• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

adria0606

Members
  • Content count

    25
  • Joined

  • Last visited

About adria0606

  • Rank
    Member

Converted

  • Location
    woj. wielkopolskie
  1. Witam, Jestem w szoku. Nic nie zapowiadało tego, że dzisiejsze krótkie ale miło spędzone popołudnie w odwiedzinach u mojej mamy okaże się jednak bardzo smutnym dniem, ponieważ jej ukochana 10-letnia suczka (mieszana rasa przypominająca trochę owczarka), piękna, smukła, czarno-krótkowłosa i pełna wigoru Wera, zakończyła nagle, niespodziewanie swoje życie na podwórzu w przestronnym kojcu. O około godz. 15.00 jak wchodziliśmy na posesję mojej mamy Wercia szczekała i była pełna energii. Po około godzinie (ok 16.20 jak wychodziliśmy z domu mamy, to już nie przypominam sobie byśmy słyszeli jej szczekanie i odjechaliśmy z mężem do naszego domu (kompletnie nic nie przeczuwając, by z Werą coś złego się zadziało). Po kilkunastu minutach moja mama zadzwoniła do mnie przerażona i powiedziała, że zajrzała do Wery bo dziwło ją to, że nie słychać było jej szczekania i zauważyła, że Wercia leży na boku, w kojcu, na ziemi, z otwartymi oczkami i wyciągniętym językiem. Wera nie oddychała i nie ruszała się - nie żyła:( Nogi mi się ugięły i strasznie mnie przejęła wiadomość od mojej mamy. Nie mogłam w to uwierzyć i czułam się taka bezradna. Chciałam pomóc ale byłam z mężem już dość daleko, za daleko by wrócić i podjąć próbę reanimowania Wery. Czy Wercia mogła mieć zawał serca? Czy 10-letnia suczka, pełna wigoru i w świetnej kondycji fizycznej, kochana przez swoich domowników, mająca zapewnione dobre warunki życia, świetne wyżywienie, opiekę i okazaną miłość każdego dnia, może tak nagle umrzeć? Ja tego nie mogę pojąć! Może ktoś z Was potrafi mi to jakoś wytłumaczyć, co się stało? Z góry dziękuję za wszelkie sugestie. Pogrążona w smutku, Adria
  2. Witam Was, Z ogromną przyjemnością informuję Was, że rzekomy problem z moim psem zakończył się z chwilą, gdy ........ te ludziska wyprowadziły się! :bigcool: Tak! W y p r o w a d z i l i s i ę !:sweetCyb: Nikt nie skarży się, że mój pies ujada. Obecnie w mojej klatce mieszkają już tylko normalni ludzie, czego wszystkim "blokowiczom" życzę. Okazało się, że to ci "skomplikowani" ludzie byli nieprzystosowani do życia w większej społeczności. Uff! Oby tego typu "egzemplarze" już nie wprowadzały się do mojego bloku:modla: Z pozdrowieniami Adria
  3. [FONT=Tahoma]Witam Was,[/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma]Dziękuję za Wasze opinie i rady - na pewno z nich skorzystam.[/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma]Rozmawiałam z pozostałymi sąsiadami i nie potwierdzają, by mój pies był uciążliwy i zakłócał im spokój. Czasami szczeka i popiskuje, gdy wie że pójdzie na spacer - tuż przed wyjściem na spacer jest zawsze bardzo podekscytowany i niecierpliwy. Ponadto szczeka, gdy dzwoni mój domofon lub dzwonek przy moich drzwiach.[/FONT] [FONT=Tahoma]Jak się okazało tylko jednemu mieszkańcowi z mojej klatki mój pies przeszkadza i wezwanie SM odbieram jako złośliwe.[/FONT] [FONT=Tahoma]Niemniej jednak nie przestanę "kontrolować" mojej psiny, gdy zostanie sama w domu - będę rejestrować, to co się dzieje, gdy zostaje sam w domu.