Jump to content
Dogomania

inecita

Members
  • Content count

    24
  • Joined

  • Last visited

  1. inecita

    NIE POLECAM KARM Wolfsblut !!!!!!!

    Mam dwa psy, jeden z nich miał zaparcia po Wolfsblucie z koniną (nie pamiętam nazwy niestety, czerwone opakowanie chyba bylo). Drugi jadł karmy z rybami i wszystko było OK. Jedyny problem z wolfsblutem i sklepem zdrowypiesek.pl jest taki, że zaczynam psa karmić jakąś karmą, a potem nagle jej nie ma, przerzucam się na inną, kończy się - teraz tej są braki. I tak w kółko. Telefon podany jako numer do kontaktu i porad żywieniowych wiecznie nie działa. Na moje maile nikt nie odpowiada. Wysyłka rzeczywiście jest szybka, ale na stronie nie ma żadnej pomocy, która karma dla jakiej rasy, dla jakich psów, z jakimi problemami. Mogliby to nieco dopracować, bo doradztwo szwankuje, informacji nie ma, a numer wiecznie wyłączony :/
  2. witam,

    Przepraszam, za śmiałość, ale piszę w imieniu pięknego psa, który ma problemy behawioralne, w związku z tym, obecnie nie nadaje się do adopcji. Aramis przebywa w punkcie przetrzymań w Pszczynie, niestety, to nie jest Jego miejsce docelowe, jeśli punkt się przepełni trafi do schroniska o bardzo złej renomie tj. do Mysłowic, a tam z powodu etykiety „agresywny” trafi pod igłę.

    Bardzo chcemy pomóc Aramisowi, jeśli możesz zaglądnij na Jego wątek, przyda nam się i Twoja wizyta, i porady, zaangażowanie, oraz najmniejsza deklaracja, ponieważ marzymy o tym, aby Aramis mógł popracować z behawiorystą;

    http://www.dogomania.pl/forum/thread...2agamy-o-pomoc

    jeśli nie życzysz sobie zaproszenia, to jeszcze raz przepraszam;

