• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

PanPastelowy

Members
  • Content count

    6
  • Joined

  • Last visited

  1. Z uwagi, że piesek jest trudny (agresywny przy zakładaniu kagańca) weterynarz będzie u mnie w piątek. Doktor twierdzi, że to przejściowe problemy z nerkami. Nie wiem co myśleć. Pomijając problemy z tylnymi łapkami pies wygląda na zdrowego. Żadnego nieprzyjemnego zapachu od psa, z pyska również brak odoru, nos zimny oraz mokry, pies się załatwia kilka razy dziennie, ma apetyt, wodę pije, wykazuje zainteresowanie, szczeka, robi nawet spacery po ogrodzie, codziennie chwilowa zabawa, brak wymiotów (wymioty tylko na dzień następny od uśpienia pasa, tj. 7.11.2017). Żadnych książkowych objawów kłopotów z nerkami, pomijając kłopot z chodzeniem na tylne łapki oraz kilka kropel ropy na penisie (ropa zauważalna 6.11.17). Na dzień dzisiejszy brak wykonanych badań krwi, moczu, usg, rtg. Żeby go gruntowne przebadać trzeba go znów uśpić. Czekam do piątku do wizyty weterynarza.Wiem, że bez badań nie da się określić co psince dolega. Chciałem tylko zapytać z grubsza, uważacie, że problem może leżeć w uszkodzeniu mięśnia, stawów, kości? Czy raczej problemy narządów wewnętrznych? Reumatyzm w tym wieku? Coś załapanego od kleszcza? Cokolwiek?
  2. Źle zrozumiałem lekarza. To kłopot z nerkami, nie z pęcherzem. Pies z objawów niewydolności nerek ma tylko kłopoty z chodzeniem. Ma apetyt, pije, nie ma krwi w moczu. Jakie badania teraz? Krew, mocz, usg?
  3. Póki nie będę w stanie założyć mu kagańca, chyba nie będę szukał ortopedy. Muszę mieć pewność, że jeśli się umówię z lekarzem, będę w stanie zawieźć tam pieska.
  4. Psina w nocy zwariował trochę :) Wrócił z dworu i bez powodu się cieszył jak wariat. Tak machał ogonem, że prawie odleciał. Nie wiem skąd taka eksplozja radości. Niepokoi mnie lewa łapka, przy siedzeniu ciągle uniesiona. Wyczytałem, że jednym z typowych objawów zerwania więzadła jest stąpanie tylko na palcach. Mój drań stawia całą stopę. Powiedzcie mi jeszcze, czy w jego wieku (ok. 4 lat) jest szansa wyeliminowania przynajmniej trochę agresji? Mam na myśli bezproblemowe zakładanie kagańca na pyszczek. Sam dałbym radę? Może behawiorysta?
  5. Pomijając sytuację, która spotkała nas obecnie, największym kłopotem jest agresja psa. Nie wiem z czego to wynika. Chyba to, że psu pozwalało się na wszystko owocuje teraz sytuacją, że mam na maksa ograniczone pole w dostarczeniu jemu pomocy. Nie potrafię mu założyć kagańca, bo atakuje zębami. Nie mogę mu wyciągnąć kleszcza, bo atakuje zębami. Ciężko jest z nim cokolwiek zrobić. Weterynarz został poinformowany przed wizytą, że psinka jest delikatnie mówiąc nadpobudliwa. Pytał czy jestem w stanie od razu założyć mu kaganiec. Jeśli nie - usypiamy. Piesek spał ok. 2,5 h. W tym czasie został zaczepiony, miał przegląd zębów, wyoglądane uszęta, przycięte pazury. Nie wiem czy test szufladkowy został wykonany, widziałem tylko, że doktor solidnie go wymacał - kręgosłup, stawy, pooglądał czy czasami nic się nie wbiło w obrębie łapek, poduszek. Nie ma śladu najmniejszej opuchlizny, ran, czegokolwiek. Zresztą ja przy badaniu byłem tak spanikowany, że i tak bym nie zrozumiał chyba co wet do mnie mówi. Od urazu (3.11) do wizyty weta (6.11) to chyba w nocy spałem po 2 czy 3 h, sprawdzałem czy może pies się nie przewrócił, czy niczego mu nie brakuje. Tak bardzo się boję o małego drania. Nie powiedziałem chyba istotnej rzeczy. Jakoś 1,5 miesiąca wstecz była podobna sytuacja. Pies po dosyć solidnym wysiłku na dworze, miał problem z dotarciem do domu, ciągle unosił lewą stopę. Miał też chwilowy kłopot z powstaniem z podłogi po tym jak sobie odpoczywał. Tylko, że w przypadku tamtej sytuacji wszytko ustąpiło wieczorem. Później tylko czasami widziałem, że chwilowo tą łapkę jeszcze unosi, tak jakby chciał dać jej odpocząć. Tak samo było gdy pies sobie długo pospał, po przebudzeniu też miał tą łapkę uniesioną. Daje nam czas do niedzieli chyba. Jeśli problem nie ustąpi, z pieskiem trzeba będzie szukać pomocy. Wsadzę mu ten kaganiec nawet gdyby mieli mi później szwy zakładać na dłonie. Na dziś dzień jestem w czarnej dupie, kurde. Ja jestem bardziej wystraszony jego chorobą niż on sam chyba. W razie cuś, iść do tego samego weta? Chłop zdawał się bardzo taki profesjonalny, opanowany, rzeczowy. Szukać kogoś innego? Polecacie kogoś z Zagłębia Dąbrowskiego? Czeladź, Dąbrowa Górnicza, Będzin, Wojkowice, Sosnowiec? Nie wiem co robić, obecnie siedzę i się martwię. Doktor twierdził, że piesek po tej serii leków dojdzie do siebie. Po 3 dniach wyraźna poprawa, ale to nie to co przed zdarzeniem. Ktoś wie, jak wyglądają u psa ograniczenia ruchowe przy zerwaniu więzadła? Aa, co jeszcze zaobserwowałem dziwnego, pies teraz gdy się porusza inaczej układa ogonek, teraz jest bardziej wyprostowany, wcześniej miał go zawiniętego jak świnka :) Nie wiem czy to istotne, piszę to co mnie się wydaje dziwne. Na duży plus jest to, że psa nie trzeba już namawiać na wyjście na dwór. Wcześniej musiałem go podpuszczać, oszukiwać żeby wylazł się wysikać. Obecnie jak ma parcie na sikanie idzie do drzwi na taras i drapie łapką, jak przed wypadkiem.
