Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Tree

Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant

Recommended Posts

Witajcie! Tak mnie zastanawia, który typ charakteru jest bardziej uciążliwy na codzień i trudniejszy do opanowania. Lękliwy pies o bardzo wrażliwej psychice, często najpierw reagujący, a potem myślący, czy może twardy pies o dominującym charakterze? ;) Sama mam ten pierwszy typ psa i przyznam, że uciążliwe jest to, że mimo pracy z psem nagle można zrobić "krok do tyłu". Np. oswajam swojego psa z chodzeniem w miejsca, gdzie rzadko bywamy (bo on się boi spacerować poza najbardziej znany mu teren :( ) i są efekty, możemy iść coraz dalej. Ale wystarczy, że zobaczy amstaffa (nie wiem czemu boi się oddalonego niezainteresowanego amstaffa bardziej od ruchliwego, trzepiącego łapami z radości lub agresji labradora kilkanaście metrów bliżej), a robimy "krok do tyłu". I ja np. uważam, że lękliwy pies jest bardzo trudny, ponieważ trzeba cały czas uważać, żeby nie złamać jego psychiki i potrzeba bardzo dużo cierpliwości. Nie miałam dominanta (mój jest trochę dominujący, ale w normalnych granicach, a chodzi mi o psy, które chcą zdominować wszystko, co się rusza ;) ), więc nie wiem jak to jest. Z ciekawości więc pytam, który typ jest według Was trudniejszy w codziennym życiu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
bardzo ciekawy temat, zapisuje sobie, chociaż jedno ale dominujący czy odważny? bo pies może być odważny ale nie musi być od razu dominujący, na odwrót byc może juz tak nie jest:)
(a sama nie wiem czy mam psa lekliwego czy dominanta):)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moim zdaniem pies lękliwy jest trudniejszy. Jedna z moich suk jest strachliwa i mimo ogromu pracy, jaki w nią włożyłam, nie robimy już żadnych kroków w przód. Kiedy miała 4 miesiące, wychodziła z domu, widziała człowieka po drugiej stronie ulicy... I sruuu do domu, pod kanapę, na 1-2 godziny :roll: Raz ją wzięłam na miasto, to ludzie myśleli, że się nad nią znęcam, tak panikowała...
Teraz jest już lepiej o niebo, ale trudno mimo to. Pies ma 5 lat. Mogę przejść z nią przez miasto, ale jest wyłączona (sztywna, czujna, uszy po sobie, oczy jak 5 złotych, zero reakcji na mój głos, wykonuje komendy jak robot, sztywno - i pluje smakołykami). Dopiero w lesie, na polach, w parku - ożywia się. Także w większej grupie - dużo ludzi, dużo psów - jest bardziej pewna siebie. Jej strachliwość prowadzi także do tego, że tam gdzie jest bezpiecznie - odgania intruzów. Wystarczy, że ktoś wyłoni się z krzaków, a Chibi leci go obszczekać. Ma odwołanie wyuczone świetnie w warunkach rozproszenia, przy innych psach, z zabawy, wśród ludzi; ale w sytuacji, gdy ktoś NAGLE się pojawia - nie ma na nią mocnych, nie odwoła się.

No to podsumuję: mam psa, który w terenach gdzie są ludzie (a szczególnie dzieci, boi się ich jak diabli) wyłącza się, jest sztywny i nie da się go rozkręcić. W terenach niezabudowanych, zakrzaczonych ma zaś manię obszczekiwania tego, co się nagle wyłoni i to mimo wielu lat treningu, szkolenia, ciągłego zajmowania psiej psychiki. Wybieganie jej to koszmar, a ma tendencje do tycia :shake: Nie mogę jej luzem puścić w parku, bo na 5 osób, które wyjdzie z krzaków, na pewno co najmniej 1 obszczeka. Co ciekawe, jak widzi, że ten człowiek chodzi zanim ją puszczę, to nie ma problemu, chodzi tylko o NAGŁE pojawienie się kogoś/czegoś. W dni wietrzne, okolice Sylwestra, odpustu - pies jest ciągle przestraszony. Zwykle wtedy przybiera na wadze, a ja staję na głowie, żeby zachowała prawidłową masę ciała.

Z psem naprawdę lękliwym nie działają zwykłe zasady, które łatwo się rzuca właścicielom psów tutaj na forum - [I]musisz go nauczyć tego i tamtego. Musisz go dobrze wyszkolić, wtedy zrobi tak i tak. Jeśli robi to i to, to znaczy, że jest nieposłuszny.[/I] Niestety, u lękliwców pewnych rzeczy nie przeskoczysz, po prostu trzeba z tym żyć, pracować nad psem, ale uwzględniać to, że to nie będzie nigdy wesoły, bezproblemowy labek. Moja suka też ma określone trasy, w które lubi chodzić, a jak skręcam gdzie indziej, wyłącza się :roll: Moja mama mawia, że Chibi jest autystyczna, i coś w tym jest ;)

Mam 4 psy - mam sukę o charakterze histerycznym, która za młodu była agresywna na tym tle (w stylu -[I] ta suka mnie zaatakowała - rzucam się na nią[/I]). Trzeci pies był nadwrażliwy, ale jednocześnie bardzo agresywny w stosunku do innych psów. Najmłodsza suka ma charakter dominujący, twardy, ma swoje pomysły i trzeba często jej pokazywać, że to ja tu się liczę bardziej. Ale druga suka, Chibi, to lękliwiec i mam z nią najwięcej problemów. Miałam styczność z psami dominującymi, agresywnymi, trudnymi... I uważam, że nie ma nic gorszego niż pies strachliwy :roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Tree']Witajcie! Tak mnie zastanawia, który typ charakteru jest bardziej uciążliwy na codzień i trudniejszy do opanowania. Lękliwy pies o bardzo wrażliwej psychice, często najpierw reagujący, a potem myślący, czy może twardy pies o dominującym charakterze? ;) Sama mam ten pierwszy typ psa i przyznam, że uciążliwe jest to, że mimo pracy z psem nagle można zrobić "krok do tyłu". Np. oswajam swojego psa z chodzeniem w miejsca, gdzie rzadko bywamy (bo on się boi spacerować poza najbardziej znany mu teren :( ) i są efekty, możemy iść coraz dalej. Ale wystarczy, że zobaczy amstaffa (nie wiem czemu boi się oddalonego niezainteresowanego amstaffa bardziej od ruchliwego, trzepiącego łapami z radości lub agresji labradora kilkanaście metrów bliżej), a robimy "krok do tyłu". I ja np. uważam, że lękliwy pies jest bardzo trudny, ponieważ trzeba cały czas uważać, żeby nie złamać jego psychiki i potrzeba bardzo dużo cierpliwości. Nie miałam dominanta (mój jest trochę dominujący, ale w normalnych granicach, a chodzi mi o psy, które chcą zdominować wszystko, co się rusza ;) ), więc nie wiem jak to jest. Z ciekawości więc pytam, który typ jest według Was trudniejszy w codziennym życiu?[/QUOTE]


