo można przebadać raz. Z podlinkowanego materiału wynika, że bada się także kolejne mioty/potomstwo danego psa - dlatego napisałam, że jest to parametr dynamiczny i z definicji powinien zmieniać się z czasem.

Ja to rozumiem tak, że ten współczynnik dysplazji jest parametrem wynikającym z rtg ale nie tożsamym - w sensie, że można, w zasadzie trzeba, mieć prześwietlone psy i ocenione rtg, a ten parametr jest czymś dodatkowym.

Tak sobie patrzę po hodowlach i większość podaje tylko HD, niektóre HD i ED, czasem PRA, a ten współczynnik dysplazji to rzadko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam ponownie :)

Nie czytałam tego wątku od dwóch dni, z braku czasu i do lektury usiadłam dziś, bo wszak dotyczy on mojej hodowli. Niestety z tego, co widzę, zszedł on na temat degradacji rasy ON, jednak chciałam zauważyć, że aż tak, jak wywnioskować to można z tej dyskusji, to chyba nie jest. Bynajmniej moje doświadczenie mówi co innego. Przypomnę może, że jestem hodowcą koni i psów. Mieszkam z momi zwierzętami na "rancho". Moje psy mają bardzo dużo ruchu dziennie. Pomagają mi w pracy z końmi. Nie są oszczędzane, a czasem nawet wręcz odwrotnie. Od małego codziennie pokonują duże dystanse, wykonując nagłe zwrtoty, ostre hamowania, skacząc, itd. Dysplazja jest na prawdę rzadkością. Oczywiście mam świadomość tego, że nie o każdym przypadku wiem, ale hodowca żadnej rasy nie wie o każdym przypadku i statystyki hodowlane zawsze są obarczone błędem. Moje psy nie wyglądaja również jak pełzające, garbate "pół psy - pół żaby", a niejednokrotnie wygrywają wystawy. Są to psy żyjące w sforze, o zrównowazonych charakterach, potrafiące zachować się w każdej sytuacji. Staruszki są nadal sprawne i chętnie pracują, nie pozostając w tyle. Przez te wszystkie lata, przez które prowadzę hodowlę, odchowałam już ponad 500 szczeniąt i nie mogę stwiedzić, że jest to rasa chorowita i zdegenerowana. Owszem, widziałam w hodowlach psy w typie, o którym piszecie, jednak nie jest to 100% psów, jakie widzi się na ringach. Nie zawsze wygrywają również psy nadmiernie kątowane. Ostatnio byłam w Niemczech na wystawie, gdzie sędzia wyrzucił wszystke garbate i zbyt kątowane ONki z ringu. Nie uważam również, że młode ONy powinny chodzić wyłacznie na smyczy - to jakiś absurd i nie wiem, kto daje tak skrajne zalecenia.

Tak wyglądają moje owczarki (na spacerze) :

16807_788946157817885_366766905908260743

 

312907_254015427977630_1900245734_n.jpg?

 

10372157_713119008733934_844278207645233

 

W pracy: 

10672242_774841715894996_564746915182861

 

10565156_740814389297729_690545687488836

 

1546064_634367169942452_1723014962_n.jpg

 

1454863_708569635855538_4621891365892582

 

188705_182798158432691_96067_n.jpg?oh=f3

 

10710664_713647272054202_648688111861048

 

Seniorzy:

 

403085_318393878206451_1333820033_n.jpg?

 