[/FONT] [FONT=Tahoma]Ostatnio zrobiłam mojemu psu niespodziewaną wizytę i wyszłam w czasie pracy na chwilę do domu. Było cicho jak makiem zasiał - żadnego wycia, ujadania czy zwykłego szczekania lub kwilenia.[/FONT] [FONT=Tahoma]Coraz bardziej podejrzewam, że sprawa ze SM była prowokacją mieszkańca, który jest trudny we współżyciu w naszej Wspólnocie - jest znany ze swojej inności.[/FONT] [FONT=Tahoma]Kurcze, dlaczego takiego typu rodzinka musiała zamieszkać w mojej klatce? :([/FONT] [FONT=Tahoma]Ale ........ ponoć zamierzają sprzedać mieszkanie i wyprowadzić się :)[/FONT] [FONT=Tahoma]Ufff! To byłoby piękne![/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma]Do tematu obroży wrócę, jak tylko zakończę monitorowanie mojej psiny.[/FONT] [FONT=Tahoma]Jeśli będą ku temu powody i zdecyduję się na jej kupno, z pewnością Agatko z Łodzi skontaktuję się z Tobą.[/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma]Pozdrawiam Was serdecznie i raz jeszcze dziękuję.[/FONT]
  4. Witam, Dzisiaj zapukała do mojego mieszkania SM. Było zgłoszenie, że mój pies ( w dzień) ujada. Niestety po porannym spacerze pies (mały kundelek - 9 - letni) przez 6-8 godzin zostaje sam w domu. Dla umilenia mu tego czasu, przed wyjściem z domu zostawiam mu zawsze karmę w misce, świeżą wodę, zabawki oraz włączone radio, by nie pozostawał w tym czasie w idealnej ciszy. Niestety dwóch mieszkańców w mojej klatce jest "innych" , pozostali ok. Ogółem w jednej klatce jest tylko 6 mieszkań, a więc większość to normalni sąsiedzi. Tak więc domyślam się, że zgłoszenia do SM na zasadzie "uprzejmie donoszę" dokonał jeden z tych dwóch "innych". Oboje "inni" mają też psy, tzn. mieli, bo jednemu z nich kilka dni temu psina zdechła. Byłam u sąsiadki, która mieszka nade mną, bo moje mieszkanie jest tak usytuowane, że tylko z nią graniczę wspólną częścią (sufitem) i zapytałam, czy mój pies ujada lub wyje. Kategorycznie zaprzeczyła. Twierdzi, że czasami to pies tego "innego" wyje, ale to tylko pies i ona nie ma zamiaru tego komukolwiek zgłaszać. Ja też jestem tego samego zdania. Nie chcę się rozpisywać ale muszę coś zrobić, bo nie wykluczam, że mój pies jak nikogo przez tyle godzin nie ma w domu wyje lub szczeka. Czasami to już kiedyś mu się zdarzało. Pomyślałam o zakupie specjalnej obroży, która porazi lekko prądem szyję psa, gdy ten będzie szczekał. Co o tym myślicie? Wiem, że to nie jest szkodliwe dla psa a w takiej sytuacji może tylko pomóc. Nie mam zamiaru pozbywać się pieska ani wyprowadzać się. Proszę o Wasze opinie w tym temacie. Czy Waszym zdaniem, warto kupić taką obrożę i zakładać psu gdy wychodzę na dłużej z domu? Z góry dziękuję za pomoc w tym temacie. Pozdrawiam serdecznie:)
  5. [IMG]http://i41.tinypic.com/54j6vt.jpg[/IMG] Po treningu czas na zabawę :) Witam, Jestem mieszkanką Poznania. Proszę o wykaz znanych Wam (nie tylko ze słyszenia ;)klubów szkoleniowych dla psów w Poznaniu i nie tylko w Poznaniu. Z góry dziękuję za pomoc. Pozdrawiam
