• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

kajtek

Members
  • Content count

    402
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

About kajtek

  • Rank
    Advanced Member
  1. No i super :-), najważniejsze, że nic go nie boli, a że tym okiem widzi gorzej? Dawno się pewnie przyzwyczaił i doskonale sobie radzi. Cieszę się, że już nie próbował zwiewać, dobrze się zachowywał podczas jazdy, był grzeczny i cierpliwy. To już ucywilizowany pan Grzegorz i tylko trzeba mu fajnego człowieka i domu.
  2. A jak Grześ zachowuje się teraz? Poczynił jakieś postępy? Nabiera zaufania do ludzi czy nadal czeka na okazję by połazikować? Sporo czasu już minęło, napiszcie, może on już całkiem domowo kanapowy?
  3. I oby tak dalej :-). Krew w moczu pojawiła się pewnie wskutek mikrourazu przy cewnikowaniu.
  4. Współczuję Wam Obojgu, pożegnania zawsze są bolesne :-(. Daliście suni godne życie, poczucie bezpieczeństwa, a Ciebie mestudio musiała po swojemu lecz mocno kochać, bo czekała aż wrócisz, nacieszyła się Twoją obecnością, rano pożegnała się ze "swoim" ogrodem i odeszła. Trzymajcie się Dobrzy Ludzie <3
  5. Dziękuję bardzo - suuuper torba już u mnie :-)
  6. No i jak? Byłyście na wizycie u doktora Garncarza? Jeśli tak, napiszcie co stwierdzono i co zalecono.
  7. To znaczy, że skoro ma 2 - 3 lata, to gdzieś przez ten czas żył z człowiekiem/ przy człowieku, bo dziki nie był. To daje ogromną nadzieję :-) Trzeba poczekać na wizytę u Twojego weta. Cały czas liczę , że jednak znajdzie metodę /leki, zabieg?/, aby wypróżniał się całkowicie, teraz część mas kałowych pozostaje we "wnęce" i gnije.Tianku poruszyła sprawę gruczołów, poproś weta, aby sprawdził czy ich ujście jest tam, gdzie być powinno, czy wszystko jest uszkodzone i wydzielina na bieżąco "wpada" do odbytnicy, a to plus ten nieuformowany, zalegający i gnijący kał jest źródłem stałego odoru? Jego jelita pracują, perystaltyka zachowana tylko ten końcowy etap - odkładanie i zaleganie wewnątrz :-(
  8. Bgra co właściwie jest wiadome w historii Czestera? Był w przechowalni - jak długo? Chyba dość długo, skoro zdążono go skonsultować. Do przechowalni trafił już po amputacji i odtworzeniu odbytu, ale skąd? Z lecznicy, z domu czy z ulicy? Jaki był jego stan przy przyjęciu - dawno zagojony czy świeżo po operacji? Takich przypadków jest niewiele, weci nie mają dostatecznego doświadczenia, gdyby bezpośrednio po amputacji i rekonstrukcji odbytu zastosowali leki na wzmocnienie układu nerwowego, byłaby szansa /chyba/, że zwieracze będą działać.Kotka, której przykład linkowałam, mieszkała później w ogrodzie i przeżyła zimę w ocieplanej budce, radziła sobie już bez wyciskania.. Czy Czester nie mógłby /w ostateczności/nosić ciepłego "waciaka" i mieszkać w ogrzewanym boksie? On w przeciwieństwie do tamtej kotki, jest "obsługiwalny", nie było dotąd agresji, itp,poddaje się różnym zabiegom, jest łagodny i przyjazny.
