Jump to content
Dogomania

elik

Members
  • Content count

    34611
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    96

Everything posted by elik

  1. Bardzo dziękuję Boguniu Cieszę się z domku Vanilki i serdecznie dziękuję :) No właśnie, na dowód długo nie trzeba było czekać :)
  2. Spokojna, szara, nie narzucająca się, czekająca na cud.... Jedna z wielu skrzywdzonych przez człowieka, niechcianych, niekochanych, skazanych na schronisko bidulek. Czym zawiniły, czym zasłużyły na smutne, podłe życie? Lalunia to właśnie taka nieszczęśliwa, schroniskowa sunia. Pewnie nadal tkwiłaby w zimnym schroniskowym boksie, ale los chciał inaczej. Może to straszne, ale choroba pomogła Laluni opuścić mury schroniska. Wraz z trzema innym psiakami sunia zachorowała. Miały ogromne szczęście, że wolontariusze na czas zorientowali się, że dzieje się coś złego. Psiaki trafiły do weterynarza, gdzie padł wyrok: „parwowiroza"... Ta choroba jest bezlitosna. Dziesiątkuje psiaki, które odchodzą w potwornym cierpieniu. Laluni się udało, wygrała, żyje. Kosztowne leczenie, surowica, determinacja wielu osób, a przede wszystkim ogromna wola życia tej niedużej suni pomogły jej zwyciężyć. Czy po tym wszystkim ma wrócić do schroniskowego boksu, załamać się, stracić nadzieję? Proszę Was, nie pozwólmy na to, pomóżcie Laluni utrzymać się w hoteliku i znaleźć kochający dom. Lalunia może pojechać do Szafirki, może być szczęśliwa, ale zależy to od nas, Ludzi o wrażliwych sercach, czy pozwolimy, żeby wróciła do schronu, czy wesprzemy kolejne psie istnienie w drodze do lepszego jutra. Błagam o wsparcie i deklaracje dla suni, ona już wystarczająco dużo wycierpiała. Jej los w naszych rękach!
  3. Na to liczę, ale nie ukrywam, że liczę na Was :) Bez Was niczego sama nie zdołam zrobić.
  4. Nie zwiewaj, nie zwiewaj :) Ja też o tym myślę. Przydałoby się jak najszybciej, ale choć chciałabym, bo Laluni kasa będzie bardzo potrzebna, innym psiakom także, ale w tym miesiącu nie jest to możliwe. W przyszłym tygodniu środek mam zajęty, a w piątek jedziemy na wesele córki siostrzenicy męża. A że będzie to w jego rodzinnych stronach, gdzie z racji odległości rzadko bywamy, posiedzimy dłużej. Wrócimy dopiero na Wszystkich Świętych i chyba właśnie dopiero w listopadzie zabiorę się za kolejny bazarek. Nie ukrywa, że liczę na Twoją pomoc i udział :)
  5. Ładnie to powiedziałaś :) Dziękuję Wszystkie psiaczki, którymi zaopiekuje się nasza paczka, trafiają do dobrych domów :) Wszystkie o to dbamy :) Wzajemnie się wspieramy emocjonalnie i finansowo. Bez wzajemnej pomocy nic byśmy nie zdziałały :)
  6. Malutka, młodziutka, śliczna, przyjazna całemu światu. Taka jest Emi. Nie wiadomo czemu ta cudowna sunia znalazła się w schronisku, czemu zaznała smaku bezdomności, czemu nikt jej nie szukał. Emi bardzo boi się samochodów. Być może właśnie ktoś wyrzucił ją z auta, być może została wywieziona i porzucona... Tego nigdy się nie dowiemy. Emi nie opowie nam swojej historii. Możemy napisać nową, szczęśliwą historię tej cudownej suni, możemy razem ją uratować. Zabieram Emi do siebie na BDT, ale proszę Was o wsparcie, o pomoc w zabezpieczeniu potrzeb suni. Bez Was będzie mi bardzo trudno. Zapraszam Wszystkich do Emi.
