Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Content count

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Martens last won the day on August 14 2013

Martens had the most liked content!

About Martens

  • Rank
    Advanced Member
  • Birthday 09/16/1987

Converted

  • Location
    Maków Mazowiecki
  1. Martens

    Szczeniak na raty

    W Polsce hodowla psów oflagowana jest jako dzialalnosc amatorska - nie wiem w sumie jaki to ma sens. Sa hodowcy, ktorzy na tym w sumie zeruja, bo jada po jak najnizszych kosztach, a licza sobie duzo za szczeniaki. Skarbowka bierze tylko ryczalt od repa/suki hodowlanej w dosc smiesznej kwocie, i hulaj dusza. Lepiej by bylo, gdyby hodowla byla dzialalnoscia gospodarcza z koniecznoscia prowadzenia dokumentacji przychodow i rozchodow - wtedy byloby jasne, ile kto wsadza w psy, a ile z tego 'wyjmuje', a ci ktorzy faktycznie tluka kase kosztem psow, placiliby adekwatne podatki i tyle.
  2. Martens

    Szczeniak na raty

    A czym sa koszty utrzymania zwierzat hodowlanych jak nie kosztem hodowli? ;) I czemu to ma byc rownoznaczne z tym, ze jak koszta i przychod sie nie zgadzaja, to sie eksploatuje suki, a nie doklada? Kazdy hoduje zgodnie ze swoim sumieniem, i nazewnictwo czy wliczanie czegos w koszta a czegos nie, nie musi miec z sumieniem nic wspolnego. Tyle ze nawet jak zdecydujemy, ze kosztow utrzymania psow nie wliczamy w koszta hodowli, to i tak moze sie okazac, ze ow hodowca nawet na utrzymanie tych swoich psow nie zarobi, o domu, aucie i dzieciach nie mowiac :diabloti:
  3. Martens

    Jaką rasę mam wybrać vol. 2

    Tez pomyslalam o ONku, ew. DONku - jesli faktycznie mialby minimum 2 h dziennie ruchu i zajecia to spokojnie powinien sie odnalezc. I golden, i BOS, to znacznie wrazliwsze, mniej samodzielne i bardziej uzaleznione od towarzystwa czloeiwka psy, i jesli ktos chce psa wylacznie na podworko bez wstepu do domu, to sa bardziej nadajace sie do tego rasy.
  4. Martens