Z doświadczenia- o wiele łatwiejszy jest dominant, choć oba przypadki nie należą do mega łatwych.

Inna sprawa, że dominant dominantowi nierówny, gdyby psy dzieliły się w tak łatwy sposób to byłby raj- a tymczasem mamy tez lękliwe dominanty, które histerią próbują sobie dodać pewności siebie, mamy dominanty które właściwie az tak dominujące nie są, ale na wszelki wypadek działają w mysl zasady "gwałć bo inaczej inni cie zgwałcą", są dominanty z zaburzeniami zachowania, które reagują w przedziwny sposób jakby kompletnie nie znały sygnałów wysyłanych przez inne psy itd.

zrównoważony, pewny siebie dominant to złoto nie pies, bo nie potrzebuje udowadniać swojej siły i przewagi nad każdym psem, zdaje sobie sprawe z wlasnej sily i potrafi innego psa sprowadzić na ziemię odpowiednimi sygnałami bez jakiegoś gwałcenia czy tarmoszenia. Do bardziej radykalnych kroków taki pies posuwa się na prawdę wtedy gdy jest to konieczne.

Najgorszy jest lękliwy histeryczny dominant, mój kuzyn takiego szczurka ma ze schroniska, niepozorne to-to, a koszmarek straszny z niego. Prawie do każdego psa startuje jak inny jego zdaniem próbuje nad nim przejąć kontrolę

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 suka lekliwa:
Jak dla mnie pies, psu nie rowny ... ile psow, tyle przypadkow.
Mialam stara suke ze schroniska (3lata w schronie) agresywna na tle lekowym, potrafila znienacka zaatakowac nie dajac zadnych sygnalow (pomrukiwanie, warczenie, szczerzenie zebow, sztywnienie). Pies sie bal wszystkiego, kazdego nieznanego jej dzwieku. Drukowanie na komputerze, pranie, odkurzanie, zaslanianie zaslon i suka wpadala w paranoje i histerie - kazdego tratowala wiejac w najdalszy kat.
Udalo sie ja mniej wiecej 4 latach 'naprostowac' ciezka praca i przestala sie bac 'codziennosci', zostalo jej atakowanie ludzi 'od tylu' na plecy. Pozniej suka stala sie na starosc jeszcze bardziej 'poschizowana' i potrafila zaatakowac domownikow bez powodu w wieku 14lat musielismy ja uspic ze wzgledu na stan zdrowia.

2 suka lekliwa:
Mielismy na DT suke ze schroniska okolo 7-10letnia, lekliwa i pilnujaca zasobow. Przy ciezkiej codziennej pracy dala sie w miare naprostowac. Aczkolwiek moj ojciec stal sie 'zwierzyna' do gonienia po tym jak do niego wystartowala, a ojciec sie cofnol. Suka nie nadawala sie do zycia w bloku, zamknieta przestrzen ja przerazala, ciemnosc ja przerazala, krzyki, gwaltowne ruchu. Teraz sunia mieszka w domku jednorodzinnym z ogrodem i nie maja Panstwo z nia wiekszych problemow.

3 sunia lekliwa:
Mam aktualnie suke nadpobudliwa i lekko lekliwa do tego nieufna wobec facetow.
Suka boi sie gwaltownych ruchow, ludzi zbyt energicznych i pewnych siebie, zywiolowych i wymagajacych.
Pracuje nad nia od jakis 3tygodni (nic nie umiala) i jest ogromna poprawa pies zna wszystkie podstawowe komendy (zejdz, wyjdz, siad, waruj, zostan, rownaj, przynies). Wyjscie z nia na dwor to nerwowa ze wzgledu na jej nadpobudliwosc, skacze jak pilka po czlowieku, po psach, nie idzie zalozyc obrozy, mozg jej sie wylacza i przestaje sluchac. Jednak w dalszym ciagu pies boi sie gwaltownych ruchow, dotykania uszu i glosnego tonu - wtedy rowniez nie ma z nia kontaktu....

