Jump to content
Dogomania
Xador

Uwaga na hodowle wilcze serce!!

Recommended Posts

Ale dla mnie nadal aktualne jest pytanie - skoro z psami wszystko ok, to co kogo obchodzi, czy ma z tego kasę czy nie ;) dla mnie wręcz na miejscu by było, aby osoby, które serio poświęcają multum pracy, kasy i czasu na hodowlę, coś z tego miały. I powoli przestaje mnie dziwić, że ktoś się kryje na dogo z tym, że z hodowli ma jakieś korzyści finansowe - tu w modzie jest tylko pomaganie najbrzydszym, najstarszym psom z rakiem wszystkiego i wodogłowiem ;) i topienie w tym grubych tysięcy złotych (również cudzych). Napisz otwarcie na dogo, że np. za kasę z miotu kupiłaś sobie lustrzankę, i będziesz zjedzona żywcem jako wstrętny rozmnażacz pseudohodowca wyzyskiwacz zwierzątek ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Widzę, ze ta suczka z wodogłowiem chyba już weszła do panteonu najgłupiej zebranej kasy na dogo :D Jakoś też tego przetrawić nie mogę.
Jakoś całe życie uważałam, ze jeśli się hoduje zwierzęta rasowe, to jakiś zysk z tego powinien być, bo nie robi się tego absolutnie i tylko dla poprawy rasy, ale choćby po to, zeby zarobić na utrzymanie stada hodowlanego. Zawsze zakładałam, ze to ma być choćby takie minimalne perpetuum mobile - hoduję psy/konie/kury/cokolwiek, sprzedaję i robię to za pieniądze, a nie za szklane koraliki. Nie ma raczej hodowli charytatywnych, jakikolwiek dochód musi być. Poza tym pytania typu "to ile wyciągasz z tych psów, skoro aż tyle miotów". albo "to z czego ty żyjesz" są co najmniej nie na miejscu, bo to niczyja sprawa. Ja się tu wahałam dlatego, ze psów naprawdę dużo, ale bardzo często zdarza się, ze taka liczba psów jest trzymana w klatkach i po prostu zaniedbana fizycznie i psychicznie. Tu nie, tu widać, ze psy po prostu pracują. I nie interesuje mnie cena szczeniaka, dochód z hodowli itd., jedyne, co mnie zainteresowało, to czy z psami wszystko ok. Wszystko jest ok, więc reszta jest sprawą hodowców.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Martens
jak sobie kupie lustrzanke bo ciagle za kase ze szczeniakow czesc przejadają zwierza a za reszte kupuje co innego to napisze o tym otwarcie na dogo :diabloti:
na razie mam pozyczoną od przyjaciółki bo fotki robie zwierzom a zeby były ladne to i aparat musi byc dobry zwlaszcza jak fotograf ze mnie marny hehehe

Napisze jeszcze wiecej niech sie sypia gromy ( przynajmniej bedzie temat do rozów i nie bedzie nudno ) ze wg mnie ratowanie i to ciagle cudzym kosztem to nie takie znowu wielkie halo. Niech kazdy z tych krzykaczy sam sie zajmie ze swoich pieniedzy znalezioną biedą ...dlatego ja mam tyle tych kocich futer w domu bo co znajde to przygarniam chociaz juz ostatnio u mnie brak wakatu wiec szukam im nowych domów.
Ale i odrobina zdrowego rozsadku by sie przydała bo po co ratowac zycie dokonujac heroicznych wysiłków wlasnych i weterynarzy jesli potem skazuje sie tego zwierza na wegetacje w schronisku???????
Mialam kiedys takiego psiaka, znalazłam go na własnym polu, to byl obraz nedzy i rozpaczy, chudy jak kij od szczotki, zakleszczony i zapchlony na maksa. wiezłam na drugie podwórko bo by mi moje wszystkie psy pozarazał tym paskudztwem, zaczełam powoli karmic , odpchliłam, odrobaczyłam ale po okolo miesiacu zobaczylam ze mu strasznie brzuch rosnie. To było wodobrzusze spowodowane rakiem, bo zrobiłam badania no i co..........uspiłam biedaka bo nie dosc ze chory nieuleczalnie to i bez wlasciciela i do tego niemłody był, wg mnie zycie zaczelo mu dokuczac wiec po co sie mial biedak jeszcze kilka miesiecy tak meczyc jak i tak by skonczyl zycie tyle ze w bolu i meczarni. Wydałam na niego wlasne pieniadze ( z tych szczeniat wlasnie szpica wilczego) u nikogo nie szukałam wsparcia finansowego. Dlatego uwzam ze bardziej humanitarne jest bezbolesne odesłanie nieuleczalnie chorych zwierzat na druga strone niz bezsensowne ich lecznie i dokladanie im dodatkowych cierpień jak wiadomo ze i tak niedługo skoncza za TM.