    Szczeniak na raty

    [quote name='Berek']Nieśmiało przypomnę Erica Knighta i kultową "Lassie wróć" - akurat obyczajowo bardzo dobrze napisana książka - i passus o rasowych, zadbanych psach robotników, górników i wiejskich małorolnych chłopów. We wspomnieniach Herriota też się coś takiego przewija...[/QUOTE] Akurat Wielka Brytania to nie jest trafiony przyklad, bo tam od wiekow wszyscy maja fizia na punkcie psow rasowych ;) a wystarczy spojrzec na nasze podworko - u nas stricte hodowla zajmowala sie arystokracja (charty, ogary). Chlopi mieli podworkowe Burki, psy w typie owczarkow, ktore wlasciwie hodowaly sie same tylko pod katem uzytkowosci. Wystarczy spojrzec na roznorodnosc eksterierowa PONow, kiedy zaczeto sie starac o ujednolicenie populacji i uznanie rasy. U nas dlugo poza 'wyzszymi sferami' nie istnialo cos takiego jak tradycja hodowli psa rasowego ;) Co oczywiscie nie znaczy ze mniej zamoznej osobie nie wypada miec rasowego psa. Chodzi bardziej o to, ze osoby ktorych nie stac na zakup psa rasowego z dnia na dzien czy w 2-3 miesiace, robia czesto raban, ze ïm sie nalezy", i ze to psy sa za drogie, a nie oni za malo zarabiaja jak na swoje zachcianki. Jak Melissa nie mogla wstawic to zacytuje :) [quote name='Melissa.bdg']Nie wiem dlaczego, ale nie mogę napisać nowego posta w wątku, może dlatego, że mam nowe konto a więc odpiszę Ci w wiadomości prywatnej :smile:: Ja nie twierdze, że kundelki to wstyd, gdyż mój poprzedni pies był mieszańcem w typie rasy i był bardzo kochany, brakowało mi jej kiedy odeszła. Teraz kupiłam pieska czystej rasy, bo polubiłam tą rasę a jako obecnie uświadomiona osoba (poprzedniego psa miałam jako nastolatka) nie chciałam wspierać pseudo. Chcę się z nią wybrać tak dla satysfakcji, sprawdzenia się na kilka wystaw w moim województwie, więc w związku z niedużą odległością nie będzie to dla mnie aż tak duży koszt ;-). Owszem można mieć kilka suk i o nie dbać, ale jak widzę strony hodowli, gdzie jest ich 8, albo gdzie są suki hodowlane z 4 ras to jestem bardziej podejrzliwa, bo jak ktoś kocha jakąś rasę to hoduje tylko ją a nie kilka ras. Według mnie jeśli ktoś ma w hodowli ulubiona rasę + 3 inne i do tego bardzo modne a są takie hodowle (to w jakim celu hoduje te 3 inne bardziej modne rasy jak nie dla większego zarobku, bo takie szczenięta łatwiej zejdą, prawda?). Po co ktoś ma 8 suk, bo każdą oszczeni raz do roku i ma dzięki temu osiem razy więcej szczeniąt, jak mu się poszczęści i będzie miał ok 7 szczeniąt w jednym miocie to daje sporo szczeniątek nawet po 1500 zł (jak odejmie nawet koszty szczepień oraz metryk, tatuaży, no i koszt repa) to i tak ma ładny zarobek. Nie twierdze, że wazyscy tak robią, ale sporo ludzi tak robi. Nim kupiłam moją sukę skontaktowałam się z większością hodowców mojej rasy i tylko 2 hodowle zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie, (nie mówię, że pozostałe były naganne, ale pewne kwestie np. hodowanie kilku ras mi się po po prostu nie podobało), z jednej z nich wzięłam małą. Te 2 hodowle to były osoby z jedną suką hodowlaną i 2 emerytkami, dla mnie był to sygnał, że te psy to rzeczywiście ich pasja. Moja rasa nie jest droga chodzi po 1200-1500 zł, więc nie sugerowałam się ceną, ale podjeściem hodowców do swoich zwierząt. Odrzuciłam hodowle, gdzie były hodowane np. 4 rasy. Wybrałam sunię z hodowli, gdzie psy są traktowane jako członkowie rodziny a nie maszynki do robienia kasy, są kochane, zadbane, badane. Zwracałam najbardziej uwagę na zdrowie rodziców a nie ich tytuły, więc moja suka może nie ma ojca zwycięzcy świata tylko MŁ CH, CH PL, ale jest on za to dobrym reproduktorem importem z Ukrainy (jego przodkowie mają sporo tytułów, ale dla mnie to nie jest ważne) i jego potomstwo jest ładne i zdrowe. Ważna była też długość życia przodków, gdyż jest to rasa, która bywa długowieczna, jej przedstawiciele mogą dożyć nawet 17 lat ale zdarza się, że psy w niektórych liniach tej rasy, głównie zachodnich dożywają tylko 8 lat a średnia długość życia tej rasy to ok 13-15 lat, jeden z przodków mojej małej dożył 17 lat i ja też liczę na to, że ona odziedziczyłą ten gen długowieczności i tak długo pożyje (jednak potomstwo osobników wschodnio europejskich jest bardziej odporne niż zachodnio europejskich ;-). Zgodzę się z Tobą, że nie jestem znawcą szeroko pojętej kwestii hodowli, ale trochę się tym od jakiegoś czasu interesuje i pewne wnioski wyciągnęłam. Owszem Ty znasz się lepiej i ja tego nie kwestionuje, podobnie jak zgodzę się z Tobą, że nie każda hodowla z dużą ilością suk hodowlanych musi być fabryką, ale spora część niestety nią jest, bo jak ktoś ma nawet kilkadziesiąt szczeniąt rocznie a czasem zaszczenia kilka suk w podobnym czasie, to jak ma wysyp młodych to nie jest zwyczajnie po ludzku w stanie zapewnić wszystkim odpowiedniej uwagi i małe potem nie sa dobrze zsocjalizowane (co jest późniejszym problemem nabywcy, który czasem musi nawet skorzystać nawet z usług behawiorysty co nie jest takie tanie i ktoś musi często dać za to drugie tyle co za szczeniaka).