Jump to content
Dogomania

Krysiowe

Members
  • Content count

    29
  • Joined

  • Last visited

About Krysiowe

  • Rank
    Member
  • Birthday 06/02/1990

Profile Information

  • Gender
    Female

Recent Profile Visitors

262 profile views
  1. Krysiowe

    Co trzy czterołapy to nie jeden! :D

    Haha, też się nadziwić nie mogliśmy. Gwoli ścisłości w tamtym momencie była dosłownie o miesiąc młodsza, więc pewnie ciut mniejsza, tyci tyci. W tamtym momencie siedział tam Dru (biały) więc go zaczęła lizać to uciekł, więc uznała, że sama tam wejdzie. A Mała (czarna) po chwili podeszła żeby spojrzeć o co chodzi. Pewnie to samo pytanie jej się cisnęło: "Jak to tam wlazło?!" :D
  2. Krysiowe

    Co trzy czterołapy to nie jeden! :D

    Dwa koty, pies i.. pyton? Łał. Bałabym się mieszać tak ;D
  3. Krysiowe

    Gdańsk, Trójmiasto gdzie i za ile?

    Podbijam wątek. Moja niedługo powinna mieć teoretycznie pierwszą cieczkę, będę musiała odczekać 2 miesiące a potem sterylizacja. Tu pytanie - gdzie? Ktoś ma doświadczenia dobre z jakimś wetem w Gdańsku?
  4. OK, update całej historii - dla zainteresowanych w przyszłości. Dzień 1: Xe'ra nadziała się na szkło, ranka krwawiła, dzwoniliśmy do weta, powiedział żeby sprawdzić wielkość i czy mocno krwawi. Nie krwawiło mocno, mała ranka, 3 mm max na górnym środkowym opuszku lewej tylnej łapy. [Telefonicznie] kazał zdezynfekować i zawinąć w opatrunek, przemywać Rivanolem. Tak też robiliśmy przez parę dni. Dzień 5: Kuracja jak dotąd owocna, byliśmy u weta, żeby obejrzał łapkę. Wet zadowolony, powiedział, że już można zostawić opatrunek i łapa ma oddychać. Dzień 7: Menda rozlizała. W nocy. Rano już ropiało. Migiem do weta. Wet obejrzał i stwierdził, że przejdzie samo. Zmiana weta. Nowy wet obejrzał dokładnie, nałożył na łapę antybiotyk w maści i zawinął łapkę w bandaż + nakazał noszenie skarpetki aby chronić miejsce. Dzień 10: Tak jak wet kazał - przyjechaliśmy na oględziny. Wet obejrzał, ropienie całkiem znikło ale kazał przychodzić przez 4 dni co dwa dni, na zmianę opatrunku z antybiotyku. Dostała też zastrzyk pod skórę wzmacniający. Dzień 12: Zmiana opatrunku. Z ranką coraz lepiej. Już ledwie widoczna. Dzień 14: Ranka praktycznie jak nówka. Super. Wet kazał zdjąć skarpetkę i nie pozwalać psu lizać, w nocy skarpetka na wszelki wypadek + skarpetka na każdy spacer. Octenisept po każdym spacerze i wysuszyć łapkę. Kontrola za 4 dni. Dzień 16: Przyszłam wcześniej na kontrolę, bo zauważyłam dwie proste rany, jakby symetryczne kreski cięte lub zadrapane po obu stronach środkowej opuszki (tej największej, rany po lewej i prawej stronie). Wet obejrzał i stwierdził, że przez to że ranka tak mało oddychała w opatrunku, stópka się zaparzyła i teraz gdy odzyskała wolność to skóra nie wyrobiła, ale jest to zupełnie niegroźne. Posmarował antybiotykiem tylko na moją usilną prośbę, kazał dalej chodzić bez skarpety, żeby skaleczenie nr. 1 się wygoiło całkowicie, bo nr. 2 było zupełnie niegroźne. Zrobiliśmy tak. Kontrola za tydzień. Dzień 21: Przyszłam wcześniej na kontrolę. Tym razem na głównej poduszeczkę (środkowej, przy której po lewej i prawej pojawiły się skaleczenia niegroźne). Środek poduszeczki wygląda tragicznie - ta czarna struktura z której składa się