• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

klaki91

Members
  • Content count

    1621
  • Joined

  • Last visited

About klaki91

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Location
    Kołobrzeg
  1. Cóż, ryzyko zawodowe ;)
  2. Sjette malo wiesz o psach. Niektore szczeniaki gryza do krwi chocby z jednego powodu - maja mega ostre zeby, co przy braku wyczucia konczy sie dosc krwawo.
  3. U mnie przy wyjątkowo gryzącej suce pomogło najbardziej darcie się jakby mnie ze skóry obdzierali. Zwykłe piśnięcie tylko ją podkręcało, przekierowywanie uwagi na zabawki niewiele pomagało, bo miała odpały typu "użrę cię w nos haha" kiedy np. leżała przytulona do mnie na kanapie albo kiedy schylałam się, żeby zapiąć ją na smycz (nie było w tym agresji, tylko zwykłe szczeniakowe wredoctwo - najwyraźniej w poprzednim domu sporo się z nią drażnili). Są jeszcze sposoby z pasztetem (smarować nim dłonie itd), ale nie stosowałam.
  4. Taki maluch nie wskakuje jeszcze w wiadomym celu, prędzej w ten sposób daje upust emocjom
  5. Przecież jest masa tego typu tematów na tym forum...
  6. Ja miałam trochę ułatwioną sprawę, bo suczka była od małego zamykana w klatce u weterynarza, w którego gabinecie mieszkała, gdy zmieniała domy. Bez problemu sama do niej wchodziła. W trakcie dnia dostawała właśnie w niej jakieś smakołyki, często też gdy nie widziała wrzucałam jej tam smaczne niespodzianki :) oprócz tego na początku jeść dostawała tylko i wyłącznie w klatce. Równolegle uczyłam ją polecenia "na miejsce" (do klatki). Co do zamykania to zaczęłam od zamykania klatki w trakcie, gdy jadła, potem zaczęłam ją zamykać na noc jak była już padnięta (z tym, że ja ją widziałam z pokoju i słyszałam, gdy zaczynała się budzić i niecierpliwić, nie była gdzieś na drugim końcu domu). Później w trakcie dnia ją zamykałam na chwilę jak np. odkurzałam. Potem zaczęłam zamykać po powrocie ze spaceru, w trakcie dnia na kilkanaście minut itd. Wychodziłam też z domu chociaż na 10 minut (do sklepu, na pocztę itd). Mimo początkowego sukcesu po paru miesiącach zaczęła wyć w klatce. Raz nawet się z niej wydostała (nie miałam włączonej kamerki i nie wiem dlaczego próbowała zwiać). Później okazało się, ze najprawdopodobniej ktoś dzwonił do drzwi i to wywoływało takie emocje, że nie mogąc nic niszczyć zaczynała wyć i próbowała się wydostać z klatki. Wątpię jednak, żeby Twój szczeniak miał już teraz problem z lękiem separacyjnym :) moja była od niego starsza, zmieniała już domy, strasznie szybko się uzależniała. U ciebie powinno pójść sprawnie i bez problemu. Musisz go w ogóle zamykać jak wychodzisz? :) może wystarczą zabawki, kong itp? Ja strasznie źle się czułam zamykając ją w klatce i cieszę się, że już z niej zrezygnowaliśmy. Ciągle miałam wizję np. nagłego pożaru i biednego psa, który nie może w żaden sposób się wydostać. Albo mnie ginącej w drodze z pracy i psa siedzącego kilkanaście godzin w klatce zanim ktoś by o nim pomyślał itd.
  7. Ale piękny szczylek :) <3 Jak Nico na nią zareagował? Dobrze się spisuje w roli starszego brata? Finn17 wprowadzaj klatkę stopniowo, broń Boże nie zostawiaj psa od razu zamkniętego - ale pewnie to już wiesz :) my też używaliśmy klatki przez ponad rok (mam suczkę, która miała silny lęk separacyjny i między innymi z tego powodu straciła poprzedni dom), a teraz ją wywaliłam w cholerę :P niestety, ale mnie nic nie przekona do takiego żelastwa w domu, nie podoba mi się i już, w dodatku moja suczka nienawidziła mieć jej zakrytej (teorie o tym, że pies lubi "norę" okazały się jedną wielką ściemą), więc wszystkie pokrowce itp odpadały.
  8. nie ma