  6. Witam wszystkich miło i serdecznie po mojej dłuższej nieobecności na tym forum :multi: :multi: :multi: Jeśli chodzi o sutuację ze spaniem mojego Maxa w naszym łóżku, to rzeczywiście dość często mu na to przyzwalamy. Max to mały piesek i z m.in. utrzymaniem go w czystości nie ma kompletnie żadnego problemu tak więc o pościele się nie martwię - no to znaczy częściej czasami muszę je prać ale nie jest tak źle. Max nie wskakuje do naszego łóżka przed naszym (moim i męża) ułożeniem się do snu. On zasypia na swoim legowisku albo na kanapie w pokoju gościnnym lecz jeżeli nie zamknę drzwi od sypialni czy pokoju syna, to Max tę sytuację (jak zaśniemy) pocichutku wykorzysta i delikatnie wślignie się pod kołdrę gdzie potrafi spać zwinięty w kłębuszek do samego rana. Oczywiście ten manewr naszego Maxa nawet jak w sposób oczywisty zmiarkujemy, to za jego spryt i to jak fajnie udaje, że go pod naszą kołdrą nie ma, pobłażliwie traktujemy. Z kolei kiedy nie mamy ochoty, by Max spał z nami wystarczy zamknąć drzwi a on nigdy nie protestuje. Dopiero rano czeka tylko aż drzwi się otworzą a wówczas - hyc! I już jest pod kołdrą! Albo gdzieś jego łepek leży na poduszce blisko mojej twarzy tak, by widzieć moje oczy, czy już się obudziłam czy też nie. Oczywiście dopóki oczy mam zamknięte to Max tylko mi się przygląda ale jak tylko otworzę oczy to radość tryska z Maxa - to jest cudowny widok. Każdego ranka tak wspaniale się cieszy i wita się z nami :) Pozdrawiam Adria:bye:
  7. Witajcie, Bardzo się cieszę, że otrzymałam i nadal otrzymuję od Was tyle cennych rad. Dzięki Wam moja troska o Max,a jest w stanie równowagi, bo jak się okazuje w czasie wystąpienia jego panicznego lęku, ja nie zawsze zachowywałam się tak jak należy - najczęściej przytulałam go i głaskałam, a jak się okazuje takie zachowanie z mojej strony tylko utwierdzało Max,a , że dzieje się coś bardzo złego i że należy się bać. Na wszelki wypadek kupię środek uspokajający, który zastosuję w ostateczności ( dzięki Rybc!a za adres, gdzie mogę taki medykament zakupić). Myślę też o zakupieniu dla Max,a legowiska w kształcie budy dla psa, ponieważ w moim mieszkaniu pies nie ma takiego swoistego azylu. Niestety modna aranżacja wnętrz nie zawsze służy płochliwym pieskom. Spacer z odważniejszym psem już wypróbowałam i to zupełnie nieświadomie, ale strach i wówczas przerasta mojego psa. Max w czasie spaceru gdy usłyszy odgłos zaldwie podobny do strzału, to już daje mi znać, że na dalszy spacer nie ma ochoty. Koniecznie chce wracać do domu :scared: Wierzę, że gdy wdrożę ( w stosownym czasie) Wasze zalecenia, to częściowo chociaż lęki u Max,a zmniejszą swoje nasilenie :-)
  8. Witaj Behemot, W opisanej przez Ciebie sytuacji, moim zdaniem i kobieta i menel, gdyby pies ich ugryzł, to sami sobie byliby winni. Nic ich głupiego i bezmyślnego zachowania wobec psa nie usprawiedliwia. Pies był za ogrodzeniem, na prywatnym (swoim) terenie i najprawdopodobniej pełni tam rolę stróżującą. Nikomu nie wolno wkładać rąk za czyjeś ogrodzenie i gdzie prywatności pilnuje pies. Cóż z tego, że kobieta (wg Ciebie) cierpi na chorobę psychiczną? Gdyby z powodu swojego schorzenia nie miała kontroli nad tym co robi, to z pewnością lekarze umieściliby ja w ośrodku zamkniętym lub przebywałaby cały czas pod opieką osób trzecich ( byłaby ubezwłasnowolniona). Menel zaś dodatkowo prowokował psa do agresywnego zachowywania się, a więc powinien na swojej drodze spotkać stróżów prawa. Pozdrawiam:multi:
  9. Witajcie, Ja mojemu Max,owi gotuję jedzenie. Oczywiście najczęściej jest to ryż z mięskiem, warzywami lub ostatnio z pasztecikiem. Próbowałam podawać mu kiedys gotową karmę ( nie jakąś zwykłą lecz z tzw. "górnej półki") ale za każdym razem po jej zjedzeniu strasznie śmierdziało Max,owi z pyszczka. Wówczas podjęlismy z mężem decyzję, że koniec z podawaniem naszemu pupilkowi czegoś takiego:shake: Po daniach, które sami mu przygotowujemy jestem pewna co podaję psu do jedzenia, no i ...... nie śmierdzi Max,owi z pyszczka:lol: . Nie kupuję żadnych psich "gotowców".