    z poważaniem nk

  3. inecita

    Dyskopatia - światełko w tunelu

    Postanowiłam wrzucić także tutaj bo wiem że wiele osób szuka informacji i nie wszystkie trafiają na forum Ortopedia: Witam, Mam nadzieję, że mój post komuś pomoże, bo wiem jak to jest patrzeć na naszego ukochanego psa jak wlecze łapy za sobą. Mam czteroletnią suczkę jamnika szorstkowłosego, jeszcze tydzień temu w rozpaczy przeszukiwałam internet. Niestety nie znalazłam tam pomocy. Postaram się opisać moją sytuację bardzo dokładnie, w nadziei, że może ktokolwiek w mojej sytuacji uratuje swojego psa. [B]Tydzien 1.[/B] Od wtorku pies jest niespokojny, w nocy popiskuje, nie wiemy co się dzieje, moze zbliża się cieczka? [B]Piątek 20 lipca[/B] - pies nie chce iść na spacer, ani z niego wracać, nie przychodzi do mnie w domu na wołanie, zazwyczaj był bardzo żywiołowy - wiemy że jest źle. Idziemy do najbliższego weta. Wet stwierdza, że ból zlokalizowany jest w kręgosłupie, w odcinku typowym dla dyskopatii, podaje zastrzyk z Metacamu, każe przyjść jutro na kolejny i ograniczyć spacery. [B]Sobota[/B] - kolejny zastrzyk, stan psa bez zmian - dostajemy tabletki do stosowania w domu zamiast zastrzyków [B]Niedziela[/B] - podaję tabletkę ale koło południa zauważam że ogon psa jest sztywny i dziwnie sterczy na sztorc, wracam do weta. Zaczynamy podejrzewać że ucisk nie ustąpił i w poniedziałek mamy wrócić do zastrzyków. [B]Tydzień 2[/B] [B]Poniedziałek[/B] - pies zatacza się podczas chodzenia, weterynarz podaje Metacam, ale stwierdza, że paraliż prawdopodobnie postępuje. Ostrzega, że jeśli tylko zauważę, że łapy sa niewładne i pies nie wstaje sam natychmiast mam zgłosić się albo: [B]- Klinika na Powstańców Śląskich 101 (Warszawa) albo - SGGW Nowoursynowska 159c (Wwa) w obu przypadkach dr hab. Jacek Sterna lub dr Degórska.[/B] Ostrzega, że paraliż nie musi wcale ustąpić, że być może konieczna będzie OPERACJA. Jestem przerażona, przeszukuję internet. Znajduję wiele pozytywnych opinii dotyczących lekarzy nastawiających kręgosłup zaczynam podejrzewać kryptoreklamę, dzwonię do mojego osiedlowego weta po opinię, jednak weterynarz kategorycznie odradza mi tego typu majstrowanie przy kręgosłupie, mówiąc że decydujące jest 48h od zauważenia całkowitego zwiotczenia - wówczas natychmiast na stół. Ostrzega że jeśli będę to przedłużać szanse psa na dojście do zdrowia drastycznie zmaleją i że nastawianie nie jest medyczną metodą leczenia. Mogę też nie poddać psa operacji ale leczenie Metacamem to ruletka 50/50 - jeśli przegram, czeka mnie w najlepszym razie wózek, w najgorszym po miesiącu decyzja usypiać czy nie. Lekarz każe mi się wziąc w garśc i dokładnie obserwować psa, w razie pogorszenia juz nie do nich tylko do specjalisty. Z tymi masażami / nastawianiem rzeczywiście coś jest na rzeczy bo spotkałam już dwie osoby w przypadku których psiaków po bolesnym i też nietanim nastawieniu dysk po 2 miesiącach wypadł znowu i cały koszmar zaczął się od nowa. W nocy nie śpię, sprawdzam, czy pies chodzi. Zaczyna mi się wydawać że jest gorzej. [B]Wtorek24 lipca[/B] - rano łapy są całkowicie niewładne. Jedziemy na SGGW. Przyjmuje nas doktor Sterna. Małomówny, naukowy, arcyprofesjonalny, ale nie wymagam by był Marcinem Prokopem - chcę tylko by ratował mojego psa!!! Doktor jest oszczędny w słowach informuje mnie, że mamy 5 stopni paraliżu u psa, z tego co zapamiętałam wygląda to z grubsza tak: [B]I - ból II - pies kuleje chodząc III - łapy są wiotkie ale pies podejmuje próby samodzielnego wstawania IV - pies nie wstaje nawet na sekundę, łapy ciągnie za sobą V - zanik czucia głębokiego[/B] Powiedział że w przypadku mojego psa w gabinecie widzi przed sobą stopień IV, ale z naszych relacji wynika, że pies rano podjął próbę wstania czyli może to być stopień III a sytuacja jest następująca: [B]3 stopień - szanse wyleczenia zarówno w wyniku operacji jak i leczenia klatkowego (pies siedz 3-4 tygodnie w klatce żeby ograniczyć ruchliwość i dostaje leki przeciwzapalne) wynoszą około 80% wówczas sami musimy podjąć decyzję co wolimy. W przypadku stopnia 4 szanse przy leczeniu bezoperacyjnym sięgają maksymalnie 60%[/B]. Przypomina mi o[U][B]żelaznej zasadzie 48[/B]h[/U] bo tylko wtedy operacja ma taką szansę powodzenia. Jako że zareagowaliśmy w pierwszej dobie każe czekać do następnego dnia rano. Dr Sterna nie chce mi niczego doradzać, lojalnie uprzedza że operacja to koszt rzędu 3000 zł i że nie stanowi gwarancji wyleczenia w 100% w związku z czym decyzję musimy podjąć sami. Nasz pies ma dopiero 4 lata, był w świetnej kondycji fizycznej więc szanse powodzenia przy operacji wykonanej następnego dnia rano mają sięgać 80-90%. Doktor