[/QUOTE] Zacznijmy od tego, ze zarobek nie zalezy od ilosci suk i szczeniakow, jak sie niektorym wydaje - tylko od kosztow utrzymania psow. A utrzymac trzeba nie tylko te suki hodowlane i mioty, ale i mlodziez, i emerytow. Jak sie zywi psy dobra karma to na samo to idzie krocie, podobnie z zabezpieczeniem od kleszczy i profilaktyka weterynaryjna. Do tego wystawy, badania, oplaty zwiazkowe, cesarki w razie komplikacji porodowych... Ja bylam w szoku ile kasy mi poszlo na same podklady, srodki czystosci i szmaty i to przy odchowaniu naprawde malego miotu. Mozna oszczedzac, karmic emerytow Puffi z biedronki (sa hodowcy ktorzy sie wrecz tym chwala), wszystko robic po taniosci - ale jesli ktos wszystko stara sie robic na najwyzszym poziomie, to i przy 8 sukach naprawde nie zarobi kokosow - a jak ma pecha to jeszcze musi dolozyc. Druga kwestia to ceny szczeniat - wiele ras w Polsce zanika, bo w pewnym momencie staly sie tak popularne i ceny tak spadly, ze wiekszosc hodowcow nawet nie miala co liczyc na zwrot kosztow i do hodowli dokladali kupe kasy - zostali tylko pasjonaci z grubymi portfelami, ktorych stac na to, zeby do hodowli non stop dokladac. Tak wiec takie przemnazanie "6 suk po 6 szczeniat po 1500 zl" to takie troche bujanie w oblokach ;) Co do hodowli kilku ras - a z jakiego powodu komus wolno byc tylko milosnikiem jednej rasy, a nie dwoch czy trzech? Latwiej zdobyc wiedze na temat kolejnej rasy psow niz tej pierwszej, bo podstawy hodowli, anatomii, etc. juz sie zna. Zadna rasa nie jest tez calkowicie wszechstronna - np. staffiki kompletnie nie nadaja sie na psy strozujace, sa latwym lupem dla zlodzieja, stad wiele hodowli oprocz staffikow hoduje psy strozujace - kaukazy, mastify tybetanskie, itd. Czy to znaczy ze leca za moda, za kasa, ze sie nie znaja? Mozna hodowac 1-2 rasy i znac sie na nich jak kura na imbirze; mozna miec ras 4 i miec ogromna wiedze na ich temat. Co innego kiedy ktos hoduje 8 najmodniejszych ras po 1-2 suki, albo jeszcze zongluje rasami, oddaje suki ras wychodzacych z mody, a co innego kiedy ktos ma 3-4 rasy, hoduje je od lat, i wiedze ma na ich temat ogromna. Co do ilosci psow i opieki ;) to tez kwestia indywidualna. Naprawde hodowla gdzie psow jest 5 czy 10 i w domu ktos caly czas jest, i minimum jedna osoba nie zasuwa na etacie i zajmuje sie psami, jest gorsza od takiej, gdzie psow jest 2-3 czy nawet 1, a wszyscy domownicy chodza do pracy/szkoly, nawet kiedy jest miot? Bo jest masa takich hodowli, i polemizowalabym czy sa lepsze od tych z wieksza iloscia psow, ale stala opieka - Ty od razu uwazasz je za lepsze, bo wydaje ci sie ze mniej psow zawsze rowna sie lepsza opieka. A ta socjalizacja tez niestety niewiele ma wspolnego z iloscia psow i uwaga hodowcy. Jesli szczeniaki wychodza do domow w wieku ok. 8 tygodni, to z czym ten hodowca ma je socjalizowac? Brac w worek miot 5-6 tygodniowych malcow i wozic na dworzec centralny? Przeciez one nie maja nawet szczepien, i w wiekszosci nowych domow nie wyjda na normalny spacer do 3-4 miesiaca zycia. Najwiekszy wplyw na zachowanie psa pod takim wzgledem ma niestety dobór odpowiednich osobnikow do hodowli i w pewnym stopniu rasa. Belga i wiele owczarkow socjalizuje sie od 7 tygodnia, chrzaniac kwarantanne, zeby nie miec dzikusa. Mojej rasie wystarczaja podstawy socjalu po kwarantannie, bo staffiki z natury nie sa lekliwe, sa bardzo stabilne, odwazne i ze spokojem przyjmuja wszelkie nowe wrazenia ze swiata zewnetrznego. Zrownowazony psychicznie pies nawet braki w socjalu nadrobi bardzo szybko; lekliwy od urodzenia i przy wzorowej socjalizacji bedzie sprawial problemy. Cala ta epopeja sprowadza sie do tego, zeby nie uogolniac ;) bo sa hodowle z mala iloscia psow, gdzie sie na nich oszczedza, srednio sie nimi opiekuje, i w sumie gunwo wie o rasie, a sa hodowle gdzie psow jest duzo, ale ludzie zasuwaja przy nich od switu do zmierzchu, na niczym nie oszczedzaja kosztem zwierzat i psy sa dla nich pasja. To samo tyczy sie hodowli jednej albo kilku ras - mozna miec swietna hodowle z kilkoma rasami, a mozna sie skupic na jednej i nadal robic to byle jak.
  5. Martens

