Jump to content
Dogomania

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 08/21/17 in all areas

  1. 8 points
    Za miesiąc minie rok, od kiedy Bajka została członkiem naszej rodziny; zyskała nie tylko wolność, dach nad głową, ale również kolegów z sąsiedniego gospodarstwa do zabawy; uciążliwą sąsiadkę, owczarkę z ADHD skaczącą jej na głowę i wiecznie w ruchu oraz przyjaciółkę Amber na wspólne podróżena działkę. Może położyć się na trawie lub uprawiać ulubiony sport, kopanie dołów na łące sąsiada. Mam nadzieję, że to dobre życie.
  2. 7 points
    Wreszcie i psiaki dostały jeść, każde w innym kątku. Karusek w kuchni. Swoje chrupki zjadł z szybkością błyskawicy, po czym ruszył jak torpeda do misek kolegów. Laska była totalnie skonsternowana, a Pikuś uciekł na swoje posłanie, kiedy dosłownie wydzierałam małemu kolejne miski z kołnierza, bo wciągnąłby wszystko. "Walka" była tak - nomen omen :) -"zażarta", że wyszłam z nim na podwórko, żeby reszta towarzystwa mogła spokojnie się najeść. Były w szoku, więc tylko dziabnęły i po powrocie małemu znów trzeba było łapać miski sprzed pyska. Podwórko mu się spodobało, tylko małe było, więc próbował kołnierzem stratować płoty odgradzające ogródek od części wolnej (Laska i Pikuś to kopary przemysłowe, ich doły sięgają do pasa dorosłemu mężczyźnie, więc musiałam wygrodzić ogród od reszty i niewiele psom zostało). Po podwórku znów było pićku, próba znaczenia, którą od razu skrzyczałam tak, że psiak uciekł na półpiętro (chciał wyżej, tylko chyba bał się ciemnych schodów). Ale zaraz zszedł i poszedł na posłanie obok Pikusia (Karusek jest w kołnierzu, na dalszym planie). Nota bene, było to akurat posłanie Pikusia, ale ten zwyczajowo i po psiemu zamienia się z kolegami legowiskiem i uwalił się w koszyku podróżnym imigranta, żeby mu pokazać, kto tu rządzi. Co w niczym nie przeszkodziło w krótkiej drzemce, po której Karusek z łomotem rzucił ciałkiem o podłogę i rozwalił się - już u siebie! Teraz śpi jeszcze kawałek dalej, pod moim krzesłem. Musiałam zmienić Karusiowi kołnierz na większy, bo ten jego był jednak za krótki i pies bez problemu wylizywał sobie szwy i co tylko chciał. Na razie mu to nie przeszkadza, ale na spacer może będziemy mu zmieniać, żeby nie zaczepiał o wszystko po drodze, bo uwielbia wtykać nos, gdzie tylko się da. Na dziś tyle. Zdjęcia wieczorne u mnie w domu kiepsko wychodzą, bo światła mało i aparat jest, jaki jest. Ale widać chyba wszystko, co trzeba. Dobrej nocy!
  3. 6 points
    LEIA - moja ulubienica. Największa, ok. 4,7 kg, bardzo spokojna, zrównoważona, na kolanach siedziała jakby tak miało być i ani drgnęła. Pięknie pozowała na wadze. Prawdziwa księżniczka. Nie mogłam się z nią rozstać. A tak sobie u cioci siedzę, czekam na lekarza, ale dobrze mi i wcale się nie spieszę do tych małych dzikusów, chociaż to rodzina. Ale u cioci miło. Ciocia obiecała, że znów mnie odwiedzi. I to na tyle dzisiaj. Panienki bezpieczne i znajdziemy im super domy.