każe wrócić do domu mówiąc, że czasem zdarza się cud i w decydującej dobie paraliż cofa się o jeden stopień ale jest to przypadek 1 na 10 mamy się raczej spodziewać postępowania choroby. Operacja nas przeraża. Leczenie w klatce o wym 70 cm x1,5 m jeszcze bardziej. Ustalamy w domu że następnego dnia szykujemy się na operację. Koszt jest wysoki ale nie mamy wątpliwości, nasz pies jest dla nas jak członek rodziny. Dzwonię do naszego "osiedlowego" weta, mówię z czym wracam z SGGW, każe się uspokoić, zaufać specjaliście i utwierdza w przekonaniu że operacja to dobra decyzja. [B]Środa 25 lipca[/B] - całą noc ryczę, pies nawet nie próbuje wstawać, załatwia się pod siebie. O 8 rano jesteśmy na SGGW, doktor już na nas czeka. Gdy mowię, że jesteśmy zdecydowani, mam wrażenie że lekarz cieszy się z naszej decyzji. Psa zabierają na tomografię, obiecują zadzwonić dwa razy - po tomografii i po operacji. O 10.30 telefon chyba pielęgniarki - przepuklina jest rozległa, pies jedzie już na blok. 13.00 - dzwoni dr Sterna, problem między 12 a 13 kręgiem, operacja nie łatwa, ale jest już po. na siłę wyciągam z niego zdanie "rokowania są pozytywne". Po psa mam jechac nazajutrz przed południem, bo jedną noc musi poleżeć w psim szpitalu. [B]Czwartek 26 lipca 1 dzień po operacji -[/B] odbieram psa, oczywiście tradycyjnie już ryczę, jest bidunią, ma wielką szramę, ale jest ożywiona i piszczy ale nie z bólu - podobno to taka polekowa podnieta. Dr Sterna żegna się z nami mówiąc że liczy na to ze 4 sierpnia na zdjęcie szwów pies przyjdzie na smyczy. Każe ograniczyć ruch, na początku drastycznie, potem na 2 miesiące do chodzenia na smyczy. Po zdjęciu szwów możemy skorzystać z usług rehabilitantów z ulicy Heroldów [URL]http://www.psychodnia.pl/index.html#/kontakt-i-dojazdy[/URL] [B]Piątek 27 lipca[/B] - pies sporo spi, nie łazi, ale zauważamy że od czasu do czasu łapka się rusza. Wydaje nam się pod wieczór, że Pies próbuje wstawać, na lewej tylej łapie. [B]Sobota 28 lipca[/B] - Pies próbuje wstawać, choć trochę się przewraca, pod wieczór robi pierwsze kroki. Z godziny na godzinę jest lepiej! Pies załatwia się sam, o ile podtrzymam nóżki. [B]Niedziela 29 lipca - 4 doby od operacji. [/B][B][COLOR=red]Nasz pies chodzi![/COLOR][/B] Gdy jest głodny sam podchodzi do miski, chodzi pijanym krokiem wokół ogródka. Umieram z radości! Z godziny na godzinę jest coraz lepiej, pod wieczór próbuje biegać. Sam się załatwia. [B]Poniedziałek - dzisiaj.[/B] Pierwszy spacer na smyczy!!! Pies jest cudownie radosny, a łapy cudownie sztywne. Pies łazi za mną po mieszkaniu. Jeśli postępy będą nadal szły w tym tempie będę zachwycona. Niestety musimy jezdzic na zastrzyki z antybiotyku. Mieliśmy też przez parę dni podawać Metacam ale niestety po Metacamie i lekach pies cierpi na krwotoczne zapalenie układu pokarmowego (krew w kupie), więc na razie Metacam odstawiony, psu musze gotować delikatne jedzenie i podawać florę bakteryjną, liczymy na to że biegunka ustąpi jutro. Oczywiście po operacji trzeba poświęcić sporo czasu na leczenie psa - trzeba stale na niego uważać, ja nie ruszam się z domu nawet do sklepu, żeby nie próbował np wskoczyć na kanapę albo wygryźć szwów. Osoby nie mogące sobie na to pozwolić powinny zaopatrzyć się w sporą klatkę lub wygospodarować rodzaj kojca. Trzymajcie wszyscy kciuki, żeby kazdego dnia postępy były tak szybkie!!! Co do kosztów bo wiem, że wiele osób szuka informacji, w Warszawie wygląda to następująco (oprócz tych poniesionych przez 5 dni zanim trafiliśmy na SGGW) 53 zł - konsultacja u dr Sterny i diagnoza Operacja ( w tym 600 zł tomografia, jakieś 80 zł hospitalizacja, znieczulenie, itp.) leki do dnia odbioru włącznie - 2920 zł Potem codziennie koszt zastrzyku z antybiotyku w najbliższej przychodni, u nas dochodzi też koszt leczenia tego krwawienia - do 53 zł dziennie przez maksymalnie 5-7 dni. Potem jeszcze zdjęcie szwów. Jeśli wszystko będzie dalej postępowało tak jak teraz uznam to za najlepiej wydane 3000 w moim życiu. Trzymam kciuki za wszystkich zmagających się z tym problemem i modlę się w duchu by mojego drugiego jamnika ominęło to zło. Niech dyskopatia trzyma się od nas z daleka bo to straszne przeżycie! Jeśli macie do mnie jakieś pytania na wszystkie chętnie odpowiem, jesli tylko będę mogła pomóc na pewno pomogę, możecie pisać do mnie też na priv, jeśli będę mogla czymkolwiek się przysłużyc na pewno to zrobię. Prowadzę na Facebooku grupę "jamnik szorstkowłosy: i tutaj wkrótce będę pokazywać postepy w rehabilitacji: [URL="http://www.facebook.com/JamnikSzorstkowlosyWirehairedDachshund"]http://www.facebook.com/JamnikSzorst...airedDachshund[/URL]
  4. inecita