    Acana Adult Dog ---> czy warto?

    W swoim przedziale cenowym to bardzo dobra karma. Moze byc za slaba dla psa rosnacego czy aktywnego sportowca, ale przy przecietnym domowym psie ze srednimi wymaganiami pokarmowymi spokojnie wystarczy. Kwestia jeszcze czy podpasuje danemu psu, bo karma moze byc super skladowo, a konkretnemu osobnikowi nie podejdzie - no ale to mozna ocenic dopiero po kilku tygodniach karmienia.
  6. [quote name='a_niusia'] tak wiec twopje argumenty mozesz spuscic do kanalu.[/QUOTE] Z toba skonczylam dyskusje, wiec nie obchodzi mnie, co sadzisz o moich argumentach; nie obchodza mnie tez twoje suki. Moge tylko pogratulowac, ze suka z biodrami D ciaga kogos po 17 godzin na dobe po gorach (chyba ze zmyslasz na potrzeby forum) - ja bym sie nie odwazyla na takie obciazanie psa z takim problemem (jak i na pierwsze krycie suki w wieku 5 lat, i drugie - 7, nad ktorym tak pialas z zachwytu), ale twoje psy, rob co chcesz, i tak zawsze wiesz lepiej.
  7. [quote name='dance_macabre']to jak tak nie oczywiste jest dla hodowców to powiedz to im a nie nam bo to akurat kwestia w której się jako tako zgadzamy i nikt nie ma wątpliwości. Dla mnie brakuję ci albo wyobraźni albo empatii dla osoby która kupiła szczeniaka po honey. Wyobraź sobie że robisz to hd i wyskakuje dysplazja(nie mówię że ma ale jest możliwość) u honey i okazje się że szczyl też ma. Cena operacji ratujących tak naprawdę szczęśliwe życie takich psów liczy się w tysiącach(ja wcześnie wykrytą postać kosztowała mnie czterokrotność ceny szczenięcia (taka ładna 5cyfrowa sumka) wydana w przeciągu 6miesięcy + to co przeżyłam z psem męczącym się od nie wybierania, braki scojalizacji które leczę do dziś). Powiedz mi czy jesteś w stanie wydać takie pieniądze na leczenie tego szczeniaka(albo hodowca którego tak nie interesowały badania) i w najgorszym przypadku jeszcze swojej suki?[/QUOTE] Jesli czytalas moje pierwsze wypowiedzi, to zauwazylas, ze jak najbardziej powiedzialam - reakcja byla z serii "zobacz co robia inni to ja tez moge". Wlascicielem szczeniaka po Honey jest jej hodowca - byla rozliczeniem warunku hodowlanego. Jesli wiec ktos bedzie sie bujal z psem z dysplazja to wychodzi na to, ze wlasnie osoba, ktorej nie zalezalo na rtg i ktora byla osoba decyzyjna w sprawie miotu. Aczkolwiek nic nie wskazuje na to by zarówno mloda, jak i jej mama, mialy miec jakiekolwiek problemy z ukladem ruchu - mam wrazenie, ze ku gleboko skrywanemu zalowi niektorych. Z tak bujna wyobraznia to moja suka moze miec niedoczynnosc tarczycy, achalazje przelyku i wczesne stadium epilepsji :diabloti: bo latwo tyje, kiedy za duzo je; bo lapie czasem muchy; bo raz puscila pawia po jedzeniu ;) Honey jest bardzo aktywnym psem, kilka razy w tygodniu biega na dystansie 5-10 km, skacze, plywa, biega po rampie, wlasciwie wykonuje wszystkie czynnosci, przy jakich objawia sie dysplazja bioder, bo stawy sa mocno obciazone. Nigdy nie miala zadnych problemow stawowych. To samo z jej rodzenstwem - siostra startuje w zawodach we Francji, brat biega przy koniach. Ojciec Honey przez kilka lat z rzedu byl jednym z najlepszych psow startujacych w zawodach sbt w Holandii - tez zero problemow z ukladem ruchu. I dlugo by tak wymieniac, ale ja nie mam potrzeby chwalenia sie przypadkowym osobom na forum takimi rzeczami - a moze wlasnie powinnam ;) Szczerze - przez kilka lat siedzenia w rasie nie spotkalam ani jednego przypadku staffika z dysplazja, ktora wymagalaby tak kosztownego i bolesnego leczenia jak piszesz; ba, nie spotkalam zadnego staffika, u ktorego dysplazja dawalaby objawy kliniczne - co zreszta jest typowe dla ttb, szczegolnie mniejszych ras z tej grupy. Spotkalam kilka psow z dysplazja C czy D - i byly to psy, ktore prowadzily normalne srednio aktywne zycie bez objawow choroby. To wszystko nie znaczy, ze dysplazja z objawami nie moze u sbt zaistniec, stad zaczyna sie badac psy pod tym katem i ja rowniez zamierzam to zrobic. Fakt, ze w wielu liniach staffiki sa coraz ciezsze, a przy tym czesto nie prowadza sportowego trybu zycia ktory moglby zasygnalizowac istnienie problemu u potencjalnych rodzicow, moze w przyszlosci spowodowac wystapienie takiego problemu - stad uwazam ze to dobry trend. Jednak nie postawie rtg bioder u staffika jako wymogu hodowlanego na rowni chocby z seterami, gdzie wg roznych zrodel dysplazja dotyka nawet 25% populacji, czy z owczarkami, labami i molosami, gdzie ten odsetek potrafi wynosic blisko polowe populacji, a w jednym miocie potrafi sie trafic kilka psow, ktorym trzeba operowac biodra - a tu wlasnie to zrobiono; troche przez zlosliwosc, a troche przez brak wiedzy o rasie i o tym, jakie problemy NAPRAWDE wystepuja w jej populacji, i nie sa dmuchaniem na zimne jak robienie na gwalt HD lekkiej suce po sportowych przodkach, u ktorych nigdy problemy ze stawami nie wystepowaly. I ja kupilabym staffika po rodzicach bez zrobionego HD - ktorych zdrowie i sprawnosc weryfikuje aktywny tryb zycia czy wrecz zawody sportowe - ale majac pewnosc, ze nie kupuje psow po rodzicach z alergia na pol swiata czy mdlejacych z powodu upalu.
