• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

gosiatusz

Members
  • Content count

    3
  • Joined

  • Last visited

About gosiatusz

  • Rank
    Newbie

Contact Methods

  • Website URL
    http://www.konkretniepomagamy/psy

Profile Information

  • Gender
    Female
  • Location
    Krępa Kaszubska
  1. Witam! Chciałam się z Wami podzielić moimi doświadczeniami z przypadkiem cukrzycy wykrytej u mojej 13- letniej suczki przekazania pozytywnego przykładu, że warto leczyć cukrzycę nawet u bardzo starego psa. Objawami cukrzycy o mojej psiuni Mawi było bardzo duże łaknienie (piła 2 miski wody dziennie), nie trzymanie moczu, spanie cały dzień, duży apetyt połączony z dużym chudnięciem. Jak ją zaprowadziłam do wet ważyła tylko 8.300 g, czuć było jej żebra przez skórę. Poza tym w ciągu bardzo krótkiego czasu (ok. 3 tyg.) straciła wzrok (powstała biała zaćma na oczach) i częściowo słuch. Ponieważ wcześniej miała udar mózgu, objawiający się paraliżem lewej części ciała, który udało się cofnąć lekami, myśleliśmy, że utrata wzroku i słuchu to wynik tego udaru. Poszliśmy do weterynarza, on sprawdził jej poziom cukru okazało się, że jest ponad normę (miała 680 jedn, podczas gdy norma to 130 j). Podał insulinę, pobrał krew do badania i mieliśmy przyjść na drugi dzień. Tego dnia przeczytałam na forach, że tak zaawansowana cukrzyca w tym wieku u psa jest bez sensu do leczenia, że pies może się męczyć, trzeba kupić glukometr, badać codziennie poziom glukozy we krwi, podawać insulinę adekwatnie do poziomu glukozy (czyli codziennie kłuć biednego psa), że pies może dostać hipoglikemii czyli śpiączki cukrzycowej. Poza tym kwestia finansowa – nie mieliśmy pieniędzy, żeby sfinansować jej leczenie. Wywnioskowałam z tego, że nie ma innego wyjścia, tylko trzeba moją kochaną psiunię uśpić. Cały dzień płakałam przed pójściem do weta, żegnając się z moim wieloletnią przyjaciółką. To była środa popielcowa. Czekając w poczekalni nie mogłam przestać płakać. Weterynarz już na wstępie powiedział, że wyniki nie są dobre: wysoki poziom glukozy + bardzo złe wyniki wątroby, ale morfologia jest ok. Powiedział, że jak jeszcze w miarę funkcjonuje, to można ją leczyć codziennym podawaniem insuliny i zapisał receptę na heparegen na wątrobę. Kiedy zapytałam o glukometr odpowiedział, że nie ma sensu męczyć zwierzaka i siebie ciągłymi pomiarami i że wystarczy jak raz w tyg. będziemy przyjeżdżać do niego na kontrolę poziomu glukozy. Zalecił podawać 2 razy dziennie insulinę domięśniowo po 4 j. i w razie hipoglikemii podać 5% glukozę. No i odpowiednią dietę, niskobiałkową. Ja zawsze gotowałam moim psom (a mam ich teraz 5 J ) ryż z korpusami i marchewką, gotuje więc teraz osobno dla Mawi kaszę jęczmienną ze skrzydełkami (podając jednorazowo małą ilość mięsa obranego ze skrzydełka z kaszą). Oczywiście są dostępne na rynku karmy dla psów cukrzyków, ale drogie i nie zawsze psy chcą je jeść. Efekty leczenia przekroczyły moje wyobrażenia! Ze śpiącego ciągle psa zamieniła się w ciągu tyg. w psa aktywnego, widać było, że przybiera na masie. Jest bardziej wesoła. Oczywiście przestała tak ciągle pić i sikać. W drugim tyg. leczenia zniknęła jej zaćma z prawego oka i zaczęła na nie widzieć. Poznaje to po tym, że bardziej sprawnie i pewnie porusza się po podwórku. Wrócił jej też słuch – wcześniej coś słyszała, ale nie wiedziała skąd dobiega głos i często szła w innym kierunku. Po zawołaniu przychodzi, a nawet przybiega bezpośrednio do mnie. Dziś (23.02.2016r.) czyli 13 dni po rozpoczęciu podawania insuliny poszła ze mną dalej niż normalnie, idąc przy nodze za moim głosem. Normalnie CUD! Moja Mawi dostała drugie życie, zachowuje się jak przed chorobą. Apeluję więc, jeżeli macie starsze psy, które mają cukrzycę, nie rezygnujcie z leczenia. Wprawdzie jest to leczenie do końca życia psa, ale warto swojemu przyjacielowi przedłużyć życie. Na zdjęciu Mawi sprzed choroby