  7. Jutro jedziemy z Emi. Mimo wszystko ciężko mi na sercu, gdy pomyślę o rozstaniu z sunią :(
  8. Biedna kurka, ale się musiała strachu najeść :( Ja 2 dni ciężko pracowałam, ale efekty są znakomite :) Może jutro pokażę zdjęcia :)
  9. Malutka, przestraszona, bojąca się każdego gestu człowieka, skulona w schroniskowej budzie biało- ruda suczka. Ewu pisze o niej : Tak bym ją opisała, taką ją widywałam.... Benia.... schroniskowy okruszek. Smutna, załamana sunia o wielkich przerażonych oczach. 18.11.2017 r. Benia dostała swoją wielką szansę. Dzięki Ludziom wielkiego serca Benia opuściła schronisko i trafiła do domu tymczasowego, gdzie nauczy się ufać człowiekowi. Benia potrzebuje czasu i naszej pomocy. Pomóżcie nam pomóc Beni.
  10. Też dodam te zdjęcia. Abi ślicznie nas nich wygląda. Ja ogłaszam Abi na Kraków i Katowice. Oba ogłoszenia są wyróżnione do 24.10. Warszawa będzie wisienką na torcie :)
  11. Dziękuję bardzo :) Już jestem w Krakowie, bo działkę mamy niedaleko, ale jak to przy przeprowadzce, cała masa rzeczy do przewiezienia :) Jeszcze kilka razy będziemy musieli kursować. Niestety tak jest co roku, ale wolę to, niż lato w mieście :)
  12. Dała jakiemuś chłopakowi Straszne :( Dała psa i nie wie komu :( Jak tak można??? Nie mieści mi się to w głowie.
  13. Przywlokłam się i ja zmęczona po dwóch dniach intensywnej pracy, ale jak zobaczyłam, jaki jest ruch na stacji, to odżyłam :) Chętnie uściskałabym Was wszystkie, gdyby to byto możliwe Serdecznie dziękuję Wam za tak wspaniałą reakcję. Jestem ogromnie wzruszona. Bardzo dziękuję za pomoc w transporcie Laluni. Nie było mnie wczoraj i dzisiaj, bo przeprowadzamy się już z działki do Krakowa. Trzeba było przygotować dom, roślinki i kotki dzikuski do zimowania. Jeszcze nie wszystko zrobione, ale już taras jest przygotowany dla kotków, pod wiatą przygotowana stołówka, a na antresoli dwa ocieplone domki i otwarte legowiska na cieplejsze dni. Jeszcze czeka nas osłonięcie od wiatru i opadów, ganku u sąsiadki, gdzie stanie jeszcze jeden ocieplony domek. Piszę o tym, żeby się wytłumaczyć czemu przez dwa dni nie byłam na stacji :) Jutro z powodu wyjazdy także będę dopiero po południu, ale to już ostatni taki wyskok :)
  14. Jest niedziela 7 września 2018 r. Późne popołudnie, jak to we wrześniu już ciemno. Telefon. Dzwoni nieco dalsza sąsiadka - Jest u nas mały piesek. Ktoś go tu porzucił, bo od kilku godzin plątał się sam i wreszcie usiadł koło nas i siedzi, ale my go nie możemy przyjąć! No tak, jak zwykle, telefon do mnie, bo ja mam schronisko, specjalne środki i możliwości. Co było robić, poszłam, a po drodze kłębowisko myśli - co zrobić, żeby mu pomóc. S DT dać mu nie mogę, bo moje dwa psy + tymczasowiczka w całości wypełniają limit moich możliwości w tym względzie. Schronisko nie wchodzi w rachubę! To co robić? Psiak przesympatyczny. Siedzi pod stołem i udaje, że go tam nie ma :( Na smaczka dał się wywołać. Pomimo późnej pory dzwonię do sympatycznej Pani Marty, prezeski organizacji prozwierzęcej działającej na terenie Bochni. Pomoże na tyle, że zamieści zdjęcie maluszka na stronie organizacji na F.B. i może znajdzie się właściciel lub ktoś kto zna pieska i właściciela. Można będzie pociągnąć dziada do odpowiedzialności za porzucenie psa, bo psa top ja już mu nie oddam! Po co, żeby go znowu porzucił? Może następnym razem w lesie, żeby