Tak, tak wiem ze zaraz przeczytaja co wszyscy miłosnicy zwierzat ktrozy uwazaja ze nieewazne ze one cierpia ale niech zyją bo to janwazniejsze wiec mnie wdepcza w asfalt ale zdania nie zmienie takie jest moje poczucie pomocy zwierzetom aby nie dowalac im dodatkowych cierpien i zycia w ciagłym bolu az do smierci...................tyle moge dla nich zrobić

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote]Widzę, ze ta suczka z wodogłowiem chyba już weszła do panteonu najgłupiej zebranej kasy na dogo :-D Jakoś też tego przetrawić nie mogę.[/quote]

no wlasnie i po co mieczyc tą sunie dalszym zyciem!!!!.............dla mnie takie wlasnie podejscie podpada pod znecanie sie nad zwierzetami.

Sybel
Ja bym sie tez ucieszyła jakby mi sie za kase ze szczeniat zwrociło utrzymanie hodowli i pozostałych psow i kotów ale nie pisze ze mam dorobek setek szczeniat i nie mam za co zyc bo to czysty absurd a tak niestety pisza osoby ktore trzymaja psy w nie odpowiednich warunkach, rozmnazaja nie patrzac czy zdrowe i sprzedaja byle komu aby zbyc ale sami maja piekne domy i ciuchy za grubą kase nie wpsominajac juz o wypasionych brykach.

Sorry za taki tekst bo to wypowiedz na zupelnie inny temat i nie ma zadnych odnosników o z omawianą tutaj hodowlą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja się dziwować nie będę, bo dla mnie pies bez właściciela, ciężko/nieuleczalnie chory to niestety materiał do uśpienia...

A na samo żarcie psów itd. ja już nawet kasy nie liczę, bo nie widzę siebie bez dwójki jakichkolwiek psów ;) rasowych czy nie. Jak zarobię na psach na lustrzankę to też się pochwalę, ale ciężko będzie, biorąc pod uwagę ile jestem na hodowli w plecy :evil_lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
mimo,że ja też uważa[B]łam[/B],że posiadanie więcej niż 5 psów w hodowli jest podejrzane,to Sisco mnie przekonała,że tak być nie musi:)
gratuluję i zazdroszczę,też bym chciała się poświęcić w całości zwierzakom.

