• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

Zagrodowy pies polski

Members
  • Content count

    708
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Zagrodowy pies polski last won the day on March 22

Zagrodowy pies polski had the most liked content!

About Zagrodowy pies polski

  • Rank
    Advanced Member

Profile Information

  • Gender
    Female
  • Location
    Warszawa

Recent Profile Visitors

2234 profile views
  1. Dziękuję za zaproszenie, zaraz zajrzę na bazarek. Co do hoteliku ja nie miałam problemu z odwiedzinami. Po prostu dzwonię i uzgadniam swój grafik (też pracuję więc z czasem i samochodem jest różnie) z grafikiem p. Renaty. Nie było tak żebyśmy się nie zgrały w ciągu kilku dni:)
  2. Fajnie wiedzieć, dodam Was do znajomych na FB, bo myślę, że w przyszłym roku byśmy do Was wpadli:)
  3. Poproszę w opcji cw nr 17, 14, 49 i 58:)
  4. Kapri czuje się świetnie i jest bardzo zaprzyjaźniona z Gresiem. Z ostatnich wieści - Kapri nazywana jest księżniczką, czaruje wszystkich i pokazuje się z jak najlepszej strony. Wspaniałe wieści są takie, że opiekunowi udało się przyspieszyć remont mieszkania i przyjeżdża po nią już 16 grudnia, a nie tak jak było planowane w styczniu:) Na razie na przysyłał jedzonka i wykupił już bilet na pociąg:)
  5. Taki smutny i biedny, mam nadzieję, że spotka tego na człowieka ZAWSZE:(
  6. Nie chcę zaśmiecać wątku Liki, ale poruszył mnie post o beżowym kundelku i starszej pani. Rozumiem, że nie mają wątku i deklaracji. Chciałabym przez najbliższe pól roku w zimie im pomóc. Czy mogę wysyłać karmę dla pieska? Planuję w tym tygodniu zakupy na zooplus i mam zniżki:) Napisz jaka karmę wysłać i gdzie.

  7. Jak mówią mędrcy "piękno leży w oku patrzącego" i " Prawdziwe piękno jest wewnętrzne, jedyne, które nie zaniknie, którego nie można odebrać i dostrzegalne jest tylko okiem duszy" cyt. https://pieknoumyslu.com/piekno-wewnatrz-nas/ Dla mnie jest piękna z dodatkiem chochlika w oczach:)
  8. Tym razem nie ona ale na pewno się znajdzie, robi się zimno to wyjdzie do ludzi. A może już sobie znalazła mieszkanko a my się tu tak bardzo martwimy:)
  9. Dobrze zrozumiałaś. Wczoraj długo rozmawiałam z Anią, rozpatrując różne opcje. W pelni popieram jej decyzję. Zgodziłyśmy się, że ze względu na odległość prawie 400km, moją nieznajomość terenu i koszty związane z dojazdem i pobytem - korzystniej i ekonomiczniej będzie jeżeli pojadę, gdy Lika się pojawi lub gdy akcja będzie obejmowała więcej ludzi, tak żebyśmy mogli skuteczniej szukać Liki pod czyimś kierownictwem.
  10. Jakie takie doświadczenie - Nie kokietuj:) przecież na dogo niewiele jest osób dorównujących Ci fachowością i znajomością tematu. A wracając do tematu wydaje mi się, że właściwe szkolenie przy nosi tyle samo albo nawet więcej korzyści właścicielowi niż psu i daje mu podstawy do dalszej pracy z psem. Poza tym na szkoleniu mogłam w końcu przedyskutować zachowanie swojego psa i opanować emocje przede wszystkim swoje:)
  11. Cudnie się czyta ten wątek. Będę zaglądać. Oby Jogi pokonał strach i znalazł też swój domek.
  12. Tak, chętnie, mam sporo fantów, bo szykowałam bazarek. Napiszę do Ciebie na priv.
  13. Komplet dokumentacji związanej z leczeniem otrzymałam od Pocahontas w jej nowym miejscu zamieszkania i zostawiłam w hoteliku. Brakuje tam zaświadczenia o szczepieniu przeciwko wściekliżnie za ostatni rok. Potahontas poinformowała mnie, że wet nie wpisał szczepienia do książeczki psa tylko, napisał je na oddzielnej kartce, która została zagubiona. Potem pojechaliśmy po Dragona. W kojcu Dragon bardzo spokojny i wyciszony, wyglądał przez te dziury w siatce, ale jak Darek wszedł do kojca to uciekł do budy i nie chciał wyjść, do nikogo ani do gospodarza ani do nas po nagródki. Po jakimś czasie zadzwoniłam do Pocahontas, żeby przyjechała, ale ona nie chciała i po rozmowie z gospodarzem okazało się, że to gospodyni daje jeść Dragonowi. Gospodyni wywabiła Dragona i Darek z gospodarzem włożyli go do klatki, bo nie mógł chodzić. Ta łapa ciągnęła się po ziemi jak sparaliżowania. Dragon był skołowany, osowiały i ewidentnie chory i wycofany. Cały czas przekręcał łeb na bok i tarł ucho. Śmierdział tak niesamowicie, bo do łap i brzucha miał przyczepione kawałki własnego guano. Na szyi miał stareńką obrożę, chyba przeciwpchelną, ale nie można było stwierdzić i starą kolczatkę. Do tego dostaliśmy czyściutką, niebieściutką smycz. W samochodzie piszczał ale leżał spokojnie w klatce koło Leosia. Po dojechaniu do hoteliku Darek go wyjął z p. Eweliną. Troszkę przeszedł się na smyczy. Nie ciągnął, przeszedł z 50 kroków, ciągle się chwiejąc i ciągle przekręcał tę głowę. P. Ewelina sprawdzała mu brzuch, bo jest bardzo gruby, kładł się bez problemu. Dłużej już nie wyrobiłam i odjechaliśmy.