Jump to content
Dogomania

Andro

Members
  • Content count

    4
  • Joined

  • Last visited

  1. Nie chcę być źle odbierany dwbem bo to nie mój pies i nie mam jakby prawa się rządzić w nie swoim domu. Często słucham też historii że jak kiedyś dorwał się do pełnej miski to jadł jak przepadzity do tego stopnia, że wymiotował, co dla mnie jest logiczne bo jakbym był głodzony i miał okazje trafić na szwecki stół to też jadł bym do oporu. Podobno pies ten jest przepadzity na jedzenie od malutkiego ale jak to wyjaśnić że to nie jego indywidualna cecha charakteru tylko błąd popelniany od szczeniaka... Co do Karmy to je akurat karmę najwyżej jakości bo tą royal dannin ? czy jakoś tak ( wszędzie polecana) moja dziewczyna nie wie, że poruszam tutaj taki temat i raczej nie była by zadowolona bo jednak oczerniam w jakiś sposób ją i jej rodzinę. To co tutaj napisałemi przeczytałem traktuję jako lekcje i próbę zrozumienia problemu, sam zastanawiałem się czy nie poprosić własnie jakiegoś trenera ale nie chcę być tam źle odebrany bo jednak bym podważał metody wychowawcze przyszłej teściowej a i tak już poglądy mamy różne i jest nam nie po drodze. Sowa, staram się postępować tak jak mówisz jednak jest to swego rodzaju syzyfowa praca bo nie jestem tam na tyle często, żeby mieć na niego tak znaczący wpływ. Tak jak mówię w domu brakuje konsekwencji, gdy mówię że nie mogą mu dawać za nic przysmaków jestem źle odbierany i słucham tłumaczenia, że zawsze dostawał tak więc bedzie i tyle bo nie zrozumie dlaczego nie dostaje nagle po tylu latach. Temat jedzenia też jest w zasadzie zamknięty bo niesie za sobą jedynie ostre spięcia a żadnych efektów (będąc szczerym nie będę narażał swojego związku po to żeby nie mój pies miał pełny brzuch) oczywiście kiedy nie widzi staram sie mu coś przemycić do pyszczka. Pies od zawsze dostaje tyle jedzenia ile dostaje i chyba nie wygląda na strasznie wychudzonego chociaż nie wiem jak powinien wyglądać pies o idealnej budowie. Ciężko jest go czegoś nauczyć bo gdy robi postępy to potem zalicza regres gdy mnie nie ma gdyż dostaje wszystko za darmo. PIes traktowany jest jak królewicz bo każdy mu otwiera zamyka drzwi żeby mógł przejść kiedy chce a potrafi wchodzić sam i wychodzić co 2 minuty. W ramach rozwinięcia tematu drzwi są tylko przymknięte na tyle że jest zawsze pare cm szczelina przez, którą jak chce to potrafi przejść trącając drzwi łapą, przyszczkiem ale gdy tylko staje przed zadaniem od razu ktoś biegnie bo maleństwo chce wyjść i trzeba mu pomóc. Szczerze mówiąc liczyłem na to, że będzie to prostsze wszystko, że poznam jakiś sekret który wszystko odmieni ale tak nie jest a wiedza, którą mi przekazujesz Sowa jest bardzo pomocna i mam wrażenie profesjonalna lecz w tym przypadku niepraktyczna bo nie mogę jej wprowadzićw użytek, dodatkowo to nie ja jestem tym organem wykonawczym i nadzorującym. Ludzie strasznie się denerwują ogólnie gdy ktoś im zwraca uwagę na błędy w wychowaniu czy to pupila czy dziecka co tylko utrudnia bo przecież ich psy są wspaniałe a każda chociaż próba zwrócenia uwagi kończy się atakiem na moją osobę. Przyznam, że chciałem coś zdziałać z tym psem i korygować go ale powoli sobie odpuszczam po godzinie warczenia bezskutecznego daje sobie spokój i wraca do legowiska więc chyba wole przecierpieć tą godzinę niż walczyć z wiatrakami i narażać się na spięcia niepotrzebne a moje słowa odbijają się jak od ściany bo wszyscy są przekonani że postępują właściwie. Jedyne czego nie przestanę robić a co zacznę robić częciej to chyba go dokarmiać bo nie mogę patrzeć na te wygłodniałe psie oczy PS zapomnialem że je jeszcze suchą pietke z chleba bułki wieczorem na zdzieranie kamienia.
