• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

ostroszyc

Members
  • Content count

    17
  • Joined

  • Last visited

  1. [quote name='dorcia44'] Czarka się mnie boi ,siadam na podłodze i delikatnie ją głaszcze ,pierw próbuje mnie złapać zębami ,potem odczuwa przyjemność . Wynoszę ją na dwór ,a ona nie wie po co tam jest . Dziś nie potrafiła wydostać się z własnego posłania ,weszła za stół i piszczała :( Najbardziej martwię się że wychodząc z domu nie zdążę jej złapac jak skoczy ze schodów ,wiem ze będę musiała podjąć decyzję ,ale wydaje mi się że ona jeszcze nie cierpi ,poprostu rozum odmawia posłuszeństwa . Czarka to ukochany pies moje nieżyjącej ukochanej mamy ,ostatni łącznik. Nieraz jestem zmęczona jej zachowaniem ,zmęczona schylaniem się po nią (mam ogromne problemy z kręgosłupem) znoszeniem jej ,bo ona skacze ,wyrywa się wyje lub tylko piszczy ,a jednak jeszcze nie czas ,masz racje ostroszyc przyjdzie taka chwila że będe wiedziała że to Teraz :([/QUOTE] Bardzo współczuję. Opieka nad taki staruszkiem to ciężka fizyczna praca, nawet jeśli pies nie jest duży. Nie mówiąc już o stronie emocjonalnej - Pirat też był takim "łącznikiem", fajnie to nazwałaś. Jak odchodził - odeszła z nim cała epoka... Jeśli jesteście w kontakcie z zaufaną wetką, powinna pomóc Wam ocenić jak pies odczuwa swój stan. Czasem ciężko mi było określić czy Pirata coś boli czy po prostu mu smutno. Ale jak zaczął być na serio cierpiący - od razu się zorientowaliśmy i wet po przebadaniu też nie miał wątpliwości. Pozdrawiam
  2. Dorcia44, mój pies zachowywał się IDENTYCZNIE łącznie ze skakaniem przed siebie w połowie schodów. Ale przy dużej mojej uważności i opiece - nie było mu chyba źle, "zawieszał się" często ale akurat jemu mój dotyk pasował (przestraszał się na początku kiedy nie wiedział kto go dotknął, a potem się przytulał). Problem zrobił się jak zaczął bardzo cierpieć (nowotwór). Wtedy nadszedł dzień że nie miałam już wątpliwości. Chociaż źle było mi strasznie. Myślę że sama bedziesz wiedziała czy (i kiedy) trzeba pomóc psinie odejść. Moim zdaniem dopóki nie cierpi a z demencją jakoś sobie radzicie - to jeszcze nie ten moment. Ale Ty najlepiej znasz psa i może być inaczej. Pozdrawiam!
  3. Jejku, nie wiedziałam że ten temat jeszcze "żyje"... Dziś minęły 3 lata jak odszedł mój psi przyjaciel. Nie wchodziłam na Dogomanię bo było mi smutno, sporo trwało zanim uciszyły się emocje... Teraz Psisko jest ze mną we wspomnieniach, czasem słyszę jego kroki, szelest liści w lesie, poszczekiwanie. Starość była ciężka, szczególnie pod koniec, kiedy bardzo gwałtownie zaatakował nowotwór. Ale cieszę się że ze mną był, taka przyjaźń to coś wyjątkowego.
  4. Ewa, myślę o Tobie często patrząc na Pirata, tak bardzo ciepło. Psiak właśnie przyszedł i trąca mnie nosem w kolano, jest w niezłej formie tylko kałuże robi częściej. Nie wiem (a może właśnie wiem) jak to będzie jak go zabraknie, ciężko strasznie. Ale myślę że na tym polega przyjaźń - na dobre i na złe, przyjaciel zostaje w nas już na zawsze i z czasem ból jest mniejszy, ale ja mam nadzieję że jeśli jest jakaś Tamta Strona - spotkamy się tam także z naszymi Braćmi Mniejszymi, Dłuższymi i Bardziej Uszastymi :) I tak sobie myślę pomimo trudów i kłopotków jakie mi teraz sprawia starość Pirata i smutku kiedy odejdzie - nie oddałabym tych wszystkich lat z nim, wypraw przez lasy i pagóry, pływania i szaleństw, przytulania i ogrzewania mnie w czasie smutków i przeziębień, pogryzionych palców kiedy gubił mleczaki i myszy przynoszonych mi w prezencie. Chociaż im kochańszy zwierz, tym bardziej boli.... Myślę że prędko nie będę mieć następnego psa. Ale moze się okazać że Pirat przyśle mi kogoś na swoje miejsce - tyle jest wokół bezpańskich psów, że może jakiś mnie przygarnie ;) Pozdrawiam wiosennie
  5. Bardzo, bardzo współczuję. Dobrze, że nie cierpi...
  6. Ano właśnie... Przykro jest jak nie można wpuścić psiska do łóżka, on nie rozumie dlaczego... Na kolana też trochę problem, ja mam dyżurny kocyk pod ręką żeby podłożyć. Czasem zostaję obszczekana, jeśli nie zrobię tego wystarczająco szybko - bo przecież jak pies chce na kolanka to trzeba go wziąć NATYCHMIAST! :evil_lol:
  7. [quote name='taks']Psa??? Tak to tylko suczka potrafi. Trzymajcie się zdrowo.[/quote] :) Pirat już od dawna sika jak suczka, w przykucu. Gdzieś tu wyczytałam że psy z wiekiem tracą ochotę na znaczenie terenu, u nas się to sprawdziło. [quote name='taks'] Na noc zakładam majtki na cieczkę i pampersa, ludzkiego pociętego na mniejsze kawałki.[/quote] A nie zdarza Ci się że psica zdejmuje sobie omajtkowanie? Pirat jak mu coś przeszkadza to rwie w strzępy i część przy okazji zżera, kiedyś miał spać na jednorazowych podkładach i nie wyszło mu to na zdrowie. Więc często piorę posłania, na których śpi, a w dzień pilnuję częstego wyprowadzania. Średnio to skuteczne ;/
  8. A jednak nam się udało! Po antybiotyku wygląda że z pęcherzem jest całkiem nieźle, chociaż pobolewa go brzuch - jakieś nowotworowe historie niestety. No i co się usprzątałam to moje... Pirat wyspecjalizował się w robieniu kałuż w taki sposób żeby wpływały pod meble, ma ktoś sposób na nauczenie psa sikania [U]na środku[/U] podłogi? :D
  9. Kurcze no! Pies znowu sika krwią, wygląda biedak na chorego, nie wiem czy tym razem nam się uda....
  10. [quote name='Evas']Cholera, mam to przed sobą. Przedłużam życie mojej suni z dnia na dzień, bo myśle ze sie nie meczy [/quote] No właśnie, jak ocenić kiedy pies "się męczy"? Na pewno męczymy się my - zarówno pracą przy zwierzaku, jak i psychicznie i emocjonalnie, bo to przeciez opieka paliatywna jest - uciążliwa i bez przerwy. Ale nie o tym chciałam: jak ocenić moment kiedy pies się męczy - czy chodzi o ból u psa, niewygodę, utratę świadomości, bezradność, strach? Mnie się wydawało że chodzi o ból fizyczny, czyli kiedy pies leży i cierpi fizycznie - że wtedy trzeba pomóc. Ale teraz nie jestem już pewna...
  11. [quote name='yewcia1']Kiedy psa życie już nie cieszy, a ból jest wielki nie można narażać przyjaciela na męczarnie. Kiedy pies odnajduje choć odrobinę radości życia pomimo bólu - decyzje trzeba odsunąć. To jest strasznie rudne.[/quote] Od paru tygodni myślałam o założeniu takiego właśnie wątku... Prawdopodobnie będę musiała podjąć taką decyzję, chociaż jeszcze nie teraz. I najbardziej boję się czy będę wiedziała kiedy. U Pirata niesamowita jest właśnie mieszanka cierpienia i radości. Czasem wydaje mi się że to już, a on rano wita mnie radosnymi wygibasami i obszczekiwaniem - zdarza mi się wtedy popłakać z radości, trudne to... [IMG]http://www.dogomania.pl/gallery/149/46/1046.html[/IMG]
  12. Andorka, próbowałam coś takiego. Niestety Piracisko nie umiało znaleźć po omacku wejścia, właził na wierzch konstrukcji i płakał że mu niewygodnie :D no i zimno oczywiście. Więc chyba skazana jestem na kocykowego terrorystę. Evasku, Pirat zawsze spał przykryty - tak lubił, no i futerko ma króciutkie, szczególnie brzuszek goły. Suni może to nie być potrzebne ale warto sprawdzić, ludzie na starość też marzną, no nie? Nasz Dziadzio nawet latem się ogaca, pewnie przemiana materii wolniejsza. Zastanawiam się co zrobić żeby pies się poczuł pewniej. Szkoda mi biedaka...
  13. [quote name='Evas'] Właściwie jedno co mi się nasuwa, że ludzie też różnie reagują na choroby, starzenie się. Niektórzy są bardziej drażliwi, wszystko im przeszkadza - może psiaki też tak mają, że niektóre cechy charakteru jakby byly bardziej uwypuklone? A czy wasze psiaki wcześniej były raczej dominujące? Dawały sobie zabrać jedzenie, ruszać miskę, ruszyć sie z posłania, "stawiały się" czasami do domowników?[/quote] Pirat zawsze miał silną osobowość :) ale nigdy nie stawiał się do mnie, a czasem jak się "rozpędził" i pokazał zęby to zaraz się rozpłaszczał przepraszająco. Zabrać miskę, wejść mu na posłanie - nie było problemu. Teraz sie zrobił niedotykalski. Miski nie rusz, kocyka nie, jak go przykrywam to warczy. Żeby było śmieszniej jak jest nieprzykryty to szczeka, ostatnio muszę wstawać jak do dziecka bo się odkopał, nie umie się przykryć (dawniej umiał) i hałasuje w nocy na cały dom. Głaskanie i przytulanie lubi, tylko pierwsza reakcja na dotyk taka agresywna zawsze jest. Może jak ogłuchł i oślepł to czuje się cały czas zagrożony? Dziwne to wszystko, mam wrażenie że to nie są uwypuklone dawne cechy tylko jakieś zupełnie nowe. Kto mi podmienił psa niech się przyzna :mad: