Jump to content
Dogomania

Istar19

Members
  • Content count

    10659
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Istar19 last won the day on December 21 2017

Istar19 had the most liked content!

About Istar19

  • Rank
    Istar19
  • Birthday 08/15/1990

Contact Methods

  • Website URL
    http://przygarnijpsa.pl/

Profile Information

  • Gender
    Female
  • Location
    Katowice
  • Interests
    Fotografia, moje psy i inne zwierzaki, czytanie...podstawy rysunku i grafiki ;)

Converted

  • Biography
    Jestem Wielką marzycielką, a przy tym osobą, która uwielbia pisać i nade wszystko kocha zwierzęta. Od ponad dwóch lat (2.5 roku ...jak to leci) jestem wolontariuszką w Katowickim schronie ...i już żyć nie mogę bez moich katowickich psiaków!
  • Location
    katowice
  • Interests
    uwielbiam spacery z moimi psami po lesie, w wolnych chwilach rysuje i pisze opowiadania ;)
  • Occupation
    chwilowo pracownik sklepu ..ale kto wie co przyniesie przyszłość :)

Recent Profile Visitors

2757 profile views
  1. a więc zdejmuje chłopaków :) A co mi innego pozostało - trza być silnym i w ogóle...dla siebie, dla rodziny i w ogóle. Ja to od zawsze wyznaje zasadę - będzie, co ma być, bo na wiele rzeczy nie mam niemal żadnego wpływu ot co... U nas dziś pochmurno, spać mi się chce, a dopiero, co śniadanie zjadłam. chyba czas wyjść z psami pobawić się na dwór, a potem znów spać...czasem mam takie dni, szczególnie, że wczoraj jako, że Patryk miał wolne, to jakoś nie było czasu na odpoczynek w ciągu dnia :) Mam już wszystkie rzeczy dla Ciebie. Daj znać, czy bęziecie jakoś w Katowicach, a jak nie to po 10 maja (no pewnie troszkę później) nadam je pocztą :)
  2. Niestety 20 lat cukrzycy zrobiło swoje...moje lewe oko jest na straconej pozycji, przy okazji badań w trakcie ciąży wyszło bardzo duże zwyrodnienie siatkówki, którego leczyc można już tylko operacyjnie. W prawym oku miałam już 2 razy laseroterapię na siatkówce i jest poprawa, ale po naturalnym porodzie mogłoby się pogorszyć...no a lewe oko mogło by tego nie przetrwać, że powiem...dlatego wolałam zdecydować się na cesarkę...ot taki psikus losu. Człowiek myśli że jest w miarę zdrowy, a tu klops ;) No ale koniec marudzenia...trza iść przed siebie mimo wszystko :) co do potworów niszczących...taka już ich natura ;) Lalka młoda jeszcze pstro w glowie ma. Kombinator jest z niej straszny..ale jest super psem, więc wiele jest jej wybaczane ;)
  3. piękna Saida :) Nie trzeba jej robić na szanucera..ona jest piękna taka szczotka jak teraz :D Fajnie, że Biszkopcik się zaprzyjaźnia ze smyczą! Sando i Aren zdjęci ze strony - powodzenia chłopaki ! A ja czuje się jak wieloryb bez wody :P Pół nocy nie śpię, wstaje co chwilę do toalety, a potem rano nie umiem zwlec się z łóżka....Nogi mam jak u słonia, spuchnięte cokolwiek bym nie robiła...no ale taki już mój urok widocznie :P Jak się młody Janek nie będzie pchał wcześniej, to cesarskie cięcie ma na 7 maja wpisane. Bo niestety poród naturalny w moim przypadku może skończyć się wielkim pogorszeniem wzroku, a nawet ślepotą na jedno oko :(. Tak więc byle do 7 maja :) Aż się boję, co te moje potwory zrobią beze mnie przez te kilka dni, co ja będę w szpitalu ! Bo Lalce wciąź zdarza się coś zjeść ....ostatnio nadgryzła legowisko Pestki (nowe...), a wczoraj zjadła konewkę którą kot zrzucił z półki ^^ No cóż...najwyżej kilka rzeczy będę musiała zaraz po porodzie kupić nowych.
  4. kochana w używanych rzeczach są między innymi, poza szelkami i obrożami (sama nie wiem, kiedy mi się to nazbierało :P ): - 3 małe metalowe miski - jak będziesz uważać, że się już nie nadają to je po prostu wyrzucisz :) -Jest jeden rozdzielacz do smyczy dla małych psów/szczeniaków, stan dobry, ale do spacerów może się jeszcze nada. -Jedna smycz prawie 3 metrowa, która miała z dwóch stron karabinki (jednego można było podpiąć do kółka i zrobić rączkę), ale jeden się urwał...więc teraz smycz ma tylko jeden, za to całkiem sprawny, smycz mi towarzyszyła bardzo długo (prawie 9 lat i była używana jako linka dla tymczasów, dlatego urwał się ten jeden karabinek), szkoda mi jej wyrzucać bo poza brakiem rączki to jest w pełni zdatna do użytku. No ale