Nie uważam ich za obraz kalectwa. I znam dużo hodowli, w których tak jest.
Owszem wszędzie zdarzają się wady i choroby, ale dotyczy to wszystkich ras, a nawet i gatunków, łącznie z gatunkiem ludzkim. Czy u rasy owczarek niemiecki zdarza się to często - pewnie jak w innych rasach, w danych liniach częściej, w innych rzadziej. Może nie borykam się ze spondylozą (jeszcze nie trafił mi się taki pies), a dysplazja jest od przypadku do przypadku dlatego, że moje psy nie wyglądają jak te, o których piszecie? Może po prostu jeśli coś jest "słabe" to w warunkach intensywności i formy ruchu w wieku dorastania "zdysplastycznieje" i nie zostanie uzyte do hodowli? A może po prostu Bóg mi sprzyja? Nie wiem, ale z doświadczenia, które mam, nie uważam ONków za rasę kaleką i zdegeneowaną. Pewnie wiele osób widziało inne owczarki i ma taką opinię, jaką można przeczytać, ale myślę, że to zawsze wybór hodowcy co rozmnaża i do czego dąży, a nie obraz całej populacji. Nie chcę wywołać burzy tym postem, ani negować czyjejś opinii, ale powiedzieć, że nie wszystko jest takie :)

p.s./ dla osób, które pytały, a nie doczytały - prześwietlam psy w kierunku HD i ED, mają DNA, rozmnażam tylko psy HD/A i ED 0/0, a wyniki można sprawdzić dużo, dużo wstecz, bo hoduję psy na psach FCI, a nie jak wyczytałam w jednym z postów na jednopokoleniowych rodowodach

Share this post


Link to post
Share on other sites

weszła tu niejako przez przypadek, ale powiem wam, że to mega interesująca dyskusja. począwszy od obrony hodowczyni. cokolwiek by nie sądzic, argumenty wysuwa seriozne.

 

Ta rasa ( i nie tylko ta) ma ten problem. Dotyczy to psów z wszelkich hodowli. To troche tak, jakby kupić wielbłąda i mieć pretensje że ma garba.

 

halo halo. wielbłąd to akurat garba powinien mieć. jakbyście kupili wielbłąda ze skrzydłami, to zrozumiem... ;-)

 

 

Ciągle czegoś nie rozumiem. Psy rozmnażają się szybciej niż wielbłądy. Krótsza ciąża, szybsze dojrzewanie, więcej szczeniąt w miocie. Skoro sytuacja jest aż tak tragiczna od lat (ktoś pisał o 20 latach psucia rasy), to skąd biorą się te pary hodowlane z dobrym wynikiem badań? Skoro wszystkie, prawie wszystkie (poza tą wygraną w totka) szczenięta rodzą się dysplastyczne, to z kosmosu? Z Czech? Jeżeli kupienie zdrowego szczenięcia od dłuższego już czasu graniczy z cudem bezgarbiego wielbłąda to wniosek może być tylko jeden - od lat rozmnaża się psy wyłącznie chore (fałszuje badania?). Jak tak, to i dwa lata poszukiwań są psu na budę w polskich realiach. Jak tak, to faktycznie cavecanem ma rację - kupiło się wielbłąda i teraz pretensje, że z garbem.

 

 

Ten wniosek to z mojej wypowiedzi wysnuty, czy tak bardziej sobie, a muzom? Dla ułatwienia dodam, że moja wypowiedź odnosiła sie do tego, że użytków jest jak na lekarstwo, więc pisanie o rasach użytkowych to naginanie rzeczywistości...a zdrowe powinny byc i kanapowce i użytki i pieski "sportowe" niezależnie od rasy, a że tak nie jest to inna sprawa...

 do tego i całej dyskusji. siedze ci ja sobie u weta w poczekalni, będzie juz lat temu z dziesięc. i akurat zebrały się bodaj 3 buldożki i ja z kundlem rasy wyżeł mazowiecki krótkowłosy. rozmowa buldożkowa brzmiała mniej wiecej tak:

 

-a czy państwa pieskowi już wypadło oczko?

-nie jeszcze nie. ale lekarz zaleca zaszycie. chyba się zdecydujemy. a jak z alergią u państwa psiaka?

-o, proszę pana, juz tylko konine może jeśc. na drugi koniec warszawy po nią jeździmy,a  gotowana śmierdzi niemiłosiernie. boimy sie tylko co będzie, jak i na nia się uczulli. juz wszystko było, mięso królików, cielecina...wszystko.

- a znajomemu buldożkowi oczko wypado juz kilka razy. a przeziębia się co chwila. biedne te nasze psiaki...