    Dyskopatia u jamnika

    U nas po 5 zastrzyku było coraz gorzej, kompletnie nie działały, a szanse spadały codziennie o 20%, więc już nie patrzyłam na koszty jakoś trzeba było wygospodarować, ale to prawda - koszty są. Od operacji minął tydzień i jeden dzień, pies sam się załatwia, chodzimy na spacery na smyczy, strasznie chciałby biegać i potwornie ciągnie w swoją stronę, ale spacery muszą być "delikatne". Liczę, że po 3-4 tygodniach wróci pełna sprawność, jeśli nie - zaczniemy chodzić na rehabilitację.
  5. inecita

    Dyskopatia u jamnika

    Witam, Mam nadzieję, że mój post komuś pomoże, bo wiem jak to jest patrzeć na naszego ukochanego psa jak wlecze łapy za sobą. Mam czteroletnią suczkę jamnika szorstkowłosego, jeszcze tydzień temu w rozpaczy przeszukiwałam internet. Niestety nie znalazłam tam pomocy. Postaram się opisać moją sytuację bardzo dokładnie, w nadziei, że może ktokolwiek w mojej sytuacji uratuje swojego psa. [B]Tydzien 1.[/B] Od wtorku pies jest niespokojny, w nocy popiskuje, nie wiemy co się dzieje, moze zbliża się cieczka? [B]Piątek 20 lipca[/B] - pies nie chce iść na spacer, ani z niego wracać, nie przychodzi do mnie w domu na wołanie, zazwyczaj był bardzo żywiołowy - wiemy że jest źle. Idziemy do najbliższego weta. Wet stwierdza, że ból zlokalizowany jest w kręgosłupie, w odcinku typowym dla dyskopatii, podaje zastrzyk z Metacamu, każe przyjść jutro na kolejny i ograniczyć spacery. [B]Sobota[/B] - kolejny zastrzyk, stan psa bez zmian - dostajemy tabletki do stosowania w domu zamiast zastrzyków [B]Niedziela[/B] - podaję tabletkę ale koło południa zauważam że ogon psa jest sztywny i dziwnie sterczy na sztorc, wracam do weta. Zaczynamy podejrzewać że ucisk nie ustąpił i w poniedziałek mamy wrócić do zastrzyków. [B]Tydzień 2[/B] [B]Poniedziałek[/B] - pies zatacza się podczas chodzenia, weterynarz podaje Metacam, ale stwierdza, że paraliż prawdopodobnie postępuje. Ostrzega, że jeśli tylko zauważę, że łapy sa niewładne i pies nie wstaje sam natychmiast mam zgłosić się albo: [B]- Klinika na Powstańców Śląskich 101 (Warszawa) albo - SGGW Nowoursynowska 159c (Wwa) w obu przypadkach dr hab. Jacek Sterna lub dr Degórska.[/B] Ostrzega, że paraliż nie musi wcale ustąpić, że być może konieczna będzie OPERACJA. Jestem przerażona, przeszukuję internet. Znajduję wiele pozytywnych opinii dotyczących lekarzy nastawiających kręgosłup zaczynam podejrzewać kryptoreklamę, dzwonię do mojego osiedlowego weta po opinię, jednak weterynarz kategorycznie odradza mi tego typu majstrowanie przy kręgosłupie, mówiąc że decydujące jest 48h od zauważenia całkowitego zwiotczenia - wówczas natychmiast na stół. Ostrzega że jeśli będę to przedłużać szanse psa na dojście do zdrowia drastycznie zmaleją i że nastawianie nie jest medyczną metodą leczenia. Mogę też nie poddać psa operacji ale leczenie Metacamem to ruletka 50/50 - jeśli przegram, czeka mnie w najlepszym razie wózek, w najgorszym po miesiącu decyzja usypiać czy nie. Lekarz każe mi się wziąc w garśc i dokładnie obserwować psa, w razie pogorszenia juz nie do nich tylko do specjalisty. W