go już nikt nie znalazł? Na moją prośbę dopisała, że szukam kogoś kto za małą odpłatnością da psiakowi poczekać u siebie na odpowiedzialnych opiekunów. Obiecała także rozglądnąć się za hotelikiem w pobliżu. Ale skąd ja na to wezmę kasę??? Uprosiłam sąsiadkę, żeby pozwoliła zostać psiakowi choć przez kilka dni. Ale co dalej? Sąsiadka wyjeżdża w czwartek, a ja we środę i wracam dopiero za tydzień. Już dzisiaj nic nie wymyślę, idę spać. W poniedziałek telefon od Pani Marty. Jest hotelik, ale trzeba wykonać diagnostykę - badanie, odpchlenie, odrobaczenie. Organizacja pokryje koszt, mam psiaka zawieźć do wskazanego weta i potem zadzwonić do hoteliku. We wtorek psiak już po wizycie u weta, dzwonię do hoteliku. Oczywiście pytam o koszt i czemu tak drogo :) Pani z hoteliku obiecała pomóc. Zrobiła to lepiej niżbym sobie mogła wymarzyć. Poleciła mi sprawdzony, domowy tymczas w Krakowie :) Noc z wtorku na środę Kajtuś spędził w nas w kuchni. Musiałam odizolować go od moich psiaków, ale zaglądałam do niego co trochu, podkarmiałam i dopieszczałam :) Jechaliśmy do Krakowa obładowani po same kokardki :) W samochodzie masa gratów (zwozimy po woli rzeczy z działki do Krakowa), cztery psy i my. Masakra, ale jakoś dojechaliśmy. Piesionek był grzeczny i spokojny nad wyraz. Byłam umówiona z DT, że dostarczę Kajtusia, tak nazwałam psiaczka, pomiędzy godz. 14-tą, a 16-tą. Zawiozłam go autobusem. Kajtuś zachowywał się, jakby całe życie mieszkał w mieście. Nic go nie przestraszało, nawet do windy wszedł z marszu, jakby robił to już wiele razy. DT to wspaniała, subtelna młoda dziewczyna, studentka kochająca zwierzęta. Lepiej nie mogło się maluszkowi trafić :) Podarowałam Kajtusiowi wiaderko karmy, szeleczki i smycz oraz pachnące nim już nieco legowisko z miękkim wkładem. Niech maluszek ma już coś tylko swojego z czym powędruje do DS. No i ma jeszcze książeczkę swoją osobowistą z wpisem z pierwszego przeglądu weterynaryjnego. Koszt utrzymania Kajtusia na szczęście nie jest wielki, ale jednak będą wydatki weterynaryjne – szczepienia i kastracja. Mam na BDT sunię Emi, zobowiązanie wobec Laluni, suni, która wygrała walkę z parwowirozą i po okresie rekonwalescencji pojedzie do hoteliku u szafirki oraz deklaracje dla 3 psiaków na łączną sumę 100,00 zł miesięcznie. Dlatego bardzo proszę o pomoc w utrzymaniu Kajtusia. Głęboko wierzę, że nie zostawicie mnie samej z tym przerastającym moje możliwości finansowe problemem. Wiedziałam, że jest to ponad moje możliwości, ale przecież nie mogłam zostawić malucha na pastwę losu. To jest teren typowo rekreacyjny. Za tydzień, dwa nikt tam już nie będzie przyjeżdżał. Ja sama powoli już szykuję się do powrotu na zimę do Krakowa. Miałam skazać go na schronisko ? :(
  15. Serdecznie witam na bazarku, z którego dochód będzie tym razem przeznaczony tylko na jednego psiaczka, Malinkę, której deklaracje ani w połowie nie pokrywają miesięcznego kosztu pobytu w hotelu. 