  6. Cześć, mam spory problem ze swoim pieskiem. 3.11.2017 pies po ogrodzie gonił kota, mnie więcej w połowie pościgu psina zapiszczała i usiadła. Miał niesamowity kłopot z powrotem do domu - ok 20 metrów, 3 schody (wejście na taras). Z obserwacji wynikało że coś mu się stało z lewą łapką - łapa w górze, pies starał się nią nie stąpać. W domu jak piesek usiadł to już w ogóle miał problemy z wstaniem, ale po jakimś czasie wszedł do legowiska. Przespał pół dnia i za nic nie chciał już wyjść ze swojego kosza. Zakładam, że obawiał się bólu. Psu bardzo ciężko było w ogóle wstać. Ale w jakiś sposób pieska dawało się namówić na wyjście z domu 2 razy na dobę - droga pokonania ok 20 metrów w jedną stronę plus wspomniane wcześniej schody. Pies pokonywał ten dystans z przerwami, musiał odpocząć, mobilizował się i szedł dalej. Dodać muszę, że co ważne, jest to 4 letni mieszaniec z nadwagą, został przyniesiony do domu w wieku może ok 3 miesięcy. Uratowaliśmy go od śmierci, ktoś go dał manelom do utopienia za przysłowiowe wino. Nie wiem w jakich warunkach przebywał nim trafił do mnie. Pies od zawsze był agresywny. Nie toleruje kagańca. Ze 3 razy w życiu udało mi się włożyć mu kaganiec na pyszczek. Tak wiem, że złe wychowanie pieska jest tylko i wyłącznie moją winą, teraz prawdopodobnie nie zdołam już tego odkręcić. Musiałem dodać tą informacje, ze względu na dalsze wydarzenia. Nie mogłem patrzeć jak pies cierpi. 6.11.2017 na wizytę domową przyjechał weterynarz. Z uwagi na obawę, że i tym razem nie zdołam założyć mu kagańca, psa na okres badania Pan doktor uśpił. Po dokładnym obejrzeniu psa (nie wiem na ile takie badanie jest miarodajne, bez usg, rtg) Pan weterynarz stwierdził, że raczej z kręgosłupem wszystko dobrze, kości całe. Padło podejrzenie na ścięgno, albo na pęcherz! Weterynarz zauważył ropę na penisie psa. Lekarz wytłumaczył, że w związku z prawdopodobnym zapaleniem pęcherza, z uwagi na ból mogą występować ograniczenia w chodzeniu. Pieskowi został podany jakiś zastrzyk, oraz dostałem porcję tabletek dla pieska. Zapas tabletek na 2 tygodnie - 1x rano, 1x na noc, są to różne tabletki. Przy badaniu, byłem tak zestresowany, że nie mam pojęcia co to był za zastrzyk oraz jak nazywają się te tabletki. W książeczce zdrowia psinki owszem są wpisane, ale ja za nic w świecie nie rozczytam co to jest, nie jestem tym samym w stanie Wam powiedzieć co podaję psu. Po wyjściu z narkozy, jak już pies doszedł do siebie na dzień kolejny, tj. 7.11.2017 piesek miał już dużo, dużo mniejsze problemy ze wstawaniem, chętniej się troszke przechadzał. Jednak nadal są to krótkie dystanse. Nadal występują kłopoty z wejściem na wzniesienia (lecz dużo mniejsze, niż przed wizytą weta). Pies na dworze robi obchód ogrodu, dużo przy tym sika. Przy oddawaniu moczu jest w stanie utrzymać się na jednej nodze (przed wizytą weterynarza i podaniu leków sikał kucając). Wczoraj, tj. 8.11.2017 pies był w stanie nawet wskoczyć na łóżko. Więcej postępów na dzień dzisiejszy nie zaobserwowałem, piesek większość dnia spędza w legowisku, kilka chwil bawi się piłką, misiem. Pies pije, nie ma z tym problemu, ma też apetyt. Dodam, że pies w pozycji bocznej (gdy leży w legowisku) nie ma zupełnie problemu z manewrowaniem łapkami - unosi je, podnosi, itp. Podczas głaskania, staram się go dotykać w newralgicznych miejscach, cały kręgosłup, stawy tylnych łap itp. Pies nie reaguje negatywnie, czyli jak mniemam, tak jest wszystko ok, bo nie odczuwa bólu. Udało mi się sfilmować jak pies się porusza, zaraz dodam filmik na yt i dodam, tu do postu. Tak się piesek porusza: https://www.youtube.com/watch?v=5O4ytyBdfDA Proszę, powiedzcie mi, czy przy tak lakonicznych informacjach jakie miał weterynarz mogła paść dobra diagnoza? Czy faktycznie chory pęcherz może mieć związek z problemami tylnych łapek? Jestem w kropce, bardzo się boję o pieska. Tabletek do końca kuracji pozostało 8 szt. tych podawanych na noc oraz 12 szt. tych podawanych rano.