Mam samca dominujacego
Jest psem pewnym siebie, nadpobudliwym, terytorialnym i co gorsza dominujacym.... Wazy 52kgi jest silnym molosem...
Spacer z nim to ciagle rozgladanie sie czy napewno jakis pies sie nie zbliza, nie szczeka itp.
Kazdego psa musi sobie podpozadkowac wciskajac go w glebe, a jak 'przeciwnik' sie zbuntuje to :mad:.
Wszelkiego rodzaju metody typu 'glodzenie psa zeby reagowal na zarcie na podworku' mozna wywalic do kosza - pies schudl kilka kg, a i tak w tylku mial swiezo gotowane mieso...
Nie potrafi sie skupic, wazniejszy od czlowieka jest PIES. Szybko sie uczy, zna wszystkie podstawowe komendy i nie tylko (komendy z zakresu PT i PTT wylaczajac aportowanie, bo tego mu sie poprostu nie chce, zna kilka 'glupich' i nieprzydatnych komend typu 'spiewaj' itp). Problem jest w tym ze nie jest psem wylacznie dominujacym, ale jego nadpobudliwosc i pewnosc siebie + sila potrafia doprowadzic do szalu. Gdy zauwazy psa to zaczyna sie dyskusja i brak kontaktu z psem - mozg OFF...
Caly czas jest szkolony, zarcie w domu z reki i wylacznie za polecenia, metoda nigdy nic za darmo, sposcic drania nie mozna bo poleci do psa, pomimo cwiczec nie jest odwolywalny (i prawdopodobnie nigdy nie bedzie). Wszelkie 'ostrzejsze' proby prowadzenia psa koncza sie wojna, na 'dlawiku' widzac psa predzej sie udusi niz odpusci.
U mojego samca problemem nie jest dominacja, czy terytorialnosc ktora jest kilka blokow w kolo, z jego sila i waga tez da sobie czlowiek rade ... najgorsza jest nadpobudliwosc ktora wylacza mu mozg i przez ktora on widzi tylko 'cel' (psa) i zapomina o wszystkim innym!
Dodam ze to jest kastrat ktory byl ciachniety w wieku okolo 6miesiecy. Mam go wlasnie jak mial mniej wiecej 6miesiecy (poczatek pazdziernika 2010) i 'juz taki byl' tylko ze bez jakich kolwiek umiejetnosci (potrafil tylko sygnalizowac ze chce na dwor)...

Odpowiadajac na pytanie ktory typ psa jest gorszy uznaje ze ... nadpobudliwy jest najgorszy! To istna meka miec psa z ktorym pomimo pracy itp traci sie kontakt wlasnie przez jego 'ADHD' i KONIECZNOSC przywitania sie z kazdym 4-lapym zwierzakiem :diabloti:

PS. Mam tez suke dominujaca, niepewna siebie ktora atakuje wszystkie psy ktore narusza jej 'banke ochronna' wazy 18kg- jest o niebo latwiejsza do prowadzenia jak moj samiec

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Maron86']1 suka lekliwa:
Jak dla mnie pies, psu nie rowny ... ile psow, tyle przypadkow.
Mialam stara suke ze schroniska (3lata w schronie) agresywna na tle lekowym, potrafila znienacka zaatakowac nie dajac zadnych sygnalow (pomrukiwanie, warczenie, szczerzenie zebow, sztywnienie). Pies sie bal wszystkiego, kazdego nieznanego jej dzwieku. Drukowanie na komputerze, pranie, odkurzanie, zaslanianie zaslon i suka wpadala w paranoje i histerie - kazdego tratowala wiejac w najdalszy kat.
Udalo sie ja mniej wiecej 4 latach 'naprostowac' ciezka praca i przestala sie bac 'codziennosci', zostalo jej atakowanie ludzi 'od tylu' na plecy. Pozniej suka stala sie na starosc jeszcze bardziej 'poschizowana' i potrafila zaatakowac domownikow bez powodu w wieku 14lat musielismy ja uspic ze wzgledu na stan zdrowia.

2 suka lekliwa:
Mielismy na DT suke ze schroniska okolo 7-10letnia, lekliwa i pilnujaca zasobow. Przy ciezkiej codziennej pracy dala sie w miare naprostowac. Aczkolwiek moj ojciec stal sie 'zwierzyna' do gonienia po tym jak do niego wystartowala, a ojciec sie cofnol. Suka nie nadawala sie do zycia w bloku, zamknieta przestrzen ja przerazala, ciemnosc ja przerazala, krzyki, gwaltowne ruchu. Teraz sunia mieszka w domku jednorodzinnym z ogrodem i nie maja Panstwo z nia wiekszych problemow.

3 sunia lekliwa:
Mam aktualnie suke nadpobudliwa i lekko lekliwa do tego nieufna wobec facetow.
Suka boi sie gwaltownych ruchow, ludzi zbyt energicznych i pewnych siebie, zywiolowych i wymagajacych.
Pracuje nad nia od jakis 3tygodni (nic nie umiala) i jest ogromna poprawa pies zna wszystkie podstawowe komendy (zejdz, wyjdz, siad, waruj, zostan, rownaj, przynies). Wyjscie z nia na dwor to nerwowa ze wzgledu na jej nadpobudliwosc, skacze jak pilka po czlowieku, po psach, nie idzie zalozyc obrozy, mozg jej sie wylacza i przestaje sluchac. Jednak w dalszym ciagu pies boi sie gwaltownych ruchow, dotykania uszu i glosnego tonu - wtedy rowniez nie ma z nia kontaktu....

Mam samca dominujacego
Jest psem pewnym siebie, nadpobudliwym, terytorialnym i co gorsza dominujacym.... Wazy 52kgi jest silnym molosem...
Spacer z nim to ciagle rozgladanie sie czy napewno jakis pies sie nie zbliza, nie szczeka itp.
Kazdego psa musi sobie podpozadkowac wciskajac go w glebe, a jak 'przeciwnik' sie zbuntuje to :mad:.
Wszelkiego rodzaju metody typu 'glodzenie psa zeby reagowal na zarcie na podworku' mozna wywalic do kosza - pies schudl kilka kg, a i tak w tylku mial swiezo gotowane mieso...
Nie potrafi sie skupic, wazniejszy od czlowieka jest PIES. Szybko sie uczy, zna wszystkie podstawowe komendy i nie tylko (komendy z zakresu PT i PTT wylaczajac aportowanie, bo tego mu sie poprostu nie chce, zna kilka 'glupich' i nieprzydatnych komend typu 'spiewaj' itp). Problem jest w tym ze nie jest psem wylacznie dominujacym, ale jego nadpobudliwosc i pewnosc siebie + sila potrafia doprowadzic do szalu. Gdy zauwazy psa to zaczyna sie dyskusja i brak kontaktu z psem - mozg OFF...
Caly czas jest szkolony, zarcie w domu z reki i wylacznie za polecenia, metoda nigdy nic za darmo, sposcic drania nie mozna bo poleci do psa, pomimo cwiczec nie jest odwolywalny (i prawdopodobnie nigdy nie bedzie). Wszelkie 'ostrzejsze' proby prowadzenia psa koncza sie wojna, na 'dlawiku' widzac psa predzej sie udusi niz odpusci.
U mojego samca problemem nie jest dominacja, czy terytorialnosc ktora jest kilka blokow w kolo, z jego sila i waga tez da sobie czlowiek rade ... najgorsza jest nadpobudliwosc ktora wylacza mu mozg i przez ktora on widzi tylko 'cel' (psa) i zapomina o wszystkim innym!
Dodam ze to jest kastrat ktory byl ciachniety w wieku okolo 6miesiecy. Mam go wlasnie jak mial mniej wiecej 6miesiecy (poczatek pazdziernika 2010) i 'juz taki byl' tylko ze bez jakich kolwiek umiejetnosci (potrafil tylko sygnalizowac ze chce na dwor)...

