Jump to content
Dogomania

elik

Members
  • Content count

    36132
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    100

Everything posted by elik

  1. Spokojna, szara, nie narzucająca się, czekająca na cud.... Jedna z wielu skrzywdzonych przez człowieka, niechcianych, niekochanych, skazanych na schronisko bidulek. Czym zawiniły, czym zasłużyły na smutne, podłe życie? Lalunia to właśnie taka nieszczęśliwa, schroniskowa sunia. Pewnie nadal tkwiłaby w zimnym schroniskowym boksie, ale los chciał inaczej. Może to straszne, ale choroba pomogła Laluni opuścić mury schroniska. Wraz z trzema innym psiakami sunia zachorowała. Miały ogromne szczęście, że wolontariusze na czas zorientowali się, że dzieje się coś złego. Psiaki trafiły do weterynarza, gdzie padł wyrok: „parwowiroza"... Ta choroba jest bezlitosna. Dziesiątkuje psiaki, które odchodzą w potwornym cierpieniu. Laluni się udało, wygrała, żyje. Kosztowne leczenie, surowica, determinacja wielu osób, a przede wszystkim ogromna wola życia tej niedużej suni pomogły jej zwyciężyć. Czy po tym wszystkim ma wrócić do schroniskowego boksu, załamać się, stracić nadzieję? Proszę Was, nie pozwólmy na to, pomóżcie Laluni utrzymać się w hoteliku i znaleźć kochający dom. Lalunia może pojechać do Szafirki, może być szczęśliwa, ale zależy to od nas, Ludzi o wrażliwych sercach, czy pozwolimy, żeby wróciła do schronu, czy wesprzemy kolejne psie istnienie w drodze do lepszego jutra. Błagam o wsparcie i deklaracje dla suni, ona już wystarczająco dużo wycierpiała. Jej los w naszych rękach!
  2. Malutka, przestraszona, bojąca się każdego gestu człowieka, skulona w schroniskowej budzie biało- ruda suczka. Ewu pisze o niej : Tak bym ją opisała, taką ją widywałam.... Benia.... schroniskowy okruszek. Smutna, załamana sunia o wielkich przerażonych oczach. 18.11.2017 r. Benia dostała swoją wielką szansę. Dzięki Ludziom wielkiego serca Benia opuściła schronisko i trafiła do domu tymczasowego, gdzie nauczy się ufać człowiekowi. Benia potrzebuje czasu i naszej pomocy. Pomóżcie nam pomóc Beni.
  3. Ta mała sunia w niczym nie zawiniła, a już dostała wyrok – bezdomność. Potwór bez serca wyrzucił maleństwo na ulicę, na pewną śmierć. Na szczęście na jej drodze stanął Człowiek. Została zabrana do weta, gdzie po zbadaniu i odrobaczeniu czeka na transport do płatnego domu tymczasowego. Aby mogła doczekać tam na odpowiedni DS musimy zapewnić jej fundusze na utrzymanie 5,00 zł na dobę i na opiekę weterynaryjną. Bez Waszej pomocy nie jesteśmy w stanie zapewnić jej tego. Dlatego wspólnie z b-b, która podjęła się wraz ze mną odpowiedzialności za to maleństwo, bardzo gorąco prosimy Was o wsparcie suni. Maleństwo w gabinecie weterynaryjnym
  4. Tina, sześciomiesięczna malutka sunia porzucona, potrącona przez samochód, wylądowała w schronie. ewu, dobra dusza, wypatrzyła ją w szpitaliku i pokazała na dogo z dramatycznym apelem o pomoc. Nie mogłam przejść obojętnie Zaproponowałam DT. Przywiozła ją Basie wczoraj 2.11.2018 r. Wesoły szkrab, wszędzie jej było pełno. Dzisiaj od rana smętem, nie chce jeść i ta kooopka :( Jeszcze bez śladów krwi, ale już luźna bardzo :( Ale wczoraj ja odrobaczyłam, może to uboczny skutek tego. Jedziemy całą paczka na działkę, bo dzisiaj zamykana jest woda i po zamknięciu głównego zaworu, trzeba spuści wodę z wszystkich węzłów, a i przy