p.s.wiem,że to wygląda tak,że wpadłam na chwilę,ale czytam wątek od początku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam! Jestem właścicielką pieska z Hodowli Wilcze Serce. Ramiro niedawno skończył 5 lat i jest najukochańszym naszym przyjacielem. Zacznę może od początku...Po śmierci naszego boksera w 2009r. postanowiliśmy kupić owczarka niemieckiego długowłosego. Dosyć długo wybieraliśmy hodowlę i zdecydowaliśmy się na zakup w hodowli Wilcze Serce. Drogą e-mailową zarezerwowaliśmy szczeniaczka i wyruszyliśmy do Wrocławia. Na miejsce dotarliśmy szybko i naszym oczom ukazał się niezwykły obraz. Pieski nie były zamknięte w kojcach, ale swobodnie poruszały się po terenie stajni. Doskonale zsocjalizowane, bez agresji, podchodziły do nas i witały się, niewyobrażalnie posłuszne swojej Pani:-). Pani Sylwia zaprezentowała nam wybranego szczeniaczka, ale......nas wybrał inny:-)...Ramiro, troszkę starszy niż ten wybrany i wpadliśmy "jak śliwki w kompot":-). Do domu wróciliśmy z Ramisiem. Podczas spisywania umowy dostaliśmy bardzo szczegółowe informacje dotyczące: pielęgnacji, żywienia i zdrowia pieska. Pamiętam, że właścicielka bardzo jasno wypowiadała się na temat dysplazji - pokazała nam rodowody rodziców Ramisia, którzy byli wolni od tej wady, zaleciła prześwietlenie pieska w wieku pół roku a później jak skończy 18 m-cy. Jasno i wyraźnie powiedziała, że jeżeli piesek jest wolny od dysplazji w wieku pół roku to nie znaczy, że będzie tak później. Faktycznie Ramisia zbadaliśmy(u dr Siembiedy) jak skończył 6 m-cy, a później w wieku 18 m-cy i nie ma żadnych nieprawidłowości - jest wolny od dysplazji. Bardzo dbaliśmy o jego rozwój fizyczny w tych pierwszych, bardzo ważnych miesiącach jego życia (oczywiście teraz też jest naszym oczkiem w głowie:-)): miał bardzo dużo niewymuszonego ruchu, uważaliśmy by nie ślizgał się po podłogach, otrzymywał suplementy sprzyjające rozwojowi stawów itd. Ramiś nie był łatwym pieskiem do ułożenia(chyba podał się do tatusia:-)). Wymagał szeregu szkoleń, czasu i uwagi. W chwili obecnej jest pięknym, ułożonym i przyjaznym owczarkiem:-)zresztą zobaczcie sami:[url]www.ramirowilczeserce.pl[/url] Dementując niektóre posty chciałam dodać, że pieski w hodowli są zadbane. W boksach było czysto, karma z "wyższej" półki + gotowana, pieski czyste i szczęśliwe. Niejeden pies trzymany w bloku czy we własnym domu nie ma tyle swobody i ruchu co "koledzy" w hodowli. Na forum trafiłam przypadkiem, ale zabolały mnie uwagi pod adresem hodowli i dlatego zdecydowałam się napisać...Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites
:crazyeye: o jejku jaki dziwny wątek,nie będę się wypowiadała i kwestionowała,ale zmęczyło mnie czytanie tego wątku od A-Z.
Życzę wszystkim zdrówka i radości....i chyba uciekam pomóc jakiemuś bezdomniakowi,ponieważ to jest dla mnie najważniejsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
 

Pies może mieć dysplazję nawet jeśli rodzice mieli stawy w idealnym stanie ;)

 
Tak, może się i tak zdarzyć jak piszesz. Bywa że dysplazja "przeskoczy" jedno pokolenie ale tez jest mało prawdopodobne aby po kilku pokoleniach czystych nagle się pojawiła jak dysplazja wrodzona. Dlatego tak ważne jest przy zakupie sprawdzenie nie tylko rodziców ale i dalszych wstępnych. I dlatego tez "rodowody" ogranicząjace sie do wskazania jedynie rodziców sa g... warte

A co do tego co pisze Wilczocha ( nie działa mi multicytat)to wrodzona, genetycznie uwarunkowana dysplazja nie jest wynikiem "forsowania" szczeniaka wiec tu jesteś w błędzie- to temat bardziej złozony

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mówię o wrodzonej tylko o nabytej. Często jest tak, że właściciele biorą szczeniaczki a po kilku miesiącach szczeniaczki mają dysplazje i często zwalają winę na hodowcę.

Niezadowolona Klientka nie napisała w jakim wieku jest jej pies teraz i kiedy było robione prześwietlenie. Może szczeniaka odebrała zdrowego, a forsując go doprowadziła do dysplazji? To, że lekarze stwierdzili, że wrodzona to jeszcze nic nie znaczy bo rożni są lekarze i zawsze mogą się pomylić.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
"Często jest tak, że właściciele biorą szczeniaczki a po kilku miesiącach szczeniaczki mają dysplazje i często zwalają winę na hodowcę."