Odpowiadajac na pytanie ktory typ psa jest gorszy uznaje ze ... nadpobudliwy jest najgorszy! To istna meka miec psa z ktorym pomimo pracy itp traci sie kontakt wlasnie przez jego 'ADHD' i KONIECZNOSC przywitania sie z kazdym 4-lapym zwierzakiem :diabloti:

PS. Mam tez suke dominujaca, niepewna siebie ktora atakuje wszystkie psy ktore narusza jej 'banke ochronna' wazy 18kg- jest o niebo latwiejsza do prowadzenia jak moj samiec[/QUOTE]


Ja bym nie powiedziała, że ten opisany przez Ciebie samiec jest pewny siebie. Bardzo możliwe, że to wgniatanie w ziemię bardziej wynika z dominacji połączonej z pobudliwością, ale czy z pewnością siebie? No chyba że takie potrójne kombo i ta pobudliwość powoduje że ma ochotę "dokopać" każdemu psu.

Ale wnioskuję to tylko z opisu, nie wiem jak to wygląda w praktyce. Ja jednak gdy miałam do czynienia ze zrównoważonymi, dominującymi i pewnymi siebie samcami nie widziałam żeby usilowały zdominować każdego psa. Wręcz przeciwnie- unikały uciekania sie do bezpośredniego kontaktu z samozwańczym dominantem tak długo, aż kończyła sie ich cierpliwość i wtedy rzeczywiście- wciskanie w ziemię. To zdarzało się jednak rzadko, wystarczyło że taki pan-dominant zjeżył sierść, wpatrywał się w przeciwnika (samozwańczego dominanta) i pokazywał pełne uzębienie- mało który pies podejmował wyzwanie :D więc nie było konieczności wgniatania.
Cała szopka miała miejsce jedynie wtedy gdy inny pies im podskakiwał, na pozostałych- uległych sobie nie ćwiczyli, nie było żadnego pokazywania uległemu psu że jest nikim ;) nie było też potrzeby żeby ten uległy pies się nie wiadomo jak korzył, wywalał do góry brzuchem, pozwalał gwałcic czy inne takie, po prostu się witały i już wiedziały kto rządzi.

Twój pies wysyła inne sygnały czy od razu przystępuje do wgniatania? Tak z ciekawości pytam oczywiście :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
najgorszy lękliwy dominant :evil_lol:

moim zdaniem gorszy jest pies lękliwy z prostej przyczyny niestabilności psychicznej, pies ma po prostu słabą psychikę, potrafi byc nieprzewidywalny a w trakcie "ataku" histerii nie dociera do niego nic...dodatkowo mnie takie irracjonalne zachowanie irytuje pies to wyczuwa i jeszcze bardziej panikuje. Nie mam delikatnego charakterku.

Dominant jest bardziej przewidywalny, stabilny.

Wszystko zależy oczywiście jeszcze od danego osobnika i od naszego charakteru.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja jestem cierpliwa, ale jak dostalam tego histerycznego szczura mojego kuzyna na przechowanie na prawie miesiac to myslalam ze wyjde z siebie i stane obok. Ten pies to jakas tragedia, kuzyn zreszta za moja sugestia zainwestowal w szkoleniowca i widac efekty ale po kuzynie tez widac ze wymeczony jest posiadaniem takiego psa i chyba juz dluuuugo nie bedzie mial innego :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
z moim w sumie nie jest jakos źle bardzo ale ja nawykłam do twardego charakteru i obsługa tego to dla mnie kosmos :roll: ciągłe szukanie złotego środka a człowieka czasem się krew zalewa jak piesek ciagnie bo chce do pieska a potem jeszcze stwierdza że piesek be...i oczywiście nie zauważa że człowiek sobie wisi po drugiej stronie smyczy albo już przed nim...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='czi_czi']Ja bym nie powiedziała, że ten opisany przez Ciebie samiec jest pewny siebie. Bardzo możliwe, że to wgniatanie w ziemię bardziej wynika z dominacji połączonej z pobudliwością, ale czy z pewnością siebie? No chyba że takie potrójne kombo i ta pobudliwość powoduje że ma ochotę "dokopać" każdemu psu.

Ale wnioskuję to tylko z opisu, nie wiem jak to wygląda w praktyce. Ja jednak gdy miałam do czynienia ze zrównoważonymi, dominującymi i pewnymi siebie samcami nie widziałam żeby usilowały zdominować każdego psa. Wręcz przeciwnie- unikały uciekania sie do bezpośredniego kontaktu z samozwańczym dominantem tak długo, aż kończyła sie ich cierpliwość i wtedy rzeczywiście- wciskanie w ziemię. To zdarzało się jednak rzadko, wystarczyło że taki pan-dominant zjeżył sierść, wpatrywał się w przeciwnika (samozwańczego dominanta) i pokazywał pełne uzębienie- mało który pies podejmował wyzwanie :D więc nie było konieczności wgniatania.
Cała szopka miała miejsce jedynie wtedy gdy inny pies im podskakiwał, na pozostałych- uległych sobie nie ćwiczyli, nie było żadnego pokazywania uległemu psu że jest nikim ;) nie było też potrzeby żeby ten uległy pies się nie wiadomo jak korzył, wywalał do góry brzuchem, pozwalał gwałcic czy inne takie, po prostu się witały i już wiedziały kto rządzi.