  9. Ja tylko wtrącę: każdy pies może uczulać. To, że twoja mama nie ma uczulenia na inne shih tzu nie oznacza, że ten też nie ma prawa jej uczulić. Każdy pies ma inny stopień alergizacji. Mało tego, często bardziej uczulają samce. Zamiast biegać do weta lećcie do alergologa. To nie pies jest tu problemem tylko alergia mamy.
  10. ktoś tu chyba nigdy ogródka nie miał, a na pewno nie wypielęgnowanego ;)
  11. Ja mam ogródek i wychodzę tak, jak wychodziłam zanim ogródka nie miałam - 3-4 razy dziennie, z czego jedno wyjście dłuższe (+/- 2 godziny). Ale ja nie chcę, żeby mi pies sikał i załatwiał grubsze sprawy na mój wypielęgnowany trawnik, dlatego wychodzę z nim czasami nawet i 7 razy dziennie, jak widzę że zaczyna się zastanawiać, gdzie tu siknąć :D
  12. Pies nie chce dominować tylko ci totalnie nie ufa, do tego najprawdopodobniej go coś boli. Warczy bo cię ostrzega, że masz się nie zbliżać, a nie dlatego że chce cię "zdominować". Robisz z nim coś poza dawaniem mu jedzenia i wyprowadzaniem na spacery na smyczy? Probujesz zdobyć jego zaufanie?
  13. Z moich doświadczeń wynika, że największy problem z lękiem separacyjnym u psów mają osoby, które brały psie podrostki (takie w wieku mniej więcej 6 miesięcy), zwłaszcza jeśli wcześniej przebywały one non stop w grupie innych psów/z ludźmi/zostały porzucone. Jak obserwuje psy znajomych/rodziny to widzę, że najmniej problemów z zostawaniem w samotności sprawiają psy, które prosto od matki, w wieku mniej więcej 2 miesięcy, trafiły do nowego właściciela; coś tam zdarza im się poniszczyć, ale raczej ze szczeniaczkowej nudy, a nie z tęsknoty za właścicielem.
  14. Z tymi kotami różnie bywa. Moja koleżanka swojego zawiozła do rodziców, gdy zaczęła pracować po 10 godzin dziennie, bo kot strasznie to przeżywał - sikał na jej łóżko, nie chciał jeść, siedział przy drzwiach i strasznie się darł. Ludziom jakoś łatwiej przychodzi machnięcie ręką na kocie dziwactwa czy nawet oddanie kota "bo zgłupiał", niż zrozumienie, że kot również może być bardzo towarzyskim zwierzakiem. Mimo wszystko kot to lepsze rozwiązanie dla zapracowanych ludzi, niż pies ;)
  15. Pierwsza adoptowana 6-miesięczna suczka praktycznie od początku zostawała sama chociaż na chwilę (tak ze 2 godziny chociaż). Na początku strasznie to przeżywała, wymiotowała z nerwów itd. Pilnowałam, żeby za mną wszędzie nie łaziła po mieszkaniu (zamykałam jej drzwi przed nosem itd.). W ciągu miesiąca ogarnęła się na tyle, że mogła zostawać sama bez wrzasków, ale trochę niszczyła. Jak już była dorosła nie miała żadnych problemów z lękiem separacyjnym. W przypadku drugiej adoptowanej 5-miesięcznej suczki postępowałam identycznie jak w przypadku pierwszej, z tym że była nieco cięższym przypadkiem, bo ze stresu potrafiła zafajdać całą zostawioną jej przestrzeń, darła się koszmarnie, gryzła ściany, firany, podłogę. Niestety, ale standardowe postępowanie nie pomogło, suczka musi zostawać w klatce, gdy wychodzę z mieszkania, bo mimo że (już) nie hałasuje to potrafi zeżreć wszystko. Teraz ma niecałe 2 lata, były podejmowane próby zostawiania jej luzem, ale zawsze kończyło się to tak samo. Ogólnie dość ciężki przypadek ;) Jeśli lęk separacyjny nie stanowi dla ciebie wielkiego problemu i jesteś przygotowana na to, że może się pojawić to nie ma w gruncie rzeczy znaczenia, jakiego psa weźmiesz. Ja od siebie radzę brać psa jak najspokojniejszego, którego nie roznoszą emocje, choć w warunkach schroniskowych trudno to tak naprawdę sprawdzić. No i nie doprowadzić do uzależnienia psa od siebie. To się niestety często zdarza, gdy ludzie adoptują zwierzaka, który jest po przejściach i chcą mu dać jak najwięcej miłości. Trzeba od samego początku uczyć psa zostawania w samotności, a nie np. zabierać go ze sobą nawet do łazienki, a potem dziwić się, że jak się wychodzi z domu to pies wyje :)