nocy nie śpię, sprawdzam, czy pies chodzi. Zaczyna mi się wydawać że jest gorzej. [B]Wtorek24 lipca[/B] - rano łapy są całkowicie niewładne. Jedziemy na SGGW. Przyjmuje nas doktor Sterna. Małomówny, naukowy, arcyprofesjonalny, ale nie wymagam by był Marcinem Prokopem - chcę tylko by ratował mojego psa!!! Doktor jest oszczędny w słowach informuje mnie, że mamy 5 stopni paraliżu u psa, z tego co zapamiętałam wygląda to z grubsza tak: [B]I - ból II - pies kuleje chodząc III - łapy są wiotkie ale pies podejmuje próby samodzielnego wstawania IV - pies nie wstaje nawet na sekundę, łapy ciągnie za sobą V - zanik czucia głębokiego[/B] Powiedział że w przypadku mojego psa w gabinecie widzi przed sobą stopień IV, ale z naszych relacji wynika, że pies rano podjął próbę wstania czyli może to być stopień III a sytuacja jest następująca: [B]3 stopień - szanse wyleczenia zarówno w wyniku operacji jak i leczenia klatkowego (pies siedz 3-4 tygodnie w klatce żeby ograniczyć ruchliwość i dostaje leki przeciwzapalne) wynoszą około 80% wówczas sami musimy podjąć decyzję co wolimy. W przypadku stopnia 4 szanse przy leczeniu bezoperacyjnym sięgają maksymalnie 60%[/B]. Przypomina mi o [U][B]żelaznej zasadzie 48[/B]h[/U] bo tylko wtedy operacja ma taką szansę powodzenia. Jako że zareagowaliśmy w pierwszej dobie każe czekać do następnego dnia rano. Dr Sterna nie chce mi niczego doradzać, lojalnie uprzedza że operacja to koszt rzędu 3000 zł i że nie stanowi gwarancji wyleczenia w 100% w związku z czym decyzję musimy podjąć sami. Nasz pies ma dopiero 4 lata, był w świetnej kondycji fizycznej więc szanse powodzenia przy operacji wykonanej następnego dnia rano mają sięgać 80-90%. Doktor każe wrócić do domu mówiąc, że czasem zdarza się cud i w decydującej dobie paraliż cofa się o jeden stopień ale jest to przypadek 1 na 10 mamy się raczej spodziewać postępowania choroby. Operacja nas przeraża. Leczenie w klatce o wym 70 cm x1,5 m jeszcze bardziej. Ustalamy w domu że następnego dnia szykujemy się na operację. Koszt jest wysoki ale nie mamy wątpliwości, nasz pies jest dla nas jak członek rodziny. Dzwonię do naszego "osiedlowego" weta, mówię z czym wracam z SGGW, każe się uspokoić, zaufać specjaliście i utwierdza w przekonaniu że operacja to dobra decyzja. [B]Środa 25 lipca[/B] - całą noc ryczę, pies nawet nie próbuje wstawać, załatwia się pod siebie. O 8 rano jesteśmy na SGGW, doktor już na nas czeka. Gdy mowię, że jesteśmy zdecydowani, mam wrażenie że lekarz cieszy się z naszej decyzji. Psa zabierają na tomografię, obiecują zadzwonić dwa razy - po tomografii i po operacji. O 10.30 telefon chyba pielęgniarki - przepuklina jest rozległa, pies jedzie już na blok. 13.00 - dzwoni dr Sterna, problem między 12 a 13 kręgiem, operacja nie łatwa, ale jest już po. na siłę wyciągam z niego zdanie "rokowania są pozytywne". Po psa mam jechac nazajutrz przed południem, bo jedną noc musi poleżeć w psim szpitalu. [B]Czwartek 26 lipca 1 dzień po operacji -[/B] odbieram psa, oczywiście tradycyjnie już ryczę, jest bidunią, ma wielką szramę, ale jest ożywiona i piszczy ale nie z bólu - podobno to taka polekowa podnieta. Dr Sterna żegna się z nami mówiąc że liczy na to ze 4 sierpnia na zdjęcie szwów pies przyjdzie na smyczy. Każe ograniczyć ruch, na początku drastycznie, potem na 2 miesiące do chodzenia na smyczy. Po zdjęciu szwów możemy skorzystać z usług rehabilitantów z ulicy Heroldów [URL]http://www.psychodnia.pl/index.html#/kontakt-i-dojazdy[/URL] [B]Piątek 27 lipca[/B] - pies sporo spi, nie łazi, ale zauważamy że od czasu do czasu łapka się rusza. Wydaje nam się pod wieczór, że Pies próbuje wstawać, na lewej tylej łapie. [B]Sobota 28 lipca[/B] - Pies próbuje wstawać, choć trochę się przewraca, pod wieczór robi pierwsze kroki. Z godziny na godzinę jest lepiej! Pies załatwia się sam, o ile podtrzymam nóżki. [B]Niedziela 29 lipca - 4 doby od operacji. [/B][B][COLOR=red]Nasz pies chodzi![/COLOR][/B] Gdy jest głodny sam podchodzi do miski, chodzi pijanym krokiem wokół ogródka. Umieram z radości! Z godziny na godzinę jest coraz lepiej, pod wieczór próbuje biegać. Sam się załatwia. [B]Poniedziałek - dzisiaj.[/B] Pierwszy spacer na smyczy!!! Pies jest cudownie radosny, a łapy cudownie sztywne. Pies łazi za mną po mieszkaniu. Jeśli postępy będą nadal szły w tym tempie będę zachwycona. Niestety musimy jezdzic na zastrzyki z antybiotyku. Mieliśmy też przez parę dni podawać Metacam ale niestety po Metacamie i lekach pies cierpi na krwotoczne zapalenie układu pokarmowego (krew w kupie), więc na razie Metacam odstawiony, psu musze gotować delikatne jedzenie i podawać florę bakteryjną, liczymy na to że biegunka ustąpi jutro. Oczywiście po operacji trzeba poświęcić sporo czasu na leczenie psa - trzeba stale na niego uważać, ja nie ruszam się z domu nawet do sklepu, żeby nie próbował np wskoczyć na kanapę albo wygryźć szwów. Osoby nie mogące sobie na to pozwolić powinny zaopatrzyć się w sporą klatkę lub wygospodarować rodzaj kojca. Trzymajcie wszyscy kciuki, żeby kazdego dnia postępy były tak szybkie!!! Co do kosztów bo wiem, że wiele osób szuka informacji, w Warszawie wygląda to następująco (oprócz tych poniesionych przez 5 dni zanim trafiliśmy na SGGW) 53 zł - konsultacja u dr Sterny i diagnoza Operacja ( w tym 600 zł tomografia, jakieś 80 zł hospitalizacja, znieczulenie, itp.) leki do dnia odbioru włącznie - 2920 zł Potem codziennie koszt zastrzyku z antybiotyku w najbliższej przychodni, u nas dochodzi też koszt leczenia tego krwawienia - do 53 zł dziennie przez maksymalnie 5-7 dni. Potem jeszcze zdjęcie szwów. Jeśli wszystko będzie dalej postępowało tak jak teraz uznam to za najlepiej wydane 3000 w moim życiu. Trzymam kciuki za wszystkich zmagających się z tym problemem i modlę się w duchu by mojego drugiego jamnika ominęło to zło. Niech dyskopatia trzyma się od nas z daleka bo to straszne przeżycie! Jeśli macie do mnie jakieś pytania na wszystkie chętnie odpowiem, jesli tylko będę mogła pomóc na pewno pomogę Tutaj wkrótce będę pokazywać postepy w rehabilitacji: [URL]http://www.facebook.com/JamnikSzorstkowlosyWirehairedDachshund[/URL]
  6. Ostatnia szansa na zakupy u Plaskatych-wzorzyste gacie i kolorowe nastoperki;)