ja już w najbliższym czasie tymczasów nie planuje ;). Zrobisz z nią co będziesz uważała. - jest kantar na średniego/większego psa, nie wiem, czy używacie, ale może trafi się Wam jakiś ciągnik, co kantar mu się przyda ;) Jakby trafiło się coś nie wyczyszczonego/nie wypranego to wybacz. Mogłam czegoś nie zauważyć :) No a to tylko rzeczy ode mnie. Czekam jeszcze na pozostałe rzeczy, ale pewnie dopiero będą w przyszłym tygodniu. Mam też 2 chyba nowe kolczatki. Nie wiem, czy używacie, ale pewnie czasem nie ma wyjścia przy dużych ciągnikach, też Ci je dorzucę :). Mi one nie potrzebne, dostałam, a jedna nawet metki nie ma ściągniętej.
  5. Nie wiem Edytko, czy do poniedziałku będę mieć wszystko dla Ciebie, bo część musi do mnie przyjść, a część muszą mi znajomi podrzucić...dużo tego nie będzie no i głównie na małe/średnie psy ...ale zawsze coś, u Ciebie na pewno się przydadzą :) Jak nie teraz, to może się inna okazja trafi, a jak nie to to wyśle, 15 zł za pocztę mogę wydać :). zmieniłam wiek Kidzie. Jak Saida pójdzie do domu to daj znać, ściągnę ją ze strony.
  6. Super, super, ale ja zaczynam się stresować :P no ale wierze, że dam radę...z Patrykiem oczywiście :) Edytko będę mieć za niedługo dla Ciebie paczkę z szelkami, smyczami i obrożami (część nowych, część używanych, ale w bardzo dobrym stanie) - do Was lepiej wysyłać pocztą polską czy kurierem ?
  7. aaa już cioteczki Wam piszę. Po pierwsze Faza - Faza po cieczce wciąż się gorzej czuła, nie chciała jeść, miała spadki formy. Agnieszka była zaniepokojona więc wzięli Fazę do weta i zrobili jej USG i morfologie. Okazało się, że Faza ma początki ropomacicza! Szybko wykonali sterylizację i choć Fazunia źle przyjęła narkozę (dochodziła do siebie 3 dni z czego jeden dzień pod kroplówką), to już po tygodniu po operacji wrócił jej dobry humor i energia. Oczywiście jeszcze nie pozwalali jej na biegi i szaleństwa, ale wiecie jak to jest z tymi suniami po sterylizacji...człowiek się dwoi i troi żeby szwy nie puściły i nie było komplikacji, a one i tak swoje harce chcą uprawiać ;). Tak czy inaczej teraz już jest wszystko w porządku ze zdrowiem suni. Morfologia powtórzona jakiś czas po sterylizacji też w normie, zbadali też od razu enzymy trzustkowe i wątrobowe - trochę ich to ropomacicze przeraziło i chcieli mieć pewność, że nic więcej Fazie nie dolega ukrytego - na szczęście jest zdrowa :) Po tej burzy hormonalnej jaką była cieczka i szybko sterylizacja, Faza nabrała niechęci do większości suczek na spacerach, ale pracują z nią nad tym -odwracanie uwagi, miłe skojarzenia itp. ostatnio się z Agą nie kontaktowałam, ale jakby coś się działo znów złego, na pewno dałaby mi znać. W domu Faza nadal przekochana, ludzi uwielbia, nie psoci. Dalej kocha ruch, który powoli jest jej przywracany. Wiadomo w trakcie cieczki i po sterylce nie było mowy ani o bieganiu, ani o górach, ale powoli, powoli mieli znów zacząć z nią łazikować :). Zdjęć brak tym razem. Po drugie Kasjusia. Kaja z Pepsi się dogadują, choć nie ma między nimi wielkiej miłości. No cóż, Kaja brak zabaw z Pepsi odbija sobie zabawami z psami na spacerach :). Nadal jest grzeczna i usłuchana, choć w domu wciąż czasem ząbki ją świerzbią. Ale poza zjedzonym legowiskiem i zabawkami, strat większych nie ma. Jak zostają same nie szczeka ani nic, tylko zdarza się jej właśnie coś podjeść. Sterylizacji jeszcze nie miała, będzie sterylizowana najpewniej bliżej czerwca, bo w maju paniom wypadł wyjazd i sunie zostaną pod opieką rodziny - to nie chcą dodatkowo stresować Kai operacją. Tak więc w rodzinie Kajuni wszyscy zadowoleni :) No i mam zdjęcia ;) Tutaj łasuchy, Pepsi ma troszkę nadwagi, ale no cóż...chudnie powoli, a Kaja jak widać, jak szczypior był, taki jest ;) Co nam przeszkadzasz, daj nam spać bawimy się ! i woda na spacerze, choć wokół stawy, to lepsza ta z miski w cieniu samochodu najlepiej a tak odpoczywamy po harcach na dworze
  8. paczuszka już dotarła w piątek, ale jakoś się minęłam z listonoszem...niemniej wczoraj odebrałam ją z poczty :) dzięki bardzo !
  9. paczuszka dotarła w zeszłym tygodniu - tylko oczywiście skleroza moja nie potwierdziłam :P także, no - poszewki są super! I dzięki za gratis :)
  10. Istar19

