Jump to content
Dogomania

bonsai88

Members
  • Content count

    15
  • Joined

  • Last visited

  1. bonsai88

    Pierwszy pies

    Wojna czytam ten wątek i przypomniało mi się, jak w szkole (20 lat temu) nauczyciele zauważyli potężne siniaki na nogach od mojej koleżanki. Od kolan po krzyż była cała w fioletowych pręgach! Nawet nie chcę sobie wyobrażać co przeżywali jej rodzice podczas przesłuchań (nauczycielka zgłosiła sprawę dalej), jak nikt nie dawał im wiary, że... to ślady psiego ogona :D. Dopiero jak u mnie i jeszcze jednej koleżanki pojawiły się identyczne ślady (zimno się zrobiło, zabawy przeniosłyśmy z podwórka do Oli) i również twierdziłyśmy, że to ślady psiej miłości to sprawa się uspokoiła :). To tak tylko, żeby Ci pokazać jak duży pies może niechcący nabroić przy dziecku (i dorosłym).
  2. bonsai88

    Tuż przed kupnem - pytania

    1. Zawsze sypałam do torebki tyle, żeby było mi to wygodnie wyciągać. Suche smakołyki spokojnie mogą trochę poleżeć, więc na raz sypałam pi razy oko 1/2 - 2/3 saszetki. Jeśli nie zużyłam wszystkiego w ciągu paru dni (do tygodnia) to dosypywałam resztkę do karmy - pies na taką niespodziankę nigdy mi się nie buntował :D. 2. Podejrzewam, że ryzyko zadławienia jest takie same jak przy misce - niby teoretycznie jest to możliwe, ale w praktyce raczej się nie zdarza. Na palcach 1 ręki mogę policzyć ile razy któryś z moich psiaków się zadławił (co innego koty - psie kulki potrafią im w pysku utknąć, a przecież kradzież spod psiego pyska tak kusi!) 3. W zależności od smakołyka zostawiałam to psom od tygodnia do miesiąca (te suche, sprasowane, brązowe "kości" sprzed ćwierćwiecza :P ). Ogólnie wychodzę z założenia, że jeśli w tym czasie psiak nie zacznie zjadać swojego "ciągutka" to jest on dla psa nieciekawy. Wtedy szukam innego, który psa bardziej zaciekawi.
  3. bonsai88

    Waga shepweilera - nie za mała?

    Gojka czasami psy olewają rodowody i dopuszczają się same, bez pytania właściciela o zdanie ;). Czekam na szczeniaka po borderce i pracowitym wyżle (zwiał właścicielom i podkopał się pod płotem do suki). Oboje rodzice z rodowodami ZKwP, chociaż (patrząc na szczeniaki) przez podpłotową dziurę chyba jeszcze jakiś inny psiak zdążył przeleźć - jedna z suczek jest dużo mniejsza od pozostałych (od mojej - największej - o połowę) i nie przypomina żadnego z rodziców. Niccolo przejdź się z psiakiem do weterynarza, powiedz o swoich wątpliwościach. Jeśli wet nie stwierdzi jakiś problemów to się nie przejmuj - może po prostu geny u Twojego malucha ułożyły się tak, a nie inaczej... Albo masz psa z gatunku "rosnę wolno, ale dłuuuugooo" :).
  4. bonsai88

    Odnośnie kwarantanny...

    Krysiowe przyznam się, że ja na Twoim miejscu postawiłabym raczej na naukę czystości i socjalizację w warunkach lekko kontrolowanych. Na każdym osiedlu znajdzie się jakiś "niewygodny", pozasłaniany żywopłotami i raczej omijany przez inne psy kawałek trawniczka... Do tego warto się rozejrzeć, czy nie widać gdzieś w okolicy jakiś psich postrzeleńców ;). Jeśli ktoś ma przepięknego, reagującego na każdą komendę psiaka to na 99,9% będzie to pies bardzo zadbany, z jakim szczeniorek może się posocjalizować trochę ;). W wypadku mającego przyjechać do mnie maluszka (będzie w weekend :D) mam już trawniczek i psie towarzystwo ogarnięte, muszę umówić jeszcze tylko weterynarza (mała nie ma szczepień, trzeba uzupełnić)...
  5. bonsai88