    http://www.dogomania.pl/forum/threads/229204-KOLOROWY-MAJTEX-I-SKARPETKI-NA-PLASKATE-BIDY-KASI-STRZELECKIEJ-Do-24-07-ZAPRASZAMY

    ZAPRASZAMY!prosimy o hopsanie:)

  7. [URL]http://www.facebook.com/JamnikSzorstkowlosyWirehairedDachshund[/URL]
  8. [url=http://www.zkwp.bialystok.pl/hodowle.jamniki.html]Zwi
  9. Link do ogłoszeń: [url=http://ale.gratka.pl/ogloszenie/1990344_jamniki_szorstkowlose_po_doskonalych.html]Jamniki szorstkowłose po doskonałych rodzicach- OKAZJA![/url] Mam wrażenie, że hodowca cały czas wystawia TE SAME zdjęcia które dostałam ponad dwa lata temu. Odbierając szczeniaka miałam też wrażenie że to jest jednak inny pies niż ten którego zarezerwowałam na podstawie zdjęcia. Tu są dane hodowli: [url=http://www.zkwp.bialystok.pl/hodowle.jamniki.html]Zwi
  10. Coś się ucięło więc opisuję jeszcze raz: Psa kupiłam w hodowli w Łomży (Herbu Knieja). Hodowca wydawał się osobą kompetentną. Nie zależało mi na psie wystawowym a raczej na psie - przyjacielu, po prostu chciałam szorstkowłosego jamnika, więc wybrałam szczeniaka bez rodowodu o którym hodowca mówił że suka - matka nie dostała jeszcze wystarczająco dużo ocen sędziów i dlatego szczenięta nie mają rodowodu. Pokazał nam matkę oraz zdjęcia ojca. Wszystko było OK. W sprzedaży były szczeniaki z dwóch miotów, jeden z dłuzszym włosem, drugi z nieco krótszym. Nie chciałam jamnika z bardzo długim włosem, raczej takiego jakiego już miałam - ze średnim, więc wybrałam suczkę z krótszą sierścią. Okazało się po kilku miesiącach, że pies jest mieszańcem jamnika szorstkowłosego z gładkowłosym. Gdy zaczęłam śledzić działalność hodowli widzę, że prowadzi on sprzedaż praktycznie BEZ PRZERWY od półtora roku, musi non stop rozmnażac te biedne sunie. Bardzo proszę omijajcie tę hodowlę.
  11. Czy są w internecie miejsca specjalnie przeznaczone do tego celu? Kupiłam szczeniaka w hodowli "Herbu Knieja" w Łomży [url=http://www.zkwp.bialystok.pl/hodowle.jamniki.html]Zwi
  12. inecita

