Jump to content
Dogomania

serafe

Members
  • Posts

    31
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    Kraków
  • Occupation
    studentka

serafe's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. A skąd - syndrom Polaka Handlarza...
  2. CZemu tak się spieszysz z tymi szczeniakami? :roll: Kobieto, w tej chwili nawet nie wiesz, na ile twoja suka jest prawidłowa dla rasy - to, że ma metrykę, jeszcze nie przesądza o jej wartości hodowlanej. Badań też jej nie zrobiłaś. Pomijając oczywisty fakt, że jest za młoda. Spokojnie - pojedź na te wystawy, przekonaj się, co suńka jest warta, czy ewentualne dopuszczenie miałoby sens, porób badania - czy nie ma tendencji do jakichś genetycznych chorób. I dopiero ewentualnie wtedy rozmnażaj, ale szczeniaki RASOWE, a nie rasopodobne, bo to nie ma sensu - takich jest na pęczki w schroniskach, niestety.
  3. Hmmm... Z tego, co ja wiem za mistrza uchodzi wspólnik dr Słowińskiego, dr Kujawski... Szczerze mówiąc zaś, pierwszy raz słyszę pochwałę Słowińskiego. Na pewno się nie pomylili? ;)
  4. Bazylia - przecież nie chodzi o zmyślanie. Może źle się wyraziłam, chodzi jedynie o podkreślenie i uwypuklenie złych konsekwencji.
  5. Dzięki, Wind, znałam oczywiście stronę o rodowodach, tej drugiej nie. Osoba jest bardzo zdeterminowana na rozmnożenie swojego słodkiego pieseczka, bo on "musi" i "domaga się partnerki", więc miałam nadzieję na jakieś konkretne choroby gen. które występują u yorków i którymi można by odrobinę tę osobę zniechęcić. Bo kwestia rasowy = rodowodowy jej nie obchodzi, niestety. Bazylia, dlaczego miałoby nie być na poważnie? Podkoloryzowanie możliwych złych skutków mogłoby nieco ostudzić zapały tej osoby. Nie mam nic przeciwko żadnym psom, ale rozmnażanie "bo piesek śliczny", uważam za bzdurę i chcę z nim walczyć.
  6. Yorkomaniacy, potrzebuję Waszej pomocy - próbuję odwieść osobę na gr. dyskusyjnej od szukania partnerki dla t.zw. "yorka" (bez papierow i takiej też szuka suczki). Jakieś szczególne przypadłości rasy, które mogą wyjść w takich dzikich kryciach? Mile widziana lekka przesada ;)
  7. Nie ma co debatować, tylko trzeba lecieć do weta i robić badania krwi. Może to faktycznie cukrzyca na tle mechanicznego uszkodzenia trzustki, tu pasowałby świąd, pragnienie, stan "śpiączkowy". Może to uszkodzenie wątroby. Badania i jeszcze raz badania.
  8. Tufi, ja zgadzam się na zwrot kosztów szczepień, owszem, ale nie więcej. Tak, jak przy oddawaniu całkowitego kundelka. Koszt szczepień, odrobaczeń i kropka. Z jakiej racji więcej?
  9. Dlaczego bzdury? Zostało napisane, że pewnego ranka bramka leżała na ziemi, a pieski biegały razem. Rozumiem, że to na podwórku miało miejsce (w domu bramka?), więc ojcostwa nie można było na 100% być pewnym. Pieski urodziły się "z lewego miotu", były bez metryk i nie widzę powodu, dla którego należałoby brać za nie forsę ponad koszt szczepień. Ty widzisz? Nie oskarżam nikogo, ale też nie uważam, by to były "bzdury". Oczywiście, może zrozumiałam coś źle, "naprostuj" mnie, jeśli tak.
  10. Dlaczego bzdury? Zostało napisane, że pewnego ranka bramka leżała na ziemi, a pieski biegały razem. Rozumiem, że to na podwórku miało miejsce (w domu bramka?), więc ojcostwa nie można było na 100% być pewnym. A jeśli tak i pieski urodziły się "z lewego miotu", to nie widzę powodu, dla którego należałoby brać za nie forsę ponad koszt szczepień. Ty widzisz? Nie oskarżam nikogo, ale też nie uważam, by to były "bzdury".
  11. No właśnie - a niby dlaczego mielibyście je sprzedać, to mnie zastanawia? Rozumiem, co składa się na cenę rasowego, rodowodowego psa, a tutaj były po prostu szczeniaki z wpadki, nawet na dobrą sprawę nie mogliście mieć pewności, czy ojcem był wasz pies, czy może inny Burek wpadł i załatwił sprawę. Więc nie rozumiem sprzedaży piesków, wg mnie to nieuczciwe. Po prostu. Chyba, że zapłata miałaby objąć koszt szczepień i odrobaczeń i to wszystko.
  12. Dokładnie, a rozmnażanie bez rodowodów jest po prostu złodziejstwem i żerowaniem na ciężkiej pracy innych ...
  13. A pieski zostały rozdane czy sprzedane, że tak zapytam?
  14. Tak się wtrącę z pozycji "szarego człowieka" ;) i powiem, że owszem, pytanie "za ile" jest naturalne i ma prawo paść, ale nie obcesowo i bez żadnych, choćby zdawkowych słów powitania i przedstawienia się. Kultura tego wymaga i koniec. Rozumiem doskonale oburzenie tak traktowanego hodowcy i niechęć do kontaktów z osobą piszącą maila o treści li i jedynie "za ile pieski". Tak, to można o kartofle na rynku spytać... :roll: Wywnętrzyłam się, znikam :evilbat:
  15. Bo rodowody rodziców nie wystarczą - muszą być jeszcze ich prawa hodowlane, czyli potwierdzenie, że spełniają wymogi rasy zewnętrznie i wewnętrznie, że nie są kalekami, nie przenoszą chorób, innymi słowy, że nadają się do rozrodu.
×
×
  • Create New...