Jump to content
Dogomania

DBS

Members
  • Content count

    2
  • Joined

  • Last visited

  1. DBS

    Straszny dylemat... :(

    Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. No cóż... soniaM - Ty trafiłaś w sedno :( Pytałam tu i tam, ludzi, którzy mają psy i tych, co nie mają. W jakimś mądrym artykule (podaję link http://fatro-polska.com.pl/eutanazja-kiedy-podjac-wlasciwa-decyzje) kiedyś wyczytałam, że dobrze jest tak trudną decyzję przedyskutować, chociaż wiadomo, że podjąć ją będę musiała sama. I jak łatwo się domyśleć, z jednej strony były komentarze typu "ja bym już dawno uśpił", z drugiej "jak to uśpić, przecież to członek rodziny", albo "a własną babcię, niewidzącą i z demencją byś uśpiła?". No i masz babo placek :/ Pies ma z życia tyle, że głównie śpi, z krótkimi przerwami na jedzenie (które uwielbia, jak to spaniel) i wyjścia na dwór (ostatnio dość częste, bo ciągle zapomina, że już była). Ja mam tyle, że lubię na nią patrzeć i cieszę się, że jest, ale - tylko mnie nie zlinczujcie - pieszczoty są dość ograniczone. Przytulam, klepię - owszem - ale głaskanie to teraz wyzwanie. Wczoraj nawet zauważyłam, że jeden z brodawczaków, taki najbardziej obrzydliwy na dolnej wardze, jest dwa razy większy, czerwony i sączy się z niego krew. Wszelkie spacery i zabawy zakończyły się już dawno temu, mimo najszczerszych chęci obu stron. A czy cierpi? A skąd ja mam wiedzieć? :( Aż tak to chyba nie, bo jeszcze nie piszczy z bólu. Dlatego się zastanawiam, czy naprawdę trzeba czekać na moment, aż ten straszny ból przyjdzie i będzie to cierpienie widać.... Ale macie rację, nikt za mnie decyzji nie podejmie... Dzięki jeszcze raz za te parę słów.
  2. Jak każdy właściciel psa, stanęłam właśnie przed tym strasznym, bolesnym, nieuniknionym dylematem: uśpić już czy jeszcze nie? Wiem, że część z Was pewnie będzie mnie chciała zlinczować, ale może część zrozumie i podpowie coś .... Mam 15-letnią spanielkę. To było 15 lat zupełnie skrajnych przeżyć. Sunia od początku była agresywna, choć z dużej, renomowanej hodowli. Taki typ. Poświęciliśmy jej dużo pracy, dużo czasu i dużo serca. Z jednej strony kochana, śliczna, mądra. Z drugiej .. - nieraz lała się krew, jak dostawała szału. Nasza krew oczywiście ;) Szkoliliśmy, uczyliśmy, pilnowaliśmy. Jakoś daliśmy radę. W wieku 6 lat zaczęła ślepnąć, najpierw jedno oko, potem drugie. Po wydaniu fortuny u psiego okulisty specjalisty usłyszeliśmy tylko - prawdopodobnie zanik nerwu wzrokowego. Nic się nie da zrobić. Nie wiadomo skąd i dlaczego. Taki typ.. Od paru lat jest kompletnie ślepa. Już teraz jest też głucha. Jest po sterylizacji i wycięciu guzków sutkowych. I po kilku innych zabiegach wycinania różnych zmian i guzów. Na całej skórze ma brodawczaki, gruczolaki i inne paskudztwa, które się babrzą, sączą i ... pewnie bolą. Staramy się to jakoś miejscowo leczyć, wycinać nie ma sensu, bo odrastają. Na plecach ma tłuszczaka jak pięść. Na cyckach nowe guzki, wycinać nikt już nic nie chce, bo ma wiek i dodatkowo wadę serca. Ma też problemy z gruczołem okołoodbytowym: częste stany zapalne, wycieki, nawet z krwią, weterynarz go oczyszcza, faszeruje lekami i jakoś trwamy. O zapachu, który czasem wyciska łzy z oczu tylko wspomnę.. ze skóry i gruczołu.. Ma pogłębiającą się demencję, która mnie powoli wykańcza. Całą noc łazi i tupie pazurami. Ślepa, więc non stop w coś uderza, albo depcze po jakichś zabawkach. Pije wodę, zaraz jak wypije chce iść na dwór, 20 sekund po powrocie już nie pamięta, że była, więc chce iść znowu. Znowu pije. Jak wypije, to się awanturuje, że ma pustą miskę. I znowu chce iść. I tak całą noc. Zwieracze już nie wytrzymują, więc codziennie po przyjściu z pracy trzeba sprzątać. Mamy też problem z zostawieniem jej komukolwiek, bo nawet najdroższe hotele mają obiekcje. I teraz druga, jaśniejsza strona. Pies mam apetyt, trawi nieźle, chodzi o własnych siłach. Jak nas czuje, to się cieszy jak głupia, a że to spaniel, to okazuje to całym jestestwem. Rozmawiałam z weterynarzem, fajna, mądra babka. Ale, niestety, decyzji za mnie podjąć nie może. Powiedziała tylko, że każdą zrozumie. Rozmawiałam nawet z babką z hodowli. Była szczerze zdziwiona, że nasza sunia jeszcze żyje - całe rodzeństwo już odeszło. Powiedziała, że ich wszystkie spaniele nie dożywały 13 lat i nasze 15 lat to absolutny rekord. I że ewentualne uśpienie można rozważyć, jak pies cierpi. Więc mamy czekać na jakiś atak, albo jak zacznie boleć :( Tyle, że ja nie wiem, czy ją boli. Czasem piszczy. Czasem wymiotuje. Ale przecież nie powie.... Z jednej strony płakać mi się chce na samą myśl. Że o strasznych wyrzutach sumienia nie wspomnę. Z drugiej strony to już teraz taka psia wegetacja. A czekanie na ataki i cierpienie tylko po to, żeby uzasadnić uśpienie wydaje mi się chore i nieludzkie. No i co ja mam zrobić?
×