  2. Po 9 latach jego życia powiedzmy że prawie udało mi się nauczuć go komendy "siad" gdy bywam cześciej u nich względnie działa lecz gdy No nei ma mnie tydzień już zapomina bo nikt z nim nie ćwiczy. Co do spacerów staram sie dzielić przysmak na bardzo drobne kawałeczki na spacerze i gdy pies nie chce isc tam gdzie ja pokazuje mu je i przybiega od razu zauważyłem że zaczął Wlasnei reagować na gest ręką nazwany przeze mnie gestem włoskiego kucharza "excellente" Reaguje nawet jak nic nie mam w ręce. Co do przynoszenia zabawki to wybrałem jedną swoją ulubioną - kaczkę i wie już ze jak sie chce ze mną bawić to tylko nią bede sie z nim bawił Wiec ją przynosi. Jednak nie totalnie jak go nauczyć oddawania zabawki raptem raz mi oddał zabawkę w życiu. Próbowałem wszystkiego chyba bezskutecznie gdy pokazuje smakołyk zabawa sie kończy i juz go nieinteresuje wgl zabawka często otwieram szufladę w ktorej chowam smakołyki tylko po to ze y podbieg i żebym mógł wziąć zabawkę i sie z nim juz normalnie bawić pies zainteresowany jest tylko jedną zabawka na raz, tą na którą ma aktualnie fazę reszta moze nie istniec Wiec nie można znaleźć zabawki zastępczej bo to on wybiera kiedy sie bawi. Gdy sam chce sie z nim bawi i mam juz kaczkę to nie wykazuje żadnego zainteresowania. Gdy wygrywam jakby zabawę (zdobyłem kaczkę) traci zainteresowanie i wychodzi. Gdy ja położę na ziemi znowu do niej skacze gdy ma przewagę i nie chce oddać. Ten pies potrzebuje czuć sie jak zwycięzca gdy np czasem wyrwie mi zabawkę bo jednak nie trzymam jej bardzo mocno ani nie szarpie mocno bo jest delikatny jednak to odchodzi ze zdobyczą do legowiska. Natomiast gdy Zabrałem mu tą kaczkę i droczylem sie z nim ale nie dawałem mu sznas na dotknięcie jej choćby, to w momencie gdy dobrowolnie odłożyłem w legowisku nie daje mu to satysfakcji przynosi ją i gra tak długo aż jakby wygra gdy np próbuje szybko przejąć zabawkę a to się nie uda wtedy od razu wychodzi z nią jak z trofeum i koniec zabawy bo wygrał i juz sie bawić nie chce. Największa fazę ma jednak na kapcie mojej dziewczyny wtedy jest najbardziej agresywny i bedzie walczył o tego kapcia tak długo aż go zdobędzie No i klasycznie chowa go w legowisku i przychodzi po kolejnego. Koedys zabrałem mu wszystko co kocha wszystkie zabawki chodziłem z nimi przez 30 min a on za mną jednak gdy mu je dobrowolnie oddałem straciły dla niego wartość on potrzebuje jakby rywalizacji. JAK NAUCZYĆ TEGO PSA ODDAWAĆ ZABAWKĘ ? Nie mogę do niego dotrzeć mam wrazenie że mnie nie rozumie przez brak konsekwencji reszty domowników po moim wyjściu bo onzawsze dostaje to czego chce i to za nic. Nie chce go bić i nie wiem jak go karcić, Moje zwierzęta reagują na gest grożenia palcem rozumieją ten gest wiedzę że źle zrobiły (2 koty i pies) on jednak go rozumie ale inaczej bo od razu warczy i jest agresywny stara się atakować ten palec Wiec to tez nie działa... prosiłbym o jakies konkretne metody uczenia psa oddawano zabawki.
  3. Mam właśnie wrażenie, że hierarchia jest ściśle powiązana z dominacją- w każdym stadzie z hierarchia jeden osobnik przecież Dominuje... mowa o dominacji ponieważ to nie oni wychowali psa a on ich i postępują tak jak on właśnie chce i zaplanował, czytałem o klapsach i są one skuteczne do 2 sekund po ugryzieniu bo jeśli pózniej to zrobimy to pies nei wie za co dostał. Fakt po klapsie przez jakis czas stał się mniej ufny i nie chciał się tak bawić więc był względny spokój Pytanei jak mam zabezpieczyć jego potrzeby i uczyć go polowania skoro on ani nie poluje ani nie mogę go karmić tak jak wspominałem. Z tą hierarchia w stadzie jest tak że mimo wszystko jedno drugiemu jest potrzebne mimo ze osobnik jest słabszy jak u wilków natomiast Ares jak to mam w zwyczaju mówić jest w stanie "sprzedać właścicieli za smakołyk". Wspomniałem P dominacji ponieważ nawet na spacerze to on decyduje gdzie idzie a nie Pan, Pani co więcej w okresie zimowym musi nosić ubranie bo jest świeżo ścięty i zawsze jest problem z zakładaniem bo warczy strasznie chociaż sam wkłada łapy w kostium. Co więcej nienawidzi być brany na ręce i nie mówię tu o jakimkolwiek przytulaniu bo o tym nie mam mowy oczywiście ale raczej o przeniesieniu go do wanny żeby po spacerze mi obmyć łapy. Pies wtedy warczy jak opętany próbuje gryz rękę która go myje a gdy jest wycierany (lekko przytulony plecami do klatki piersiowej) obraca się warcząc przebierając językiem i próbuje się rzucić wręcz do gardła ale to " jej kochany aresek i juz tak ma" a takiego tłumaczenia wgl nie uznaje