kwiatach pełno roboty. Ledwo przyjechaliśmy, dzwoni Basia, żeby koniecznie zrobić suni test na parwo. Trzeba to robimy. Wyszukałam gab. wet. który zrobi test od ręki. Wynik pozytywny :( Na szczęście w gabinecie jest ostatnia dawka surowicy. Ale sunia powinna zostać w szpitaliku. Zaczną się biegunki, wymioty, będą koniczne kroplówki. Ale nie chcę zostawić jej w Bochni, zwłaszcza, że to ostatnia surowica, wystarczy na 3 dni, a co potem? Dzwonię do krakowskich gabinetów, który przyjmie psiaka chorego na parwo. Pierwszy gabinet nie przyjmie - nie ma surowicy. Szkoda, bo to gabinet, do którego mam pełne zaufanie. Dzwonię do gabinetu całodobowego, pytam czy przyjmą psiaka chorego na parwowirozę. Przyjmą. Uffff dobra nasza, mają surowicę!! Pędem do Krakowa, a tam strzał - nie mają surowicy. Jak więc zamierzali leczyć sunię? Zachowawczo - lekami przeciw biegunce i wymiotom. Do lecznicy przyjechała także Basia z dwoma szczeniakami, które jechały dzisiaj tym samochodem, którym wczoraj przyjechała do mnie Tinka :( Miały dostać profilaktycznie po dawce surowicy z Bochni, a Tinusia miała mieć surowicę z tej lecznicy. Do głowy mi nie przyszło, że weterynarz nie mając surowicy przyjmuje do leczenia psa chorego na parwowirozę. Zadecydowałyśmy, że w tej sytuacji surowicę zostawimy dla Tiny z już stwierdzoną parwowirozą, a Basia przywiezie jutro dla szczeniaków surowicę, którą ma w domu. Koszt pobytu Tiny w tym gabinecie to 100,00 zł za dobę z leczeniem tylko zachowawczym. Masakra. Jutro poszukam innej lecznicy, która będzie miała czym leczyć Tinę i może będzie tańsza. Pozostaje sprawa otwarta moich psiaków, które wąchały się z Tinką i piły wodę z jednej miski. Basia obiecała sprowadzić dla nich surowicę.
  5. Jest niedziela 7 października 2018 r. Późne popołudnie, jak to w październiku, już ciemno. Telefon. Dzwoni nieco dalsza sąsiadka - Jest u nas mały piesek. Ktoś go tu porzucił, bo od kilku godzin plątał się sam i wreszcie usiadł koło nas i siedzi, ale my go nie możemy przyjąć! No tak, jak zwykle, telefon do mnie, bo ja mam schronisko, specjalne środki i możliwości. Co było robić, poszłam, a po drodze kłębowisko myśli - co zrobić, żeby mu pomóc. DT dać mu nie mogę, bo moje dwa psy + tymczasowiczka w całości wypełniają limit moich możliwości w tym względzie. Schronisko nie wchodzi w rachubę! To co robić? Psiak przesympatyczny. Siedzi pod stołem i udaje, że go tam nie ma :( Na smaczka dał się wywołać. Pomimo późnej pory dzwonię do sympatycznej Pani Marty, prezeski organizacji prozwierzęcej działającej na terenie Bochni. Pomoże na tyle, że zamieści zdjęcie maluszka na stronie organizacji na F.B. i może znajdzie się właściciel lub ktoś kto zna pieska i właściciela. Można będzie pociągnąć dziada do odpowiedzialności za porzucenie psa, bo psa top ja już mu nie oddam! Po co, żeby go znowu porzucił? Może następnym razem w lesie, żeby go już nikt nie znalazł? Na moją prośbę dopisała, że szukam kogoś kto za małą odpłatnością da psiakowi poczekać u siebie na odpowiedzialnych opiekunów. Obiecała także rozglądnąć się za hotelikiem w pobliżu. Ale skąd ja na to wezmę kasę??? Uprosiłam sąsiadkę, żeby pozwoliła zostać psiakowi choć przez kilka dni. Ale co dalej? Sąsiadka wyjeżdża w czwartek, a ja we środę i wracam dopiero za tydzień. Już dzisiaj nic nie wymyślę, idę spać. W poniedziałek telefon od Pani Marty. Jest