Twój pies wysyła inne sygnały czy od razu przystępuje do wgniatania? Tak z ciekawości pytam oczywiście :)[/QUOTE]

Ba wysyla mnostwo sygnalow, tylko ze u niego bierze gore ta nadpobudliwosc przez ktora juz teraz w tej chwili natychmiast musi biedz sie przywitac z psem. Po pracy z moim psem doszlismy do momentu ze nie reagowal ciagnieciem mnie za soba i leceniem do innych psow ktore sa oddalone na 4m od niego.
Ogolnie problem jest w innych psach.
Moj idzie sie przywitac, jest delikatny do mniejszych psow - a te go atakuja i dra ryja na cale podworko, co mojego flustruje. Inna sytuacja, moj pies sie wita z innym samcem - tamten sie jezy, powarkuje i w tym momencie moj zaczyna najpierw sama glowa go przewalac pozniej stawac nad nim z wyrazem pyska i zachowania calego ciala mowiace "chcesz :mad:?!". Najczesciej 'przeciwnik' nie rozumie za bedac psem np rasy husky moze sobie nadmuchac, przez co dalej sie sadzi zawsze obrywa...
Mam multum dziwnych sytuacji ktore w 20% sa spowodowane przez "ADHD" mojego psa, jakies 15% sposzczonych samopas psow ktore musza caly spacer lezc nam za du**, a reszta to durni wlasciciele najczesciej psow 'rasy jorczek' i inne tego pokroju ktorych smieszy ze zaraz moje bydle dorwie ich gowienka :angryy:.
Niemniej jednak gdyby on byl tylko dominujacy i pewny siebie do tego dobrze socjalizowany z nastawieniem na czlowieka, a nie 'O BOZE WIDZE PSA MUSZE POPROSTU MUUUSZEEEE ISC SIE PRZYWITAC' to byl by psem idealnym.
Po nim juz wiem ze adopcja starszego podrostka, albo wziecie szczeniaka z dobrej renomowanej hodowli (nie stowarzyszenia) u mnie w przyszlosci wchodzi w gre.

Co do pewnosci siebie u mojego psa to, on wie ile jest wart i ze niema co mu podskakiwac. Nie leci z histeria i lekiem w oczach 'kopulowac' ze wszystkim co sie rusza - leci sie przywitac i tu sie zaczynaja schody, bo w miastach malo ktore psy potrafia odczytac 2giego psa....

PS.Najgorsze sa sytuacje kiedy widzi nowego psa z ktorym MUSI sie przywitac i dostaje komende rownaj .... ladnie idzie przy nodze tylko ze TYLEM :placz:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Maron86']Ba wysyla mnostwo sygnalow, tylko ze u niego bierze gore ta nadpobudliwosc przez ktora juz teraz w tej chwili natychmiast musi biedz sie przywitac z psem. Po pracy z moim psem doszlismy do momentu ze nie reagowal ciagnieciem mnie za soba i leceniem do innych psow ktore sa oddalone na 4m od niego.
Ogolnie problem jest w innych psach.
Moj idzie sie przywitac, jest delikatny do mniejszych psow - a te go atakuja i dra ryja na cale podworko, co mojego flustruje. Inna sytuacja, moj pies sie wita z innym samcem - tamten sie jezy, powarkuje i w tym momencie moj zaczyna najpierw sama glowa go przewalac pozniej stawac nad nim z wyrazem pyska i zachowania calego ciala mowiace "chcesz :mad:?!". Najczesciej 'przeciwnik' nie rozumie za bedac psem np rasy husky moze sobie nadmuchac, przez co dalej sie sadzi zawsze obrywa...
Mam multum dziwnych sytuacji ktore w 20% sa spowodowane przez "ADHD" mojego psa, jakies 15% sposzczonych samopas psow ktore musza caly spacer lezc nam za du**, a reszta to durni wlasciciele najczesciej psow 'rasy jorczek' i inne tego pokroju ktorych smieszy ze zaraz moje bydle dorwie ich gowienka :angryy:.
Niemniej jednak gdyby on byl tylko dominujacy i pewny siebie do tego dobrze socjalizowany z nastawieniem na czlowieka, a nie 'O BOZE WIDZE PSA MUSZE POPROSTU MUUUSZEEEE ISC SIE PRZYWITAC' to byl by psem idealnym.
Po nim juz wiem ze adopcja starszego podrostka, albo wziecie szczeniaka z dobrej renomowanej hodowli (nie stowarzyszenia) u mnie w przyszlosci wchodzi w gre.

Co do pewnosci siebie u mojego psa to, on wie ile jest wart i ze niema co mu podskakiwac. Nie leci z histeria i lekiem w oczach 'kopulowac' ze wszystkim co sie rusza - leci sie przywitac i tu sie zaczynaja schody, bo w miastach malo ktore psy potrafia odczytac 2giego psa....

PS.Najgorsze sa sytuacje kiedy widzi nowego psa z ktorym MUSI sie przywitac i dostaje komende rownaj .... ladnie idzie przy nodze tylko ze TYLEM :placz:[/QUOTE]

No, czyli bardzo nakręcony na inne psy niestety....


A co do tego odczytywania sygnałów- masz rację, miejskie psy maja z tym wielki problem. Moja suczka wzięta na wieś była w 7 niebie bo biegające tu luzem Burki są super zsocjalizowane z innymi psami i na prawdę rzadko kiedy dochodzi do spięć. A w mieście wiadomo- większość na smyczach, jak już puszczone to tak bardzo nakręcone na inne psy że kompletnie ignorują sygnały wysyłane przez innego psa.



Co do tej histerii- ten szczurek mojego kuzyna nie histeryzował dopóki inny pies nie próbował go powąchać po doopie albo w jakiś sposób "zdominować"- choćby trzymając łeb zbyt blisko karku szczurka. Wtedy od razu następował histeryczny jazgot, atak, próba gryzienia- wcześniej poprzedone kłapaniem zębami.


Jak byś kiedyś chciała mieć psa z hodowli to odradzam tego podrostka- lepiej wziąć małego brzdąca i od razu go nastawiać na pracę z człowiekiem, podrostek już może mieć z tym problemy (choć nie musi).

