• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

kamma13

Members
  • Content count

    50
  • Joined

  • Last visited

  1. To jest niesamowite, jak Jagę stabilizuje obecność całej rodziny w domu. Wczoraj była naprawdę świetna. Zwłaszcza w porównaniu z przedwczoraj, gdy byłam cały dzień w pracy, a po moim powrocie była najpierw szalona radość, a potem szczekające-gryzące odreagowywanie. Na tę ambiwalencję tylko czas może pomóc. Czas i powroty. Powoli eksmitujemy też Jagę z naszego pokoju. Ma swoje stałe miejsce polegiwania, ulubione na czas naszej nieobecności, bo w przedpokoju przy drzwiach. Na razie więc zostawiamy drzwi do pokoju otwarte i usuwamy wszelkie miękkie elementy. Księżniczka lubi na miękkim, więc w końcu dała sobie spokój i poszła na swoje posłanie. Bez wypraszaniu, bez zamykania drzwi. Tylko jeszcze czasem przychodzi w nocy sprawdzić obecność, a potem wraca spać.
  2. Dobra strona lękowego przywiązania. Myślę, że Jaga mogłaby się od nas oddalić jedynie pod wpływem silnego impulsu, np. za jakimś zwierzem. Ale na razie i tak jej nie spuszczamy ze smyczy, miasto to nie miejsce na takie eksperymenty z Jagą. Dziś mimo smyczy wlazła na ulicę, choć regularnie ćwiczymy zatrzymywanie się i na polecenie czasem nawet jej wychodzi ;)
  3. Porcja niusów: Jaginia ma swoje humory, gdy czuje się pokrzywdzona przez los (I przez człowieków). Na przykład, gdy człowieki jedzą, a ona nie. Albo gdy siedzą na kanapie, a ją z uporem maniaka wyganiają na podłogę (oczywiście Jaginia z uporem maniaka próbuje się na kanapę dostać). Albo gdy robią robotę, a Jagini akurat zabawa w głowie. W takich chwilach potrafi szczekać na poważnie, a nawet warczeć I odsłaniać zęby. Z kanapą poradziliśmy sobie tak, że przynosimy jej legowisko I układamy tuż obok. Kładzie się I jest ok. Do innych rzeczy musi się przyzwyczaić. Na razie brakło nam energii do odczulania na jedzenie. Kupiłam jej dziś pięć pluszaków, na razie dostała dwa. Ileż szczęścia :) Ileż namaszczenia w szkubaniu :) I ogólnie dziś od rana była bardzo, bardzo grzeczna I współpracująca (pomijając kradzież jednego córkowego pluszaka oraz pumeksu z łazienki ;) ). Byłyśmy na spacerku w córkowej szkole. Musiałam coś córce zanieść, a psom na teren szkoły nie wolno... Przywiązałam więc Jaginię tak, żeby mnie widziała, rozpacz była taka, że w ciągu 30 sekund mojej nieobecności dziecko urwało smycz (parcianą) I wydostało się na wolność. I na tej wolności - przybiegło dziecko prosto do pańci. Uff :)
  4. Złodziejski proceder kwitnie ;) I wygodnicki też. Ale powoli zaczyna chwytać zatrzymywanie przed ulicą.
  5. Sowa, u Jagi to nie działa, przynajmniej na razie. Widzi człowieka w kurtce - nie wykonuje żadnych poleceń, odmawia jedzenia. Lęk separacyjny. Jeszcze udaje się ją doprowadzić do siadu, gdy mamy w rękach smycz, ale gdy widzi, że zanosi się na wyjście człowieka bez niej, to pilnuje za wszelką cenę. Jak wracamy, to się cieszy, ale też pilnuje.
  6. Tragedii nie ma :) Nic szczególnie cennego. Zeżarła też kawał ciasta i wszystko, co znalazła jadalnego, ale jakoś nie odchorowała. Twarda bestia :)
  7. Takie poszukiwanie podobnego psa może być zwodnicze... Człowiek ma zawyżone oczekiwania, wyobrażenia... A to przecież nie ten sam pies. A Jaginia miała dziś ciężki dzień. Nie dość, że sama przez ponad 4 godziny, to potem córa wróciła ze szkoły, wyprowadziła Jagę na podwórko, a gdy wróciły, nawykowo zamknęła się w pokoju z muzyką (to specyficzne dziecko). Zniszczenia mamy większe niż kiedykolwiek, kradzieże też, ale co się dziwić... Potem, gdy chłopcy wrócili, Jaginia biedna odreagowywala - szczekała, gryzła dywan. Ja wróciłam po 22, tu zaczyna się pozytywna część tej historii. Jaga witała mnie jak szalona :) Pozwoliłam na krótką chwilę takiej radości, a potem kazałam siadać. Najpierw nie dawała rady, tyle energii w tym małym ciałku.. Ale stopniowo opanowała emocje, siadała, witałyśmy się coraz bardziej spokojnie. Potem jeszcze odreagowywała - próbowała gryźć dywan, szczekać, wskakiwać na kanapę (ewidentnie prowokacyjnie), ale konsekwentne siady i inne polecenia, pochwały, sprawiły, że w ciagu 10 minut psina się całkiem wyciszyła :) Chciała tylko być blisko, więc przeniosłam jej legowisko tuż obok kanapy, siedzę blisko i wszystko jest ok :)
  8. "Daj" kompletnie nie działa przy kradzionym - ona to wtedy rozumie jako "szybciej, zjadaj, zanim zabiorą" :) Co jest bardzo pozytywne, nie siłuje się z człowiekiem, nawet z dziećmi. Gdy ma coś w pysku I ktoś to chwyci, ona natychmiast puszcza. Wykorzystam to do stworzenia adekwatnego hasła. Taki jest cel I do tego będziemy dążyć. Mam nadzieję, że jej impulsywność nie będzie znaczącą przeszkodą. Zresztą, psina na razie jest jak szczeniaczek - myślę, że jej układ nerwowy jeszcze nie jest dojrzały, a w miarę dojrzewania - I treningu - zdolność do opanowywania impulsów będzie wzrastać.
  9. Aha, z tym oddawaniem do rąk to na razie słabo idzie. Gdy mówię "daj", to Jaga pozostawia przedmiot w tym miejscu, w którym stoi. Chyba, że kradziony - wówczas próbuje z nim uciec. Ale zostawia, gdy się do niej podejdzie. Cóż, nie ma nudy :) Mamy plan treningu na długie tygodnie. Dzięki, Sowa!