  4. Witam mam pewnien problem. Moja dziewczyna z którą jestem pół roku ma 9 letniego Yorka, pies początkowo był nieufny wobec mnie i innych ludzi nie będących domownikami ale po tym jak przy każdej wizycie w jej domu dawałem mu smakołyk zmienił nastawienie i teraz Cieszy się gdy przychodzę. Niepokoi mnie jednak pewna sprawa pies mam wrażenie jest zazdrosny o moją dziewczynę gdy siedzimy razem szuka atencji zawsze po przywitaniu bierze jedną ze swoich zabawek przychodzi do pokoju kładzie się na ziemi przed nami przed sobą kładzie zabawkę i czeka aż ją wezmę i sie z nim poszarpane lekko, jednak to nie "zabawa" gdy tylko zbliżam się ręką pies broni swojej zabawki, jest bardzo agresywny, warczy i rzuca się na rękę by ją ugryźć robi to bardzo boleśnie niejednokrotnie do krwi wręcz ( jest dość stary i ma juz usunięte większość zębów z powodu kamienia ale jego kły dają się we znaki. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to że gryzie również innych domowników zarówno moją dziewczynę jak i np jej ojca. Problematyczne jest to, że cała rodzina traktuje go jak niewinnego a moja dziewczyna zabrania mi go karać w sposób cielesny (klaps, chwytanie za kark) pies jest na tyle niesforny że wskakuje na sofę z zabawką i warczy tak długo coraz głośniej aż ktoś sie nim zainteresuje i próbuje pobawić ale wtedy gryzie, jedyna opcja to próba błyskawicznego przejęcia maskotki pod groźbą możliwości ugryzienia. Szczerze mówiąc moim zdaniem pies totalnie zdominował to domostwo czytałem sporo na ten temat bo nie jestem ignorantem i mają skłonności do dominowania ludzi pies jest bezkarny i ustawia sobie domowników. Sam mam w domu wiele zwierząt z żadnym nie mam problemów i myślę że mam dobre podejście do nich jednak z tym deliwkentem nie wiem co zrobić gdyż nie mogę go karcić. Rozumiem ze może zaatakować mnie osobę względnie świeżą ale żeby robił to domownikom a nawet mojej ukochanej do której zawsze ucieka gdy cos mu "grozi"? Próbowałem jakis form zabawy połączonej z karmieniem smakołykami by odciągnąć jego uwagę ale gdy widzi jedzenie jest najsłodszy na świecie po czym po 5 sekundach gdy juz zje jest w stanie mnie ugryźć. Co więcej York ma jakies zmiany w mózgu które powodują one czasem ataki padaczki (bierze leki które mam wrażenie sprawiają ze jest naćpany tymi psychotropami) podejrzewam ze to moze być jakimś powodem tej agresji. Ewentualnie zauważyłem że dostaje on bardzo mało jedzenia je na śniadanie i kolacje łyżkę płaską do cukru karmy + jakis mozerny mięsny obiad + wlansie jakis smakołyk (których ilośc też jest ograniczana do jednego ciasteczka dziennie) jedzenie z miski znika w 3-5 sekund Wiec staram sie go dokarmiać smakołykiem gdy przychodzę gdyż moje koty jedzą sporo więcej niż on a mają wręcz wzorową wagę.zawsze się kłócimy o to dokarmianie. Czy głód może być powodem agresji u dość u tak dojrzałego psa a moze to leki ? Ze dwa razy po ugryzieniu dostał ode mnie klapsa ale długo tego żałowałem gdyż moja ukochana się na mnie obrażała, nie jestem za tym żeby bic zwierzęta ale ten przypadek jest tragiczny i chyba nie ma innej opcji ale nie moge jej przemówić do rozsądku. Nie pozwolę by to on mną rządził i myśle że to wie ale w jej obecności jest pewny siebie i zaczepliwy bo wie ze nic mu nie grozi. Co robić ? Czy tak starego psa da się jeszcze utęperować? Jeśli tak jak to zrobić, by wiedział że nad nim dominuję a nie on nade mną i to bez użycia siły? Wabi się Ares właśnie od tej agresji. Rozważałem też potajemne dawanie mu oleju CBD z Konopii indyjskich na ręce gdy przychodzę ponieważ zawsze mnie po nich liże na wejściu. OLEJ CBD NIE MA THC WIEC JEST WOLNY OD SUBSTANCJI PSYCHOAKTYWNYCH A JEDYNIE DZIAŁA USPOKAJAJĄCO Niestety oka ukochana tego nie rozumie i woli faszerować go chemią dla ludzi poniekąd a gdyby się dowiedziała to nie wiem oc by się stało. Przepraszam za tak długo tekst i będę wdzięczny za jaką kolwiek radę. W przyszłości chcemy mieć Yorka ale jestem pewny że wychowam go na swoich zasadach połączonych z szkołą tresury dla psów bo nie przeżyłbym takiego drugiego postrzeleńca.
×