hotelik, ale trzeba wykonać diagnostykę - badanie, odpchlenie, odrobaczenie. Organizacja pokryje koszt, mam psiaka zawieźć do wskazanego weta i potem zadzwonić do hoteliku. We wtorek psiak już po wizycie u weta, dzwonię do hoteliku. Oczywiście pytam o koszt i czemu tak drogo :) Pani z hoteliku obiecała pomóc. Zrobiła to lepiej niżbym sobie mogła wymarzyć. Poleciła mi sprawdzony, domowy tymczas w Krakowie :) Noc z wtorku na środę Kajtuś spędził w nas w kuchni. Musiałam odizolować go od moich psiaków, ale zaglądałam do niego co trochu, podkarmiałam i dopieszczałam :) Jechaliśmy do Krakowa obładowani po same kokardki :) W samochodzie masa gratów (zwozimy po woli rzeczy z działki do Krakowa), cztery psy i my. Masakra, ale jakoś dojechaliśmy. Piesionek był grzeczny i spokojny nad wyraz. Byłam umówiona z DT, że dostarczę Kajtusia, tak nazwałam psiaczka, pomiędzy godz. 14-tą, a 16-tą. Zawiozłam go autobusem. Kajtuś zachowywał się, jakby całe życie mieszkał w mieście. Nic go nie przestraszało, nawet do windy wszedł z marszu, jakby robił to już wiele razy. DT to wspaniała, subtelna młoda dziewczyna, studentka kochająca zwierzęta. Lepiej nie mogło się maluszkowi trafić :) Podarowałam Kajtusiowi wiaderko karmy, szeleczki i smycz oraz pachnące nim już nieco legowisko z miękkim wkładem. Niech maluszek ma już coś tylko swojego z czym powędruje do DS. No i ma jeszcze książeczkę swoją osobowistą z wpisem z pierwszego przeglądu weterynaryjnego. Koszt utrzymania Kajtusia na szczęście nie jest wielki, ale jednak będą wydatki weterynaryjne – szczepienia i kastracja. Mam na BDT sunię Emi, zobowiązanie wobec Laluni, suni, która wygrała walkę z parwowirozą i po okresie rekonwalescencji pojedzie do hoteliku u szafirki oraz deklaracje dla 3 psiaków na łączną sumę 100,00 zł miesięcznie. Dlatego bardzo proszę o pomoc w utrzymaniu Kajtusia. Głęboko wierzę, że nie zostawicie mnie samej z tym przerastającym moje możliwości finansowe problemem. Wiedziałam, że jest to ponad moje możliwości, ale przecież nie mogłam zostawić malucha na pastwę losu. To jest teren typowo rekreacyjny. Za tydzień, dwa nikt tam już nie będzie przyjeżdżał. Ja sama powoli już szykuję się do powrotu na zimę do Krakowa. Miałam skazać go na schronisko ? :(
  6. Czy stary, niewidomy psiak ma szansę na przeżycie w schronie, w czasie mrozów? Na pewno nie! Czy możemy pozwolić mu umrzeć tam w mrozie, głodzie, poczuciu opuszczenia? Nie wolno nam zgodzić się na to!!! Dlatego musimy mu pomóc w odejściu z godnością, w ciepełku i z pełnym brzuszkiem. Wczoraj wieczorem (25.11.2018 r.) pewna pani podjęła decyzję, że adoptuje moją Lalunię, która przebywa w hoteliku u szafirki. Dzisiaj rano o 6:30 przysłała mi SMS-a, że rezygnuje z adopcji. Nawet nie stać ją było na rozmowę. A ja już podjęłam decyzję, że zabiorę staruszka ze schronu i pojedzie do szafirki w miejsce Laluni. Oczywiście uzgodniłam to wcześniej z szafirką. Nie będę komentować zachowania tej pani, bo szkoda czasu. Ja w przeciwieństwie do niej, nie zmienię decyzji, bo nie mogłabym spokojnie patrzeć na moje zaopiekowane psiaki, mając w oczach obraz tego biedaka   Nie dam rady utrzymać troje psów, w tym dwa w hotelach. Bardzo Was proszę pomóżcie mi i staruszkowi. Wierzę, że nie przejdziecie obojętnie obok losu biednego, porzuconego, starego, niewidomego psiaka. Liczę na Wasze gorące serca.