 

... i tak dalej w tym guście. kuliłam się coraz bardziej na krześle, a buldozki charczały.

 

 

i tak się zastanawiam. możemy sobi tutaj dyskutować o genetyce i pożądanych cechach oraz ideale rasy, ale co po tym psom, ktore  z pemedytacją mnozymy wiedząc, dobrze wiedząc, ze mają więcej niż ponad połowę szansy na to, że przewlekle zachorują na to czy owo. jak można twierdzić, ze kocha się zwierzę, jeśli ma sie gdzieś, że jego potomstwo będzie chore?

 

gdzie jest elementarny szacunek dla zwierzęcia? nie deklarowany, lecz wdrażany - mimo swoich chęci, planów, ambicji?

co dla takiego maksa czy cezara znaczy, że pan poprawia rase, skoro on kica na łokciach i dokica 8 lat, a  potem do piachu?

ja wiem, oszołomstwo itd, ale at the end of the day, czy hodowcy szczerze i bez wyparcia wielu faktów mogą tak naprawdę nazywac się milośnikami  zwierząt?

jak to obronić?

 

 

swoja drogą - czy istnieją rasy zrobione przez człowieka, ktore nie sa obciążone ponad miarę w wyniku eugeniki? i bez argumentowania pojedynczymi zdrowymi osobnikami?

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja wiem, oszołomstwo itd, ale at the end of the day, czy hodowcy szczerze i bez wyparcia wielu faktów mogą tak naprawdę nazywac się milośnikami  zwierząt?

jak to obronić?

Ciężko. Hodowla to hodowla, czyli produkcja ładniej ujęta. Choć to jeszcze zależy od definicji "miłośnika" i definicji "hodowli" (dwa powiedzmy mioty jednej wybitnej suki kontra kilka setek szczeniąt z jednej hodowli w dekadę - to nie jest przytyk, takie są realia). Kiedyś rozdawałam gupiki, bo mi się namnożyły. Takie maciupeństwa. Przyszedł gościu z forum miłośników akwarystyki i powiedział: ja je sobie troszkę podhoduje i zobaczę - te co się zaczną ciekawie wybarwiać zostawię, a krzywulce to wie pani, mam drugie akwa z drapieżnikami. Miłośnik rybek to był oczywiście. Myślę, że można być miłośnikiem swojej linii hodowlanej oraz swojegu celu hodowlanego, nawet wybitnym ;)
Ale żeby nie było - ja szacun mam, bo lubię wybitnie niektóre rasy ;) Ktoś je musi hodować, bo nie będzie kogo lubić ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Ciężko. Hodowla to hodowla, czyli produkcja ładniej ujęta. 

 

No troszkę mylisz hodowlę, z chowem zwierząt. Hodowla ma w zamyśle, prowadzić do tego, aby potomstwo było jeszcze lepsze od rodziców. \

 

Ale, że głupota ludzka nie ma granic, to zawsze znajdą się twórcy czegoś takiego http://www.topsecretbullies.com/  przy takich psach https://www.youtube.com/watch?v=WQbieXl3Lus nasze zdegenerowane buldożyki francuskie to torpedy i użytki w jednym

Share this post


Link to post
Share on other sites

No troszkę mylisz hodowlę, z chowem zwierząt. Hodowla ma w zamyśle, prowadzić do tego, aby potomstwo było jeszcze lepsze od rodziców. \

 

Ale, że głupota ludzka nie ma granic, to zawsze znajdą się twórcy czegoś takiego http://www.topsecretbullies.com/  przy takich psach https://www.youtube.com/watch?v=WQbieXl3Lus nasze zdegenerowane buldożyki francuskie to torpedy i użytki w jednym

 

 

to sie ogląda tak, jak filmy z interwencji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sorry, ale chów to nie jest rozmnażanie zwierząt. Chów to wyłącznie utrzymywanie zwierząt. Rozmnażanie to hodowla. A jakie hodowca ma założenia to już inna para kaloszy.