wierzchnia warstwa szorstka opuszki - całkowicie oderwana na środku, widać mięsiste ciało z którego składa się opuszek. Rana nie jest cięta, jest wyszarpana jakby, na środku. Wygląda na to że gojenie tylko przez ziarninowanie. Najdłuższe. Wet obejrzał dokładnie i podobna kuracja co w przypadku pierwszej rany. Obandażowanie na dwa dni, antybiotyki na łapę + pod skórę na kark. Łapa w bandażu. Przyjść za dwa dni. Pies mało żwawy, smutny, nie chce wychodzić na spacery. Trwało to dzień. Dzień 23: Kolejna wizyta. Opatrunek zmieniony, łapa przemyta, oczyszczona, ponownie antybiotyk w żelowej maści miejscowo. Wet zadowolony, wciąż jednak "pancerny" opatrunek + dodatkowo maść na odparzenia w opatrunku w miejscach złączeń paliczków, na wszelki wypadek. Kontrola za 2 dni. Dzień 25: Dokładnie to samo co poprzednio. Dzień 27: Rana ziarninuje, ale doszliśmy do tego momentu w którym potrzebuje bardziej świeżego powietrza niż sterylnych zamkniętych warunków. Obserwuję rankę podczas czynności porządkowych: ranka się schodzi na środku, jest duży okrąg zamiast postrzępionej skórki, środek mlecznobiały, jakby delikatnie porośnięty nową skórką. Łapa do bucika - ma go nosić na spacery. Pilnować żeby nie lizała. W czasie wyjść do pracy gdy jest sama - bucik. Dzień 34: Kontrola. Ranka dużo lepiej. Zostało małe kółeczko o średnicy 2 mm, Wet kazał przestać dezynfekować rankę Octeniseptem bo nie ma potrzeby jej moczenia ciągłego ani nie pomoże dużo na tym etapie. Mamy obserwować rankę i dalej nosić bucik na spacery. Kontrola za tydzień. Dzień 41: Kontrola. Łapka może wyjść na stałe z bucika. Nic jej nie grozi. Została malutka 1 mm prawie wygojona zupełnie ranka, której nie zagrozi już nic. Zaleca się bieganie po trawie, omijanie szorstkich powierzchni, gdyż łapka w czasie tych 1,5 miesiąca zdążyła zdelikatnieć, być mniej szorstka w stosunku do innych łapek. Teraz trzeba ją powoli przyzwyczaić do ponownego używania łapy. Koniec z bucikiem na spacerze. Koniec z maściami. Koniec z Octaniseptem. W razie czego obserwować łapkę i uważać. Dzień 45: Kontrola. Łapa całkowicie wygojona. Żadnego śladu po urazach. Nareszcie. Pies szczęśliwy. Mam nadzieję, że komuś się to przyda taka historia. Nie umiałam przeczytać leków wpisanych w książeczce zdrowia psiaka, więc wstawiam fotkę, może komuś się uda rozszyfrować. :)
  5. Krysiowe

    Co trzy czterołapy to nie jeden! :D

    Pyton jest z IKEA, obecnie jest w sprzedaży :P Po prostu psiak musiał mieć "wunsza" do zabawy :) Dzięki za przywitania :)
  6. Na forum jestem od dłuższego czasu ale jakoś się nie witałam dotąd - umknęło mi to prosząc o rady w różnych dziedzinach :) No więc! Jam jest Kryś, wraz z moim TŻ mamy w domu trzy zwierzaki. Dru - to to białe - to 4letni kocurek rasy Neva Masquerade (w rodowodzie: Simba) Mała - to czarnobiałe - to 8letnia kotka rasy mieszanej Xe'ra - to to psie; rasy mieszanej również. Xe'ra przybyła do nas ze schroniska w Elblągu około 4 miesiące temu. Od dnia pierwszego podbiła nasze serca a jak to już zostało podbite to wszelkie problemy dało się rozwiązać - te z podgryzaniem, te z siusianiem w domu długo, te z ciągnięciem na smyczy na spacerkach, te zdrowotne - bo niestety szczeniak ze schroniska przybył chory na kaszel kennelowy.
  7. Krysiowe

