• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

klaki91

Members
  • Content count

    1612
  • Joined

  • Last visited

About klaki91

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Location
    Kołobrzeg
  1. ktoś tu chyba nigdy ogródka nie miał, a na pewno nie wypielęgnowanego ;)
  2. Ja mam ogródek i wychodzę tak, jak wychodziłam zanim ogródka nie miałam - 3-4 razy dziennie, z czego jedno wyjście dłuższe (+/- 2 godziny). Ale ja nie chcę, żeby mi pies sikał i załatwiał grubsze sprawy na mój wypielęgnowany trawnik, dlatego wychodzę z nim czasami nawet i 7 razy dziennie, jak widzę że zaczyna się zastanawiać, gdzie tu siknąć :D
  3. Pies nie chce dominować tylko ci totalnie nie ufa, do tego najprawdopodobniej go coś boli. Warczy bo cię ostrzega, że masz się nie zbliżać, a nie dlatego że chce cię "zdominować". Robisz z nim coś poza dawaniem mu jedzenia i wyprowadzaniem na spacery na smyczy? Probujesz zdobyć jego zaufanie?
  4. Z moich doświadczeń wynika, że największy problem z lękiem separacyjnym u psów mają osoby, które brały psie podrostki (takie w wieku mniej więcej 6 miesięcy), zwłaszcza jeśli wcześniej przebywały one non stop w grupie innych psów/z ludźmi/zostały porzucone. Jak obserwuje psy znajomych/rodziny to widzę, że najmniej problemów z zostawaniem w samotności sprawiają psy, które prosto od matki, w wieku mniej więcej 2 miesięcy, trafiły do nowego właściciela; coś tam zdarza im się poniszczyć, ale raczej ze szczeniaczkowej nudy, a nie z tęsknoty za właścicielem.
  5. Z tymi kotami różnie bywa. Moja koleżanka swojego zawiozła do rodziców, gdy zaczęła pracować po 10 godzin dziennie, bo kot strasznie to przeżywał - sikał na jej łóżko, nie chciał jeść, siedział przy drzwiach i strasznie się darł. Ludziom jakoś łatwiej przychodzi machnięcie ręką na kocie dziwactwa czy nawet oddanie kota "bo zgłupiał", niż zrozumienie, że kot również może być bardzo towarzyskim zwierzakiem. Mimo wszystko kot to lepsze rozwiązanie dla zapracowanych ludzi, niż pies ;)
  6. Pierwsza adoptowana 6-miesięczna suczka praktycznie od początku zostawała sama chociaż na chwilę (tak ze 2 godziny chociaż). Na początku strasznie to przeżywała, wymiotowała z nerwów itd. Pilnowałam, żeby za mną wszędzie nie łaziła po mieszkaniu (zamykałam jej drzwi przed nosem itd.). W ciągu miesiąca ogarnęła się na tyle, że mogła zostawać sama bez wrzasków, ale trochę niszczyła. Jak już była dorosła nie miała żadnych problemów z lękiem separacyjnym. W przypadku drugiej adoptowanej 5-miesięcznej suczki postępowałam identycznie jak w przypadku pierwszej, z tym że była nieco cięższym przypadkiem, bo ze stresu potrafiła zafajdać całą zostawioną jej przestrzeń, darła się koszmarnie, gryzła ściany, firany, podłogę. Niestety, ale standardowe postępowanie nie pomogło, suczka musi zostawać w klatce, gdy wychodzę z mieszkania, bo mimo że (już) nie hałasuje to potrafi zeżreć wszystko. Teraz ma niecałe 2 lata, były podejmowane próby zostawiania jej luzem, ale zawsze kończyło się to tak samo. Ogólnie dość ciężki przypadek ;) Jeśli lęk separacyjny nie stanowi dla ciebie wielkiego problemu i jesteś przygotowana na to, że może się pojawić to nie ma w gruncie rzeczy znaczenia, jakiego psa weźmiesz. Ja od siebie radzę brać psa jak najspokojniejszego, którego nie roznoszą emocje, choć w warunkach schroniskowych trudno to tak naprawdę sprawdzić. No i nie doprowadzić do uzależnienia psa od siebie. To się niestety często zdarza, gdy ludzie adoptują zwierzaka, który jest po przejściach i chcą mu dać jak najwięcej miłości. Trzeba od samego początku uczyć psa zostawania w samotności, a nie np. zabierać go ze sobą nawet do łazienki, a potem dziwić się, że jak się wychodzi z domu to pies wyje :)
  7. Nie każdy musi mieć psa i tylko totalnie oderwany od rzeczywistości człowiek będzie brał psa, zwłaszcza ze schroniska, spędzając codziennie 11 godzin poza domem, bez możliwości zapewnienia psu towarzystwa/spaceru. Może zamiast myśleć tylko o swoim widzimisię warto też pomyśleć o zwierzaku. Jak kogoś nie stać to tym bardziej się na psa nie powinien decydować, a nie fundować sobie czworonoga i łapać kolejny etat skazując psa na siedzenie w samotności ciągiem przez pół doby.