Share this post


Link to post
Share on other sites
tutaj trzeba tez rozgraniczyć jaki to jest dominant.
Może byc stabilny i zrwónoważony- i z takim psem się pracuje cudownie, to zwierzak pewny siebie, z twarda stabilną psychiką. I pokusze się o stwierdzenie, że można z nim popełnic wiecej błedów, które beda "wybaczone" niż z psem lękliwym.

Najgorszym kombo jest dla mnie właśnie dominacja podszyta lękiem, w stylu, spuszczę łomot temu pieseczkowi, zeby on nie zrobił kuku mi. I takiego rotka miałam. I to była gehenna na poczatku, bo nie dośc, że trzeba było uważac na wszystko dookoła, to jeszcze pies, potrafił nagle wystartowac-bo uznał, że ten krzaczek co go mijamy gazylion razy to zagrożenie.
to jest pies nieprzewidywalny, a jednoczescie umiejący zrobić uzytek z własnej siły i zębów. I z takim psem się pracuje do końca życia.

Mi się marzy stabilny, zrównoważony, ale mimo wszystko dominujący pies.

Swego czasu był taki wykres o charakterze dla koni, cholernie ciekawe. Polecam przeczytać. [url]http://www.parelli-info.waw.pl/articles.php?article_id=151[/url]. Ciekawa jestem czy coś podobnego można by zrobić względem psów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='czi_czi']
Jak byś kiedyś chciała mieć psa z hodowli to odradzam tego podrostka- lepiej wziąć małego brzdąca i od razu go nastawiać na pracę z człowiekiem, podrostek już może mieć z tym problemy (choć nie musi).[/QUOTE]

Ja planuje (oczywiscie to tylko plany i marzenia) samca z hodowli, ale tak jak piszesz szczeniaka, a nie mlodziez. Tym bardziej ze planuje prace z psem + dla przyjemnosci wystawy, ahhh te marzenia :loveu:
Moj mial okolo 6 miesiecy i juz silny charakterek i zachowania ktorych po dzis dzien nie da sie oduczyc samymi metodami pozytywnymi tym bardziej ze ma w powazaniu czlowieka i jego zarcie ... Natomiast jakie kolwiek ostre dyscyplinowanie powoduje wielka walke i dyskusje. Czasem jak ostro go jakis pies nakreci to potrafi ponad pol godziny dochodzic do 'normalnosci' (musztra wszystkich komend), a jak go sie nie zdyscyplinuje to nastepny pies ktorego zobaczy bedzie jeszcze bardziej ciekawy i trzeba do niego podejsc za wszelka cene (doslownie za wszelka...).

Na wies do agroturystyki wyjechalismy z psami i rodzina, ahhhh to bylo zycie - 0 stresow zwiazanych z psami, byly tez konie na ktore tylko patrzyl i kozy (do byka wyrwal ze malo mnie za soba nie porwal :shake:).
Nawet 4letniego doroslego i 'zadzacego we wsi' nowofundlanda sobie podpozadkowal na tyle ze schodzil nam zawsze z drogi czasem przychodzac i 4-5m dalej cos osikujac majestatycznie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
a moze w temacie taka zagadka, jaki typ psa
w nowym terenie np lesie gdzie coś szumi, z daleko słychać szczekanie, ogon opuszczony, ogólnie pies zaniepokojony, gdy zauważy innego psa, ogon automatycznie idzie do góry, ogólnie pełnie zainteresowanie,
na znanym terenie pies obszczekuje inne psy, niektóre próbuje zdominować, jednak gdy inny pies raz pokaże że jest ważniejszy, ale raczej psychicznie to omija z daleko, psy które chciały ustawić mojego psa w sposób brutalny(czyt. wchodzenie na tyłek, z warczeniem) zawsze są przez niego obszczekiwanie, ja to odczytuje w ten sposób "chciałeś mi zrobić krzywdę jak byłem mały, teraz jestem duży to ci dokopie tylko niech puści mnie ta smycz")
ogólnie mój pies gdy czuje się pewnie chce zdominować psy wchodząc im na tyłek, jeżeli pies się nie broni, to próbuje do skutku, lecz jeżeli pies go ustawi na początku, mój pies omija go szerokim łukiem

jeszcze z innych moich obserwacji, niepokoją go czasami dziwnie wyglądające np. drzewa, i to na znanym i nieznanym terenie, jak był mały bał się wychodzić o zmroku oraz baaardzo chciał kontaktu z innymi psami, w wieku 5-6 miesięcy już próbował zdominować, co teraz przerodziło się a taką sytuacje że nie mogę się minąc obok innego opsa na chodniku bo pies szczeka i warczy
i teraz ma prawie 2 lata i nie wiem czy go kastrować czy nie, bo jeżeli to wynika z lęku to po kastracji moze być gorzej, ale jezeli z agresji to mogłoby być lepiej

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Kirinna']a moze w temacie taka zagadka, jaki typ psa
w nowym terenie np lesie gdzie coś szumi, z daleko słychać szczekanie, ogon opuszczony, ogólnie pies zaniepokojony, gdy zauważy innego psa, ogon automatycznie idzie do góry, ogólnie pełnie zainteresowanie,
na znanym terenie pies obszczekuje inne psy, niektóre próbuje zdominować, jednak gdy inny pies raz pokaże że jest ważniejszy, ale raczej psychicznie to omija z daleko, psy które chciały ustawić mojego psa w sposób brutalny(czyt. wchodzenie na tyłek, z warczeniem) zawsze są przez niego obszczekiwanie, ja to odczytuje w ten sposób "chciałeś mi zrobić krzywdę jak byłem mały, teraz jestem duży to ci dokopie tylko niech puści mnie ta smycz")
ogólnie mój pies gdy czuje się pewnie chce zdominować psy wchodząc im na tyłek, jeżeli pies się nie broni, to próbuje do skutku, lecz jeżeli pies go ustawi na początku, mój pies omija go szerokim łukiem

jeszcze z innych moich obserwacji, niepokoją go czasami dziwnie wyglądające np. drzewa, i to na znanym i nieznanym terenie, jak był mały bał się wychodzić o zmroku oraz baaardzo chciał kontaktu z innymi psami, w wieku 5-6 miesięcy już próbował zdominować, co teraz przerodziło się a taką sytuacje że nie mogę się minąc obok innego opsa na chodniku bo pies szczeka i warczy
i teraz ma prawie 2 lata i nie wiem czy go kastrować czy nie, bo jeżeli to wynika z lęku to po kastracji moze być gorzej, ale jezeli z agresji to mogłoby być lepiej[/QUOTE]