  7. O kurcze! Ja myślałam, że to jest bliżej Wrocławia :) A Ty Boguniu co myślisz o tych domach?
  8. Tak zrobię Nadziejko, jak będą większe mrozy, to na pewno się przyda taka poprawka :)
  9. Prześliczne ubranko :) Czarna Tinusia będzie w nim pięknie wyglądała :) Dziękuję bardzo Nadziejko :) Jesteś czarodziejka :)
  10. Piesionki bardzo serdecznie dziękują za pozdrowionka i takoż pozdrawiają Twoją sunieczkę i zdrowia życzą Tobie i Twojej sunieczce
  11. Oby :) bo mieszkanie bez dywanów to bzidkie i zimne, bo na parterze, mieszkanie :(
  12. Z Wrocławia za daleko do Nowej Soli? No cóż, nawet nie wiedziałabym co na to odpowiedzieć. A może ta pani nie wie gdzie leży Nowa Sól? Ja miałam dzisiaj 2 telefony o Lalunię. Jedna pani szuka psa dla swojego taty, ale to ona adoptowałaby sunię, żeby gdy Tato odejdzie, bezproblemowo zaopiekować się sunią. Pani i tato mieszkają w Warszawie na Bielanach. Tato miał sunię owczarka niemieckiego, która odeszła w zeszłym roku. Bardzo chce mieś psa. Mieszka sam w 52 metrowym mieszkaniu na ogrodzonym osiedlu. Jest tam sporo zieleni. Pani ma sunię adoptowana z Palucha i wiekowego psiaczka. Podałam jej nr telefonu do Hani, żeby dowiedziała się szczegółów o suni. Po rozmowie z Hanią pani zadzwoniła do mnie, że jest zdecydowana i że najchętniej adoptowałaby Lalunię jeszcze przed świętami. Muszę znaleźć kogoś do wizyty PA. Kto mieszka w W-wie na Bielanach? Potem zadzwoniła druga pani. Dom z ogrodem, rodzina wielopokoleniowa. Sunia powinna być spokojna, bo przez kilka godzin będzie pozostawał sama z małosilnymi rodzicami. Mama pani wypuszczałaby sunię na ogród i czekała na jej powrót do domu. Lalunia spodobała się pani, ale pani nie podjęła decyzji, bo musi porozumieć się w tej sprawie z rodziną. Jak na razie nie zadzwoniła ponownie.
  13. Tak, powrót jej aktywności dobrze rokuje, ale koniecznie trzeba wyjaśnić przyczynę zapalenia śluzówki żołądka. Dogadzasz Zuzi :) Wielkie dzięki za wspaniałą opiekę :)
  14. Dziękuję Boguniu :) Wybywam na około 4 godziny więc bardzo proszę Boguniu trzymaj rękę na pulsie. Gdyby coś nie tak się działa z maleńką, daj mi znać.
  15. Jaaga serdeczne dzięki za troskliwą opiekę i szybką reakcję. Tak mi przykro, że Zuzia źle się czuje biedactwo :( Martwię się co jest przyczyną takiego stanu zdrowia. Bo opanowanie objawów, to jedno, a poznanie przyczyny i jej leczenie to drugie i podstawowe zadanie. Czy lekarka coś sugeruje, co mogłoby być przyczyną stanu zapalnego śluzówki i co dalej, jakie badania?
×