  8. [quote name='a_niusia']dobra, bez jaj: masz nieprzebadana suke, ktora urodzila jednego szczeniaka. faktycznie istotna proba statystyczna. juz moze wystarczy:)))[/QUOTE] Serio - wystarczy. Jesli zamierzasz jeszcze kiedykolwiek pisac o moich psach, nie naginaj faktow, ani nie pisz klamstw. W jednym zdaniu zawarlas az dwie informacje niezgodne z prawda. Litosci... I nigdzie nie napisalam, ze wyniki jednego szczeniaka sa istotna proba statystyczna, co nie znaczy ze nie sa interesujaca informacja - wiec przestan po raz kolejny przekrecac moje wypowiedzi, zeby przedstawic mnie w jak najgorszym swietle. Jak bym kogos nie lubila, czy jak bardzo by mi sie nie podobalo jego postepowanie w hodowli, czy jakiejkolwiek dziedzinie zycia, serio nie chcialoby mi sie klepac na niego w kolko tych samych zarzutow przez prawie 10 stron watku, w dodatku przekrecajac fakty jak mi wygodnie. Po prostu jest to dla mnie niepojeta strata czasu - i dla kazdego zdrowego na umysle czlowieka by byla. Reszte sobie dopowiedz.
  9. [quote name='a_niusia']tak, bez NIEKTORYCH badan. wieszac to niekoniecznie, ale jednak twoje wczesniejsze posty w obliczu tego braku niektorych badan sa co najmniej nie na miejscu.[/QUOTE] Rozumiem iz w obliczu tego braku, nie mialam prawa wyrazic swojego zdania na temat rozmnazania chorych psow? Nawet nie niebadanych, czy czesciowo badanych, tylko chorych? Bo dla wielu hodowcow to, ze chorego psa sie nie rozmnaza, nie jest wcale tak oczywiste, jak dla tych obecnych na watku. Natomiast co do samych przeswietlen - jeszcze bardziej od naszego interesowac mnie bedzie ewentualne rtg corki mojej suki, jesli bedzie wykonane ;) bo osobiscie wolalabym miec suke ze stawami B, ktorej potomstwo ma stawy A, niz suke ze stawami A, po ktorej rodza sie psy z biodrami B czy C.
  10. [quote name='a_niusia'] ale...jak sie samemu nie jest krystalicznie czystym, to najpierw trzeba zajac sie wlasnym podworkiem a potem dopiero ciskac sie do innych i wypisywac, czego to oni nie robia. ok, przeswietlisz suke. ale co z tego, skoro w twoim domu urodzil sie miot po suce bez badan?[/QUOTE] Co rozumiesz przez krystalicznie czysty? :) Bo ja takich ludzi nie spotykam, poza dogomania :diabloti: W moim domu nie urodzil sie miot po suce bez badan - w moim domu urodzil sie miot po suce bez niektorych badan nieobowiazkowych. Ale jak zwal tak zwal, co z tego - wedlug ciebie powinnam sie z tego powodu co najmniej dwa razy powiesic :)
  11. W staffikach problem gluchoty sprzezonej z biela jest akurat marginalny, bo biale psy sa niewielkim procentem populacji. Sama kiedys z ciekawosci wnikalam w temat i pytalam czy u staffikow jest taki problem z gluchota jak u bialych bullkow - polska hodowczyni zjechala mnie na forum, ze jestem niedouczona, ze staffik nie ma wsrod przodkow dalmata jak bull, i nie ma gluchych bialych staffikow ;) dopiero hodowczyni z innego kraju, bardziej doswiadczona, hodujaca rowniez biale psy, oswiecila mnie ze owszem, taki problem istnieje, ale bialych psow jest niewiele, wiec i nie jest on tak glosny jak w bullach, gdzie bialy jest "sztandarowym" kolorem. U staffikow i astów ogromnym problemem sa zmiany skorne, od alergii i AZS, przez nuzyce, po sklonnosc do infekcji skory o roznym podlozu, jak i zmiany skorne na tle hormonalnym - i te sa chyba jeszcze trudniejsze do jednoznacznego zdiagnozowania. Na gluchote mozna jednak zrobic BAER (i mozna go wymagac od hodowcy przez zakupem szczeniaka), pies jest gluchy albo nie, koniec dywagacji. W przypadku problemow skornych wszystko zalezy od uczciwosci hodowcy, bo te latwo mozna zataic, czy nawet zamaskowac objawy sterydem, a nie ma mozliwosci uzyskania certyfikatu, ze z psem wszystko ok. I tez chyba w niemal kazdej polskiej hodowli z dorobkiem wiekszym niz 1-2 mioty trafil sie przykladowo pies z alergia, i nie ma w tym nic zdroznego. Problem zaczyna sie dopiero wtedy, kiedy te chore psy sa rozmnazane, albo kiedy powtarza sie po raz trzeci skojarzenie, z ktorego w 2 poprzednich miotach juz rodzily sie psy z takimi problemami...
  12. Martens