    PRZYWITANIA I NOWE OSOBY NA FORUM :)

    Na forum jestem od dłuższego czasu ale jakoś się nie witałam dotąd - umknęło mi to prosząc o rady w różnych dziedzinach :) No więc! Jam jest Kryś, wraz z moim TŻ mamy w domu trzy zwierzaki. Dru - to to białe - to 4letni kocurek rasy Neva Masquerade (w rodowodzie: Simba) Mała - to czarnobiałe - to 8letnia kotka rasy mieszanej Xe'ra - to to psie; rasy mieszanej również. Xe'ra przybyła do nas ze schroniska w Elblągu około 4 miesiące temu. Od dnia pierwszego podbiła nasze serca a jak to już zostało podbite to wszelkie problemy dało się rozwiązać - te z podgryzaniem, te z siusianiem w domu długo, te z ciągnięciem na smyczy na spacerkach, te zdrowotne - bo niestety szczeniak ze schroniska przybył chory na kaszel kennelowy.
  8. Krysiowe

    Po pół roku znajomości...

    Jeśli chodzi o nas to Xe'ra jest z nami 4 miesiące i troche. Sama Xe'ra była adoptowana z Elbląga ze schroniska jako 4 miesięczny brzdąc psi. W domu była już 8-letnia kotka oraz 4-letni kociak. Oczywiście zgraja wysterylizowana i wykastrowana. Xe're to jeszcze czeka, ale czekamy na pierwszą cieczkę. Starsza kotka ma na imię Mała, młodszy kociak to Dru. Pies to Xe'ra. Tak dla porządku. Kiedy Xe'ra przybyła, była wycofana przez dzień, może dwa, potem na całego szaleństwa i typowe szczenięce zaczepki. Małej to się nie podobalo, fukała, podnosiła łapę na psa, raz czy dwa pacnęła ale że z natury to spokojne stworzenie to krzywdy nigdy psu nie zrobiła - z resztą nie miała możliwości pod naszym czujnym wzrokiem. Dru z kolei przejawiał głównie ciekawość ale i tak wziął się w garść na tyle żeby podejść do śpiącego psa dopiero po 4 dniach. Z biegiem czasu Dru chciał się zaprzyjaźnić, ale narwany pies sam sobie robił pod górkę. Druś podszedł i zaczepił łapką - Xe'ra w szajbę zabawową i kot fruuuuu na drapak z dala od niej. Cztery miesiące później zmieniło się pozornie niewiele - Mała dalej Xe'ry unika, ale jest to na zasadzie "żyj i daj żyć innym". Pełna tolerancja ale bez żadnych miłości. Mała może obok psa przejść bez zaczepki, może z jej michy pić, może się bawić z Dru na oczach psa i ma święty spokój. Natomiast z Dru sytuacja poszła w innym kierunku. Xe'ra czasem śpi z Dru, często się bawią, Xe'ra go delikatnie podgryza (gdzie kot ani razu nie miauknął ani nie został naprawdę podgryziony - takie psie udawanie podgryzania dla zabawy). Ogólnie podejrzewam, że jak Xe'ra podrośnie nieco bardziej i będzie spokojniejsza to będą najlepszymi przyjaciółmi. Na razie szczenięca strona psa nie pozwala jej na pełne rozwinięcie znajomości - Druś spokojne kocisko, Xe'ra narwana jeszcze. No ale powoli do przodu. Każde pozytywne zachowanie nagradzamy, czesto w kuchni po jednej stronie siedzi Dru a po drugiej stronie moich nóg Xe'ra i pyszności lądują raz do pyska psa, raz do kota i raz na blat dla Małej, która woli z dystansem jeść. No ale przynajmniej w jednym pomieszczeniu. Zobaczymy jak nam pies dorośnie : ) Ale jestem dobrej myśli.
  9. Witam wszystkich! Jakiś czas temu moja Xe'ra skaleczyła się w łapkę od spodu, tyle że nie w jeden z tych palcowych opuszków a w ten w centrum, jeden większy. Przemywaliśmy to i bandażowaliśmy aż w końcu już nawet tego nie lizała więc zdjęliśmy bandaż, ranka miała się już całkiem okej i chodziliśmy na spacery normalnie. Wczoraj zobaczyłam, że namiętnie liże tę łapkę. Byliśmy u weta bo gdy dotknęłam delikatnie łapki to zapiszczała i zaczęła nagle kuleć na tę łapę. Wetka obejrzała rozcięcie (umiarkowanie płytkie, z milimetr może max wgłąb, około 7 mm wszerz) i powiedziała, ze ropy nie ma, to przemywać w Rivanolu i bandażować i tyle. No to tak robimy co 12h. Poczas dzisiejszego zmieniania opatrunku (czyli nr. 3) okazało się że wypłynęła biała maź, pewnie ropa, której nie było na pierwszy rzut oka wcześniej. Pytanie - czy znów jechać do weta, czy po prostu kontynuować kąpiele łapki w rivanolu po 15min co 12h i opatrywać? Czy ta ropa sama wyjdzie cała i wtedy rana zacznie się goić czy trzeba pojechać do weta? Sunia kuleje, nie opiera się na tej łapie wcale, nie chce chodzić na spacery w ogóle i jest lekko oswiała chociaż te ostatnie to można chyba podpiąć pod szczepienie, które miała wczoraj przed tą całą aferą z łapką. Pytanie poboczne - jak długo takie 6miesięczny 10kg szczeniak będzie smutny, osowiały i niezabawowy po szczepionce nr. 3? Pozdrawiam i mimo iż napisałam chaotycznie to mam nadzieję, że zrozumiecie o co chodzi :) K.
  10. Krysiowe