  4. 5 points
    Marysiu, nie zaglądam, ale dostaję stosowne powiadomienia :-) Pokrz jest wyjątkowa, mówię to ja (i się dziwię) ale też mówią wszyscy, którzy ją poznali! Dziękuję za zaufanie! Nauczyłyśmy się od siebie mnóstwo i nie wyobrażam już sobie życia bez Chwaścika :) Jeśli macie dostęp do FB, to pod linkiem Pokrzywa w psim zaprzęgu (uroki mieszkania blisko gór) Pozwolę sobie wrzucić kilka świeżych fotek z tego tygodnia :)
  5. 5 points
    Jestem Elu, dzięki za zaproszenie:) Na konto psiaków gotowa jestem wirtualnie zrzucić 30 kg. Z przymrużeniem oka...weekendowo na wesoło Wierszyk motywacyjny........:) Siedzi na sofie baba leniwa, Ciężka po zimie i nieruchliwa, Siedzi i sapie, dyszy i prycha, Gdzie moja talia, jęczy i wzdycha. Uch – jaka gruba! Puff – jakie uda! Uff – co za nuda! Już ledwo sapie, już ledwo zipie, i na swe kształty łoczami łypie. I na lodówkę, co stoi w dali wielką i ciężką, z żelaza, stali, w niej pojemniczki na każdej półce, są kotleciki smażone w bułce, serdelki z Tesco, wiejskie kiełbasy , jest i szyneczka, inne frykasy, sery i jaja, torcik bezowy Jakieś warzywa? Łee, nie ma mowy! Na dolnej półce kurczak i frytki, A jeszcze niżej wołowe bitki. Potem serniczek i czekolada, żyć bez słodyczy? Toć nie wypada. Tych pojemniczków jest ze trzydzieści, i sama nie wiem, co się w nich mieści. i choćby przyszło tysiąc łasuchów I każdy miałby po tysiąc brzuchów, I każdy nie wiem jak się nachapał, To nie przejedzą, na nic ich zapał! Nagle – gwizd! Nagle – świst! Para – buch! baba – w ruch! Najpierw — powoli — jak żółw — ociężale, Ruszyła — baba – z sofy — ospale, Szarpnęła cielsko i ciągnie z mozołem, I trzęsie się tłuszczyk, i leje pot z czoła, Kroku przyspiesza, i gna coraz prędzej, I dudni, i stuka, łomoce i pędzi, A dokąd? A dokąd? A dokąd tak gna? Po schodach, tramwajem, do fitnessklab! I już jest w raju dla gibkich mas, I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas, bo lato, bikini, i Zdzicha wzrok… Na stepie stawia za krokiem krok, Gładko tak, lekko tak skacze, raz raz, Jak gdyby to była piłeczka, nie głaz, Nie ciężka baba, zziajana, zdyszana, Lecz fraszka, igraszka, fitmenka zadbana. A skądże to, jakże to, czemu tak gna? A co to to, co to to, co to tak pcha, Że skacze, że ćwiczy, że stęka uch, uch? To wreszcie sumienie wprawiło ją w ruch, I dało jej parę do tych podskoków, wyciska tłuszczyk ze wszystkich boków I gna ją, i pcha ją, wciąż więcej hop hop, i zumba i rumba, TBC non-stop, I nogi wirują, stepują stuk puk Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!…
  6. 5 points
    U Promyczka wszystko dobrze, inaczej już tu "bębniłabym"..hehe . Jestem w b. częstym kontakcie z p.Irenką. Promyk czuje się Panem w domku,..On musi być pierwszy głaskany, pierwszy do wyjścia na spacer, sprawdzić czy nie lepsze jedzonko koledzy dostali, pilnuje swojego domku. Mają swój rytuał jak cała Rodzinka idzie spać,...każdy ma swoje miejsce, swoją kolej ulokowania, każdy ma ulubiony boczek na którym zawsze tak samo się kładzie,..hehe.., a p.Irenka wtedy każdego przykrywa kocykiem, (czekają na to przykrycie,Promyś też! hihi)...no i głaskana jest duuużo na dobranoc,co Promyś uwielbia... wtula się potem i chrapie. Dziś p.Irence udało się "złapać" fotografa i na szybciutko Promyczka uchwycili. Serdeczne pozdrowienia od p.Irenki i Promyka.
  7. 5 points
    Też jestem za tym by pieniądze były zebrane przez skarbnika i wtedy uregulowane płatności za leczenie.Myślę,że większość z nas z tym się zgodzi...
  8. 5 points
    Dobry wieczór, byłam w niedzielę w Stepnicy. Odwiedziliśmy Pana Mariana... zapaliłam znicze i położyłam stroik... Eh...... Odwiedziłam Reksa w nowym domu. Nie martwicie się, nowy dom lubi zwierzęta, nie będzie miało psisko źle. Ma ogrodzone podwórko, chodzi luzem. Ma kojec i wejście z kojca do budynku gospodarczego, gdzie śpi na materacu (jeszcze go nie zniszczył, jak niszczył wszystko co miał w budzie). Wejście zakryte plandeką by nie wiało. Ale ogólnie w ciągu dnia jest luzem. Gdy przyjechałam, leżał pośrodku i obserwował sobie ulicę. Zawiozłam Reksowi trochę puszek i ulubione piłeczki. Biegał oczywiście z nimi, jak to Reks. :) Od nowego domu już też miał piłkę nożną. Mam zgodę by Reksa odwiedzać. Będzie dobrze. Reks w tym swoim nieszczęściu, wyglądał dobrze, a z piłka biegał radośnie. Myślę, że duch Pana Mariana gdzieś tam nad Reksem czuwa.