    Szczeniak na raty

    Tyle ze my sie chyba nie zrozumialysmy. Dla mnie osoba pracujaca za najnizsza krajowa moze sobie sprawic nawet szczeniaka za 5 tys. zl - jesli jest w stanie na niego odlozyc. Tylko ze w praktyce wyglada to tak, ze ta osoba z najnizsza krajowa rzadko kiedy zaciska pasa i przystepuje do odkladania, za to krzyczy dookola, dlaczego te szczeniaki takie drogie i dlaczego nie stac ja, zeby kupic sobie takiego od razu. I oczywiscie to wina hodowcow :) Ja nigdzie nie napisalam, ze jak ktos nie jest bogaczem, to ma sobie wziac kundelka - to raczej w Twoim poscie widze jakis dziwne negatywne podejscie do kundelkow, jakby posiadanie takiego bylo wstydem, a juz na pewno nie powodem do dumy. Jak ktos chce po prostu pieska do towarzystwa, to co jest zlego w kundelku? A no, nie mozna go wystawiac ;) ale jak ktos juz chce psa wystawiac, to niestety, ale jest to droga pasja, nie tylko sam pies, ale i same oplaty za wystawy plus dojazdy, wiec tu rowniez stan portfela ma znaczenie. I problem nie jest w tym, ze wystawy i rasowe psy powinny byc za darmo albo za grosze ;) Powyzej 3 tysiecy zl to kosztuja w Polsce albo rasy rzadkie, albo szczeniaki z wybitnych kojarzen, z zagranicznych kryc. Przecietne szczenie popularnej rasy mozna spokojnie kupic w Polsce w widelkach 1500-2500 zl, nawet mniej. Pety sa jeszcze tansze, bo widzialam je w cenach 400-1500 zl. Po Twoich kategorycznych sadach widze od razu, ze z hodowla masz niewiele wspolnego - tez kiedys wypowiadalam sie podobnie :) Takie szufladkowanie, ze ponad 3 suki hodowlane to fabryka jest zwyczajnie obrazliwe, bo mozesz znalezc hodowle, gdzie suki sa 2-3, a rodza ile fabryka da, po najnizszych kosztach, a mozesz znalezc takie, gdzie suk jest 5-6 (a to ze sa "hodowlane nie znaczy ze co roku kazda rodzi), a sa zadbane i maja opieke na najwyzszym poziomie. Klasyfikuj hodowle indywidualnie, po obejrzeniu konkretnej, a nie po wymyslonej przez ciebie ilosci suk, bo to zwyczajnie nie jest sprawiedliwe. Z twoich slow wynika, ze 3 suki to super hodowla; 4 to wstretna fabryka... Powaznie? :) To samo z tym zarabianiem - uwierz, ze wychodzenie na zero albo na jakikolwiek plus to wielkie marzenie wiekszosci osob zajmujacych sie hodowla ;) moje tez :D A Ci hodowcy zyjacy tylko z hodowli, nie muszacy juz nic robic poza rozmnazaniem psow - kurde, tyle o nich slysze (glownie od laikow), a jakos ich nie widuje. Wielu jeszcze musi zdrowo zapier*dalac, zeby dokladac do psow.
  13. aniusia, znowu nie napisalas nic nowego. Ja i wszyscy czytajacy watek znaja twoje zdanie od jakichs 6 czy wiecej stron. Ja mam swoje zdanie, swoje cele i swoje plany; o czesci juz napisalam, o reszcie nie mam zamiaru sie tutaj produkowac ani tlumaczyc, bo nie ma do kogo. Zainteresowani poczytaja sobie na www. Tez na ten moment uwazam, ze moglam robic rtg przed pierwszym miotem, a nie po; moj blad - zanim pomysle o rozmnozeniu suki, bedzie miala rtg i bioder, i lokci, o czym wspominalam juz kilka miesiecy temu, a nie dopiero po tej aferze - zebys czasem nie przypisala sobie jakiegos sukcesu w nawracaniu mnie na badania - bo nie musisz :) Na moment pierwszego krycia suka miala standard badan w swojej rasie (L2HGA i HC), garstka hodowcow robi inne (a przynajmniej udostepnia wyniki). To i tak wiecej niz wymaga hodowlanka, hodowca nie chcial wiecej, nie wnikalam, jego suka i jego miot. Powtarzam - mozesz go spytac osobiscie, czemu taka decyzja :) ale po co, skoro nie interesuje cie rasa ani te psy, tylko mieszanie mnie z tym samym blotem na forum przez dlugie tygodnie. Wrecz z niecierpliwoscia czekam na rtg, niestety jeszcze to potrwa, bo suka