    Psie akcesoria do 17.04.g.22

    oj co tu taka cisza? może wydatki teraz mam inne, ale obróżki, smycze u szelki przydadzą się do schroniska... więc poproszę jeśli nie za tanio :): nr 6 za 2 zł nr 10 za wywoławczą nr 11 za 3 zł nr 12 za 5 zł nr 13 za 2 zł nr 16 za 4 zł nr 27 za 6 zł nr 30 i 31 po 5 zł za sztukę nr 32 za 3 zł
  11. Dzięki Kasiu :) Mam nadzieję, że moje psy staną na wysokości zadania i nie będą robić wielkich problemów :D Ja się bardziej obawiam moich paskudnych kotów ...Bo o ile po Rupercie wiem, czego się mogę spodziewać (on czasem nie "trafia" do kuwety, lubi np psie kocyki, ale po naszych rzeczach ani łóżku nie leje) ...Jack to jeszcze dzieciak i odpukać jest grzeczny!, ale choć jest go wszędzie pełno, bo jest bardzo aktywny, to kot do rany przyłóż. Ale Sol...2 dni temu znowu posikała łóżko :( tydzień temu psie zabawki....Kuwety stoją czyste, rodzaj żwirku nie zmienny od kilku miesięcy, qupkę robi normalnie w kuwecie, a sika gdzie popadnie....Jeszcze jak narobi na podłogę, deskę sedesową czy umywalkę - no jakoś to zdzierżę, ale do łóżka? Na ciuchy? Zabawki...no ludzie, ileż można :( Szczególnie, że ona potrafi zachowywać się normalnie, nie jest zirytowana, człowiek się nie spodziewa a tu bah! leje na pościel...W inne dni ma gorszy humor, prycha na wszystko, co żyje i co? I żadnej kałuży...no zrozum tu tego kota. Zdrowa jest...tylko charakter ma zwichrowany coś. Co do pralki...tu gorzej coś polecić :D Jest taki wybór dobrych pralek, że szok. Jedynie na co musicie zwrócić uwagę to wielkość - żeby na pralce mogła stanąć suszarka to musi być podobnej wielkości :) Dlatego myśmy pralkę kupili też z Electroluxa - by była kompatybilna z suszarką. Można kupić specjalną przegrodę/półkę którą montuje się między sprzętami - żeby mieć pewność, że suszarka z pralki nie spadnie, ale jak jest sprzęt dobrze dobrany i wypoziomowany, to nic takiego nie jest potrzebne :). My spokojnie wstawiamy pralkę na 1400 obrotów, a suszarka na niej ani drgnie. Znaczy wibruje, ale nigdzie się nie wybiera. my mamy tą pralkę https://www.euro.com.pl/pralki/electrolux-ew6f448bup.bhtml pierze dobrze, dla nas ważny był duży załadunek, bo ja lubię robić jedno/dwa prania w tygodniu - czyli wrzucam wszystko jak leci :P no może patrzę jedynie by białe rzeczy były osobno...ale jak nie pracuje teraz to białych rzeczy brak :)
  12. hmm ja to faktycznie nic nikomu nie mówię czasem :P Za plus/minus 2 tygodnie na świecie pojawi się nowy członek naszej rodziny ;) Tylko tym razem taki własny własny, nie adoptowany...Oj czuje, że mi świat ten mały człowiecze przestawi...już teraz daje mi w kość, jak kopie i się rozpycha :P Ale nie martw się - damy sobie radę z naszym psio-kocim stadem i dzieckiem ;) Może na początku będzie nam troszkę ciężko, ale damy radę!
  13. wiek Ringera zaktualizowany. Czy napisać na stronie o tym guzku? Będziecie go jakoś wycinać, konsultować z wetem czy coś? Słodki jest Kłębek :) ja nie mam ostatnio sił na nic...ino bym spała, a spać w nocy nie umiem :( No ale ...jeszcze 2-3 tygodnie i życie mi w ogóle na głowie stanie, to nie będę teraz narzekać :D