    Odnośnie kwarantanny...

    OK, szczenior był u weterynarza niemal 2 tygodnie temu, niedługo z nią wyjdziemy. Dostała nowe szelki bo w stare już się nie mieściła :) Wyrosła z nich. Dostała szczepienia numer 2 (ale jej pierwsze, wet uznała, że w pełni wystarczy). No i teraz po 2 tyg już możemy chodzić na spacery ale bez kontaku z psami aż do 3 szczepionki + 10 dni co najmniej. Także jeszcze z 3 tygodnie bez kontaktów międzypsowych. Zaświadczenie o wściekliźnie dostałam i w maju będziemy ją szczepić :) Zaświadczenie mam do 1.06.2018 o tym, że ze względu na stan zdrowia psiaka szczepienie zostało przesunięte.
  11. Krysiowe

    Odnośnie kwarantanny...

    Dzięki za wszystkie rady ale zdecydowaliśmy, że się przemęczymy i będzie w domu siusiać i kupkać. Mamy podkłady etc a młoda dobrze sobie radzi i już wie gdzie ma siusiać. Tymczasem jest inna sprawa... Młoda jest przeziębiona (wg. weta), strasznie kaszle, ale ma apetyt i się bawi. Inna sprawa że ostatnio drapie strasznie oczko i ma podrażnioną trzecią powiekę ale wet stwierdził, że to nic takiego, zwłaszcza jak jest przeziębiona ( a taka do nas przyjechała ze schroniska ). Strasznie mnie martwi jej kaszel, raz płytki a raz jakby miała zwymiotować ale niczym nie wymiotuje. Zamiast się polepszać, sytuacja jest taka sama jak nie gorsza a dostawała już 5 dni antybiotyki i inne lekarstwa. Wet powiedział, że jak jest przeziębiona to organizm sam to musi zwalczyć (wirusa) a leki które dał są "wspomagające". Wczoraj w nocy pojechałam z nią do weta znów bo nie mogła przestać kaszleć i zaczęłam się mocno o nią bać. Weterynarz na moją prośbę zmieniła antybiotyk na taki podawany już nie w tabletce a w formie zawiesiny. Zobaczymy ale po jednym zażyciu poprawy żadnej nie ma jeszcze. Jeśli ktoś miał podobne przeziębienie ze swoim psiakiem - z mega kaszlem męczącym - to proszę o wskazówki info, cokolwiek co może jej pomóc.
  12. Krysiowe

    Odnośnie kwarantanny...