ma cieczke - jak cos bedzie nie tak, wlasciciel corki Honey otrzyma taka informacje, a ona miotu na moj przydomek miec nie bedzie. I dam to info rowniez tutaj, zebys mogla poubolewac :) bo nie zamierzam byc hodowca, ktory cokolwiek zataja, szczegolnie w kwestii zdrowia swoich psow. Przykre jest tylko to, ze starannie wybralas z moich wypowiedzi to, co uznalas za stosowne do dowalenia mi, natomiast pominelas zupelnie mase innych rzeczy o ktorych pisalam, stosownie do tematu watku. Nie zwrocil Twojej uwagi problem rozmnazania psow chorych - na schorzenia na ktore nie mozna wydac certyfikatu zdrowia, a to niestety czeste i hodowcy nie widza w tym nic zlego; jest certyfikat DNA na jakas chorobe, jest rtg, to jedziemy, co z tego ze suka czwarty raz ma cesarke (czyli jest problem z rozrodem) albo ma AZS (multum przypadkow w astach - hodowcy nawet pisza o tym publicznie i nie widza w tym nic halo). Nie skomentowalas rowniez faktu, ze sa hodowcy, ktorzy robia psom rtg, a jak cos jest nie tak, to do wynikow sie nie przyznaja, jesli nie ma takiego obowiazku do hodowlanki. To juz jest wedlug Ciebie w porzadku? Bo slowem takich praktyk nie skomentowalas - uwazasz ze to ok? A moze ze takie sytuacje nie maja miejsca? Wlasciwie to sie domyslam; po co mialas marnowac klawiature na cos, co nie moglo posluzyc do oczernienia mnie jako hodowcy :) na dobra sprawe zanim jeszcze w ogole nim zostalam :D Bez trudu znalazlabys na dogo multum osob rozmnazajacych psy, ktore maja na sumieniu znacznie wiecej od hodowcy Honey czy mnie - ale z tobie tylko znanych powodow postanowilas z uporem maniaka trollowac (bo inaczej nie nazwe tego trajkotania jak katarynka w kolko tego samego x stron) wlasnie mnie. X osob napisalo ci juz ze to nudne i ile mozna - ty dalej swoje. Nawet nie jestes w stanie zauwazyc, ze na tym etapie juz nie oczerniasz mnie, tylko sama sie osmieszasz.
  14. To przestan tak strasznie ubolewac, bo robisz sie zgorzkniala :) a jak juz musisz, to zadzwon do hodowcy Honey i powiedz mu, co sadzisz o jego nastu latach pracy hodowlanej. Na pewno bedzie zainteresowany Twoja opinia jako niezwykle cenna merytorycznie, pochodzaca od znawcy rasy z ogromnym doswiadczeniem :) Naprawde i ja, i kazdy kto wszedl na ten watek, wie juz co sadzisz o mnie, o suce, o jej hodowcy, o tym miocie. I ja ci tlumaczyc nic wiecej w tej kwestii nie mam zamiaru, bo nie jestes zainteresowana dyskusja, tylko mieszaniem kogos z blotem. Jak w jednej kwestii ci sie nie udaje, to szukasz innego miejsca, zeby wsadzic szpilke. To tak jak mój przyglupi sasiad: - Ooo, pani pies sra, jak tak mozna! A, sprzata pani... [chwila ciszy] A gdzie pies ma kaganiec?? Aa, nie musi... [chwila ciszy] A dlaczego pani pies sra? :evil_lol: Rozmowa z toba ma dokladnie taki sam sens, tylko ma pozory wyzszego poziomu :) Przeinaczasz juz nawet fakty - suka nie jest bez badan; suka jest L2HGA clear, HC clear; tak samo rep - mimo ze w rasie nie ma zadnych wymogow zdrowotnych do hodowlanki - i na tym nie zamierzam poprzestac. Dla ciebie jest "bez badan" - no w porzadku :) wprost napisalas ze jest brzydka - mimo ze nigdy nie widzialas jej na zywo na oczy i na staffikach znasz sie raczej mniej niz ja na seterach. Co jeszcze wymyslisz? Zastanawiam sie, jak strasznie musisz byc zaburzona, zeby jak katarynka powtarzac to wszystko od x stron w niemal kazdym poscie jaki napiszesz, mimo ze niejedna osoba juz zwrocila ci uwage, ze to nudne i bez sensu, i ze temat nie jest o jednej suce. To wyglada jakbys miala na moim punkcie jakiegos niezdrowego fizia :) co zreszta zasugerowalo mi juz kilka osob, ktore podczytuja ten watek.
  15. Martens