  9. Dalej: Czy można jakoś pomóc tej kotce i mnie?Dla mnie i dla niej już jest bardzo męczące, ja mam dość ciągłego sprzątania po niej, jest mi ciężko z bolącą ręką wszystko czyścić i zbierać rzadki kał.Ja mam kłopoty z oddychaniem a muszę to wszystko wąchać gdy sprzątam, mam po prostu dosyć, nie mam już sił Zgadza się, choć zawsze trzeba mieć nadzieję że może jednak jakoś operacyjnie można jej pomóc czyż nie?Wcześniej był gorszy problem bo trzeba było gnać do lecznicy na cito na lewatywę, teraz załatwia się, ale widać, że to ją męczy.Dostawała laktulozę i parafinę oraz pastę na jelita. Suchą fibrę jadła gdy była w klatce po wypadku ale zdecydowanie woli mokre nawet z domieszką środka leczniczego. Dzisiaj po nocy było czystko a teraz koty wypuszczone i Soni jelitka pracują jak biega na dworzu. Zobaczymy co w piątek powie pan doktor co do stanu zdrowia Soni, ale jeśli nic nie dla niej nie da się zrobić zrobić, to będzie musiała być kotem który jest na zewnątrz czyli na podwórku. Ma tam budkę ale niestety to nie to samo co ciepełko w domu. Szkoda mi jej ale ona nie dosyć, że dzika to jeszcze strasznie mi brudzi wszystko kałem, bo ona nie jest w jednej budce czy drapaku a chodzi wszędzie i wszędzie brudzi. Dzisiaj posprzątałam wszystko i zajrzałam pod łóżko gdzie stoją pojemniki materiałowe i tam masakra, nie to że tylko ubrudzone, nie, ona tam się załatwiała, a mnie śmierdzi i śmierdzi gdzieś.Dwie pralki kocyków do prania, resztę musiałam czyścić ze ścianą włącznie. Kotka żyła w ogrodzie, zmarła nie na to schorzenie, o którym mowa. Dajcie mi znać na PW o organizacji nowego bazarku, mam na zbyciu bilety /elektroniczne vouchery/ do kina, podam, może będzie ktoś chętny na zakup...
  10. Podobny przypadek miała na miau Anna z Łodzi, to wątek https://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=165685&hilit=Sonia+odeszła parę najważniejszych cytatów: Kotka po wypadku miała wyrwany odbyt z ogonem i musiała być rekonstrukcja tego odbytu aby kotka mogła się załatwiać.Oczywiście ma problemy z załatwianiem ale jakoś daje radę. Problem jest w tym, że ten odbyt jest ale to sama kiszka bez zwieracza która po zrobieniu kupki się nie zamyka i kotka chodzi i wszystko brudzi bo samoczynnie jej wylatuje śluz. Ja nie wiem czy można jeszcze z tym coś zrobić, a przypomnę, że kotka przy każdej narkozie przestaje oddychać i już 2 razy musiała być reanimowana. Miał ktoś, słyszał o takim problemie? Wczoraj w lecznicy musiała mieć wyczyszczony odbyt z zalegającego w środku kału. Nie były to typowe twarde kulki, ale gdzieś przy nasadzie odbytu jest wolna przestrzeń gdzie tam zachodzi do blokowania Zrobiła wreszcie kupsko, tak naprawdę z moją pomocą, bo jak zaczęła przeć to ją przytrzymałam, robiła i robiła a ją ją tylko przesuwałam by się cała nie uświntuszyła. Początek był w miarę, reszta już zbyt luźna, pewnie działanie parafiny i lactulosum. Przy pełnym pęcherzu wycieka jej mocz i mimo iż bardzo stara się załatwić w kuwecie to nic jej z tego nie wychodzi .Ze strachu zaciska mięśnie i po wysikiwaniu , po godzinie od początku itd... Do tego problem z kałem , robi kupkę nie do końca i aby zapobiec zaleganiu kału trzeba go wycisnąć , lub gdzieś gubi kał. Bardzo trzeba uważać z pokarmem , aby nie miała zbyt twardej kupy .Serdecznie nienawidzi pieluchy , w której śpi mieszkaniu .Lepiej reaguje na majteczki z podpaską , w których chodzi po domu. Kocha