  14. Za to Rupert kocha Lichotkę ;) Często do niej podchodzi mrucząc i się łasi, albo wtula w jej futro Z Jack'iem też się fajnie dogadują. Czasem się bawią, czasem razem śpią, a czasem któryś ma dość i się piorą bardziej na poważnie i rozchodzą urażeni po kątach :P Tylko Sol nadal nikogo nie lubi :( . A psy sobie nic z tego nie robią i czasem, kiedy ta śpi w klatce (psiej :P), albo na parapecie to się koło niej kładą...ona się potem budzi zdziwiona - ale jak to śpi wtulona w jakieś futro ?? Klatka jednopsiowa? (i to na małego psa) - wcale nie ;) Lalkę Rupuś też lubi ;) a żeby nie było, że Holi taki agresor, co młode kotki chce zjeść...oni potrafią obok siebie spać ja za to czasem nie mam gdzie spać, jak w nocy wstanę to ...gdzie tu wrócić ? :P
  15. polecam :) pościel, ubrania, koce - wszystko wychodzi bez sierści (no w 99%, czasem jakiś kłaczek się zapodzieje). A na filtrze u nas po każdym suszeniu zostaje zawsze niezły filc :D. Patryk ostatnio stwierdził, że Pestka to największy dzieciak jakiego zna - ona już prawie 10 lat ma, a ciągle by się bawiła...wiadomo - nie może dużo, ale nie przeszkadza jej próbować wymuszać zabawę za każdym razem ..w aportowaniu jest bardziej wytrwała niż Holi ! No i jej miłość do kamieni...stwierdziliśmy, że ona sobie teraz odbija młodość, którą spędziła na ogrodzie...sama...z kamieniami. Taka miłość do kamieni, musi się wiązać z jakąś historią z przeszłości...piłeczki, patyki, szarpaki...mogły by nie istnieć! Kamienie...to jej przyjaciele. Na części ogródka, gdzie psy są tylko wtedy, jak my tam jesteśmy - rosną kwiatki, rabatki itp, mamy wysypane kamyczki ozdobne zrobioną ścieżkę z kamieni, kamienie też stanowią obramowania rabatek...Pestka czuje się tam jak w niebie! Jak tylko wejdzie do tej części ogródka, to od razu chwyta jakiś kamień w zęby i z nim chodzi...a potem bierze następny i następny i znosi w jakiś kąt w którym się kładzie...i na nic tłumaczenie, że kamieni się nie gryzie, że kamienie latać nie będą...ona uważa inaczej :P Mam nadzieję, że psiaki dzieciaczka zaakceptują...nie muszą go kochać, byle nie chciały gryźć. Wiadomo - pilnowanie ich to będzie podstawa, ale wierzę, że nie będzie tak źle, jak mi wszyscy w rodzinie i wśród znajomych wmawiają :P Chusty nas zauroczyły. Byliśmy na warsztatach chustonoszenia, by się upewnić, że to coś dla nas i jesteśmy bardzo na tak :). I dla Dzieciaczka to dobre i bezpieczne (wiadomo o ile bioderka będzie mieć zdrowe ) i wydaje się wygodne w codziennym użytkowaniu :). Jak Młody nie będzie miał nic przeciwko chuście, to jak będzie starszy dorobimy się nosidełka miękkiego ergonomicznego...droższy niż chusta, ale łatwiejszy w użytkowaniu :D No ale takie nosidełka to jak maluch już samodzielnie siedzi. Marzy nam się taki z Tuli w liski :D Może namówię mamę i teściową by