  10. Mój Max też - ale już bardzo rzadko - wyje. Ja poprostu jak wychodzę na dłużej to najpierw wyprowadzam Max,a na dłuższy spacer a później tzn. tuż przed moim wyjściem daję mu jakiś smakołyk, którym przez jakąś chwilę będzie zajęty no i koniecznie (zalecenie weterynarza) zostawiam włączone (średnio głośno tak by nie przeszkadzało sąsiadom) radio. Wiem, że to działa na mojego psa. Ponadto z tym wszystkim robiłam najpierw próby i wychodziłam na niby z domu a w rzeczywistości nasłuchiwałam pod drzwiami. Poskutkowało. Może i Tobie się uda. Pies nie lubi samotności i długotrwającej ciszy. Pozdrawiam
  11. No, jeżeli tak się sprawy mają to ...... zdradzę Tobie, iż moi przyjaciele są przy ul. Bagatela 13 (WSO Nr 4). Jeżeli masz czas to zajrzyj do nich - może coś ciekawego wybierzesz dla siebie i/lub teściów :). Nie zapomnij tylko pozdrowić ich ode mnie! Jeżeli tam będziesz kiedyś to Powiedz proszę, że pozdrawia ich ADA, ok? Z góry dziękuję! Miło było z Tobą pogawędzić i cieszę się, że Cię poznałam. Mam nadzieję, że trochę pomogłam w nurtującej Ciebie sprawę, iż w końcowej fazie odrobinkę odeszłam od tematu - przepraszam.
  12. Nie znam zbyt dobrze stolicy a ostatnio byłam służbowo kilkanaście lat temu w Ministerstwie Przemysłu. Jestem bardzo ciekawa jak Warszawa od mojej ostatniej wizyty zmieniła sie, no i mam nadzieję, że wkońcu wycieczka jaką planuję do stolicy od roku, wypali. Mój syn kończy niedługo 12 lat i chciałabym w prezencie zrobic mu wycieczkę do Warszawy ( wówczas odwiedzę też moich przyjaciół na Bagateli :)) Teraz Behemot muszę juz kończyć. Jeszcze raz pozdrawiam i życzę spokojnej nocy.
  13. No, tak jeśli chodzi o tę sprawę z typem z paralizatorem, to jak na razie nie możesz nic zrobić. Mam nadzieję, że słuch o nim zaginie i Twoje osiedle będzie nadal należało do najspokojniejszych i pozbawionych szaleńców. Jeśli chodzi o moje (prywatne) zapytanie, to poprostu mam olbrzymia sympatię do pewnej firmy zlokalizowanej na tej ulicy:) Pozdrawiam Warszawę :))
  14. To jeszcze raz ja. Mam takie małe pytanie ( czysto prywatne), czy Ty mieszkasz nie daleko ul. Bagatela?
  15. Witaj Behemot, Po pierwsze to bardzo Tobie współczuję. To przykre gdy ktoś w sąsiedztwie zamieszkania okazuje się "psycholem". Po drugie to nie daj się. To co ten głupek robi to jest karalne. Zgłoś ten incydent na policję ( najlepiej osobiście). Musisz jednak obserwować to co się wokół Ciebie dzieje i najlepiej robić notatki ( data, godzina wybuchu petardy i mniej więcej z którego okna itp.). Może nie od razu policja ustali tego szaleńca ale jeżeli skrupulatnie zaangażujesz się w obserwacje to z pewnością przyniesie to należyty skutek. Trudno wymagać od policji, by bez Twojej pomocy ( to Ty jesteś świadkiem w sprawie) zlokalizowała szaleńca. Pamiętaj , że szaleniec ten nie może czuć się bezkarny. Dziś rzuca petardy a jutro może wyrzucić coś innego. Nie wolno odpalać petard poza wyznaczonymi w Polsce dniami. Nie wolno z okien nic wyrzucać. Ten typ zagraża nie tylko psom ale i ludziom przebywającym w pobliżu Twojego bloku. Powodzenia!