Z opisu- dominacja podszyta lękiem. W momencie gdy czuje że dany osobnik jest słabszy i mu ustępuje- rośnie w siłę, czuje się taki "oh jaki jestem zaje.bisty" wiec uskutecznia jakieś próby włazenia (na które mu swoją drogą nie pozwalaj- i nie pozwalaj na brutalną dominacje ze strony innych psów). Dla mnie nie ma w nim pewności siebie, raczej próbuje jej sobie dodać swoim zachowaniem ;)

Psa lekliwego kastruje się dopiero po przeprowadzeniu odpowiedniej terapii behawioralnej- właśnie ten cały testosteron jest przydatny podczas szkolenia w celu wzmocnienia pewności siebie, szybsze efekty po prostu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart
Pies lękliwy,zdecydowane najgorsze co może być. Moja sunia była histeryczką,nie miałam życia z nią...najmniejszy szmer,człowiek,rower,burza,gałąź a ona sp*******a na oślep.Nie chciała wychodzić z mieszkania w ogóle.Na widok smyczy uciekała.Trzęsła się jak galareta na dworze.Mimo socjalizacji,mimo że robiłam od początku wszystko by dobrze ją wychować.

Serce pękało mi na jej widok,na dworze byłyśmy wyśmiewane nie zliczę ile razy jej zachowanie stawiało nas w niebezpiecznej sytuacji(raz uwolniła się z obroży na widok człowieka i wybiegła na pasy-ja za nią brakowało paru metrów żeby samochód we mnie pizgnął),ile razy potłukłam się bo ona mnie przewróciła miotając się na smyczy.Nie działało nic,nawet tabletki.

Nie życzę nikomu strachliwego psa.

Chciałam zmienić jej dom,bo czułam że nie daję rady i że obie się wykończymy mimo ,że walczyłam o nią ze wszystkich sił.
Dopiero pobyt u życzliwej nam osoby,która zajmuje się szkoleniem wyciągnął nas z tego piekła.Teraz zostało nam tylko kilka strachów do pokonania,a Luna cieszy się na każdy spacer.Nauczyłam się pracy z nią.

Miałyśmy szczęście w nieszczęściu.Nigdy więcej nie chce tego przechodzić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='marta.k9080']Pies lękliwy,zdecydowane najgorsze co może być. Moja sunia była histeryczką,nie miałam życia z nią...najmniejszy szmer,człowiek,rower,burza,gałąź a ona sp*******a na oślep.Nie chciała wychodzić z mieszkania w ogóle.Na widok smyczy uciekała.Trzęsła się jak galareta na dworze.Mimo socjalizacji,mimo że robiłam od początku wszystko by dobrze ją wychować.

Serce pękało mi na jej widok,na dworze byłyśmy wyśmiewane nie zliczę ile razy jej zachowanie stawiało nas w niebezpiecznej sytuacji(raz uwolniła się z obroży na widok człowieka i wybiegła na pasy-ja za nią brakowało paru metrów żeby samochód we mnie pizgnął),ile razy potłukłam się bo ona mnie przewróciła miotając się na smyczy.Nie działało nic,nawet tabletki.

Nie życzę nikomu strachliwego psa.

Chciałam zmienić jej dom,bo czułam że nie daję rady i że obie się wykończymy mimo ,że walczyłam o nią ze wszystkich sił.
Dopiero pobyt u życzliwej nam osoby,która zajmuje się szkoleniem wyciągnął nas z tego piekła.Teraz zostało nam tylko kilka strachów do pokonania,a Luna cieszy się na każdy spacer.Nauczyłam się pracy z nią.

Miałyśmy szczęście w nieszczęściu.Nigdy więcej nie chce tego przechodzić.[/QUOTE]


Ojej, to już naprawdę skrajny przypadek.. Psy lękliwe są trudne do prowadzenia, trzeba poświęcić im więcej uwagi, więcej planować. Ja po spacerach z moją Chibi, szczególnie na początku pracy, wracałam psychicznie wykończona. Robiłam wszystko, żeby psa zainteresować czymś, biegałam wokół niej, podrzucając piłkę, rzucałam zabawkę na ziemię, zaraz ją podnosiłam, rzucałam psu pod łapy, znowu szybko podnosiłam... Ona się na tą zabawkę nakręcała, była już cała podekscytowana, oczy świecące... I łup, gdzieś w okolicy ktoś zaczął trzepać dywan. Pies znowu wyłączony, sztywny, zero kontaktu. Udręka. :shake:
Tylko u mnie o tyle lepiej, że ona się nie szamocze, no i jest niewielka (17kg)... Duży lękliwy pies to już w ogóle chyba najgorsze co może się zdarzyć :roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Najgorsze są takie kroki w tył. Już jest nadzieja, że są efekty, a tu nagle wszystko wraca i frustrację trzeba szybko opanować, by psa jeszcze bardziej nie straszyć. Mój potrafi bać się iść w niektóre miejsca, jeśli wcześniej widział tam psy biegające luzem. Niestety to są najlepsze miejsca spacerowe w pobliżu mojego domu, a na przedmieścia jeszcze nie udało mi się z nim iść (kiedyś tam chodziliśmy, ale potem go pies zaatakował i miał kontuzję przez którą trzeba było ograniczać mu mocno ruch przez dłuższy czas). Po tym ataku dopiero zaczynamy małymi kroczkami wyprawę na przedmieścia. Nie chcę go ciągnąć na siłę, bo to może tylko pogorszyć sprawę. Sam musi zachcieć, w czym trochę pomagają psie ciasteczka i bardzo miły ton głosu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart
[B]zmierzchnica[/B]
myślałam,że oszaleję z bezsilności...ale na łzy pozwalałam sobie dopiero nocą żeby nie dezorientować psa jeszcze bardziej...do tej pory nie rozumiem czego się bała.
[B]
Tree[/B]
kroki w tył się zdarzały,w parę dni po szkoleniu Luna znowu nie chciała wychodzić, ale wtedy dałam sobie z nią radę w 10min.

Żadne tam ciupcianie ,smaczki itp u nas jedyna metoda która działa to łańcuszek zaciskowy i moja nieodwołalna komenda.Paradoksalnie im ja jestem straszniejsza tym Luna robi się pewniejsza...
Nie można porównać jej wcześniejszego zachowania z obecnym.Jest teraz tak dobrze i ona naprawdę czerpie radość z wyjścia na dwór,nie ucieka od ludzi,nawet sama zaczepia ,da się pogłaskać...

Miałam opory z byciem ostrą i stanowczą,ale szybko zmieniłam zdanie i to jest najlepsza metoda dla nas.
Nie chodzi o sponiewieranie psa,ale o stanowczą korektę,komendę i nie ma że coś jest straszne...
Luna stałą się bardziej posłuszna,chętna do współpracy i ogólnie pewniejsza siebie...aż przecieram oczy ze zdumienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='marta.k9080'][B]zmierzchnica[/B]
myślałam,że oszaleję z bezsilności...ale na łzy pozwalałam sobie dopiero nocą żeby nie dezorientować psa jeszcze bardziej...do tej pory nie rozumiem czego się bała.
[B]
Tree[/B]
kroki w tył się zdarzały,w parę dni po szkoleniu Luna znowu nie chciała wychodzić, ale wtedy dałam sobie z nią radę w 10min.

Żadne tam ciupcianie ,smaczki itp u nas jedyna metoda która działa to łańcuszek zaciskowy i moja nieodwołalna komenda.Paradoksalnie im ja jestem straszniejsza tym Luna robi się pewniejsza...
Nie można porównać jej wcześniejszego zachowania z obecnym.Jest teraz tak dobrze i ona naprawdę czerpie radość z wyjścia na dwór,nie ucieka od ludzi,nawet sama zaczepia ,da się pogłaskać...

Miałam opory z byciem ostrą i stanowczą,ale szybko zmieniłam zdanie i to jest najlepsza metoda dla nas.
Nie chodzi o sponiewieranie psa,ale o stanowczą korektę,komendę i nie ma że coś jest straszne...
Luna stałą się bardziej posłuszna,chętna do współpracy i ogólnie pewniejsza siebie...aż przecieram oczy ze zdumienia.[/QUOTE]

U mnie identycznie. Polecane przez pozytywnych metody pomogły- nie powiem że nie, ale tak na prawdę dopiero opieprzanie psa odniosło solidny skutek.


Ja mam lękliwego dominanta w dodatku histeryka ;) suka ogólnie jest świetna, ma potencjał, jest baardzo nastawiona na pracę z człowiekiem, mega łupowa- no ale lękliwa i niepewna siebie :( dużo czasu nam zajęło wypracowanie normalnego zachowywania się na spacerach

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='klaki91']U mnie identycznie. Polecane przez pozytywnych metody pomogły- nie powiem że nie, ale tak na prawdę dopiero opieprzanie psa odniosło solidny skutek.


Ja mam lękliwego dominanta w dodatku histeryka ;) suka ogólnie jest świetna, ma potencjał, jest baardzo nastawiona na pracę z człowiekiem, mega łupowa- no ale lękliwa i niepewna siebie :( dużo czasu nam zajęło wypracowanie normalnego zachowywania się na spacerach[/QUOTE]

Hmmm mojego psa takie metody by chyba przeraziły jeszcze bardziej. Jest bardzo wrażliwy i nawet jak zdarzają się jakieś kłótnie w jego obecności to bardzo się stresuje i zamyka w sobie. W sytuacji, gdy boi się gdzieś iść, im bardziej napiera się na smycz tym on jest bardziej sparaliżowany. Do tego jest bardzo uparty i na nacisk reaguje buntem. Co dokładnie robiłyście? Łańcuszka na pewno bym nie użyła (zwłaszcza, że ma bardzo delikatny przełyk i zwykła obroża go paraliżuje, chodzi w szelkach), ale może coś jest w tej stanowczości?

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Tree']Hmmm mojego psa takie metody by chyba przeraziły jeszcze bardziej. Jest bardzo wrażliwy i nawet jak zdarzają się jakieś kłótnie w jego obecności to bardzo się stresuje i zamyka w sobie. W sytuacji, gdy boi się gdzieś iść, im bardziej napiera się na smycz tym on jest bardziej sparaliżowany. Do tego jest bardzo uparty i na nacisk reaguje buntem. Co dokładnie robiłyście? Łańcuszka na pewno bym nie użyła (zwłaszcza, że ma bardzo delikatny przełyk i zwykła obroża go paraliżuje, chodzi w szelkach), ale może coś jest w tej stanowczości?[/QUOTE]

jest na dogo galeria onki, coś takiego "luna-strachy już są bez szans", kiedyś coś tam przeczytałam i właśnie wiem że dzwieczyna miała problem z lękliwą suką

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart
[quote name='klaki91']U mnie identycznie. Polecane przez pozytywnych metody pomogły- nie powiem że nie, ale tak na prawdę dopiero opieprzanie psa odniosło solidny skutek.[/QUOTE]

mam smycz 40cm,łańcuszek i starczy.Jedzenie ją nie przekonuje,a proszenie i ciupcianie ma odwrotny skutek do zamierzonego.Woli pańcie komandosa -niech ma:diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart
[quote name='Kirinna']jest na dogo galeria onki, coś takiego "luna-strachy już są bez szans", kiedyś coś tam przeczytałam i właśnie wiem że dzwieczyna miała problem z lękliwą suką[/QUOTE]

tak to my:lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×