  2. Witam! Chciałam się z Wami podzielić moimi doświadczeniami z przypadkiem cukrzycy wykrytej u mojej 13- letniej suczki i przekazania pozytywnego przykładu, że warto leczyć cukrzycę nawet u bardzo starego psa. Objawami cukrzycy o mojej psiuni Mawi było bardzo duże łaknienie (piła 2 miski wody dziennie), nie trzymanie moczu, spanie cały dzień, duży apetyt połączony z dużym chudnięciem. Jak ją zaprowadziłam do wet ważyła tylko 8.300 g, czuć było jej żebra przez skórę. Poza tym w ciągu bardzo krótkiego czasu (ok. 3 tyg.) straciła wzrok (powstała biała zaćma na oczach) i częściowo słuch. Ponieważ wcześniej miała udar mózgu, objawiający się paraliżem lewej części ciała, który udało się cofnąć lekami, myśleliśmy, że utrata wzroku i słuchu to wynik tego udaru. Poszliśmy do weterynarza, on sprawdził jej poziom cukru okazało się, że jest ponad normę (miała 680 jedn, podczas gdy norma to 130 j). Podał insulinę, pobrał krew do badania i mieliśmy przyjść na drugi dzień. Tego dnia przeczytałam na forach, że tak zaawansowana cukrzyca w tym wieku u psa jest bez sensu do leczenia, że pies może się męczyć, trzeba kupić glukometr, badać codziennie poziom glukozy we krwi, podawać insulinę adekwatnie do poziomu glukozy (czyli codziennie kłuć biednego psa), że pies może dostać hipoglikemii czyli śpiączki cukrzycowej. Poza tym kwestia finansowa – nie mieliśmy pieniędzy, żeby sfinansować jej leczenie. Wywnioskowałam z tego, że nie ma innego wyjścia, tylko trzeba moją kochaną psiunię uśpić. Cały dzień płakałam przed pójściem do weta, żegnając się z moim wieloletnią przyjaciółką. To była środa popielcowa. Czekając w poczekalni nie mogłam przestać płakać. Weterynarz już na wstępie powiedział, że wyniki nie są dobre: wysoki poziom glukozy + bardzo złe wyniki wątroby, ale morfologia jest ok. Powiedział, że jak jeszcze w miarę funkcjonuje, to można ją leczyć codziennym podawaniem insuliny i zapisał receptę na heparegen na wątrobę. Kiedy zapytałam o glukometr odpowiedział, że nie ma sensu męczyć zwierzaka i siebie ciągłymi pomiarami i że wystarczy jak raz w tyg. będziemy przyjeżdżać do niego na kontrolę poziomu glukozy. Zalecił podawać 2 razy dziennie insulinę domięśniowo po 4 j i w razie hipoglikemii podać 5% glukozę. No i odpowiednią dietę, niskobiałkową. Ja zawsze gotowałam moim psom (a mam ich teraz 5 J ) ryż z korpusami i marchewką, gotuje więc teraz osobno dla Mawi kaszę jęczmienną ze skrzydełkami (podając jednorazowo małą ilość mięsa obranego ze skrzydełka z kaszą). Oczywiście są dostępne na rynku karmy dla psów cukrzyków, ale drogie i nie zawsze psy chcą je jeść. Efekty leczenia przekroczyły moje wyobrażenia! Ze śpiącego ciągle psa zamieniła się w ciągu tyg. w psa aktywnego, widać było, że przybiera na masie. Jest bardziej wesoła. Oczywiście przestała tak ciągle pić i sikać. W drugim tyg. leczenia zniknęła jej zaćma z prawego oka i zaczęła na nie widzieć. Poznaje to po tym, że bardziej sprawnie i pewnie porusza się po podwórku. Wrócił jej też słuch – wcześniej coś słyszała, ale nie wiedziała skąd dobiega głos i często szła w innym kierunku. Po zawołaniu przychodzi, a nawet przybiega bezpośrednio do mnie. Dziś (23.02.2016r.) czyli 13 dni po rozpoczęciu podawania insuliny poszła ze mną dalej niż normalnie, idąc przy nodze za moim głosem. Normalnie CUD! Moja Mawi dostała drugie życie, zachowuje się jak przed chorobą. Apeluję więc, jeżeli macie starsze psy, które mają cukrzycę, nie rezygnujcie z leczenia. Wprawdzie jest to leczenie do końca życia psa, ale warto swojemu przyjacielowi przedłużyć życie.