    @Sowa ogólnie w tej sekundzie zaprzestaje wychodzenia z nią na bieganie. Będę ją wynosić ot tak na rękach żeby zobaczyła świat ewentualnie ale nie będę jej pozwalać chodzić. Na wszelki wypadek. W schronisku z którego ją wzięłam była epidemia parwawirozy i szczenięta były w kwarantannie już ponad 2 tygodnie i były zdrowe. Dostawały surowice regularnie. Zastanawiam się czy to też nie budowało u niej odporności? Raczej nie zaszkodzi, prawda? Zupełnie się na tym nie znam : ) :' ) Generalnie młoda jest energiczna, je za dwóch - także parwawirozy na pewno nie ma, byłaby apatyczna, wymiotowałaby i nie jadła normalnie, prawda? Tak czy inaczej czekam jeszcze na info we wtorek od naszej pani weterynarz aby potwierdzić, że jest OK. Na wizycie 3 dni temu osłuchała jej serduszko i sprawdziła jak się mają jej płuca i oskrzela oraz zbadała jej kał. Wszystko z nią okej na tę chwilę. A poszłam do weta z nią gdyż kaszlała mocno, do tej pory kaszle ale już rzadziej odkąd podajemy jej lekarstwa i antybiotyk a to jest trzeci dzień podawania antybiotyku, który mam jeszcze na 2 kolejne dni + witaminy i inne leki.
  13. Krysiowe

    ...

    Proszę o usunięcie/zamknięcie tematu. Za wszelkie odpowiedzi sprzed 2 lat bardzo dziękuję...
  14. Witam wszystkich! Nim przejdę do pytania, przedstawiam wam Xe'rę, około 4 miesięczną suczkę rasy nieznanej ale pięknej. Sunia jest radosna, pocieszna, bardzo mądra i pełna energii. Cztery dni temu wzięłam ją ze schroniska, pojechałam po nią z Gdańska do Elbląga, mimo iż właściwie wybrałam innego psiaka, ale ona jakoś mnie w sobie rozkochała. Teraz tak: sunia w schronisku była około dwóch miesięcy a mimo tego dopiero ją odrobaczyli lekko ponad dwa tygodnie temu (raz), więc kiedy zjawiła się u mnie w domu, po dniu spokoju i asymilacji, podałam jej odrobaczenie numer dwa. Do schroniska trafiła jako 2-miesięczny szczeniak, ale ktoś ją podrzucił, także nic o niej nie wiedzą. Nie szczepili jej w schronisku jeszcze. Także teraz, gdy pojawiła się u mnie, ten obowiązek jest na mnie. Znaczenie szczepień rozumiem - układ odpornościowy musi nauczyć się walczyć z potencjalnymi wirusami etc. Jest jak najbardziej za szczepieniami. Pytanie: Skoro ktoś miał szczeniaka przez 2 miesiące nim go podrzucił do schroniska, to czy mogę założyć, że była już szczepiona pierwszy raz? Oczywiście i tak zrobię serię 3 szczepień + wścieklizna, aczkolwiek ona w tym momencie ma ponad 4 miesiące i dalej siedzi w domu (dopiero wczoraj ją pierwszy raz wyniosłam na rękach poza bloki i w bardziej ustronnym miejscu z nienaruszonym śniegiem ją puściłam żeby chwilę pobiegała i zabrałam na rękach do domu) więc zastanawiam się czy natychmiast przestać ją w ten sposób wyprowadzać i czekać te DZIESIĘĆ TYGODNI - bo tyle zajmie komplet szczepień u niej (za 10 dni pierwsze szczepienie, potem za 2 tygodnie kolejne, za dwa kolejne ostatnie szczepienie + 10 dni kwarantanny)? Ona będzie w tym momencie niemal 6 miesięcznym psem bez spacerów i z siusianiem i kupkaniem w domu. Potrzebuję porady od doświadczonych w wychowaniu szczeniąt człowieków : )
  15. Krysiowe

    ...

    ....
×