  8. Napisz skąd jesteś, kogoś ci polecimy. Jedno, dwa spotkania i pokazanie ci jak reagować bardzo by ułatwiło zapanowanie nad psem. Nawiasem mówiąc dostałaś przynajmniej dwie rady: nie puszczać luzem psa, który ma tendencje do oszczekiwania ludzi (i dzieci!!!) i nie ignorować takiego zachowania tylko od razu reagować. Nikt nie widzi jak twoja suczka dokładnie się zachowuje, nie wiemy co na nią najlepiej działa, czego lepiej nie próbować itd. To powinien ocenić specjalista, a nie internetowi "znawcy".
  9. Nie, nie myślę.
  10. No i większość psów na spacery wychodzi na 15 minut przed blok. Sporo z nich ma problemy behawioralne.
  11. Nie no pewnie, przy takim myśleniu można i psa zostawić samego na 20 godzin ;) nauczyć robić do kuwety i tyle. Co do reszty - mogę pożyczyć moją sukę jeśli ktoś chce zobaczyć co może zrobić pies z lękiem separacyjnym. I nie będą to pogryzione buty :D Zresztą właśnie z powodu niszczenia moja suka straciła poprzedni dom. Dla psa z silnym lękiem separacyjnym nie ma czegoś takiego jak "ograniczenie dostępu do wartościowych przedmiotów". Będzie wygryzał ściany, drzwi, podłogę, w skrajnych przypadkach może nawet gryźć sam siebie. Nie chodzi o zniechęcenie ludzi do przygarniania psów, bo nie każdy pies ze schroniska ma lęk separacyjny, a nawet jak się trafi to zwykle działają standardowe sposoby (jak np. te polecane przez ciebie feromony). Trzeba mieć jednak świadomość tego, że taki problem może się pojawić i rozsądnie podejść do adopcji. Ktoś, kto pracuje 11 godzin dziennie i co najwyżej może sobie pozwolić na 2-tygodniowy urlop nie ogarnie silnego lęku separacyjnego u przygarniętego psa. To są często miesiące ćwiczeń. Mało tego - taki lęk często nawraca.
  12. A niby dlaczego ja mam ci podawać jakieś dane? :) wystarczy mieć minimum wiedzy o psach, żeby mieć świadomość tego, co wyżej napisałam. Nie każdy musi mieć psa, a już na pewno nie osoby, które z góry zakładają, że pies ze schroniska wytrzyma na luzie 11 godzin samotności.
  13. Ja się akurat nie boję jak mnie jakiś pies obszczekuje, bo wiem, że zwykle to po prostu strach i pies nic nie zrobi jeśli się go oleje i poczeka, aż zabierze go właściciel. Ewentualnie, gdy brak właściciela na horyzoncie - ruszy w stronę psiska będąc pewnym siebie - od razu ucieka taki z piskiem. Nie trzeba więc sięgać np. po gaz.... Znam jednak całą masę osób, które się naprawdę boją, zwłaszcza gdy pies jest wielki i zaczynają się cofać, krzyczeć wymachując kończynami, dodając psu tym "odwagi" i zachęcając np. do chwycenia za nogawkę :/ najgorsze jest to, że przez osoby, które nie panują nad swoimi czworonogami obrywają też psiarze posiadający dobrze wychowane zwierzaki. Jakiś czas temu głośno było o psie popsikanym gazem pieprzowym na Polu Mokotowskim w Warszawie "bo podbiegł". Malutki jrt, teoretycznie pies który nie powinien w nikim wzbudzać strachu. Właścicielka oburzona zamieszczała na facebooku zdjęcia faceta, który ośmielił się psa "zaatakować". Szybko wyciszała aferę jak się odezwał w komentarzach jakiś facet, który podobno widział całe zdarzenie i nie wyglądało ono tak, jak je przedstawiała - pies ponoć obszczekiwał gościa, który użył gazu.
  14. Ktoś wam kiedyś psa potraktuje gazem pieprzowym albo zrobi mu coś gorszego i dopiero będziecie mieli problem. Myśleliście o tym, żeby się skontaktować z jakimś szkoleniowcem/behawiorystą/jak zwał tak zwał? Zachowanie najprawdopodobniej wynika z lękliwości, ale ignorowanie go (co w gruncie rzeczy robicie) jest strasznie nieodpowiedzialne. Dopóki ma to miejsce nie powinniście jej puszczać luzem tam, gdzie są ludzie, zwłaszcza, ze ma też takie wyskoki do dzieci. Dorosły człowiek zwykle wie jak się zachować, ewentualnie stanie i nie będzie nic robił, ale malutkie dziecko może się wystraszyć, przewrócić, uciekać.....i co jeśli tym sprowokuje sukę do ataku? Może pomyślcie o długiej lince?
  15. to Luke? :(