    Koty i szczeniak - początki znajomości

    Miło przeczytać, że nie tylko ja chodzę po ścianach z nerwów jak będzie wyglądać zapoznawanie chłopaków (2 9-miesięczne kocurki) ze szczeniakiem. Co prawda o jednego (Jareczka) się nie boję, ten kot jest troszeczkę normalny inaczej - jak raz chciał go pogonić półroczny ONek to... cóż, psiak spodziewał się ucieczki, a miał dokładny przegląd dentystyczny ;). Jareczek jest pacyfistą nie wiedzącym co to w ogóle jest agresja, on umie jedynie kochać. Nas, brata, naszą nieżyjącą już Birmę, ewentualnie odkurzacz czy dowolną szafkę jak nikogo nie ma obok. Znając go podejrzewam, że w nocy (jak usłyszy popiskiwanie) przyjdzie spać ze szczeniorkiem. Tulenie, dbanie i pocieszanie to jego żywioł. Gorzej z Panem Trzecim - KOCUR ALFA, zasłynął walką z moim mężem o prawo do spania ze mną (przegrał, obudzili mnie i wybrałam męża). Ja jestem jego miłością, kobietą życiową i w ogóle... Jedyną istotą mogącą go (chociaż trochę) opanować. Wizja mojego niezadowolenia i odmowy głaskania jest tak straszna, że nawet brata przestaje atakować i na chłopa mi nie prycha. Wychowany z psem, jednak nigdy się przesadnie nie bratali (do wzajemnego ignorowania się przekonywałam ich Autorytetem Zwiniętej Gazety*). Na widok szczeniaka ONka (maluch był u nas jakieś 12 h) teleportował się za lodówkę i obrażał jeszcze 2 dni PO. Teraz już za lodówkę nie wlezie (urosło mu się), więc pewnie zamieszka na szafce na 2 tygodnie... Boję się, że jednak zrobił się za odważny i może próbować atakować malucha zanim się przyzwyczai. *Autorytet Zwiniętej Gazety to..żadna gazeta. Historii nazwy nie będę tłumaczyć (trochę by to potrwało), ale zazwyczaj jest to SPOJRZENIE, czasami nawet ODCHRZĄKNIĘCIE, a w ciężkich wypadkach zwrócenie uwagi dobitnym głosem w stylu "PRZEPRASZAM, co państwo wyprawiają?!".
  6. bonsai88

    Prośba o pomoc w wyborze rasy

    A zastanawialiście się nad briardem?
  7. Ponieważ nie umiem odnaleźć Birmusiowego Bloga informuję tutaj... Miesiąc temu mój Kudłaty Stworek odszedł przy pomocy weterynarza. Niestety, pokonała nas choroba serca i Alzheimer. Na zawsze będę pamiętać o tej paskudnie, która nauczyła mnie prawdziwej miłości do psów i przez którą mój dom bez psa nie ma prawa istnieć. Mimo całego szeregu swoich wad zawsze będzie dla mnie ideałem psa ['].
  8. bonsai88

    Półwyżeł niemiecki

    Witam W niedługim czasie ma trafić do mnie szczeniak, mieszanka bordera i wyżła. O ile pierwszą rasę znam całkiem nieźle (i wiem czego po tej "linii" się spodziewać) o tyle... jeśli chodzi o wyżły to wiedzę mam o wiele mniejszą. Na dobrą sprawę wiem tylko tyle, że to dość aktywna rasa - często jeździmy na weekendowe wypady w góry, do tego lubię biegać w psim towarzystwie. Specjalnie szukaliśmy szczeniaka, który docelowo będzie w stanie dotrzymać nam kroku. Aaaa... Kołacze mi się jeszcze, że wyżły są raczej łagodne, ale po spuszczeniu mogą odbiegać na sporą odległość. Czy moglibyście powiedzieć mi czego mniej-więcej mogłabym się spodziewać po maluchu? Zależy mi, żeby jak najlepiej przygotować się na przybycie szczeniorka (miałam już w życiu niejednego psa na DT, ale.. zawsze co najmniej podrostki!), chciałabym też jak najszybciej rozpocząć tresurę. Oczywiście na początek mowa o podstawach, nie o skomplikowanych sztuczkach ;). Na razie mam już "zestaw podstawowy", czyli obrożę, smycz, zestaw zabawek i gryzaków. No i oczywiście szkoleniowo - kliker, smakołyki. Psa tylko do kompletu brakuje :P.
×