Masz rację. Zastosowałam tu taki własny skrót myślowy, nie mający nic wspólnego z definicją obu pojęć. Chodziło mi w skrócie o to, że hodowla powinna dążyć, aby następne pokolenia, były zdrowsze, piękniejsze i miały lepsze charaktery i użytkowość.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Do właścicielki hodowli Wilcze Serce Może faktycznie pani kocha swoje zwierzęta, (piękne wiersze z okazji ich odejścia, dużo pięknych słów o psach w ogóle i stosunku człowieka do psa itp). Ja kupiłam u pani 8 lat temu sukę, która w rodowodzie nie miała przodków z dysplazją, ona oczywiście ją miałaby, gdybym zaufała opinii pani lekarza. Po tygodniu od przywiezienia jej do domu zrobiłam kontrolny rtg - miała wtedy ok.10 tygodni i oczywiście stwierdzono nieprawidłowości, powtórny rtg po kolejnych kilku tygodniach potwierdził diagnozę. Przeprowadzono zabieg i pies jest sprawny. W tej chwili dysplazja wcześnie wykryta nie jest problemem. Prosty zabieg ratuje zwierze od strasznej tortury jaką jest życie z tą chorobą. Trzeba tylko uczciwości. Nie każdy jest tak odpowiedzialny, że zadaje sobie trud czytania, co należy kiedy i jak robić z młodym szczeniakiem. Moja sunia nie ma dysplazji, ale całe życie musi być na specjalnej diecie - jej przewód pokarmowy nie toleruje wielu rzeczy, poza tym ma wrodzoną wadę serca, niedorozwój wątroby - więc nie jest z tą pani hodowlą tak pięknie. Poza tym kiedy odbierałam ją - byłam świadkiem karmienia, rozkładania do misek pokarmu - był to wtedy suchy chleb rozmoczony w wodzie, nie wiem - może coś jeszcze wtedy dostały - ale wątpię sądząc po wyglądzie koni na wybiegu i tego co one tam miały - zamiast trawy: miejscami błoto, miejscami ubitą ziemię, sterczące żebra, zapadnięte boki i zmierzwioną sierść!!!!! nigdy wcześniej - a mam 50 lat nie widziałam koni z wystającymi żebrami, poza filmami dokumentalnymi z okresu wojny!!!.Psów wówczas było ok. 38 sztuk, koni ok. 70. Zaznaczam, że nie byłam po szczeniaka sama, był ze mną ktoś, kto podobnie jak ja był zbulwersowany tym co zobaczyliśmy i może potwierdzić moje słowa. Suczkę kupiłam ostatecznie z litości. Inna sprawa patrząc na pani stronę to dziwnym wydaje się, że pani niektóre psy tak krótko żyją 6 - 7 lat??? Moja sunia ma - pomimo chorób - już 8 lat i nie wybiera się jeszcze do krainy wiecznych łowów. Wszystkie wcześniejsze moje owczarki były samcami i żyły co najmniej 10 - 11 lat. Wszystkie były długowłose i rasowe. Moja pani może coś u pani zmieniło się od tego czasu, ale proszę pani ktoś kto tak bardzo, naprawdę kocha psy nie rozmnaża ich w takich ilościach, karmi je godziwie, dba o ich czyste posłanie (sierść mojej suczki, kiedy ją odbierałam cuchnęła psimi odchodami - więc musiała na nich spędzać dużo czasu, poza tym lekarz, który ją potem zbadał stwierdził niedożywienie) i nie oddaje maluchów obcym ludziom, którzy nie wiadomo jakimi będą dla nich opiekunami, chyba, że nie mamy sumienia, a hodowlę traktujemy tylko i wyłącznie jako źródło dochodu - maszynkę do robienia pieniędzy, ale wtedy po co te górnolotne słowa. Niestety nie ma w Polsce - nadal - tak skutecznych instrumentów prawnych, żeby zapobiegać działaniom na szkodę innych istot żywych, które nie mogą same się obronić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytając ten post na początku myślałam, że pomyliłam wątki... Nie wiedziałam, że to o mnie... Widzę, ze pisał go ktoś, kto czyta naszego facebooka :) No tak, ale facebook nie sięga 8 lat wstecz... 8 lat temu miałam jedynie Noję, Aksę, Nilię i Naję oraz samce Natana i Ajaxa oraz 3 szczeniaki. Studiowałam matematykę na Politechnice Wrocławskiej i ba, miałam nawet stypendium naukowe, ale mimo zastosowania wszelkich znanych mi wzorów 4+2+3 nie chce mi za nic na świecie dać sumy 38 :( Chyba do bani były te studia :( 70 głodnych koni :D... - dla zainteresowanych link: https://www.facebook.com/sport.horses.stud Karmienia psów chlebem, niedożywienia i innych zarzutów nie skomentuję, bo po prostu brak mi na to słów... :( Jeśli prześwietlam psy przed sprzedażą, to tylko u dr. Siembiedy, zdjęcia są z opisem, więc chyba bardziej zastanawiała bym się czyja diagnoza była prawidłowa i być może kto dał się naciągnąć na zabieg, ale z tego co pamiętam, wtedy nie prześwietlaliśmy żadnych maluchów. Żaden właściciel nie zgłaszał mi również psa z wadą serca czy niedorozwojem wątroby - czy to kolejny post konkurencji? Już nie mam sił odpisywać na takie bzdury :( Ktoś, kto pisał ten post nawet nie zadał sobie trudu, żeby sprawdzić tak łatwą i banalną do znalezienia rzecz, jak ilość psów w 2007 roku :( I wszyscy jak zwykle są anonimowi - rzekomi właściciele i ich psy, tudzież osoby postronne - i mogą pisać, co im ślina na język przyniesie :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że takich osób z jednym postem to i tak na dogo nikt nie traktuje poważnie. O ile post nie został wysłany z jakiejś kawiarni czy biblioteki, to uzyskanie namiarów na IP nie jest problemem, choć nie wiem czy skórka warta wyprawki. Może to konkurencja, a może jakiś troll. "Dziwni ludzie" zdarzają się wszędzie i czasem potrafią pisać jakieś wymysły dla czystej przyjemności zrobienia komuś na złość. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