wybieg , bo tam jest bez pieluchy i majtek, ale jak będzie chłodno ,to nie będzie mogła wychodzić , bo ta mokra pupcia może być przyczyną przeziębień . Bardzo trzeba dbać o futerko na pupce i o skórę żeby nie odparzyć i nie zrobić kołtunów . Jest stałe zagrożenie infekcji pęcherza i przepukliny jelita grubego . Dostaje na pęcherz profilaktycznie suplement dla kotów DOLFOS Urinodol Cat , i na razie nie miała stanu zapalnego . Okresowo płukanie pęcherza , bo jednak tam są pozostałości niewysikanego moczu . Co przed nią - nie wiadomo . Opieka nad tak chorą kotką to nic przyjemnego - ciągłe babranie się w odchodach to dla opiekunów - a dla kotki ? Nie mówię tu o sprawach finansowych , bo : przynajmniej raz w tygodniu wizyta u weta - sprawdzenie stanu pęcherza i jelit , raz w miesiącu badanie moczu i morfologia , płukanie pęcherza , suplementy , pieluchy , środki higieniczno - myjące , majtki , podpaski i ubranka żeby kotka z mokrą pupką nie marzła , pranie i dezynfekcja pościeli , drapaków , domków i legowisk jak mimo wszystko zabrudzi - to są dodatkowe wydatni i to niemałe . jak ma mało ruchu i nie wychodzi na dwór to ma problemy z załatwianiem. Dzisiaj znowu wszystko pobrudziła i musiałam czyścić a jutro pranie.Biedna jest ale kochany posraniec. Od początku Sonia ma takie problemy(miała wyszywany odbyt bo było wszystko wyrwane po wypadku) choć teraz i tak jest lepiej bo wcześniej robiła pod siebie jak miała miednicę strzaskaną i odbyt jeszcze tak nie pracował jak teraz. U niej to jest tak, najpierw nie może się załatwić i gubi bobki, potem zrobi grubsze i odbyt się nie zamyka i tak z niej leci dopóki znowu się nie przymknie. Czasami widać jak jest uflagana z odbytu i jak jest na dworze to dla niej lepiej bo jelita są pobudzane do pracy i może się załatwiać gdzie chce. To jest związane z wypadkiem, bo jak to lekarz określi, Soni kał się zbiera przy tuż przy samym tzw. odbycie(widać na zdjęciach ile jego jest) który ma zrekonstruowany bo jego nie było, i tam gdzieś zbiera się kał blokując jelito. Ja mam to wszystko na zdjęciach RTG Soni.
  11. Olena84, magdaad jeśli będziecie wiozły Grzesia w transporterze, nie otwierajcie drzwiczek w podróży. W przychodni jest mała łazienka dostępna dla pacjentów, można tam wnieść kontener i "rozpakować" Grzesia, przypiąć smyczki i dopiero wejść do poczekalni, trzymajcie go mocno, już raz nawiał.
  12. Jak u Violetty Villas - wszystkie z chowu wsobnego :-(
  13. Olenko czy nie ma możliwości wcześniejszego testu na to, jak Grześ zachowuje się w samochodzie?
  14. Cioteczki wybaczcie, że wcinam się i nieproszona mędrkuję ;-) To będzie pierwsza podróż Grzesia od sławetnej ucieczki, nie wiadomo co mu znów przyjdzie do głowy, więc pilnujcie go dodatkowo! Obroża, szelki i dwie smycze; przed każdym uchyleniem, otwieraniem drzwi w samochodzie, opiekun powinien trzymać smycze, aby psiak nie skorzystał z okazji i nie zwiał.U doktora Garncarza w poczekalni też "wałęsaka" trzymać na smyczach, bo w pobliżu jest pas działek, krzaczorów... jeśli tam ucieknie, będzie ciężko. Wy to wiecie, a ja tylko tak dodatkowo przypominam, Grześ jak to Grześ, lubi chodzić przez wieś ;-)