  9. 5 points
    Dzisiaj rozmawiałam z P. Moniką. Devonek to teraz Waldek :) jest coraz lepiej. Ładnie chodzi na smyczy i już lekko merda ogonkiem na ich widok. Ładnie zostaje sam w domu . Na razie na krótko ale od poniedziałku już będzie musiał dłużej. Jak wracają do domu to czeka na nich pod drzwiami. Na spacerach troszkę go stresuje ruch uliczny ale z dnia na dzień jest lepiej. Z jedzeniem też nie ma problemu. Chyba na swojego " ludzia" wybrał sobie P. Monikę z czego ona bardzo się cieszy bo sunia była bardziej za P. Łukaszem. Ogólnie jest ok. Mam obiecane zdjęcia .
  10. 5 points
    Przepraszam Was, za tak długą zwłokę, ale wcześniej fizycznie nie dałam rady. Wczoraj wyjechałam po Majunię krótko po godz. 12-tej w południe, a wróciłam padnięta po północy. Pani Ania odwiozła mnie na działkę i pojechała z powrotem w okolice Strzelec Opolskich :( Wczoraj miała niezły przebieg: Kraków-Pietraszów, Pietraszów-Bochnia, Bochnia-Pietraszów - ponad 600 km. Jestem pełna podziwu dla Jej umiejętności jako kierowcy. Jeździ bardzo szybko, ale bezpiecznie. Ale, ale wracam do Majuni. Drogę zniosła bardzo dobrze, ale niezbyt spokojnie :) Gdy prędkość samochodu spadała w okolice 100 km/godz. Majunia usiłowała przemieszczać się po samochodzie, rozsiewając wokół chmurę kudełków. Leni się okrutnie :) Pod koniec podróży trudno było znaleźć miejsce bez jej kudełków :) Pani Ania ze stoickim spokojem stwierdziła, że odkurzacz sobie z tym poradzi. Mama Pani Ani, u której będzie przebywała Majunia, nie mogła się suni doczekać. Kilka razy dzwoniła z zapytaniem gdzie jesteśmy. Gdy wreszcie dojechałyśmy na miejsce, Maja wyskoczyła z samochodu jak z procy :) Oczywiście od razy musiała zwiedzić obejście. Posesja jest ogrodzona więc sunia będzie mogła bezpiecznie przebywać na świeżym powietrzu, gdy tylko pogoda na to pozwoli. Przywitanie z mamą Pani Ani było bardzo szybkie, bo Majunia była zainteresowana wejściem do domu. Uprzedzałam, że Maja po upadku z kilku schodków niechętnie wchodzi sama i w hotelu Pani Ewa musiała ją wnosić na rękach. Tu jednak ciekawość była zbyt duża i Maja nie czekając na wniesienie, sama weszła do domu. Mama Pani Ani to bardzo otwarta, życzliwa osoba kochająca zwierzęta. Wszystkie zwierzaki, jakie były w tym domu, były podrzucone, przygarnięte lub sama się zadomowiły, jak kotka, która sama wybrała sobie ten dom i w nim zamieszkała :) Mama Pani Ani, jak i sama Pani Ania wielką radością przytulały Majunię. Oczy się Im śmiały, gdy na nią patrzyły. Na sunię czekało jedzonko i woda. Na posłanie położyłam włóczkową matę, którą Majunia dostała w wyprawce od Pani Ewy z hotelu. Oprócz maty własnoręcznie zrobionej przez Panią Ewę, Majunia dostała także ulubione zabaweczki. Zachowanie w stosunku do suni i sposób w jaki obie Panie patrzyły na sunię, nie pozostawiały wątpliwości, że Majunia już jest kochana. Miejscem zamieszkania Majuni będzie oczywiście dom z możliwością wychodzenia na podwórko. Spacery obowiązkowe :) Miłość do suni wyglądała z każdego kącika, nie było się do czego przyczepić więc podpisałyśmy umowę adopcyjną, przekazałam książeczkę zdrowia i wyprawkę z hoteliku okraszoną łzami Pani Ewy. Choć znałam Majunie tylko kilka godzin, też łezka zakręciła się w oku przy pożegnaniu. Ponieważ w okolicy mieszka dziewczynka o imieniu Maja, sunia będzie miała na imię Iskierka.

Announcements

×