No proszę, już dwa lata wisi na Dogo - ustawicznie podbijany - wątek "Uwaga na hodowlę Wilcze Serce" (choć oryginalnie zapisany nie po polsku), utworzony 29 grudnia 2013 przez niejaką Xador (z dwoma wpisami na sumieniu), który to wątek został utworzony (jak z późniejszej dyskusji wynika) tylko w celu, mówiąc kolokwialnie, zrobienia koło dupy właścicielce hodowli, czyli Sisco. Po ożywionej dyskusji, która wywiązała się po wpisie Xadora i wyczerpujących wyjaśnieniach Sisco, dyskusja od marca 2014 zamiera na rok - aż do lutego 2015. Po roku wiele trudu kosztowało zapewne założycielkę wątku, by odgrzebać na Dogo ten wątek, tym razem logując się na forum pod ksywką Niezadowolona_Klientka (z jednym wpisem na sumieniu), oczywiście z podobnymi pretensjami do hodowli, jak za pierwszym razem. Ile trzeba mieć w sobie typowo narodowej zawiści sąsiedzkiej, by tak trwać przez lata w zgryzocie polskiej - że sąsiad ma lepiej? No, że ja drałuję pieszkiem z pieskiem, a ta zza płotu pani na hektarach, paraduje nawet nie na land roverze, ale na koniu, pani - w oficerkach, bryczesach i ze szpicrutą, pani - a psów za nią ciągnie tak ze czterdzieści i wszystkie one, i wszystkie one szczenne są! No policz, pani, tylko: 40 suk po 10 (już nie mówiąc o 12.) w miocie mających sukinsynów dosłownie rok w rok, a za każdego z nich po dwa pińcet lekko bierze zapewne ta zakoniona. Więc powiedz, pani, jak żyć? Mając taką sąsiadkę za płotem...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now


×