    Drobne chrupki

    [quote name='aga kom']Czy możecie podpowiedzieć,które z karm na poziomie nutry,acany itp.mają najdrobniejsze krokieciki?Chodzi mi o jedzonko dla 4 mies.chihuahua.Jest to pies znajomej,obecnie na royalu mini,który powoduje u psa drapanie.Nie mam doświadczenia z takimi maleńkimi pieskami i chrupkami,wiec zwracam się do was....:loveu::loveu::loveu: Pozdr.Aga[/QUOTE] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=35392[/URL]
  13. inecita

    Drobne chrupki

    [quote name='Hawanka']Mam ten sam problem z moim Hawańczykiem (7 miesięcznym):roll:Też go karmie royalem ale zaczoł sie drabać i raz na tydzień zawsze rano zdarzało mu sie ulewać po tłustym royalu.Moja pani weterynarz powiedziała ze jest to przypadłość małych Ras ...Wiec mi poleciła eukanube jest drobna i dobrej jakości dodatkowo daje Hilsa ale Hils ma duże kuleczki.Wiec podsumując polecam Eukanube:p[/QUOTE] O której Eukanubie mówisz? Ja próbowałam moim dawac eukanubę dla jamników i jakąs inną dla aszczeniaków i była porażka :(
  14. inecita

    Drobne chrupki

    Hej, Miałam ten sam kłopot z jamnikami, teraz sa juz dorosłe i mam większy wybór, ale pamiętam, że: W ogóle nie chciały gryźć Eukanuby (głodowały 2 tygodnie!!!), Hillsa, Orijen, a i Acanę niechętnie i tylko po namoczeniu Srednio lubiły Brita ale granulki były małe Najbardziej lubiły Royal Canin Mini, RC dla jamników (dla chihuahua też są tylko nie wiem czy dla juniorów) i RC sensitive (tez nieduże granulki). Lubiły tez bardzo Bento Kronen ale potem zobaczyłam ze ma w składzie sól i się wystraszyłam. tutaj kiedyś można było zobaczyc jakie są chrupki niketórych marek ale dzis widzę ze jest jakas przerwa serwisowa??? [URL]http://www.dogfoodanalysis.com/dog-food-index-a.html[/URL] [quote name='aga kom']Czy możecie podpowiedzieć,które z karm na poziomie nutry,acany itp.mają najdrobniejsze krokieciki?Chodzi mi o jedzonko dla 4 mies.chihuahua.Jest to pies znajomej,obecnie na royalu mini,który powoduje u psa drapanie.Nie mam doświadczenia z takimi maleńkimi pieskami i chrupkami,wiec zwracam się do was....:loveu::loveu::loveu: Pozdr.Aga[/QUOTE]
  15. inecita

    Nowy sklep z Acaną!

    Fajnie, że wreszcie może byc alternatywa dla Krakvetu, tylko czemu głownie wielkie opakowania w których jedzenie szybko wietrzeje? Ja kupuję Harvest Praire 2,5 kg, bo 13,5 kg dla dwóch małych piesków to bardzo dużo [quote name='Onsen']Hej, znalazłam nowy sklep z Acaną...mają podobne ceny jak Krakvet a niektóre produkty nawet taniej i naprawdę szybka wysyłka. Polecam do wypróbowania: [URL]http://lewzoo.pl/[/URL] niedawno się otworzyli i mają fajne promocje w związku z tym :crazyeye:[/QUOTE]
×