Jump to content
Dogomania

rozi

Members
  • Content count

    9613
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

rozi last won the day on October 19 2016

rozi had the most liked content!

About rozi

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Location
    Warszawa

Recent Profile Visitors

5923 profile views
  1. No to proponuję głosowanie, kogo chcemy ratować. Bo wszystkich się nie da.
  2. rozi

    Żywienie szczeniaka

    W dzisiejszych czasach dziecko klapa nie dostanie, choć chciałoby. Pies też.
  3. Ja to wszystko wiem. Ale znam też (sąsiedzi, znajomi) depresję. Niemoc i paniczny lęk. A dodatkowa odpowiedzialność za kogoś, za zwierzątka czy dzieci, jest obciążeniem ponad. Dlatego wydaje mi się, że dobrze byłoby uwolnić.
  4. Chwilę zastanawiałam się nad tym wpisem. To niech weźmie, będzie dobrze karmił, jeśli chodzi mu o mleko. Nie mamy (ogólnie rzecz biorąc) kontroli nad populacją kóz. Chodzi o wyciągnięcie nieroztropnej kobiety z dołka.
  5. rozi

    Żywienie szczeniaka

    Bez sensu się zrobiło, ale napiszę. Otóż, kiedy byłam malutka i przychodziła pora obiadu, Babcia stawiała na stole talerz z zupką, potem drugim daniem. Gdybym nie chciała jeść, to co? Stałoby to na stole do śmierci? Miałam jeść zimne po paru godzinach? Dziecko odmawia, to się zabiera ze stołu i koniec, będzie następny posiłek. To w kwestii czucia się na miejscu psa :)
  6. Na Dogo, nie na FB, a FB to teraz potęga. Zadzwonię jutro do piekarni, ale nie liczę na rezultat, mogą trzasnąć słuchawką.
  7. Wirtualne adopcje to świetna sprawa, ale działają, kiedy Opiekun ma WŁASNĄ sytuację stabilną. Ludzie chcą być pewni, że wpłacane przez nich pieniądze idą na ten właśnie, konkretny cel, a nie na rachunki za elektryczność, czy część raty jakiegoś kredytu, którego nie chcą finansować, chcą dać dla psa/kota/ kozy i chcą być pewni, że ich pieniądze właśnie dokładnie na to będą wykorzystane. Źle to brzmi, wiem. Poker wspomniała o Mortes. Mortes wzięła się za zbieranie u progu działalności, stąd łatwość, choć... no mniejsza o to. Ja bym zaczęła od kóz. Że wzięły się stąd (skąd?), potrzebują prostych rzeczy, suche bułki, makaron, marchewki, kosztuje to miesięcznie niewiele, ileś. Że nikt ich nie chce (nie chce?), a żyją i muszą nie głodować. Kotów takiej ilości nikt nie przełknie, ocenią jako zbieractwo.
  8. Ja w sprawie kóz. Sklepy chyba zwracają niesprzedane pieczywo do producenta (a może nie?), ale w restauracjach często zostaje czerstwe, możnaby zabierać dla kóz, patrzyłam w googlach i np. w Magnuszewie jest Stara Kuźnia Edit.: w Magnuszewie jest też piekarnia, Tomasz Kowalczyk, Partyzantów 4
  9. Wklejam z PW Dzisiaj kiedy zajżałam na wątek Borysa przeżyłam szok. Nie znalazłam mojego ostatniego wpisu, który był pod postem Aldrumki i o ile pamiętam że kilka razy robiłam edycję i pisałam to chyba już na str58. W poszukiwaniu tego swojego postu nacisnęłam na krzyżyk pod postem Aldrumi i o dziwo na moment go odnalazłam. Wyglądało to jakby napisała go Aldrumka. W szoku zrobiłam cofnij i jak drugi raz kliknęłam,to mój wpis już znikł. Nie zdążyłam go skopiować, a teraz piszę już też drugi raz bo to co napisałam mi ucieklo. Nauczona tym doświadczeniem piszę w tekstowym i wkleję. Przez dłuższy okres czasu nie miałam ani siły ani głowy, żeby tu zajrzeć i coś wpisać. Przegraliśmy z Boryskiem wojnę. Nie zdążył nawet skorzystać z wózka, który mu kupiłam. Tylko raz czy dwa był do niego przypięty. Odszedł cicho rano, bez bólu. Przegraliśmy tą walkę. Teraz już jak pomyślę, to wiem, że skończyła się jego męka. Te upały. duchota dobijały. Nie zawsze w porę udało się zauważyć, że słońce się przesunło i Borys znowu leży na słońcu. Myślę, że chociaż serce boli to zima dla niego byłaby nie mniej ciężka. Odszedł Borys pozostała Sara, Toja, Puft no i Aszka z Rudym. Toja jak dwa razy dziennie weźmie swój Miliryn 120 na moczówkę to żyje jak zdrowy piesek. Ze strachem myślę, żeby któreś z nich nie zachorowało. Jeżeli chodzi o Skarpetę Owczarkową to przyznanych pieniążków nie wykorzystałam. Nie miałam głowy do tego. Zanim pomyślałam to już paragon miałam w ręku. W poście swoim poinformowałam też , że likwiduję konto Borysa, żeby nie obiążali mnie za jego prowadzenie. Jeżeli ktoś zechce jakąś sumą wesprzeć Aszkę i Rudego to utworzę subkonto w moim koncie i podam jego numer. Zapraszam do odwiedzania wątków Aszki, Rudego i maluchów
  10. rozi

    Potworny problem podczas burzy

    @Radoslav, ja nie mam w ogóle doświadczenia z lękiem, żaden z moich (wielu) psów nie bał się strzału/burzy, ale jamniczka szorstka mojej znajomej odchodziła od zmysłów ze strachu i szukałam dla niej pomocy, niestety znajoma wolała lamentować, niż próbować, może Ty wykorzystasz ten bandażowy pomysł, podobno czasem pomaga.
  11. Elik, pisałaś gdzieś o guzkach swojego psa, i tworzących się ropniach. Moja Mins miała takie guzki, tłuszczaki podobno, też to czasem pękało, albo trzeba było przecinać, w końcu wet kazał wyciąć i nastał spokój. Jątrzy się to, boli zapewne, zbadaj, czy nie nowotwór i wytnij.
×