 

 

Jasne. Najczęściej, najczęściej. Jakżeby to było że pies się w hodowli urodzi z wrodzoną.

:-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeśli urodzi się z wrodzoną, to cóż poradzić, jeśli np. przeskoczyła pokolenie?
Przecież przy wydaniu 8 tyg. szczeniaka - nie wykryjemy dysplazji.


Druga sprawa - znam takich 'mądrali' którzy szczeniaka od razu brali do biegania przy rowerze, do chodzenia po górach, a potem się dziwili, że dupa ucieka na prawo, a przecież to tylko bieg, tylko intensywny spacer i tylko wchodzenie na 7 piętro po schodach 10 razy dziennie :D TYLKO :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z drugiej strony, jeśli ktoś decyduje się na ON-ka i chce mieć pewność, ze pies nie ma dysplazji, to trzeba kupować jednak podrostka, a nie szczeniaka. Jak widać po moich postach, na początku tego wątku byłam dość mocno przeciw tej hodowli, ale wypowiedzi hodowczyni, wyjaśniające cała sprawę, z dużą kultura osobistą, pozwoliły mi na zmianę zdania.
Niestety, jeśli przodkowie maja dobre wyniki HD, to jedynie po potomstwie możemy zorientować się, że coś nie wyszło.
Tu mamy rozżaloną klientkę, która nawet nie napisała, czy skontaktowała się z hodowcą. Obecnie ON-ki to dość chorowita rasa, zwłaszcza pod kątem dysplazji. I podejmując decyzję o kupnie psa, trzeba pamiętać, że może się to zdarzyć. W innych rasach, na czoło wychodzą inne problemy, ale decydując się na daną rasę, powinniśmy wiedzieć z czym, to się je. I co najwyżej kupić psa trochę starszego, aby zniwelować możliwość wystąpienia dysplazji. A co mają powiedzieć ludzie, którzy wiedzą, że pewne schorzenia mogą wystąpić dopiero po paru latach i żadne wyniki czy prześwietlenia nic nie wykażą. Ryzyko istnieje zawsze, pies to żywe stworzenie, a nie przedmiot idący jak z pod sztancy z linii produkcyjnej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bzdura! Po to zostały wprowadzone przepisy i legalne hodowle, aby eliminować wady wrodzone. Czytaj uważnie, to nie jest dysplazja nabyta tylko wrodzona!  Poza tym to nie pierwsza sytuacja w Wilczym Sercu! A przede wszystkim właścicielom powinno zależeć na tym, aby eliminować pary, które wydają na świat potomstwo z wadą genetyczną. A oni nie są tym zainteresowani. Właściciele robią biznes, a psy ciepią.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ta rasa ( i nie tylko ta) ma ten problem. Dotyczy to psów z wszelkich hodowli. To troche tak, jakby kupić wielbłąda i mieć pretensje że ma garba.

To już jednak postawienie problemu na głowie. Czy też na garbie może.

Wynika z tego, że "trafienie" zdrowego psa graniczy prawdopodobieństwem z wykluciem węża o dwóch głowach. Jest możliwe - gdzieś, ktoś widział kiedyś ale nie miejcie pretensji, że wasz ma tylko jedną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To już jednak postawienie problemu na głowie. Czy też na garbie może.
Wynika z tego, że "trafienie" zdrowego psa graniczy prawdopodobieństwem z wykluciem węża o dwóch głowach. Jest możliwe - gdzieś, ktoś widział kiedyś ale nie miejcie pretensji, że wasz ma tylko jedną.


Ależ filodendron, jeżeli ktoś kupuje ON-ka do pracy to bierze użytka, a nie psy wystawowe. Właśnie z tego powodu, że z uwagi na modę, dzisiejsze On-ki mają częsty problem z dysplazją.
Dla mnie osobiście trafienie super zdrowego ON-ka, o parametrach które pozwoliłyby mu na starty w zawodach, przypomina wygraną w Totka. Co prawda nie w szóstkę, czy wielką kumulację, ale jest to tak duża rzadkość, że ludzie jeżdzą do Czech po użytki i nie bawią się w kupowanie eksterierów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×