się złożyły i nam kupiły :D. a jak nie...poszukamy używanego :) Oj kochana bo ja się nie chwaliłam za bardzo :P Dzięki :) W pracy się dowiedzieli, jak byłam już w 4 miesiącu ...to mnie od razu na l4 wysłali, wiadomo ze względów bezpieczeństwa. A i tak mieli "pretensje" czemu już w 3 miesiącu nie poszłam na zwolnienie :P Powiem, że te kilka miesięcy wolnego bardzo dużo mi dało :D. A w szczególności dało Lalce...już po miesiącu z nią w domu nastąpiła wielka poprawa w naszych relacjach i w pozbywaniu się jej lęków :). Jednak jak się z kimś spędza 20 h dziennie to się albo zaczyna go nie cierpieć, albo kochać :P. Ma to oczywiście swój minus, bo one teraz są jeszcze bardziej do mnie przywiązane - wszystkie.... Ja mam ostatnio bardzo ciężkie noce. Czuje się jak zombie. Ale mówię sobie - już niedługo, a jak się Młody pojawi na świecie, to może wcale lepiej nie będzie ze spaniem, ale ja się będę przynajmniej lepiej czuć, a nie jakoś tak bez sił, humoru i w ogóle. Bo na razie to obrócenie się na drugi bok męczy, zgaga ciągle męczy, skurcze męczą, a spać się nie da...ot pomarudziłam ;) Dziś mój Jack'uś najkochańszy miał zderzenie z Holusią :( . Kiedy już około 5 udało mi się zasnąć (wcześniej od 24 to spałam po 10-15 minut i się budziłam), to o 5.40 usłyszałam tylko tuptanie, warkot, pisk kota, a potem to już się z łóżka zerwałam i zobaczyłam rzeźnie w kuchni... Jack się wyspał, chciał pewnie się pogonić z własnym cieniem, albo z Rupertem i jak wskoczył na łóżko, tak trafił prosto w Holi...Holi zaspana, wystraszyła się i musiała uderzyć szczęką w pyszczek Jacka...dobrze, że nie chwyciła go w zęby, ale nosek mu rozbiła i tak... A jak jak weszłam do kuchni, gdzie Jack uciekł przerażony to zobaczyłam zakrwawionego kota, zakrwawioną lodówkę, płytę gazową i blat...a jak chciałam mu wytrzeć pyszczek by zobaczyć, czy ogólnie jest cały i tylko źle wygląda, czy będę musiała go zawozić na pogotowie, to się kotek rozkichał i we krwi miałam całą twarz...Biedny był przerażony, wtulił we mnie łebek i nie myślał się ruszać z moich rąk. na szczęście okazało się, że to tylko rozbity nosek, a nie ugryzienie. Krwotok ustał po około 5 minutach, potem jeszcze kichał, ale już z małą ilością krwi, a po 30 minutach kichał już tylko z podrażnienia noska. Teraz śpi. Do psów nie ma urazy, rano spał z Lichotką na parapecie. Oddycha przez nosek, zjadł śniadanie...chyba nic mu nie będzie, ale obserwujemy. a taki już jest duży ten nasz najmłodszy kotek :) a tak nam pomaga przy sprzątaniu klatki Klonów Ogonów ;) kocha się do mnie tulić :) Ogólnie lubi być blisko człowieka. Choć nie jest już małym kociątkiem, ciągle uwielbia udawać papuge i wskakiwać nam na ramiona ;) waży około 4.5 kg...muszę go w końcu na kastrację zapisać, ma teraz około 8 miesięcy już...ale tak mi go szkoda na samą myśl ^^ No ale niestety wyjścia nie ma, bo jak mi zacznie znaczyć, to nie będzie wesoło. No i jest to kot aportujący ;) potrafi tak bawić się i bawić...
×