100% zebranych środków otrzyma Malwinka, sunia zabrana z podłego schronu na Śląsku, która u Anecik czeka na swój domek, wymarzony domek :) Wątek Malwinki Tak miało być, ale są psiaczki, które też potrzebują pomocy i Malwinka powiedziała, że się z nimi podzieli :) 50% zebranych środków otrzyma Malwinka, a pozostałe 50% zebranych środków otrzymają psiaczki Cancer43 Józiu i Dino oraz Misiu Ponieważ Malwinka, która miała dostać 50 % zebranych środków ma już swój DS, postanowiłam z przypadającej Malwince części przekazać 150,00 zł suczce Miła, która ma problemy ze zdrowiem, a nie ma funduszy na leki i badania. Resztę otrzyma Lalunia, moja nowa podopieczna sunią, którą zaopiekowałam się w miejsce Malwinki. Zasady bazarku Bazarek ma formę licytacji. Warunkiem wzięcia udziału w licytacji jest "przebicie" aktualnej kwoty o co najmniej 1,00 zł. Podczas licytacji należy podać konkretną proponowana kwotę. Licytacja typu - przebijam o 2 zł, nie będzie brana pod uwagę. Możliwa jest opcja K.T. Wówczas cena fantu to aktualnie obowiązująca kwota + 100 %. Wybierając opcję K.T. należy to zaznaczyć. Bazarek trwa do 30 września 2018 r. do godz. 21:00. Koszt opakowania i wysyłki pokrywa kupujący wg cennika Poczty Polskiej. Fanty wysyłane są przesyłką rejestrowaną. Prośbę o przesyłkę nie rejestrowaną należy napisać na wątku (nie w PW). Na wpłaty czekamy do 7 dni po zakończeniu bazarku. Po tym terminie decyzję w sprawie fantu podejmuje organizator bazarku. Dopuszcza się możliwość indywidualnego uzgodnienia terminu wpłaty. Dla opcji K.T. wpłaty mogą być dokonane bezpośrednio po wybraniu tej opcji, przed zakończeniem bazarku. Wówczas wysyłka fantu nastąpi do 2 dniu po otrzymaniu należności. Fanty podarowały: cancer43 od nr I do XVII oraz od 82 do 93, anica od nr 1 do 30 i nr 43, Tola od nr 31 do 42, jaguska nr 44 i 71 do 81 i ja wraz z moimi Znajomymi z dogo i z poza dogo od nr 45 do 70, nina65 od nr 94 do 102. Jeśli wśród fantów nie ma nic, coby Ci się spodobało, przydało, to bardzo proszę podaruj psiakom serduszko za dowolną kwotę. One bardzo tego potrzebują.
  16. Ogromnie dziękuję Eluś za ten piękny i pomysłowy bazarek i bardzo serdecznie proszę o pomoc dla Laluni
  17. Ja też wczesnym rankiem dzisiaj wstałam. Psiaki zrobiły nadprogramową pobudkę.
  18. Uśmiałam się, ale szczerze przyłączam się do tego zaproszenia :)
  19. Wszystko co najgorsze Lala ma już za sobą. Teraz jeszcze tylko trochu cierpliwości w oczekiwaniu na super domek :) Wytrzyma, to dzielna dziewczynka!
  20. Witam Cię serdecznie i bardzo, bardzo dziękuję, że przybyłaś :) Już ślę numerek :) Robię szybki przegląd wątków, bo dzisiaj jedziemy na działkę, a tam nie ma już kompa. Przywieźliśmy go do Krakowa ostatnim razem. Teraz będę miała na działce tylko laptop i nie wiem, czy odpali tam net.
  21. Wczoraj Kajtuś został zaszczepiony przeciwko wściekliźnie. DT bardzo chwalił Kajtusia, że był grzeczny i dzielny i panią doktor Małgosię, że jest bardzo kompetentna :) Wiem, znam dr Małgosie od kilkunastu lat i pomimo przeprowadzki na drugi kraniec miasta, nadal jeżdżę do Niej z\ psiakami. Dr Małgosia zanim zaszczepiła Kajtusia, jak zwykle sprawdziła wszystko, co tylko można. M.in. jego jądra (w rozmowie telefonicznej wspomniałam o wnętrostwie Kajtusia) i stwierdziła, że to jądro, które nie zeszło jest tak umiejscowione, że nie trzeba będzie bardzo rozcinać brzuszka, żeby go wyjąć. Przy okazj kastracji usunie kamień z zęboli i wilczy pazur (nie zauważyłam go), który trzyma się tylko na skórze. Za szczepienie Pani Sylwia zapłaciła 30,00 zł. Fakturę dr Małgosia przyśle mi jak zwykle na e-mail. Ogromnie się cieszę z tego DT :)
  22. Eluniu serdecznie dziękuję za ten bazarek Dołączam do zaproszenia.. Bardzo proszę pomóżcie Laluni odzyskać uśmiech na pyszczku.
×