  3. Witam! Chciałam się z Wami podzielić moimi doświadczeniami z przypadkiem cukrzycy wykrytej u mojej 13- letniej suczki i przekazania pozytywnego przykładu, że warto leczyć cukrzycę nawet u bardzo starego psa. Objawami cukrzycy o mojej psiuni Mawi było bardzo duże łaknienie (piła 2 miski wody dziennie), nie trzymanie moczu, spanie cały dzień, duży apetyt połączony z dużym chudnięciem. Jak ją zaprowadziłam do wet ważyła tylko 8.300, czuć było jej żebra przez skórę. Poza tym w ciągu bardzo krótkiego czasu (ok. 3 tyg.) straciła wzrok (powstała biała zaćma na oczach) i częściowo słuch. Ponieważ wcześniej miała udar mózgu, objawiający się paraliżem lewej części ciała, który udało się cofnąć lekami, myśleliśmy, że utrata wzroku i słuchu to wynik tego udaru. Poszliśmy do weterynarza, on sprawdził jej poziom cukru okazało się, że jest ponad normę (miała 680 jedn, podczas gdy norma to 130 j). Podał insulinę, pobrał krew do badania i mieliśmy przyjść na drugi dzień. Tego dnia przeczytałam na forach, że tak zaawansowana cukrzyca w tym wieku u psa jest bez sensu do leczenia, że pies może się męczyć, trzeba kupić glukometr, badać codziennie poziom glukozy we krwi, podawać insulinę adekwatnie do poziomu glukozy (czyli codziennie kłuć biednego psa), że pies może dostać hipoglikemii czyli śpiączki cukrzycowej. Poza tym kwestia finansowa – nie mieliśmy pieniędzy, żeby sfinansować jej leczenie. Wywnioskowałam z tego, że nie ma innego wyjścia, tylko trzeba moją kochaną psiunię uśpić. Cały dzień płakałam przed pójściem do weta, żegnając się z moim wieloletnią przyjaciółką. To była środa popielcowa. Czekając w poczekalni nie mogłam przestać płakać. Weterynarz już na wstępie powiedział, że wyniki nie są dobre: wysoki poziom glukozy + bardzo złe wyniki wątroby, ale morfologia jest ok. Powiedział, że jak jeszcze w miarę funkcjonuje, to można ją leczyć codziennym podawaniem insuliny i zapisał receptę na heparegen na wątrobę. Kiedy zapytałam o glukometr odpowiedział, że nie ma sensu męczyć zwierzaka i siebie ciągłymi pomiarami i że wystarczy jak raz w tyg. będziemy przyjeżdżać do niego na kontrolę poziomu glukozy. Zalecił podawać 2 razy dziennie insulinę domięśniowo po 4 j i w razie hipoglikemii podać 5% glukozę. No i odpowiednią dietę, niskobiałkową. Ja zawsze gotowałam moim psom (a mam ich teraz 5 :) ) ryż z korpusami i marchewką, gotuje więc teraz osobno dla Mawi kaszę jęczmienną ze skrzydełkami (podając jednorazowo małą ilość mięsa obranego ze skrzydełka z kaszą). Oczywiście są dostępne na rynku karmy dla psów cukrzyków, ale drogie i nie zawsze psy chcą je jeść. Efekty leczenia przekroczyły moje wyobrażenia! Ze śpiącego ciągle psa zamieniła się w ciągu tyg. w psa aktywnego, widać było, że przybiera na masie. Jest bardziej wesoła. Oczywiście przestała tak ciągle pić i sikać. W drugim tyg. leczenia zniknęła jej zaćma z prawego oka i zaczęła na nie widzieć. Poznaje to po tym, że bardziej sprawnie i pewnie porusza się po podwórku. Wrócił jej też słuch – wcześniej coś słyszała, ale nie wiedziała skąd dobiega głos i często szła w innym kierunku. Po zawołaniu przychodzi, a nawet przybiega bezpośrednio do mnie. Dziś (23.02.2016r.) czyli 13 dni po rozpoczęciu podawania insuliny poszła ze mną dalej niż normalnie, idąc przy nodze za moim głosem. Normalnie CUD! Moja Mawi dostała drugie życie, zachowuje się jak przed chorobą. Apeluję więc, jeżeli macie starsze psy, które mają cukrzycę, nie rezygnujcie z leczenia. Wprawdzie jest to leczenie do końca życia psa, ale warto swojemu przyjacielowi przedłużyć życie.