    Pies w kojcu.... :(

    Widze, ze kwestia zostawania psow jest wyjasniona - ale nadal pozostaje troche niezrozumiala dla mnie kwestia upychania psow po rodzinie. Z obserwacji wiem, ze ludzie czesto chca dobrze i daja psa znajomym/rodzinie, a pies wychodzi na tym gorzej niz gdyby poszedl do obcych ale dobrych ludzi... Z czego to wynika, nie wiem, ale dawanie psa rodzinie, ktora chce go tylko dlatego, ze macie problem z oddaniem go, nie wrozy dobrze na przyszlosc. Dla mnie sytuacja szczerze mowiac nie przekresla nawet zostawienia dwóch psów, ale to trzeba by bylo myslec na zasadzie jak to pogodzic, a nie gdzie oddac psy... Maz pracuje 12 h - poranny i wieczorny spacer mozesz robic, kiedy maz jest w domu; wtedy zerknie na dziecko. W ciagu dnia zostaje jeden spacer, niech by godzina - na godzine dziennie mozna znalezc opieke dla dziecka nawet wsrod nastolatkow w sasiedztwie. Albo w dzien brac psy tylko na wc, a dluzszy spacer robic jak maz jest. Problem w tym, ze moga sie pojawic dalsze problemy, a to bedziesz sie zle czula w ciazy, a to bedziesz dlugo do siebie dochodzic po porodzie, a to dziecko sie pochoruje, a to maz bedzie mial wyjazdy kilkudniowe - wtedy bedzie trzeba kombinowac jeszcze bardziej, a mam obawy, ze jak dojda problemy inne niz znoszenie wozka z psami, to znowu bedzie reakcja "jednak nie dam rady, jednak musze je oddac" - a jak juz maja zmienic dom to im szybciej bedzie sie go szukac tym lepiej...
×